środa, 6 czerwca 2012

Jak wychować szczęśliwe dziecko? Odpowiada John Medina!

Tytuł: Jak wychować szczęśliwe dziecko?
Autor: John Medina
Wydawnictwo: Wydawnictwo Literackie
Rok wydania: 2012
Liczba stron: 363.


Książek o tym, jak wychowywać dziecko jest całe mnóstwo. Jednak niewiele jest tak rzetelnych i przekonujących, jak ta napisana przez Johna Medinę. Książka teoretycznie nie jest adresowana do mnie, bo nie mam dzieci, ani też żaden potomek nie rysuje się na horyzoncie. Ostatnio jednak sięgam po tego typu publikacje. Po pierwsze: z racji studiów, po drugie: lubię wiedzieć, na co się przygotować :)

John Medina jest biologiem molekularnym. W swojej pracy badawczej zajmuje się wpływem rozmaitych czynników na rozwój mózgu. Prowadzi wykłady dla rodziców i odpowiada m.in. na pytania w stylu: Co zrobić, by moje nienarodzone dziecko dostało się na Harvard? lub Czy dziecko w brzuchu mamy może nauczyć się francuskiego? 

Głównym założeniem książki Jak wychować szczęśliwe dziecko? jest przedstawiać fakty, fakty i jeszcze raz fakty. Żadnych spekulacji i żadnego "gdybania". Dlatego też zanim autor sformułuje jakąkolwiek opinię czy wyda jakikolwiek sąd, najpierw opowiada o tym, jak rzecz się ma z naukowego punktu widzenia i jakie ma to przełożenie na codzienną praktykę wychowawczą. Należy bowiem dodać, że autor jest ojcem dwóch synów i pewne rzeczy miał okazję osobiście "przerobić". Pisanie z takiej perspektywy, zafascynowanego możliwościami ludzkiego mózgu badacza i ojca, który pragnie jak najlepiej wychować, daje naprawdę świetne wyniki.

Mimo iż w książce nie dało uniknąć się naukowych terminów, to autor przedstawia je w sposób zrozumiały i "ludzki". Do moich ulubionych fragmentów należy zdanie, w którym autor mniej więcej tak charakteryzuje swojego kolegę po fachu: świetny specjalista z uszami elfa, z imponującym dorobkiem naukowym. A już np. pisząc o tym, co ma wpływ na to, jakie stanie się dziecko, gdy dorośnie, Medina używa trafnej metafory ziarenka i gleby. "Ziarenko" to dziecko, które przychodzi na świat z określonym pakietem genów. Troskliwy rodzic może jednak zadbać o to, by ziarenko było silne, by wyrosła z niego mocna i zdrowa roślina. Gleba tymczasem to wychowanie, dom rodzinny, środowisko, w jakim dziecko dorasta. I tutaj wpływ rodzica może być naprawdę duży, chociaż autor ostrzega przed hiperwychowaniem. Jego zdaniem bowiem przestymulowanie jest równie szkodliwe, co zaniedbanie.

A zatem: jak wychować szczęśliwe dziecko? John Medina podaje kilka konkretnych wskazówek, mi jednak do gustu szczególnie przypadła jedna anegdota, która może posłużyć za odpowiedź.

Otóż autor postanowił sprawić swoim synom prezent. Prezent imponujący, bo tor wyścigowy. Prezent leżał zapakowany pod choinką, a autor nie mógł się doczekać, kiedy dzieci wstaną i go otworzą. Gdy w końcu to się stało, maluchy stanęły bezradnie nad torem. Po chwili jednak chłopcy unieśli pudła nad głowy... i zaczęła się zabawa! Pudełko stało się statkiem kosmicznym, w ruch poszły kredki i wyobraźnia. A tor leżał zapomniany...

Dzięki takim przykładom Medina rozprawia się z mitami, które twierdzą, że na rozwój malucha najlepiej wpływają edukacyjne zabawki, muzyka Mozarta i nagrania włoskiego puszczane noworodkowi. Nic z tego. Tak naprawdę wychowując dziecko, rodzic nie potrzebuje żadnych drogich gadżetów. Zwykły karton, dużo empatii, mnóstwo cierpliwości i czas spędzony z dzieckiem wystarczą.

Gorąco polecam!