poniedziałek, 29 marca 2010

Czytanie tematyczne: Piękna i obrzydliwa (Księga rzeczy utraconych - John Connolly) -


Weekend tematyczny mi nie wyszedł, ale tydzień tematyczny...? Czemu nie :)
Dlatego serdecznie zapraszam na tydzień z książką. Chcę pisać o książkach (to jasne), które mówią o książkach lub, po prostu, mają słowa "księga" lub "książka" w tytule. Czyli mniej więcej wiadomo, czego można się spodziewać :)

I zapowiadam, że będę miała mocne wejście, gdyż książka, o której chcę najpierw napisać, budziła (i budzi) we mnie skrajne emocje. Jednocześnie piszę od razu: "Księga rzeczy utraconych" to jedna z najlepszych pozycji, jakie w życiu czytałam. Już wyjaśniam dlaczego.

Baśnie uwielbiam od dzieciństwa i jest to fascynacja, która nie mija. A po lekturze książki "Dziewczynka w baśniowym lesie" i klasycznego dzieła Bettelheima "Cudowne i pożyteczne" zaczęłam na baśnie spoglądać nieco inaczej. Przestały jawić mi się jako niewinne historie, odkryłam ich mroczną stronę. "Księga rzeczy utraconych" jest właśnie taką mroczną baśnią dla dorosłych, którą nieopatrznie zaczęłam czytać wieczorem i, no cóż, tamtej nocy spałam przy zapalonym świetle. Groza tej opowieści polegała na tym, iż Connolly pisze o baśniowych postaciach, które nagle zyskują nowe oblicze. I tak Czerwony Kapturek i wilk stwarzają nową rasę wilkonów, która chce zawładnąć baśniowym światem. Śpiąca Królewna okazuje się krwiopijczą bestią, gotową pożreć każdego księcia, który będzie na tyle szalony, by ją ratować. Że o postaci Łowczyni nie wspomnę...przeprowadzała ona eksperymenty, w których głowy dzieci łączyła z ciałami zwierząt po to, żeby móc potem na niej polować... Makabra.

Do tego świata trafia David: dziecko, w którym matka zaszczepiła miłość do baśni i opowieści. Tłumaczyła mu, że dzięki czytaniu, fikcyjne światy ożywają. David obwinia się za śmierć matki, lecz obwinia też ojca, który założył nową rodzinę. Chłopiec czyta więcej i więcej, w końcu trafia do świata ze swoich opowieści. A tam już czeka na niego przerażająca postać Garbusa, który w zamian za duszę jego brata, chce uczynić Davida królem, czekają na niego wilkoni, którzy pragną nasycić się jego krwią i czekają na niego stwory, przez które nie mogłam zasnąć.

David w świecie baśni staje się mężczyzną: dzielnym, mądrym, współczującym. Nawiązuje przyjaźnie, uczy się tolerancji i współczucia. I to jest w tej książce naprawdę piękne i wzruszające. Tym bardziej, że kontrastuje z całą ohydą, jaka została opisana: krew leje się co chwila, ktoś na kogoś poluje i co chwila ktoś ginie. Tak samo zresztą, jak w świecie rzeczywistym: kiedy Davisd trafia do alternatywnej rzeczywistości, właśnie zaczyna się II wojna światowa.

Napisałam dość dużo, a i tak nie jestem w stanie tej książki po prostu streścić. Jest ona bowiem pełna nie tylko opisów i wydarzeń, lecz także opowieści, które snują bohaterowie. Mnie ta powieść uwiodła. W ogóle uważam, że autor miał rewelacyjny pomysł, aby taką historię stworzyć: można mu tylko pozazdrościć nieokiełznanej wyobraźni. Korci mnie jeszcze, aby powiedzieć, czym jest tytułowa księga rzeczy utraconych, ale nie chcę odbierać przyjemności samodzielnego rozwikłania tej niewiadomej przyszłym czytelnikom :)

Polecam tak samo mocno, jak wcześniej "Piaskową górę"! A Agnes jeszcze raz dziękuję :)

J. Connolly, Księga rzeczy utraconych, wyd. Niebieska Studnia, Warszawa 2007, s. 351.

10 komentarzy:

  1. Ooooo, zaintrygowałaś mnie :), chociaż mam wątpliwości czy bałabym się podczas czytania tej książki, raczej byłabym ciekawa co jeszcze mnie czeka :), ale mnie przestraszyć ciężko :)
    Ciekawe co masz następnego na liście "tematycznej" :D
    Pozdrawiam ciepło, bo u mnie za oknem pada!

    OdpowiedzUsuń
  2. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  3. Grrr, dwa razy było to samo! Złośliwość rzeczy martwych :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Mnie ta książka zniesmaczyła. A co jeszcze planujesz czytać w ramach "Tygodnia z..."?

    OdpowiedzUsuń
  5. Tucha, Nauczycielko, już zdradzam (mam nadzieję, że nie zapeszę): dzisiaj chciałabym skończyć "Księgę innych ludzi" Zadie Smith, potem zabiorę się za "Podróż ludzi księgi" Tokarczuk, którą czytałam dawno temu i w wielkim pośpiechu, więc prawie nic nie pamiętam, a potem biorę się za "Miasto Śniących Książek" - jeśli uda mi się zamieścić kolejnego posta w środę, następnego w piątek i niedzielę, to uznam plan za zrealizowany :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Polecam "Ludzi ksiegi" Geraldine Brooks, jesli tej ksiazki jeszcze nie czytalas.

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie czytałam, dziękuję :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Prowincjonalna Nauczycielka mówi, że zniesmacza, Ty mówisz, że jest trochę obrzydliwa, ale jednak godna uwagi... Przez Was teraz muszę sama sprawdzić! ;)

    A ja ostatnio mam awersję do tytułów, które zaczynają się od słów "Księga...". To przez to, że na gwiazdkę dostałam od dalszej rodziny "Księgę dla dziewcząt". Tylko takich do lat jedenastu... ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. W tym temacie -- księgowo-baśniowym -- polecam Ci niesamowitą książkę "Żelazny Jan" Roberta Bly`a. Nie jest to powieść, ale czyta się ją jak najbardziej niesamowitą baśń. Wciąga. I traktuje o baśniach ujętych antropologicznie. Pozdrawiam. :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Po tym, co znalazłam u Nauczycielki na blogu i po Twojej rekomendacji (książka jest u mnie w bibliotece), udało mi się już zmienić plan czytelniczy na ten tydzień :)

    Sprawdź Nyx - powtarzałam i będę powtarzać: nie ma to jak wyrobić sobie własną opinię :)

    OdpowiedzUsuń