piątek, 26 kwietnia 2013

Love story do zaczytania (Szmaragdowa tablica - Carla Montero)

Tytuł: Szmaragdowa Tablica
Autor: Carla Montero
Wydawnictwo: Rebis (dziękuję!)
Rok wydania: 2013
Liczba stron: 672

Szmaragdową tablicę czytałam długo, bo ponad dwa tygodnie. Nie wątpię jednak w to, że można przeczytać ją w kilka dni, błyskawicznie - bo moim zdaniem jest to właśnie jedna z tych książek do połknięcia, które czyta się z wypiekami na twarzy i od których nie można się oderwać. 

Tak naprawdę fabułę tej rozpisanej na prawie 670 stron powieści mogłabym streścić w kilku zdaniach. Konrad, bogaty biznesmen, zleca swojej dziewczynie odnalezienie obrazu, o którym nie wiadomo nic... nie ma nawet dowodów na to, że kiedykolwiek istniał. Ana podejmuje się tego zadania, jednak w którymś momencie ważniejsi od samego obrazu stają się ludzie z nim związani. I właśnie opowieść o tych ludziach najbardziej wciąga i zapada w pamięć. 

Sarah Bauer i Georg von Bergheim - para, której miłość rozłożyła mnie na łopatki. Szczerze: myślałam, że jestem za stara na takie historie. Ona - Żydówka, on - nazista. On poluje na nią, a raczej na obraz, który, jak domniema, jest w jej posiadaniu. Ona traci całą rodzinę w obozach koncentracyjnych, sama cudem unika śmierci, potem aktywnie działa w ruchu oporu. Nienawidzi Niemców, jednak dla tego jednego robi wyjątek... On zaś dla niej oszukuje samego Himmlera, narażając życie swoje i swojej rodziny. Dawno, bardzo dawno nie zdarzyło mi się wciągnąć do tego stopnia w jakąś love story i chyba też dawno aż tak mocno nie trzymałam kciuków za szczęśliwe zakończenie.

Carla Montero napisała swoją drugą powieść z rozmachem: mnóstwo tu opisów, mnóstwo wątków pobocznych i postaci drugoplanowych, ale też, mimo tej epickiej rozlewności, dużo w tej książce się dzieje. 

I teraz tak: do tytułów, o których pisze się, że to światowe bestsellery, że sprzedano dziesięć milionów egzemplarzy i zachwyciły sto milionów czytelników, podchodzę sceptycznie. Podobnie jak z założenia nieufnością darzę książki, na których reklamę natykam się na każdym kroku - a tak właśnie jest ze Szmaragdową Tablicą. Średnio też kręcą mnie lektury, które na okładce mają taki oto tekst: 

Historia i współczesność, miłość i wojna, zakazany romans i dzika zazdrość, tajemniczy obraz i opętanie chciwością - ta wspaniała powieść zachwyca, przeraża i wciąga bez reszty. 

ALE! Nie żałuję ani jednej minuty, którą spędziłam z tą powieścią. Wierzcie mi: jest świetna! Mimo iż nastawiona na masowego czytelnika, naprawdę napisana została wyśmienicie, a autorce udało się mistrzowsko połączyć dwie historie, które na koniec odnajdują piękny wspólny mianownik. 

Polecam! Ja właśnie za to kocham czytanie. Za historie, które wciągają tak, że na kilka godzin tracę kontakt z rzeczywistością :)


35 komentarzy:

  1. właśnie dzisiaj zastanawiałam się czy jeszcze czytasz, czy może już skończyłaś?:) Ja jestem na około 400 stronie, i ... i właśnie, cały czas towarzyszy mi takie rozdarcie, jak rzadko kiedy. A to zagryzam palce z nerwów, jestem wciągnięta, że trudno mi się oderwać, a to nudzę się, i kusi mnie żeby ją odłożyć. Niestety, każde odłożenie - bo czasem tak mam, że czytam w między czasie coś innego - skutkuje myśleniem o Szmaragdowej tablicy i powrotem do lektury.
    Przyznam, że natknęłam się na złą recenzję, i ona mnie trochę zniechęciła, ale Ty moja droga wyrównałaś mi poziom zauroczenia;))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja się musiałam odkleić od książki z innych przyczyn: remont :) Udało mi się nawet zakopać książkę w stercie rzeczy i jej odkopywanie trochę trwało... ale miałam tak samo, jak piszesz: czytałam coś innego i myślałam o "szmaragdowej Tablicy".

      Poza tym, przyznaję, ja też zakochałam się w Georgu :)

      Usuń
    2. ;) aaach

      mnie tak samo odrywa remont i przeprowadzka;/ ale obiecuję sobie później nadrobić:)

      chociaż czytam też do późna, jak A. przygotowuje nasze nowe mieszkanko, wiec może zdążę?

      Usuń
  2. Także podchodzę sceptycznie do takich tekstów czy reklam, ale dla tej książki mogę zrobić wyjątek. Bardzo ciekawa fabuła, aż żałuję, że nie mam tej książki na swojej półce...

    OdpowiedzUsuń
  3. Już niedługo będę ją czytać. Jak na razie nie mogę się tego momentu doczekać, mam nadzieję, że nie będzie mi się nudzić :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nudzić nie będziesz się na pewno :)

      Usuń
  4. Znowu kusisz :) Szkoda, że nie zamówiłam na Światowy Dzień Książek, bo teraz "Szmaragdowa tablica" będzie chyba musiała poczekać na Targi Książki w Warszawie :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Jestem w trakcie czytania tej książki i jak na razie coraz bardziej się w nią wciągam. Ciekawa jestem czy po jej skończeniu nadal będzie mi się podobać :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Książkę widzę niemal na każdym kroku, jednak dopiero u Ciebie postanowiłam o nie coś przeczytać... może to przez zdjęcie, które umieściłaś w poście...
    Spodziewałam się czegoś innego, a jednak pokazałaś, że książka może mnie zainteresować. Nawet nie wiedziałam, że to książka o miłości, i to takiej trudnej!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie mnie taka nachalna reklama na ogół mocno zniechęca - tutaj górę wzięło zauroczenie piękną okładką :)

      Usuń
  7. Ta książka jest naprawdę niesamowita.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miło, że ktoś potwierdza moją opinię :)))))

      Usuń
  8. Rzeczywiście promocja nakręcona, tak że i ja dałam się skusić - i mam Szmaragdową w planach na długi weekend. Zniechęciła mnie nieco opinia Orchiss, ale z kolei Tobie się podobała...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podoba mi się bardzo :) Gusta są różne, zawsze warto samemu wyrobić sobie opinię :)

      Usuń
  9. Lubię, kiedy ktoś mnie tak przekonująco zachęca. Kupię tę książkę, ale będzie musiała poczekać na lepsze czasy, gdyż mam spory stosik do przeczytania i pokój do wyremontowania ; )

    OdpowiedzUsuń

  10. Bardzo lubię czytać książki historyczne, a szczególnie te, których akcja toczy się podczas II wojny światowej. Jakbym mogła ominąć tak wspaniałą pozycję:)

    OdpowiedzUsuń
  11. Zachęciłaś mnie do przeczytania tej książki :)

    OdpowiedzUsuń
  12. FANÓW SZMARAGDOWEJ TABLICY ZAPRASZAM DO UDZIAŁU W KONKURSIE Z ATRAKCYJNYMI NAGRODAMI NA http://szmaragdowatablica.rebis.com.pl/. Za stworzenie najciekawszej wideo-recenzji czeka 2000zl i podróż do Paryża! :):):)

    OdpowiedzUsuń
  13. FANÓW SZMARAGDOWEJ TABLICY ZAPRASZAM DO UDZIAŁU W KONKURSIE, W KTÓRYM CZEKAJĄ ATRAKCYJNE NAGRODY, NA http://szmaragdowatablica.rebis.com.pl/ ! Na reżyserów najciekawszej wideo-recenzji czeka 2000zł oraz podróż do Paryża :D:D:D

    OdpowiedzUsuń
  14. Cześć! Właśnie dziś dostałam tę książkę. Po przeczytaniu Twojej recenzji chcę ją czytać jeszcze bardziej!
    Przeglądałam teraz Twoje wpisy o przeczytanych książkach. Nie widziałam nigdzie C. Z. Zafon'a "Cień wiatru" i również "Gra anioła". Gorąco Ci je polecam!
    Będę tu zaglądać częściej, bo po dzisiejszym przejrzeniu moja lista książek do przeczytania powiększyła się!

    OdpowiedzUsuń
  15. Dzisiaj skończyłam z nią przygodę i jestem pod wrażeniem, Wystawiłabym jej najwyższą ocenę z możliwych, gdyż faktytcznie trudno było się od niej oderwać:)

    OdpowiedzUsuń
  16. http://doliczonetrzyminuty.blogspot.co.uk/

    OdpowiedzUsuń
  17. Ja dzisiaj skończyłam czytać tę piękną powieść i bardzo żałuję, że to koniec. Miłość Sarah i majora von Bergheima poruszyła mnie do głębi.... Uwielbiam czytać książki z czasów II wojny światowej.
    Zawsze się wówczas zastanawiam czy ludzie naszego pokolenia są zdolni do takich heroicznych czynów w imię tej jednej jedynej miłości...Gorąco polecam" Jeżdźca miedzianego" Paulliny Simons. To moja ulubiona i ukochana powieść. Cudowna do bólu i niezwykle piękna.

    OdpowiedzUsuń
  18. Czytałam :) i o ile część współczesna srodze mnie zawiodła, o tyle historyczna mnie zachwyciła, i to dla nie po stokroć warto było :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Urzekła mnie! Polecam, polecam, polecam! ; )
    flying-pictures.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  20. Nie, nie, nie i po siedmiokroć nie. Część historyczna godna może Dana Browna, część współczesna niegodna nawet E.L.James! Ana (hm, skąd to imię?) ma mentalność naiwnej szesnastolatki, a choć odrobinkę wyrobiony Czytelnik (UWAGA, SPOILER!!!) od razu połapie się, że Konrad to czarny charakter!. (KONIEC SPOJLERA).
    Do tego złe, nieładne, chropawe tłumaczenie. Taka książka powinna "płynąć" w lekturze, jak autorka nie podołała, to było ją upiększyć.

    OdpowiedzUsuń
  21. Popieram przedmówce - książka beznadziejna. Nie dotarłam do końca, żałowałam wydanych pieniędzy. Płytka, bez charyzmy, bez polotu. Zupełnie nie wciąga.

    OdpowiedzUsuń
  22. Popieram przedmówce. Książka beznadziejna, szkoda wydanych pieniędzy, nie dotarłam do końca, przelatywałam strony z niecierpliwością czekając upragnionego końca. Bez polotu, bez charyzmy, ogólnie NIE.

    OdpowiedzUsuń
  23. Patrzyłam na nią przez wiele miesiecy w księgarni, w końcu kupiłam ... i kolejne miesiące przeleżała na półce... dzisiaj ją wyjęłam .. niestetety,,, bo miałam zamiar popracować .. zamiast tego ... przeczytałam 1/3 ksiazki...bardzo wciąga.. chociaż momentami.. przerzucam zbyt długie opisy...ale np. opisy funkcjonowania Trzeciej Rzeszy bardzo mnie zainteresowały i wzbogaciły moją wiedzę historyczną...jednak zdecydowanie najbardziej wciąga miłosny i dramatyczny watek Sarah. Ja zdecydowanie POLECAM!!! ula

    OdpowiedzUsuń