Nie czytałam powieści 444, co więcej, o autorze, Macieju Siembiedzie, też wcześniej nie słyszałam. Błąd! Powiedzieć, że przeczytałam Miejsce i imię, to mało. Popłynęłam przez tę książkę, chłonąc stronę za stroną, rozdział za rozdziałem. Fakt, miałam luźniejszy tydzień i mogłam sobie pozwolić na taki maraton czytelniczy. Tyle, że maraton ten przebiegłam wyjątkowo szybko, bez wysiłku i z ogromną satysfakcją na mecie.