Pokazywanie postów oznaczonych etykietą retro. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą retro. Pokaż wszystkie posty

środa, 18 lipca 2012

Dole i niedole młodej guwernantki... (Agnes Grey - Anne Bronte)

Tytuł: Agnes Grey
Autor: Anne Bronte
Wydawnictwo: MG (dziękuję!)
Rok wydania: 2012
Liczba stron: 256

Sióstr Bronte nie trzeba nikomu przedstawiać. Będąc młodym dziewczęciem, zaczytywałam się w Dziwnych losach Jane Eyre, pewien kłopot miałam z Wichrowymi Wzgórzami, które nie zrobiły na mnie specjalnego wrażenia, teraz zaś z przyjemnością sięgnęłam po Agnes Grey, która była dla mnie cudowna odskocznią od tego, co czytam na co dzień.

Jak można się było tego spodziewać, Agnes Grey jest powieścią cudownie staroświecką, idealną do wolnego czytania, wszak akcji w niej prawie nie ma. Anne Bronte oparła ją na wątkach autobiograficznych. Tytułowa Agnes to młodziutka dziewczyna, dorastająca w szczęśliwej rodzinie, która wpoiła jej surowe zasady moralne (ojciec bohaterki, podobnie jak ojciec pisarki, jest pastorem). Zmuszona trudną sytuacją materialną, podejmuje pracę zarobkową i te same zasady, których została nauczona, próbuje przekazać swoim podopiecznym. Jej poczynania są jednak bezskuteczne, gdyż dzieci, które przychodzi jej uczyć, są niesforne, rozpieszczone, aroganckie i uboga guwernantka nie jest dla nich żadnym autorytetem.

Agnes Grey należy do tych powieści, które się nie starzeją. Fakt, niektóre poglądy młodej guwernantki, np. na temat wychowywania dzieci, wydaja się dziś absolutnie nie do przyjęcia. Zmieniła się struktura społeczna, inaczej patrzy się na małżeństwo, inna jest rola kobiety. Agnes i jej światopogląd mogą na pierwszy rzut oka wydawać się odległe... ale czy na pewno? Przez moment próbowałam sobie wyobrazić, czy miałaby ona szansę na odnalezienie się w dzisiejszym świecie i myślę, że jak najbardziej. Wszak to młoda dama, która nie boi się wyzwań, zna swoją wartość, jest konsekwentna w tym co robi - a czy nie własnie tak moglibyśmy opisać kobietę żyjącą w XXI wieku? Zakończenie powieści zaś z powodzeniem mogłoby stanowić zakończenie współczesnej komedii romantycznej: ona i on na pustej plaży... :)

Gorąco polecam z zapoznaniem się z tą książką Anne Bronte, klimat, jaki posiada, z pewnością jest tego wart!

niedziela, 26 lutego 2012

Kryminał... z lekką nutą dekadencji (Marionetki - Paweł Jaszczuk)

Kryminały retro - to lubię! Z twórczością Pawła Jaszczuka miałam już przyjemność się spotkać. "Plan Sary"  wspominam bardzo miło, a i lektura "Marionetek" przypadła mi do gustu - tym bardziej, że obie te książki łączy postać głównego bohatera, Jakuba Sterna. 

Jakub Stern jest redaktorem, ale odniosłam wrażenie, że pisanie tekstów nie jest tym, co lubi najbardziej, gdyż widać, że jest urodzonym podróżnikiem i samozwańczym detektywem. Chociaż akurat szans, aby sprawdzić się w tej drugiej roli mu nie brakuje. Prowadzi on bowiem dział kryminalny w gazecie codziennej. Jakub od stukania w maszynę woli rozwiązywać skomplikowane zagadki, niejako wchodzić w umysł mordercy, podążać jego szlakiem. Dlatego też nie wystarczają mu błahe tematy, jak np. zbrodnie popełnione przez zazdrosnych kochanków czy jakieś nieważne pobicia. Jakub pragnie wielkich tematów i od czasu do czasu je dostaje.

Cała akcja "Marionetek" zaczyna się, a jakże, od trupa. Niepozorny pracownik banku, a po godzinach literat, zostaje znaleziony przez uczennice gimnazjum... bez głowy... oparty o murek. Po tej zbrodni dochodzi do kolejnej, a potem jeszcze jednej. Wszystkich nieszczęśników łączy to, że byli związani z trupą teatralną, zaś kluczem do rozwikłania zagadki ich śmierci są właśnie tytułowe marionetki. Okazuje się, że mogą być one kimś więcej niż tylko lalkami, mogą budzić nie tylko zachwyt swoim perfekcyjnym wyglądem, lecz i strach. 

To, co zwraca uwagę w tej powieści, to nie tylko starannie przemyślany wątek kryminalny, lecz postać wspomnianego już Jakuba Sterna. Autor chyba więcej uwagi niż ostatnio poświęcił na to, aby oddać stan ducha, w jakim bohater znajduje. A trzeba przyznać, że nie ma łatwo. Z jednej strony Jakub jest idealistą, chce wyjaśnić zło, które już się stało. Z drugiej zaś wymaga się od niego, aby pisał "krwawe newsy", wszak gazeta musi się sprzedać. Sytuacji nie ułatwia mu jego szef, którego szczerze nie znosi, ani Wilga de Brie, koleżanka z redakcji, która w swoim śledztwie zawsze zdaje się być o krok przed Sternem. Wiele do życzenia pozostawiają też relacje rodzinne bohatera, co w sumie nie powinno go dziwić, gdyż dreszczyku emocji dostarcza mu ściganie morderców, a nie rodzinne obiady. Dla mnie Jakub jest więc tu trochę bohaterem romantycznym, nierozumianym przez świat i wewnętrznie rozdartym, lecz także i dekadentem, który widział tyle ohydy i występku, iż śmiało może powiedzieć, że "nie wierzy w nic".

"Marionetki" zdecydowanie warto przeczytać, gdyż mamy tu dużo więcej niż tylko zwykłe śledztwo. No i klimat przedwojennego Lwowa, wiele ciekawostek o jego życiu kulturalnym, szczegółowo oddana topografia miasta - te czynniki sprawiają, że czekam na kolejne spotkanie z Jakubem Sternem.

P. Jaszczuk, Marionetki, Prószyński i S-ka, 2012, s. 339.