Pokazywanie postów oznaczonych etykietą saga. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą saga. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 2 października 2018

Historia wyciągnięta z pudła na rupiecie (Recenzja książki Gospoda pod Bocianem Katarzyny Drogiej)

Był taki moment, że, jak to się mówi, pasjami czytałam wszelkiego rodzaju sagi i opowieści rodzinne, potem musiały one ustąpić miejsca kryminałom i thrillerom. Książka Katarzyny Drogiej przypomniała mi, jak bardzo lubię dobrą literaturę tego typu. Zaznaczam: dobrą literaturę. A Gospoda pod Bocianem bez wątpienia jest dobrą książką.



sobota, 16 marca 2013

Tajemnica długowieczności (Sekret drzewa oliwnego - Courtney Miller Santo)

Tytuł: Sekret drzewa oliwnego
Autor: Courtney Miller Santo
Wydawnictwo: Wielka Litera (dziękuję!)
Rok wydania: 2012
Liczba stron: 363

Uwielbiam książki, które mają ciekawy/zaskakujący/niebanalny punkt wyjścia - i Sekret drzewa oliwnego właśnie taki jest. Bo oto na rajskiej farmie, w otoczeniu drzewek oliwnych, mieszka pięć kobiet: Anna, Bets, Callie, Deb i Erin. Nie są to jednak kobiety przypadkowe. Anna jest matką Bets, Bets to matka Callie, Callie urodziła Deb, a Deb Erin.

Nieźle, co :)?

Cała opowieść zaczyna się, dosłownie i w przenośni, od Anny, która ma 112 lat i ambicję, żeby zostać najstarszą żyjącą osobą na ziemi. Annie daleko do schorowanej staruszki: mimo imponującego wieku, zachowała sprawność fizyczną i umysłową. Od lat dogląda drzewek oliwnych i sprawuje zaszczytną funkcję głowy rodziny. Chociaż inne kobiety z rodu Keller bynajmniej nie dają się zepchnąć na margines życia rodzinnego. Każda z nich jest jakaś, każda ma swoje marzenia, tajemnice.

A tych tajemnic w książce Courtney Miller Santo jest całe mnóstwo. Kilka z nich wychodzi na jaw przez przypadek. Na farmę przybywa bowiem doktor Hashmi, który prowadzi badania nad długowiecznością, mieszkanki Hill House zaś wydają się idealnym przedmiotem badań. Doktor Hashmi przygląda się ich DNA w poszukiwaniu tego czegoś, co odpowiada za ich długowieczność. Przypadkiem jednak znajduje coś jeszcze... o czym kobiety z rodu Kellerów nie do końca chciałyby wiedzieć.

Nie dajcie się zmylić okładce i tytułowi! To nie jest sielska opowieść o tym, że szczęśliwym można być tylko wśród drzewek oliwnych, a oliwki to sekret długowieczności! Na farmie rozgrywają się prawdziwe małe dramaty: Deb wychodzi z więzienia i na nowo musi poukładać sobie relacje z córką, w czym pozostałe kobiety nie do końca jej pomagają. Callie zakochuje się w doktorze Hashmi, wymieniają czułe maile... jednak czy miłość między kobietą, którą całe życie spędziła na farmie, a mężczyzną, który całkowicie oddaje sie pracy naukowej w ogóle ma sens?

Nie było opcji, żeby ta książka mi się nie spodobała. Uwielbiam sagi, historie rodzinne i tajemnice. Uwielbiam książki, które pokazują miejsca z klimatem, ale w nieprzesłodzony sposób. No i bardzo lubię czytać opowieści o relacjach matka - córa, a tutaj dodatkowo mamy jeszcze babcię... i prababcię :)

Polecam! Na miłe, przedwiosenne popołudnie jak znalazł :)

wtorek, 15 listopada 2011

Książka, której patronuje czarny kot! (Cukiernia pod Amorem. Hryciowie - M. Gutowska - Adamaczyk)

Kocham "Cukiernią pod Amorem"  i nie ukrywam, że bardzo się cieszę, że seria ta odniosła tak ogromny sukces. Dla mnie te książki to prawdziwy literacki majstersztyk: mam wrażenie, że wszystko jest tu dopracowane, przemyślane i na swoim miejscu. Jestem pełna uznania nie tylko dla wyobraźni autorki, ale też pracy, jaki musiała w ten cykl włożyć: wymyślić nie tylko bohaterów, ale i miejsca, zagospodarować je, a akcję osadzić w konkretnym czasie historycznym. Imponuje mi znajomość historii i dbałość o detale. Podoba mi się piękna polszczyzna, jaką te książki są pisane. Wreszcie: podoba mi się, w jaki sposób w tym cyklu wszystko się łączy. Niby dodawane są nowe wątki, ale te, które były wcześniej, też są gdzieś cały czas obecne. Niby spora część akcji dzieje się w teraźniejszości, ale przez tą teraźniejszość przebija przeszłość. 

Co mogę powiedzieć o "Hryciach"? Przede wszystkim: mam nadzieję, że to jeszcze nie koniec. Przeczytałam ostatnie zdanie i... liczę na to, że coś jeszcze będzie! Chociaż z drugiej strony, ostatni tom daje odpowiedzi na wiele pytań, wiele spraw się wyjaśnia w mniej lub bardziej oczywisty sposób, historia staje się spójna i... kompletna - więc to moje oczekiwanie na ciąg dalszy wydaje się trochę dziwne. Jest jednak jeszcze trzecia strona tego medalu: cykl skończył się za szybko, a ja do dobrego szybko się przyzwyczajam! Bo na żadne książki tak nie wyczekiwałam, jak na kolejne tomy "Cukierni".

O czym są "Hryciowie"? To przede wszystkim opowieść o wojennych losach Giny, którą poznajemy już w "Cieślakach", lecz także mamy tu kawałek wojennych losów Gutowa. I dla mnie to własnie te fragmenty, o gutowskich Żydach, były najbardziej przejmujące. Oczywiście są też przedstawione powojenne losy rodziny, ale już bardziej skrótowo. Dopiero w tym tomie zaczęłam lubić Igę, którą wcześniej traktowałam dość obojętnie. I wzruszył mnie też hrabia Tomasz, którego do tej pory lubiłam średnio... 

Który tom podobał mi się najbardziej? Mimo wszystko, chyba jednak "Zajezierscy", od których wszystko się zaczęło. Który bohater? Chyba Gina... chociaż też do końca nie jestem przekonana. W każdym razie planuję teraz zapoznać się z innymi książkami pani Małgosi i - a jakże! - czekam na kolejne! :)

M. Gutowska - Adamczyk, Cukiernia pod Amorem. Hryciowie, Nasza Księgarnia, 2011, s. 504.

wtorek, 18 października 2011

Wszystko zostaje w rodzinie (Matki, żony czarownice - Joanna Miszczuk)

Szybkie pytania: ile swoich przodkiń potraficie wymienić? Mama, babcia - wiadomo. A dalej? U mnie, niestety, jest z tym bardzo kiepsko. Mama - Wisława, wiem dużo. Mama mamy, Lila, wiem niedużo. Moja prababcia natomiast, Aniela... nie wiem nic oprócz tego, że była mamą mojej babci. A jej mama? Nie wiem nawet, jak miała na imię. Z kobietami od strony taty jest równie źle... albo nawet jeszcze gorzej. Dlaczego o tym piszę? Ponieważ "współczesna" bohaterka powieści "Matki, żony, czarownice", Asia, uzyskała niezwykły spadek. Jest to nie tylko okazały dom we Francji, ten jest mniej ważny, bo to tylko mury, chociaż wiele się w nich wydarzyło. Asia uzyskała wiedzę o kobietach ze swojej rodziny, z której wynika, że były one nie tylko piękne, lecz mądre, kochające, niezwykłe, wyrastające ponad swoje czasy. 

Przyznam, że książkę zaczęło czytać mi się kiepsko. Ploteczki z koleżankami, narzekanie na beznadziejnych facetów, coraz mniej wybredne żarty wraz z opróżnianiem kolejnych butelek wina... - O nie - pomyślałam. Nie takiej lektury się spodziewałam! Chciałam porządnej sagi, z historią i czarownicami w tle - i wszystko to dostałam, tylko kilkadziesiąt stron musiałam na to poczekać. Czy było warto? I tak, i nie.

Asia, o której już wspomniałam, to typowa "czterdziestka": po rozwodzie, zakochana w swoim drugim mężu i córce. Jednak chyba nie zdradzę wielkiej tajemnicy jeśli powiem, że mąż okaże się "ciapą", która zdradzi ją z koleżanką z pracy i Asia będzie musiała ułożyć sobie życie od nowa. Jej losy na tle historii kobiet, które autorka prezentuje, wypadają bardzo przeciętnie. A co takiego niezwykłego wydarzyło się wcześniej?

Otóż wszystkie te kobiety łączy to, że mocno kochały i zostały mocno w tej miłości zranione. I tutaj, mam wrażenie, autorkę fantazja nieco poniosła. Mamy bowiem mezalians kobiety ze szlacheckiego rodu z chłopem i to jest okej. Dalej jednak pojawia się np. romans z Norwidem, którego córka odwiedza potem w przytułku, a ojciec umiera praktycznie na jej rękach - trochę traci nieprawdopodobieństwem. Dalej: fatalna historia o romansie czarownicy z inkwizytorem, w którym za grosz nie ma prawdopodobieństwa psychologicznego. A w międzyczasie pojawia się jeszcze wątek kobiety romansującej ze znanym malarzem, w czym bardzo kibicuje jej mąż... homoseksualista, przez którego została zgwałcona w noc poślubną, jednak potem zostają najlepszymi przyjaciółmi. Nie kupuję tych historii zupełnie. 

Kupuję natomiast sam pomysł i jestem tu pełna uznania dla autorki, że odważyła się podjąć tak wielowątkową opowieść, w dodatku nie jest zapisana ona chronologicznie, a mimo to, poszczególne kawałki pasują do siebie, jeden logicznie wynika z drugiego, wzajemnie się uzupełniają. Poza tym bardzo podoba mi się pewna powtarzalność motywów, jakimi operuje autorka. Trudno powiedzieć, czy to przypadek, czy "coś" przekazywane w genach, czy też może po prostu fatum, które ciąży nad rodem Asi, ale żeby w pełni zrozumieć sens opisywanych historii, trzeba poznać je wszystkie.

Powieść oczywiście polecam, mimo pewnych niedociągnięć, szczególnie tym, którzy tak jak ja, uwielbiają wszelkie sagi i opowieści rodzinne. Przyjemna lektura, szczególnie w towarzystwie herbatki z malinami i koca :)

J. Miszczuk, Matki, żony, czarownice, Prószyński i S-ka, Warszawa 2011.

wtorek, 16 listopada 2010

Zauroczenia POD AMOREM część druga (Cukiernia pod Amorem. Cieślakowie - Małgorzata Gutowska - Adamczyk)


Na drugi tom "Cukierni pod Amorem" czekałam od chwili, kiedy skończyłam czytać pierwszy. Zawsze tak mam, że na jakieś książki czekam szczególnie, odliczam dni do premiery... i tak jest właśnie w tym przypadku.

O tym, że zakochałam się w pierwszym tomie, pisałam kilka miesięcy wcześniej. I, no cóż, "Cieślakowie" sprawili, że moja miłość do tej serii jeszcze wzrosła. Mówię, a raczej piszę, to z całą odpowiedzialnością za słowo: tom drugi jest zdecydowanie lepszy od pierwszego, co najmniej z kilku powodów.

Przede wszystkim część bohaterów jest już czytelnikowi znana, dlatego teraz wita się z nimi, jak z dobrymi znajomymi. Autorka w dalszym ciągu mówi o rodzinie Zajezierskich, lecz także o tej jej gałęzi, która wywodzi się z nieprawego łoża i łączy z Cieślakami, których nazwisko figuruje w tytule. Po drugie: Gina. To nowa postać, główna bohaterka. Autorka stworzyła tu intrygujący portret przedwojennej aktorki, kobiety z pasją, twardo stąpającej po ziemi, ale też delikatnej, spragnionej miłości. Po trzecie: akcja książki toczy się w bardzo ciekawych czasach: od 1890 roku do 1939. A więc nie tylko wojna, ale i kawiarniano - teatralna atmosfera lat dwudziestych. Po czwarte wreszcie: w tej książce zdecydowanie więcej się dzieje niż w tomie wcześniejszym. Zredukowany został wątek współczesny na rzecz wydarzeń, które już minęły.

Co szczególnie przykuło moją uwagę? Detale. Małgorzata Gutowska - Adamczyk drobiazgowo przedstawia topografię ówczesnej Warszawy, pisze o jej sklepach, teatrach, ulicach, ludziach. Chwilami, czytając, miałam wrażenie, jakby patrzyła na fotografie. Oczywiście nie byłabym sobą, gdybym nie powiedziała autorce (tym bardziej, że miałam taką okazję), iż jestem pod ogromnym wrażeniem tej dbałości o szczegóły. Odpowiedź była bardzo prosta: przecież są książki na ten temat :)

Mając pamięci "Zajezierskich" i tajemniczy wątek pierścienia, ciekawa jestem, jakie będzie wyjaśnienie zagadki: skąd pierścień na gutowskim rynku? Przy okazji autorka zdradziła mi, gdzie będą rozgrywały się wydarzenia trzeciego tomu... i ciekawa jestem tym bardziej :)

Na trzeci tom "Cukierni pod Amorem" czekam z niecierpliwością i trochę mnie martwi to, że będę musiała poczekać prawie rok. Czuję jednak, że warto, gdyż serię uważam za jedno z moich literackich odkryć. Jak już wielokrotnie pisałam, uwielbiam wielopokoleniowe, uwielbiam książki, które napisane zostały piękną polszczyzną bez wulgaryzmów, uwielbiam lektury, które nie próbują przykuć uwagi czytelnika sensacyjną fabułą, lecz po prostu opowiadają jakąś historię, od której nie sposób się oderwać. A w "Cukierni pod Amorem" dokładnie to znalazłam.

***

Podczas Targów Książki w Krakowie miałam przyjemność spotkać się z autorką i nie mogłam sobie odmówić zrobienia pamiątkowego zdjęcia - i właśnie chęć jego zamieszczenia sprawiła, że książka ta prawie dwa tygodnie musiała poczekać na recenzję :)