Tytuł: Szmaragdowa Tablica
Autor: Carla Montero
Wydawnictwo: Rebis (dziękuję!)
Rok wydania: 2013
Liczba stron: 672
Szmaragdową tablicę czytałam długo, bo ponad dwa tygodnie. Nie wątpię jednak w to, że można przeczytać ją w kilka dni, błyskawicznie - bo moim zdaniem jest to właśnie jedna z tych książek do połknięcia, które czyta się z wypiekami na twarzy i od których nie można się oderwać.
Tak naprawdę fabułę tej rozpisanej na prawie 670 stron powieści mogłabym streścić w kilku zdaniach. Konrad, bogaty biznesmen, zleca swojej dziewczynie odnalezienie obrazu, o którym nie wiadomo nic... nie ma nawet dowodów na to, że kiedykolwiek istniał. Ana podejmuje się tego zadania, jednak w którymś momencie ważniejsi od samego obrazu stają się ludzie z nim związani. I właśnie opowieść o tych ludziach najbardziej wciąga i zapada w pamięć.
Sarah Bauer i Georg von Bergheim - para, której miłość rozłożyła mnie na łopatki. Szczerze: myślałam, że jestem za stara na takie historie. Ona - Żydówka, on - nazista. On poluje na nią, a raczej na obraz, który, jak domniema, jest w jej posiadaniu. Ona traci całą rodzinę w obozach koncentracyjnych, sama cudem unika śmierci, potem aktywnie działa w ruchu oporu. Nienawidzi Niemców, jednak dla tego jednego robi wyjątek... On zaś dla niej oszukuje samego Himmlera, narażając życie swoje i swojej rodziny. Dawno, bardzo dawno nie zdarzyło mi się wciągnąć do tego stopnia w jakąś love story i chyba też dawno aż tak mocno nie trzymałam kciuków za szczęśliwe zakończenie.
Carla Montero napisała swoją drugą powieść z rozmachem: mnóstwo tu opisów, mnóstwo wątków pobocznych i postaci drugoplanowych, ale też, mimo tej epickiej rozlewności, dużo w tej książce się dzieje.
I teraz tak: do tytułów, o których pisze się, że to światowe bestsellery, że sprzedano dziesięć milionów egzemplarzy i zachwyciły sto milionów czytelników, podchodzę sceptycznie. Podobnie jak z założenia nieufnością darzę książki, na których reklamę natykam się na każdym kroku - a tak właśnie jest ze Szmaragdową Tablicą. Średnio też kręcą mnie lektury, które na okładce mają taki oto tekst:
Historia i współczesność, miłość i wojna, zakazany romans i dzika zazdrość, tajemniczy obraz i opętanie chciwością - ta wspaniała powieść zachwyca, przeraża i wciąga bez reszty.
ALE! Nie żałuję ani jednej minuty, którą spędziłam z tą powieścią. Wierzcie mi: jest świetna! Mimo iż nastawiona na masowego czytelnika, naprawdę napisana została wyśmienicie, a autorce udało się mistrzowsko połączyć dwie historie, które na koniec odnajdują piękny wspólny mianownik.
Polecam! Ja właśnie za to kocham czytanie. Za historie, które wciągają tak, że na kilka godzin tracę kontakt z rzeczywistością :)


















