czwartek, 10 października 2013

Ale falstart! (Wodne anioły - Mons Kallentoft)


Tytuł: Wodne anioły
Autor: Mons Kallentoft
Wydawnictwo: Rebis (dziękuję!)
Rok wydania: 2013
Liczba stron: 429

Takiej historii czytelniczej jeszcze nie miałam! Ooo, nowy Mons Kallentoft! O, pierwsza część nowej serii - super! Nie czytałam jeszcze żadnej książki tego autora, to zacznę od Wodnych aniołów, czemu nie!


I zaczęłam. Seria inspirowana jest czterema żywiołami, jak wskazuje sam tytuł, pierwszy tom to wariacja na temat wody. I rzeczywiście: ten motyw od pierwszych stron książki co jakiś czas się pojawia. 

Książkę na początku czytało mi się dziwnie. Niby wszystko ciekawe i intrygujące, ale miałam wrażenie, że autor przedstawia swoje postaci nijako od końca: pisze o ich teraźniejszości, którą trudno jest zrozumieć, ponieważ nie zna się przeszłości bohaterów. Wiecie, jak to sobie wytłumaczyłam? Autor rzuca czytelnika na głęboką WODĘ - słowo klucz powieści. To dlatego tak wiele w powieści niedopowiedzeń i niejasności, których trzeba się domyślać. Zabieg ten uznałam za genialny!

... a potem zorientowałam się, że książka owszem, otwiera nową serię, ale bohaterowie pozostali bez zmian: autor pisał o nich w już w pięciu wcześniejszych książkach - ja przeczytałam szósty. I cała moja interpretacja, cały mój pomysł z "głęboką wodą" legł z gruzach :)

W przypadku tego autora zaliczyłam więc falstart. Nie zmienia to jednak faktu, że Wodne anioły to książka napisana świetnym językiem (wielkie brawa dla tłumacza!), której klimat chwilami nieco przypominał mi ludowe podania. 

Punkt wyjścia stanowi zabójstwo małżeństwa, które od innych odróżnia tylko to, że adoptowali dziewczynkę z Azji. Kiedy zostają znalezione ich ciała, mała Ella znika bez śladu. Głównym zadaniem charyzmatycznej Malin Fors i jej ekipy staje się odnalezienie dziecka. Sprawa jest tym trudniejsza, że jedna z dobrych koleżanek Malin, także zajmująca się tym śledztwem, adoptowała dziecko z Sajgonu i kwestie te zdają się ze sobą łączyć. 

Czy ktoś z Was czytał wcześniejsze powieści Monsa Kallentofta? Jak Wam się podobały? Ja ze swojej strony gorąco polecam Wodne anioły, a jednocześnie sama już nie mogę się doczekać lektury Ofiary w środku zimy.

18 komentarzy:

  1. Książka zapowiada się naprawdę ciekawię, ale nie wiem czy chciałabym ją przeczytać :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Czytałam trzy tomy poprzedniej serii. Dwa czekają w kolejce, tak samo jak "Wodne anioły". Nie mogę się już ich doczekać! :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Kallentofta uwielbiam od Ofiary w środku zimy, choć trochę czasu minęło nim przywykłam do jego sposobu pisania. przede mną jeszcze Piąta pora roku i wspominane tu Anioły. myślę, że ponownie się nie zawiodę.

    OdpowiedzUsuń
  4. Uwielbiam Kallentofta, mam jego wszystkie pory roku i tą też muszę mieć!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja na razie tylko ten szósty, nieszczęsny tom :)

      Usuń
    2. Ja pewnie go sobie sprawie dopiero na święta, ale Tobie polecam po kolei, uwielbiam twórczość Kallentofta, choć wielu uważa że jest ona trochę trudna.

      Usuń
  5. Mnie ta seria bardzo kusi, ale (jesli dobrze kojarzę) na początku pierwszego tomu był pewien monolog, który pachniał mi literaturą tak niskich lotów, że zrezygnowałam na jakiś czas. Wyprowadźcie mnie z błędu, jesli się mylę, ale czy to tam jest taki charakterystyczny zabieg z monologiem specyficznej postaci? Trochę owijam w bawełnę, ale boję się, że sprzedam komuś spojler, jesli mam rację.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, tutaj też są monologi, nie wiem, czy to reguła :) Mi w każdym razie w ogóle on nie przeszkadzał, nawet, jeśli tak jak piszesz, wypowiadała go specyficzna postać :)

      Usuń
    2. W każdej części są te monologi.

      Usuń
  6. Nie czytałam żadnej książki autora, ale jak będę miała okazję, z pewnością zapoznam się z jego twórczością. ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. To dobrze wiedzieć, że jednak trzeba sięgnąć po wcześniejsze tytuły :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdecydowanie trzeba :) Żeby nie tworzyć nadinterpretacji :)

      Usuń
  8. Wiele się naczytałam na temat książek Kallentofta, ale niestety nie miałam jeszcze okazji poznać. Muszę koniecznie nadrobić zaległości. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja czytałam z "pór roku" chyba tę letnią (chciałam zacząć od początku, ale źle trafiłam) i to była kompletna porażka - jedna z najgorszych książek, jakie czytałam. Nigdy więcej Kallentofta.

    OdpowiedzUsuń
  10. Hej, właśnie powstał nowy projekt Wschodzące Gwiazdy, który ma na celu stworzenie "bazy" blogerów w blogosferze, poprzez prezentację blogów w wywiadach.
    Jeśli jesteś zainteresowany/a współpracą bądź udziałem w projekcie to zapraszamy na wschodzace.blogspot.com - tam znajdziesz wszystkie informacje.

    Pozdrawiamy :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Monsa Kallentofta jeszcze nie czytałam, ale tak zachęcasz, że muszę zacząć :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Rewelacyjna okładka! Piękny tytuł. Książka jest ciekawą propozycją :)
    Bardzo tu przyjemnie. Dołączam i zapraszam do mnie :)

    OdpowiedzUsuń