poniedziałek, 23 stycznia 2012

Ostatnie echo dzieciństwa (Ostatni raz - Anna Gavalda)

Lekka, ciepła, dowcipna opowieść o pięknych chwilach wykradzionych dorosłemu życiu. 


Takie zdanie możemy znaleźć na tylnej okładce książki "Ostatni raz" i właściwie nic więcej mogłabym nie pisać, gdyż dokładnie tak jest. Powieść liczy sobie zaledwie 117 stron, czyta się ją błyskawicznie (podejrzewam jednak, że równie błyskawicznie mogę o niej zapomnieć) i jest to całkiem odprężająca lektura. 

Bohaterami "Ostatniego razu" jest dorosłe już rodzeństwo: Garance, Lola, Simon i Vincent. Pierwsze trzy postaci spotykamy w momencie, gdy wybierają się na ślub jakiejś dalekiej krewnej. Jadą bez entuzjazmu, Garance przez całą drogą kłóci się z żoną Simona, Carine, a i on sam nie wydaje się być zachwycony towarzystwem nudnawej i marudnej żony. Tuż przed samą uroczystością rodzeństwo decyduje się zdezerterować i jadą w odwiedziny do Vincenta, który jest przewodnikiem w jakimś zagubionym i (podobno) nawiedzonym zamku. I to są właśnie te "chwile wykradzione dorosłemu życiu". Czwórka bohaterów na moment znów staje się dziećmi, zapominając o zrzędzących żonach, niewiernych kochankach, rozwodach, rachunkach do zapłacenia itd.

I już. Potem, wiadomo, muszą wrócić i znów pełnić swoje role, jednak te kilka godzin, które udało im się razem spędzić, jest jak ożywczy powiew, ucieczka od codziennej rutyny.

Bardzo to prosta opowieść i cieszę się, że autorka zamknęła ją na tak niewielu stronach, bo dzięki temu nie ma tu zbędnych scen czy dialogów. Nie ma też zbędnego moralizowania i psychologizowania, nie poznajemy całego życiorysu bohaterów, nie znamy ich wszystkich problemów - ot, tylko tyle, ile potrzeba. I właśnie w tej prostocie, w tym minimalizmie, tkwi siła tej książki, która przypomina mi taką literacką fotografię, na której utrwalono kilka ulotnych chwila z życia bohaterów. 

A. Gavalda, Ostatni raz, Świat Książki, 2010, s. 117.