
Początek tej recenzji wpadł mi do głowy zaraz po zakończeniu lektury. Brzmi on tak:
Są książki dobre, są książki bardzo dobre, są książki re-we-la-cyj-ne i są książki, które trzeba przeczytać. "Oczyszczenie" należy na pewno do ostatniej kategorii.Nie potrafię powiedzieć, czy książka mi się podobała. Przedstawiona w niej historia raczej nie może się podobać, ale z drugiej strony nie można się od niej oderwać. I bynajmniej nie dlatego, że tempo jest zawrotne i co chwila następują nagłe zwroty akcji, nie. Opowieść toczy się niespiesznie, autorka zwleka z odsłanianiem kolejnych kart, a ma ich w zanadrzu sporo. Czekałam niecierpliwie, co będzie dalej... a jednocześnie, wraz z pojawieniem się nowych szczegółów, nie chciałam wiedzieć.
Nie wiem, czy jest sens pisać o treści "Oczyszczenia". Bo jeśli napiszę, że jest to historia dwóch estoński sióstr to będzie to banał. Jeśli napiszę, że jest to opowieść o chorej, obsesyjnej miłości, o krzywdzie, jaka spotyka kobiety, o tym, że czas nie płynie "prosto", lecz zatacza koło i o tym, że historia lubi się powtarzać, to będzie to zdecydowanie za mało. A jeśli dopowiem, że to opowieść o zdradzie, głęboko skrywanych tajemnicach, przemocy i zmorach przeszłości, to także nie wyczerpię tematu.
W każdym razie w zupełności rozumiem, dlaczego tyle osób zachwyca się tą książką. Cieszę się, że pozycja ta była przez wiele tygodni na liście bestsellerów w Finlandii. Cieszę się, że w Stanach uznano ją za wydarzenie literackie i że ukaże się w 28 krajach. Bo to jest naprawdę wartościowa literatura i takie książki powinno się czytać.
Na okładce "Oczyszczenia" widnieje zdanie: "Wspaniale napisana powieść, głęboka i mądra". Zapewniam od siebie, że w tym przypadku nie jest to chwyt marketingowy.
Powtórzę za
Cleverą: to
jedna z najlepszych książek, jakie czytałam w tym roku. S. Oksanen, Oczyszczenie, wyd. Świat Książki, Warszawa 2010, s. 335.