środa, 19 września 2018

Filmowa środa (XVIII) - Kształt wody, Lady Bird, Tamte dni, tamte noce, Sierra Burges jest przegrywem

Od początku 2017 roku regularnie zapisuje książki, które przeczytałam. Teraz zaczęłam spisywać również filmy. We wrześniu są to na razie cztery pozycje, o których możecie przeczytać poniżej.



czwartek, 13 września 2018

Literacka jazda bez trzymanki! (recenzja książki Moja Lady Jane - Cynthia Hand, Brodi Ashton, Jodi Meadows)

Po książki dla młodzieży sięgam regularnie, chociaż metryka mogłaby wskazywać, że raczej nie jestem odbiorcą docelowym. I wcale nie chodzi też o to, że pracuję z młodzieżą i problemy młodzieży są mi bliskie, bla, bla, bla. Po prostu lubię i już. A już kocham, po prostu KOCHAM, kiedy trafia mi się taka perełeczka.





wtorek, 4 września 2018

Projekt Miłość (Recenzja książki Miłość i co dalej Tatiany Mindewicz - Puacz)

Powieści o miłości przeczytałam w całym swoim życiu mnóstwo. Ba!, ten wątek pojawia się w prawie każdej książce.
Ile przeczytałam poradników o miłości lub takich pisanych przez psychologów, terapeutów itp.? Dwie? Trzy? Do tego nielicznego grona dołącza właśnie pozycja Miłość i co dalej? Tatiany Mindewicz-Puacz, która jest o tyle nietypowa, że... 
Ciekawi?
Zapraszam do lektury!



poniedziałek, 3 września 2018

I love Mondays! (II)

Jestem na 100% pewna, że nie pamiętacie tego cyklu. Ostatni wpis gloryfikujący poniedziałki ukazał się bowiem... 20 listopada 1017 roku. Na tyle starczyło mi energii i zapału. Nie chcę pisać, że tym razem będzie inaczej i wpisy będą ukazywały się regularnie jak w zegarku... ale tak właśnie będzie :)



środa, 25 lipca 2018

Książka, która zaskoczy Was stylem (Recenzja książki Stany małżeńskie i pośrednie Doroty Kassjanowicz)

Miałam taki okres w życiu, zaraz po studiach, że właściwie czytałam tylko literaturę obyczajową. Potem mój repertuar rozszerzył się o tyle innych gatunków, że po obyczajówkę, zwłaszcza polską, sięgam bardzo rzadko. 
Stany małżeńskie i pośrednie Doroty Kassjanowicz były więc bardzo miłą odmianą od tego, co czytam najczęściej. Podkreślam: bardzo miłą.





środa, 27 czerwca 2018

Filmowa środa (XVII) Santa Clarita Diet - mój nowy ulubiony serial obiadowy (dosłownie i w przenośni)

Dziś króciutko napiszę Wam o serialu, który:

a) nic mi nie urwał;
b) arcydziełem nie jest, to raczej taki przyjemny średniaczek;
c) chwilami jest nieco żenujący i co chwila lecą w nim przekleństwa...

... a mimo to oglądało mi się go zaskakująco dobrze.



wtorek, 26 czerwca 2018

Książka jak filmy Hitchcocka (Recenzja książki 40 godzin Kathrin Lange)

Och, jak mi się chciało takiej książki!
Mocnej, z wartką akcją, która na kilka godzin wbije mnie w fotel i nie pozwoli się odłożyć.
40 godzin Kathrin Lange - znacie? Nie? To posłuchajcie.


poniedziałek, 25 czerwca 2018

Japońska wersja Gru o tron? Niekoniecznie (Recenzja książki Hideo Yokoyamy Sześć Cztery)

Sześć Cztery. Intrygujący tytuł, książka nazywana japońskim Millenium, fenomen wydawniczy w Stanach i Wielkiej Brytanii. Wojciech Chmielarz zaś nazwał tę powieść policyjną Grą o tron
No przecież, że musiałam to powieść przeczytać!



poniedziałek, 18 czerwca 2018

Jak po sznurku (Recenzja książki Obrączka diabła - Vidar Sundstol)

Oj, wiele sobie po tej książce obiecywałam.
Bo obiecano mi opowieść na styku nowoczesności i pradawnych wierzeń.
Obiecano mi osobliwych głównych bohaterów: prywatnego detektywa oraz bibliotekarkę z szaloną fryzurą.
Wreszcie: obiecano mi mroczny thriller ze Skandynawii, a dla mnie już samo to jest świetną rekomendacją.

Jak myślicie: Obrączka diabła spełnia oczekiwania czy też nie?



poniedziałek, 28 maja 2018

Książka dla spragnionych magii (Recenzja książki Dziewczynka, która wypiła księżyc Kelly Barnhill)

Książka, która ostatnio pojawia się wszędzie: na Instagramie, Facebooku, na blogach.
I wszędzie piszą o niej dobrze lub bardzo dobrze. Podejrzane, co?
Otóż... wcale nie!

Dziewczynka, która wypiła księżyc to przepięknie opowiedziana historia, mająca w sobie urok starej baśni, która przypadła do gustu mi, dorosłej kobiecie, i która zachwyciła dziesięcioletnią dziewczynkę, kochającą książki. 



wtorek, 8 maja 2018

W końcu przyzwoity tom Jeżycjady! (Recenzja książki Ciotka Zgryzotka Małgorzaty Musierowicz)

Ciotka Zgryzotka za mną.
Ufff.
A piszę to "ufff" wcale nie dlatego, że  była to jakaś ciężka lektura i mam ją już za sobą, ale z ulgi, że ten tom okazał się naprawdę całkiem, całkiem.





poniedziałek, 30 kwietnia 2018

O tym, jak trudno stać się kimś innym niż się jest (Recenzja książki Kocie oko Margaret Atwood)

Są takie książki, o których nie wiem, jak pisać.
Są one bowiem w moim odczuciu tak dobre, że trudno ten zachwyt wyrazić słowami. Trzeba by mnie widzieć w trakcie lektury, kiedy to pochłaniałam stronę za stronę, niecierpliwie odpędzając każdego, kto chciał mi czytanie przerwać - psa, męża, listonosza, wszystkich!


środa, 28 marca 2018

Filmowa środa (XVI) Stranger Things - wielkie WOW!

Rzadko zdarza mi się pokochać jakiś serial od pierwszych minut. Co więcej: kiedy pierwszy odcinek mnie nie porwie, nie mam ochoty oglądać dalszych. Tak było w przypadku Gry o tron, tak było w przypadku Vikingów, tak było w przypadku Stranger Things. The Vanishing of Will Byers oglądałam dokładnie trzy razy i dopiero po tych trzech raz przeszłam do odcinka numer dwa. I to tylko dlatego, że wszyscy ten serial chwalili i polecali. Teraz sama dołączyłam do grona entuzjastów i produkcję braci Duffer zachwalam na prawo i lewo. 



wtorek, 27 marca 2018

Historia szlifierza diamentów (Recenzja książki Miejsce i imię Macieja Siembiedy)

Nie czytałam powieści 444, co więcej, o autorze, Macieju Siembiedzie, też wcześniej nie słyszałam. Błąd! Powiedzieć, że przeczytałam Miejsce i imię, to mało. Popłynęłam przez tę książkę, chłonąc stronę za stroną, rozdział za rozdziałem. Fakt, miałam luźniejszy tydzień i mogłam sobie pozwolić na taki maraton czytelniczy. Tyle, że maraton ten przebiegłam wyjątkowo szybko, bez wysiłku i z ogromną satysfakcją na mecie.

Maciej Siembieda Miejsce i imię recenzja książki


poniedziałek, 26 marca 2018

I love Mondays! (II)

Ileż to razy obiecywałam sobie, że będę ten cykl prowadzić regularnie... a nie prowadzę.
Cieszę się więc, że w końcu jest... i oczywiście znów obiecuję sobie, że będę pisać regularnie. I zawsze jak sobie to obiecuję, to naprawdę w to wierzę. Może więc tym razem?