<?xml version='1.0' encoding='UTF-8'?><?xml-stylesheet href="http://www.blogger.com/styles/atom.css" type="text/css"?><feed xmlns='http://www.w3.org/2005/Atom' xmlns:openSearch='http://a9.com/-/spec/opensearchrss/1.0/' xmlns:georss='http://www.georss.org/georss' xmlns:gd='http://schemas.google.com/g/2005' xmlns:thr='http://purl.org/syndication/thread/1.0'><id>tag:blogger.com,1999:blog-6992323065685241316</id><updated>2012-02-14T12:43:59.769+01:00</updated><category term='eduardo mendoza'/><category term='sztuka dobrego życia'/><category term='małgorzata gutowska-adamczyk'/><category term='ona pisze - polska'/><category term='katarzyna enerlich'/><category term='czytadło'/><category term='Amelie Nothomb'/><category term='literatura hiszpańska'/><category term='ciąg dalszy nastąpił'/><category term='rodzinnie'/><category term='perełki'/><category term='wspomnienia'/><category term='konkursy'/><category term='literatura faktu'/><category term='Jarosław Iwaszkiewicz'/><category term='egzotyka'/><category term='horror'/><category term='do zainspirowania się'/><category term='rozwój'/><category term='kulinaria'/><category term='leopold tyrmand'/><category term='(auto)biografie'/><category term='muzycznie'/><category term='jodi picoult'/><category term='bajka dla dorosłych'/><category term='książki po których trudno zasnąć'/><category term='czytadła'/><category term='czytanie tematyczne'/><category term='ona pisze - australia'/><category term='Monika Feth'/><category term='on pisze - australia'/><category term='bożena żak cyran'/><category term='on pisze - europa'/><category term='monika szwaja'/><category term='spotkanie z autorem'/><category term='popularnonaukowe'/><category term='książkowy lamus'/><category term='carlos ruiz zafon'/><category term='nie wierzę w to co czytam'/><category term='poradnik'/><category term='książki noblistów'/><category term='fotki'/><category term='Dominique Loreau'/><category term='&#x9;czytadło&#xD;być kobietąona pisze - polska'/><category term='kryminał'/><category term='dla dzieci'/><category term='okładki'/><category term='feminzim'/><category term='on pisze - polska'/><category term='fantastyka'/><category term='przewodnik'/><category term='ona pisze - ameryka'/><category term='elizabeth gilbert'/><category term='ona pisze - azja'/><category term='na jeden wieczór'/><category term='koty'/><category term='SPA...z książką'/><category term='oni piszą - europa'/><category term='wciąga'/><category term='dziwadełka'/><category term='książki'/><category term='się cieszę'/><category term='japonia'/><category term='saga'/><category term='obyczajowa'/><category term='on pisze - ameryka południowa'/><category term='on pisze - azja'/><category term='peter pezzelli'/><category term='młodzi piszą'/><category term='Magdalena Samozwaniec'/><category term='prezenty'/><category term='szkice literackie'/><category term='publicystyka'/><category term='książki po których ma się dobre sny'/><category term='literatury hiszpańska'/><category term='jakub małecki'/><category term='on pisze - ameryka'/><category term='prywata'/><category term='seria z miotłą'/><category term='do śmiechu'/><category term='grubasy'/><category term='opowiadania'/><category term='praca zbiorowa'/><category term='Alexander Mccall Smith'/><category term='targi'/><category term='krótka forma'/><category term='klasyka'/><category term='stosiki'/><category term='rozmowy'/><category term='realizm magiczny'/><category term='Marcel Pagnol'/><category term='konkurs'/><category term='joseph conrad'/><category term='kuchenne praktyki zen'/><category term='must have'/><category term='reportaż'/><category term='ona pisze - europa'/><category term='filmowo'/><category term='Krystyna Siesicka'/><category term='maria pruszkowska'/><category term='do przemyślenia'/><category term='thriller'/><category term='straszy'/><category term='łańcuszki'/><category term='ona pisze - ameryka południowa'/><category term='poezja'/><category term='historyczna'/><category term='podróż sentymentalna'/><category term='biografia'/><category term='doris lessing'/><category term='Virginia Woolf'/><category term='wampiry i wampirki'/><category term='uwaga: debiut'/><category term='cytaty'/><category term='ukryte w słowach'/><category term='love story'/><category term='sofi oksanen'/><category term='vladimir nabokov'/><category term='rozmowa z autorem'/><category term='ku pokrzepieniu serc'/><category term='być kobietą'/><category term='dla młodzieży'/><title type='text'>...ale ja wolę sobie poczytać.</title><subtitle type='html'>Recenzje książek</subtitle><link rel='http://schemas.google.com/g/2005#feed' type='application/atom+xml' href='http://slowoczytane.blogspot.com/feeds/posts/default'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6992323065685241316/posts/default?max-results=100'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://slowoczytane.blogspot.com/'/><link rel='hub' href='http://pubsubhubbub.appspot.com/'/><link rel='next' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6992323065685241316/posts/default?start-index=101&amp;max-results=100'/><author><name>Skarletka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/10182092858074916975</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='28' src='http://3.bp.blogspot.com/_k20s7m9YgSY/S2XuocZy8FI/AAAAAAAAAEg/lWFwIYJjSNw/S220/Ania.JPG'/></author><generator version='7.00' uri='http://www.blogger.com'>Blogger</generator><openSearch:totalResults>367</openSearch:totalResults><openSearch:startIndex>1</openSearch:startIndex><openSearch:itemsPerPage>100</openSearch:itemsPerPage><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6992323065685241316.post-8209063553619992953</id><published>2012-02-13T20:25:00.000+01:00</published><updated>2012-02-13T20:49:33.241+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='kryminał'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='on pisze - ameryka'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='uwaga: debiut'/><title type='text'>Sherlock Holmes ciągle żywy (Sherlockista - G.Moore)</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-KS3XmjhV0B4/TzljcA9F9hI/AAAAAAAABYQ/nned_1rJkTE/s1600/Sherlockista_.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://2.bp.blogspot.com/-KS3XmjhV0B4/TzljcA9F9hI/AAAAAAAABYQ/nned_1rJkTE/s320/Sherlockista_.jpg" width="208" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;"Sherlockista" jest debiutem powieściowym Graham Moore'a i, przyznaję, debiutem świetnym, w którym prawdziwe wydarzenia z życia autora opowieści o Sherlocku Holmesie przeplatają się z tymi fikcyjnymi. Co mi się od razu rzuciło w oczu i myślę, że się nie mylę, to ogromna fascynacja autora postacią genialnego detektywa, lecz, przede wszystkim, jego twórcą. I to właśnie Arthur Conan Doyle jest jednym z głównych bohaterów tej powieści.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Arthur Conan Doyle oprócz powieści, pisał także dzienniki. Po jego śmierci zaginął jeden jego tom - i właśnie to stało się dla autora punktem wyjścia. Dziennika poszukiwało wielu sherlockistów, natomiast ten, który twierdził, że go odnalazł, został znaleziony martwy w swoim domu. Harold, postać fikcyjna, próbuje nie tylko wyjaśnić okoliczności tej śmierci, lecz także próbuje odnaleźć zaginione zapiski Doyle'a.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Drugą osią powieści stanowią wydarzenia z lat 1893-1901 roku, które przedstawiają pomoc, jakiej udzielił autor Sherlocka Holmesa angielskiej policji. W Londynie dochodzi do tajemniczych zabójstw młodych kobiet. Łączy je to, że znajdowane są nagie, w wannie, a niewiele wcześniej wzięły ślub z tajemniczym, wysokim mężczyzną, o którym jednak nikt nie potrafi powiedzieć nic więcej. Arthur, tak jak Sherlock, wykorzystując umiejętność dedukcji i łączenia faktów, które pozornie nie mają ze sobą związku, wpada na trop mordercy. Po drodze jednak do jego gabinetu zostaje przesłana bomba i musi, w przebraniu, stawić się na spotkaniu sufrażystek, których nie darzy sympatią. W śledztwie towarzyszy mu Bram Stoker, późniejszy autor "Draculi".&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;To właśnie tych wydarzeń dotyczy zaginiony dziennik, którego, już w 2010 roku poszukuje Harold. Mężczyzna jest młody, jednak posiada ogromną wiedzę na temat życia i dzieł Doyle'a i chociaż wielu przed nim próbowało rozwikłać zagadkę dziennika, to właśnie on dochodzi w swoich poszukiwaniach najdalej.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Powieść "Sherlockista" zachwyca świetnie poprowadzoną fabułą, czytając, odnosiłam wrażenie, że historia Harolda w jakimś stopniu odzwierciedla losy Doyle'a, chociaż jeden szukał mordercy, a drugi dziennika. Ogromnie spodobał mi się nieco dekadencki obraz Londynu przełomu wieków. Czuje się, że coś się zmienia, że "epoka gazowych latarni" ma się ku końcowi, a w dobie elektryczności już nic nie będzie takie samo - stąd też bierze się lekko nostalgiczny wydźwięk tych fragmentów. "Reliktem" XIX wieku zdaje się być również sam twórce Sherlocka: Arthur jest kulturalny, elegancki, kurtuazyjny, a przy tym odważny i prawy (tak, prawy to bardzo dobre słowo).&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Najważniejsze jest chyba jednak to, że powieść wciąga od pierwszej do ostatniej strony, czytelnik wraz z bohaterami próbuje rozwikłać zagadkę, ci jednak pozostają o krok przed nim, służą nam za przewodników. Bez wątpienia jest to kryminał wart polecenia: miłośnikom gatunku i nie tylko.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;G.Moore. Sherlockista, Prószyński i S-ka, 2011, s. 374.&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6992323065685241316-8209063553619992953?l=slowoczytane.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://slowoczytane.blogspot.com/feeds/8209063553619992953/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://slowoczytane.blogspot.com/2012/02/sherlock-holmes-ciagle-zywy.html#comment-form' title='Komentarze (5)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6992323065685241316/posts/default/8209063553619992953'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6992323065685241316/posts/default/8209063553619992953'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://slowoczytane.blogspot.com/2012/02/sherlock-holmes-ciagle-zywy.html' title='Sherlock Holmes ciągle żywy (Sherlockista - G.Moore)'/><author><name>Skarletka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/10182092858074916975</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='28' src='http://3.bp.blogspot.com/_k20s7m9YgSY/S2XuocZy8FI/AAAAAAAAAEg/lWFwIYJjSNw/S220/Ania.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/-KS3XmjhV0B4/TzljcA9F9hI/AAAAAAAABYQ/nned_1rJkTE/s72-c/Sherlockista_.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>5</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6992323065685241316.post-6632804813230808048</id><published>2012-02-10T14:33:00.000+01:00</published><updated>2012-02-10T14:33:18.575+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='konkurs'/><title type='text'>"Stulatek..." wędruje do... :)</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-m-maJZ6qnQ4/TzUchY9SyfI/AAAAAAAABYI/LccH7tfiv6Q/s1600/stulatek.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://4.bp.blogspot.com/-m-maJZ6qnQ4/TzUchY9SyfI/AAAAAAAABYI/LccH7tfiv6Q/s320/stulatek.jpg" width="200" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;Pierwsza myśl jest zawsze najlepsza, prawda? Dlatego też nie kombinując zbytnio, po uważnym przeczytaniu wszystkich zostawionych komentarzy, ogłaszam, że książka "Stulatek, który wyskoczył przez okno i zniknął" ufundowana przez wydawnictwo Świat Książki wędruje do... &lt;b&gt;BAHARI&lt;/b&gt;, która napisała:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="background-color: white; color: #222222; font-family: Arial, Tahoma, Helvetica, FreeSans, sans-serif; font-size: 12px; line-height: 16px; text-align: justify;"&gt;Ja chciałabym porozmawiać z Rose z filmu "Titanic", a raczej na nią nakrzyczeć, że nie zrobiła miejsca Jackowi na swoich drzwiach. Po prostu nie wiem, czy ta końcowa scena wzbudza we mnie więcej wzruszenia czy frustracji. A jak już bym się uspokoiła to chciałabym porozmawiać z nią o życiu po katastrofie, zapytać, czy była jeszcze kiedyś naprawdę szczęśliwa.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="background-color: white; color: #222222; font-family: Arial, Tahoma, Helvetica, FreeSans, sans-serif; font-size: 12px; line-height: 16px; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Zastrzegłam sobie prawo do subiektywnego wyboru i właśnie z niego skorzystałam.&amp;nbsp;Oglądałam film Camerona kilka razy i zawsze na koniec nachodziło mnie pytania: Co z Twoją miłością, Rose? Czemu, do diabła, nie posunęłaś się na tych drzwiach i nie zrobiłaś miejsca boskiemu Leo? Jak ci się potem z tym żyło?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Bahari, gratuluję i proszę o kontakt!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A wszystkim dziękuję za udział w zabawie (szczególnie tym, którzy kawy nie lubią, ale ten drobny fakt nie przeszkodził im odpowiedzieć na pytanie) ;)&lt;br /&gt;&lt;span style="background-color: white; color: #222222; font-family: Arial, Tahoma, Helvetica, FreeSans, sans-serif; font-size: 12px; line-height: 16px; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="color: #222222; font-family: Arial, Tahoma, Helvetica, FreeSans, sans-serif;"&gt;&lt;span style="font-size: 12px; line-height: 16px;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6992323065685241316-6632804813230808048?l=slowoczytane.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://slowoczytane.blogspot.com/feeds/6632804813230808048/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://slowoczytane.blogspot.com/2012/02/stulatek-wedruje-do.html#comment-form' title='Komentarze (8)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6992323065685241316/posts/default/6632804813230808048'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6992323065685241316/posts/default/6632804813230808048'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://slowoczytane.blogspot.com/2012/02/stulatek-wedruje-do.html' title='&quot;Stulatek...&quot; wędruje do... :)'/><author><name>Skarletka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/10182092858074916975</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='28' src='http://3.bp.blogspot.com/_k20s7m9YgSY/S2XuocZy8FI/AAAAAAAAAEg/lWFwIYJjSNw/S220/Ania.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/-m-maJZ6qnQ4/TzUchY9SyfI/AAAAAAAABYI/LccH7tfiv6Q/s72-c/stulatek.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>8</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6992323065685241316.post-4445161754255798245</id><published>2012-02-09T14:04:00.001+01:00</published><updated>2012-02-09T14:04:42.358+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='ona pisze - ameryka'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='rozwój'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='poradnik'/><title type='text'>Ależ TAK, oczywiście! (Potęga perswazyjnej komunikacji - T. Reiman)</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-6EkVMEUHdbI/TzPECH55M-I/AAAAAAAABYA/t6wIEQ6hkx0/s1600/potega.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://1.bp.blogspot.com/-6EkVMEUHdbI/TzPECH55M-I/AAAAAAAABYA/t6wIEQ6hkx0/s320/potega.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Książkę "Potęga perswazyjnej komunikacji" czytałam nieprzyzwoicie długo, bo prawie dwa miesiące. Z drugiej strony jednak z doświadczenia wiem, że pospieszna lektura pewnych tekstów po prostu nie ma sensu, bo po kilku dniach w głowie zostaje wielkie NIC - patrz: lektura tuż przed egzaminem. Nie wiem jak Wy, ale ja czasem miałam problem, by o książce, która miała 300 stron, powiedzieć 5 zdań - ale w sumie nie ma się czym chwalić :)&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;"Potęga perswazyjnej komunikacji", jak sam tytuł wskazuje, mówi o tym, jak się komunikować, aby usłyszeć z ust innych upragnione słowo "TAK"! Swojego czasu bardzo dużo na ten temat czytałam, nie tylko ze względu na to, że na studiach miałam przedmiot o nazwie komunikacja interpersonalna, ale po prostu są to ciekawe zagadnienia.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Przez długi czas błędnie sądziłam, że techniki wpływania na ludzi, potrzebne są tylko sprzedawcom lub osobom zajmującym się biznesem - jednak im starsza jestem, tym bardziej przekonuję się, jak ogromne znaczenie ma siła pierwszego wrażenia, używanie odpowiednich słów w stosunku do konkretnych osób i wyeliminowanie ze swojego słownika innych, dlatego też wiedza podana przez autorkę nie jest abstrakcyjna, lecz można ją wykorzystać w życiu codziennym.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Ja np. jestem osobą, która, jak to się potocznie mówi, zupełnie nie zna się na ludziach. Wystarczy, że sprzedawca w sklepie się uśmiechnie, a ja kupuję dodatkową pastę do zębów, chociaż zupełnie tego nie planowałam. Bardzo często okazuje się, że osoba, którą po dwóch minutach określiłam jako niesympatyczną i odpychającą, później zostaje moją dobrą znajomą - i odwrotnie. Tymczasem autorka pokazuje, na co należy zwracać uwagę, by nie dać się zwieść - i dla mnie, "pierwszej naiwnej" są to cenne wskazówki, które, mam nadzieję, uda mi się wykorzystać. Zresztą - i tu kolejny wtręt osobisty - od jakiegoś czasu mam wrażenie, że mylę się w ocenie nieco rzadziej niż wcześniej.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Ogromnym plusem "Potęgi perswazyjnej komunikacji" jest to, że nie jest to "typowy" podręcznik, zawierający suche definicje. Mnóstwo przykładów, mnóstwo anegdot, mnóstwo wyników badań, mnóstwo zdjęć - to wszystko bardzo podnosi atrakcyjność tej książki i sprawia, że jest bardzo przyjemna w odbiorze. Autorka posługuje się prostym językiem, pisze w zajmujący sposób, przez co pozycja traci "akademicki" charakter i staje się bardziej przystępna. Dlatego jeśli ktoś ma ochotę przyswoić sobie takie pojęcia jak ramowanie czy zakotwiczanie, odświeżyć wiadomości z mowy ciała i dowiedzieć się, jak podnieść swoją wiarygodność w oczach rozmówcy - polecam!&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Książkę otrzymałam dzięki uprzejmości wydawnictwa &lt;a href="http://www.sensus.pl/" target="_blank"&gt;Sensus&lt;/a&gt;.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;T. Reiman, &lt;a href="http://sensus.pl/ksiazki/potega-perswazyjnej-komunikacji-jak-wplywac-na-ludzi-aby-zawsze-slyszec-tak-tonya-reiman,popeko.htm" target="_blank"&gt;Potęga perswazyjnej komunikacji&lt;/a&gt;, Sensus.pl, 2011, s. 280.&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6992323065685241316-4445161754255798245?l=slowoczytane.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://slowoczytane.blogspot.com/feeds/4445161754255798245/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://slowoczytane.blogspot.com/2012/02/alez-tak-oczywiscie-potega-perswazyjnej.html#comment-form' title='Komentarze (9)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6992323065685241316/posts/default/4445161754255798245'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6992323065685241316/posts/default/4445161754255798245'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://slowoczytane.blogspot.com/2012/02/alez-tak-oczywiscie-potega-perswazyjnej.html' title='Ależ TAK, oczywiście! (Potęga perswazyjnej komunikacji - T. Reiman)'/><author><name>Skarletka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/10182092858074916975</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='28' src='http://3.bp.blogspot.com/_k20s7m9YgSY/S2XuocZy8FI/AAAAAAAAAEg/lWFwIYJjSNw/S220/Ania.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/-6EkVMEUHdbI/TzPECH55M-I/AAAAAAAABYA/t6wIEQ6hkx0/s72-c/potega.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>9</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6992323065685241316.post-3526478138139495246</id><published>2012-02-08T16:15:00.002+01:00</published><updated>2012-02-08T16:15:25.046+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='podróż sentymentalna'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='filmowo'/><title type='text'>(Bajkowa) Filmowa środa (XIII)</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Niech to świadczy o czym chce, ale uwielbiam oglądać bajki ("Muminki"!!!), animacje ("Uciekające kurczaki"!!!) i kino familijne (tu faworyta nie mam). Dlatego też fakt, iż jedyne bełchatowskie kino zaczęło w końcu grać "Muppety" natchnął mnie do tego, by napisać dziś o produkcjach dla nieco młodszego widza, które &amp;nbsp;to namiętnie oglądam.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-RUkwXaTzgTE/TzKRF5FqqZI/AAAAAAAABX4/SLh675wV27E/s1600/muppety.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://3.bp.blogspot.com/-RUkwXaTzgTE/TzKRF5FqqZI/AAAAAAAABX4/SLh675wV27E/s320/muppety.jpg" width="222" /&gt;&lt;/a&gt;Wspomniane "Muppety" obejrzałam z prawdziwym zachwytem i sentymentem. Wszak Kermit, Piggi i Fazi to bohaterowie mojego dzieciństwa. Najnowsza wersja jest bardzo "disnejowska": główni, "ludzcy" bohaterowie" mają ubrania w pastelowych kolorach, często śpiewają nieco ckliwe piosenki i wykonują radosne układy choreograficzne. Muppety zaś walczą o odzyskanie teatru, w którym kiedyś, dawno temu, dawały swoje słynne show. Kermit zbiera więc starą ekipę, z którą przygotowuje się do decydującego występu.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Przyznaję, że mocno zawyżyłam średnią wieku na seansie, ale też chyba jakoś bardziej emocjonalnie niż dzieci podeszłam do tego filmu, gdyż nie tylko popłakałam się śmiechu, ale i ze wzruszenia (ach, ten melancholijny głos Kermita...). Myślę, że "Muppety" to film, który ma szansę spodobać się bez względu na wiek: młodsze dzieci dostaną ciekawą, kolorową historię, w której dobro zwycięży, dorośli zaś będą mogli docenić świetne dialogi i powspominać stare, dobre czasy :)&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-YSW9Nah3r3Y/TzKQ0Hrg-YI/AAAAAAAABXw/1AnlmZeoFL4/s1600/smerfy.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://1.bp.blogspot.com/-YSW9Nah3r3Y/TzKQ0Hrg-YI/AAAAAAAABXw/1AnlmZeoFL4/s320/smerfy.jpg" width="222" /&gt;&lt;/a&gt;Kolejnym obrazem, który bardzo mi się podobał, a co do którego zdania są mocno podzielone, są "Smerfy". Pamiętam, że kiedy byłam mała, zasiadałam w piątek przed telewizorem i przez dwadzieścia minut nie można się było do mnie odezwać, pod groźbą strasznego ryku, który urządzałam, gdy ktoś śmiał mi przeszkodzić :) Oczywiście moją ulubioną bohaterką była wtedy Smerfetka, później zaś przerzuciłam się na Ważniaka, z którą to postacią trochę się identyfikuję :) Głównym bohaterem współczesnych "Smerfów" jest Ciamajda i to jego gapiostwo sprawia, że małe, niebieskie stworki przedostają się do Nowego Jorku i trafiają tam na pewną sympatyczną parę, która próbuje pomóc im wrócić do smerfowej osady. Śladem Smerfów podąża mój nowy idol Gargamel i jego wierny kot Klakier - i moim zdanie tej duet zasługuje na Oscara, albo i na dwa!&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Świetne teksty, przezabawne sytuacje, ciekawa historia - wszystko to sprawia, że z czystym sumieniem mogę ten film polecić. Jednocześnie zaś rozumiem sceptyków przywiązanych do "Smerfów" sprzed kilku lat, te współczesne jednak znacznie różnią się od oryginału.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;I na koniec krótko o bajeczce "Mniam!", której nie polecam, odradzam i którą natychmiast chciałabym wyrzucić z pamięci. Nie potrafię sobie przypomnieć animacji, która byłaby gorsza. Nieskładna, rozwlekła fabuła, bohaterowie z depresją, beznadziejne dialogi, zero przekazu, zero humoru, zero pomysłu na ten film... Chociaż nie, pomysł był: reklama programu Magdy Gessler "Kuchenne rewolucje", do którego co chwila robi się aluzje... I chociaż lubię Magdę Gessler, myślę, że dubbingowanie nie jest jej życiowym powołaniem. A od filmu naprawdę radzę się trzymać z daleka!&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6992323065685241316-3526478138139495246?l=slowoczytane.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://slowoczytane.blogspot.com/feeds/3526478138139495246/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://slowoczytane.blogspot.com/2012/02/bajkowa-filmowa-sroda-xiii.html#comment-form' title='Komentarze (18)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6992323065685241316/posts/default/3526478138139495246'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6992323065685241316/posts/default/3526478138139495246'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://slowoczytane.blogspot.com/2012/02/bajkowa-filmowa-sroda-xiii.html' title='(Bajkowa) Filmowa środa (XIII)'/><author><name>Skarletka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/10182092858074916975</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='28' src='http://3.bp.blogspot.com/_k20s7m9YgSY/S2XuocZy8FI/AAAAAAAAAEg/lWFwIYJjSNw/S220/Ania.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-RUkwXaTzgTE/TzKRF5FqqZI/AAAAAAAABX4/SLh675wV27E/s72-c/muppety.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>18</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6992323065685241316.post-7685033960486598566</id><published>2012-02-07T14:52:00.002+01:00</published><updated>2012-02-07T14:52:15.353+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='do śmiechu'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='konkurs'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='on pisze - europa'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='perełki'/><title type='text'>Ostatnia podróż stulatka na wesoło! (Stulatek, który wyskoczył przez okno i zniknął - Jonas Jonasson)</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-r5MlK4fkTV8/TzEsdI_FSxI/AAAAAAAABXo/Gl9VR277ei8/s1600/stulatek.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://3.bp.blogspot.com/-r5MlK4fkTV8/TzEsdI_FSxI/AAAAAAAABXo/Gl9VR277ei8/s320/stulatek.jpg" width="200" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;Tak jak pisałam wczoraj: książką "Stulatek, który wyskoczył przez okno i zniknął" jestem szczerze zachwycona. Nietuzinkowa fabuła, nietuzinkowi bohaterowie, szalona akcja i humor tryskający z każdej strony - czy można chcieć więcej?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jonas Jonasson przedstawia historię Allana Karlssona, który w momencie rozpoczęcia powieści kończy sto lat. Allan nie jest jednak nobliwym staruszkiem, który ma ochotę spędzić ten dzień w domu spokojnej starości, którego szczerze nie lubi. Pod wpływem nagłego impulsu wyskakuje przez okno wprost na rabatkę i rozpoczyna kolejną już w swoim życiu szaloną wyprawę. Po drodze trup ściele się gęsto, Allan spotyka nowych, baaaardzo oryginalnych przyjaciół, kradnie walizkę z 50 milionami w środku, zaprzyjaźnia się ze... słoniem, ściga go i policja, i grupa przestępcza, a Allan zdaje się nic sobie z tego nie robić.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;"Stulatek..." rozgrywa się na dwóch płaszczyznach czasowych. Pierwsza to 2005 rok, kiedy to Allan kończy dziesiątą dekadę. Druga to lata pomiędzy narodzinami a setnymi urodzinami. W tym czasie nasz bohater zdążył zaprzyjaźnić się z prezydentem Trumanem, uratować życie generałowi Franco, upić się ze Stalinem, poznał Mao Zadonga, który jednak trochę go rozczarował, gdyż na kolację podał tylko makaron. Ponadto Allan niemalże na piechotę pokonał Himalaje, nauczył się produkować w warunkach ekstremalnych wódkę z koziego mleka, spalił Władywostok...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Mogłabym tak wymieniać bez końca, a zrobiłam to tylko po to, by pokazać, z jakim rozmachem i fantazją napisana została ta książka. Mimo iż liczy sobie ona 416 stron, autor nawet przez moment nie spuszcza z tonu, mnożąc przezabawne sytuacje i niespodziewane zbiegi okoliczności - a ja ani przez chwilę nie zwątpiłam, że to wszystko prawda! Nic, tylko pozazdrości fantazji i umiejętności ogarnięcia tego wszystkiego w jedną, fantastyczną całość. W trakcie lektury co chwila wybuchałam śmiechem - i to w najbardziej niestosownych momentach! Czy jest coś śmiesznego w fakcie, że ważąca 5 ton słonica właśnie zmiażdżyła człowieka? Ano właśnie jest!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dla mnie Jonas Jonasson jest absolutnym odkryciem literackim i naprawdę podpisuję się pod stwierdzeniem z okładki, że jest to "brawurowa powieść, która zachwyciła 1,5 miliona czytelników". Ja właśnie dołączyłam do tej grupy, do czego i Was serdecznie zachęcam :) (Patrz post niżej)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;J. Jonasson, Stulatek, który wyskoczył przez okno i zniknął, Świat Książki, 2012, s. 416.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6992323065685241316-7685033960486598566?l=slowoczytane.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://slowoczytane.blogspot.com/feeds/7685033960486598566/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://slowoczytane.blogspot.com/2012/02/ostatnia-podroz-stulatka-na-wesoo.html#comment-form' title='Komentarze (11)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6992323065685241316/posts/default/7685033960486598566'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6992323065685241316/posts/default/7685033960486598566'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://slowoczytane.blogspot.com/2012/02/ostatnia-podroz-stulatka-na-wesoo.html' title='Ostatnia podróż stulatka na wesoło! (Stulatek, który wyskoczył przez okno i zniknął - Jonas Jonasson)'/><author><name>Skarletka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/10182092858074916975</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='28' src='http://3.bp.blogspot.com/_k20s7m9YgSY/S2XuocZy8FI/AAAAAAAAAEg/lWFwIYJjSNw/S220/Ania.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-r5MlK4fkTV8/TzEsdI_FSxI/AAAAAAAABXo/Gl9VR277ei8/s72-c/stulatek.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>11</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6992323065685241316.post-4776150492912495537</id><published>2012-02-06T19:52:00.001+01:00</published><updated>2012-02-06T19:54:11.244+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='konkurs'/><title type='text'>"Stulatek, który wyskoczył przez okno i zniknął" - świetna książka do wygrania!</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Przepraszam, za nieskromny tytuł wpisu, ale książka, którą można wygrać, jest naprawdę rewelacyjna! Przeczytałam 302 z 416 stron i zanosi się na to, że dziś nie położę się wcześnie, gdyż koniecznie chcę powieść Jonasa Jonassona przeczytać i podzielić się opinią. Póki co, rekomendacja z okładki:&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-F3sLkpjrUL0/TzAgukXyI7I/AAAAAAAABXg/QAcTX8wiQfo/s1600/stulatek.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://4.bp.blogspot.com/-F3sLkpjrUL0/TzAgukXyI7I/AAAAAAAABXg/QAcTX8wiQfo/s320/stulatek.jpg" width="200" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;span style="font-family: Tahoma; font-size: 12px; text-align: left;"&gt;&lt;b style="background-color: #f4cccc;"&gt;Życiowa podróż szwedzkiego Forresta Gumpa po ostatnich stu latach losów świata. Właśnie minęło dziesięć dekad nadzwyczaj bogatego w wydarzenia życia Allana Karlssona. Problem tylko w tym, że zdrowie nie odmawia posłuszeństwa i wygląda na to, że wielka feta z okazji setnych urodzin będzie musiała się odbyć w domu spokojnej starości. Jednak człowiek, który jadł kolację z przyszłym prezydentem Trumanem, leciał samolotem z premierem Churchilem, pił wódkę ze Stalinem i zaznajomił się z Mao Zedongiem, nie może tak po prostu zdmuchnąć świeczek na torcie. Wymyka się przez okno i rusza w swą ostatnią życiową podróż…&lt;/b&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Więcej informacji na temat książki i samego autora znajduje się na stronie wydawnictwa&amp;nbsp;&lt;a href="http://www.weltbild.pl/stulatek-ktory-wyskoczyl-przez-okno-i-zniknal_p90082215.html" target="_blank"&gt;&lt;b&gt;Świat Książki&lt;/b&gt;&lt;/a&gt;, które książkę ufundowało.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Co trzeba zrobić, aby wygrać? Odpowiedzieć na pytanie, które wymyśliłam w trakcie lektury: &lt;b&gt;gdybyście mogli wybrać jedną, dowolną postać, z którą moglibyście spędzić kwadrans pijąc kawę, to kto by to był i dlaczego?&lt;/b&gt; Nieważne, czy będzie to postać historyczna, bohater filmu, książki, czy ktoś współcześnie żyjący - tutaj zostawiam pełną dowolność.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Na odpowiedzi czekam do piątku, do godziny 12, wyniki ogłoszę tego samego dnia. Zastrzegam sobie prawo do zupełnie subiektywnego wyboru, natomiast jeśli też okaże się za trudny, wtedy skorzystam z maszyny losującej :)&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Powodzenia!&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6992323065685241316-4776150492912495537?l=slowoczytane.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://slowoczytane.blogspot.com/feeds/4776150492912495537/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://slowoczytane.blogspot.com/2012/02/stulatek-ktory-wyskoczy-przez-okno-i.html#comment-form' title='Komentarze (30)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6992323065685241316/posts/default/4776150492912495537'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6992323065685241316/posts/default/4776150492912495537'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://slowoczytane.blogspot.com/2012/02/stulatek-ktory-wyskoczy-przez-okno-i.html' title='&quot;Stulatek, który wyskoczył przez okno i zniknął&quot; - świetna książka do wygrania!'/><author><name>Skarletka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/10182092858074916975</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='28' src='http://3.bp.blogspot.com/_k20s7m9YgSY/S2XuocZy8FI/AAAAAAAAAEg/lWFwIYJjSNw/S220/Ania.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/-F3sLkpjrUL0/TzAgukXyI7I/AAAAAAAABXg/QAcTX8wiQfo/s72-c/stulatek.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>30</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6992323065685241316.post-7529421756608126787</id><published>2012-02-05T18:48:00.000+01:00</published><updated>2012-02-05T18:48:11.657+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='na jeden wieczór'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='być kobietą'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='ona pisze - europa'/><title type='text'>On ją, ona jego (Kochałem ją - Anna Gavalda)</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-vsxjHW9HlAU/Ty7Aqo91YlI/AAAAAAAABXY/PU6B1IZjhtU/s1600/kochalem+ja.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://3.bp.blogspot.com/-vsxjHW9HlAU/Ty7Aqo91YlI/AAAAAAAABXY/PU6B1IZjhtU/s320/kochalem+ja.jpg" width="200" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Kiedy przeczytałam, że "Kochałem ją" zostało przeniesione na ekran, nieco się zdziwiłam, bowiem historia, którą opowiada Anna Gavalda jest bardzo "niefilmowa" i nie bardzo potrafię ją sobie wyobrazić na ekranie.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Autorka opowiada historię starą jak świat: niewierny mąż odchodzi od żony, która zostaje z dwójką dzieci. Jednak to, że wcześniej w takiej sytuacji znalazły się miliony kobiet, zupełnie Chloe nie pociesza, wszak właśnie jej życie posypało się jak domek z kart. Kobieta, co zrozumiałe, na przemian rozpacza, wygraża, planuje, co dalej, analizuje, co było.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;I nagle do akcji wkracza jej teść, który opowiada Chloe historię swojego szalonego romansu. Matylda była miłością jego życia, ucieleśnieniem marzeń, ideałem. I co? Nie zostawił dla niej żony, zachował się tak, jak zachować się powinien... tyle, że wcale nie jest mu z tym dobrze. Wie, że przepuścił życiową szansę, nie pozwolił sobie na szczęście i na dobre utknął w swoim szarym życiu.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Książka w dużej mierze składa się z rozmów Pierre i Chloe. I wcale nie są to rozmowy łatwe, wszak Pierre spłodził tego, którego Chleo nienawidzi... i jeszcze w jakiś sposob usprawiedliwia swojego syna. Ba! Pierre po cichu zdaje się go wspierać, gdyż sam, kiedy, gdy jeszcze miał na to szanse, nie odważył się na podobny krok.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;"Kochałem ją" czyta się szybko i z przyjemnością, jednak &lt;a href="http://slowoczytane.blogspot.com/2012/01/ostatnie-echo-dziecinstwa-ostatni-raz.html" target="_blank"&gt;kolejny raz&lt;/a&gt; mam wrażenie, że po kilku miesiącach nic mi z tej lektury nie zostanie w pamięci. Dlatego też nieco na wyrost wydają mi się słowa, że Anna Gavelda jest jedną z najciekawszych pisarek francuskich. Kwestia to mocno dyskusyjna.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;A. Gavalda, Kochałem ją, Świat Książki, 2009, s.160.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6992323065685241316-7529421756608126787?l=slowoczytane.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://slowoczytane.blogspot.com/feeds/7529421756608126787/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://slowoczytane.blogspot.com/2012/02/on-ja-ona-jego-kochaem-ja-anna-gavalda.html#comment-form' title='Komentarze (18)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6992323065685241316/posts/default/7529421756608126787'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6992323065685241316/posts/default/7529421756608126787'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://slowoczytane.blogspot.com/2012/02/on-ja-ona-jego-kochaem-ja-anna-gavalda.html' title='On ją, ona jego (Kochałem ją - Anna Gavalda)'/><author><name>Skarletka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/10182092858074916975</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='28' src='http://3.bp.blogspot.com/_k20s7m9YgSY/S2XuocZy8FI/AAAAAAAAAEg/lWFwIYJjSNw/S220/Ania.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-vsxjHW9HlAU/Ty7Aqo91YlI/AAAAAAAABXY/PU6B1IZjhtU/s72-c/kochalem+ja.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>18</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6992323065685241316.post-1798673537269264863</id><published>2012-02-03T11:00:00.001+01:00</published><updated>2012-02-03T11:30:11.877+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='krótka forma'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='książki noblistów'/><title type='text'>Pisanie powieści jest jak odwrócony striptiz (M.V. Llosa - Listy do młodego pisarza)</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-JpkO8I2pH_Y/TyuwIOl9RyI/AAAAAAAABXQ/o3zmwaAb0L4/s1600/Llosa_Listydomlodegopisarza_.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://1.bp.blogspot.com/-JpkO8I2pH_Y/TyuwIOl9RyI/AAAAAAAABXQ/o3zmwaAb0L4/s320/Llosa_Listydomlodegopisarza_.jpg" width="220" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Pięć lat studiowania filologii polskiej nie zabiło we mnie miłości do literatury, natomiast nabawiłam się wstrętu do teorii literatury. Nawet staro - cerkiewno - słowiański nie był tak straszny, jak Derrida, strukturalizm i pytanie, co to jest tekst. Dlatego też myślę, że jeszcze dwa, trzy lata temu nie wzięłabym nowej książki Mario Vargasa Llosy do ręki. Tytuły rozdziałów "Listów do młodego pisarza" brzmią bowiem tak: "Czas", "Narrator. Przestrzeń", &amp;nbsp;"Poziom realności". Prawdą jest jednak, że czas leczy rany i tę krótką książeczkę przeczytałam nie tylko bez wstrętu, ale i z przyjemnością.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;i&gt;Jest to książka bardzo osobista i, w pewnym sensie coś na kształt autobiografii &lt;/i&gt;- pisze autor we "Wstępie". Nie znajdziemy tu jednak faktów z życia pisarza, chociaż... biorąc pod uwagę, że literatura stanowi nieodzowną jego część, to może faktycznie, można "Listy do młodego pisarza" potraktować jako swoistą autobiografię?&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Jak sam tytuł wskazuje, książka ma formę listów. Llosa występuje w nich z pozycji autorytetu, który od podszewki zna literacką materię. Pisze w nich do młodszego kolegi, który dopiero aspiruje do miana literata. Autor "rozbiera" powieść na czynniki pierwsze, pokazuje, z czego składają się opowieści. Podaje mnóstwo przykładów na poparcie swoich tez, tym samym pokazując, których pisarzy ceni, jakie książki uważa za dobre, a które za niekoniecznie udane.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Nie ukrywam, że "Listy do młodego pisarza" nie są łatwą lekturę, ale na pewno dającą wiele satysfakcji. Autor operuje bowiem pojęciami abstrakcyjnymi i trzeba naprawdę dużego skupienia, aby nie zgubić się w jego wywodzie. Co mnie bardzo ucieszyło, Llosa wielokrotnie podkreśla, że literatury nie da wtłoczyć się w sztywne ramy pojęć. Że jakiegokolwiek ogólnego wniosku na jej temat nie wysuniemy, natychmiast znajdzie się dziesięć przykładów "za" i dwadzieścia "przeciw". Jest to bowiem materia tak bogata, różnorodna i ogromna, że nie podlega żadnym uogólnieniom, a pojęcia, które stosują teoretycy literatury są mocno umowne. Zresztą: po co tak naprawdę rozkładać na czynniki pierwsze coś, co każdy czytelnik chwyta w lot?&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Z drugiej jednak strony Llosa pokazuje, jak świetnym materiałem do studiów są książki właśnie. Tak naprawdę każdy dobry pisarz to osobna historia, osobne techniki pisania. Autor w kilku momentach próbuje pokazać, co sprawia, że dany utwór uznajemy za arcydzieło, co go wyróżnia - i moim zdaniem jest to świetna lekcja i lektura obowiązkowa dla młodych pisarzy właśnie.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Czuć w "Listach młodego pisarza" pasję, czuć miłość literacką, czuć podziw dla mistrzów... i czuć, że napisał je człowiek, który za literackiego mistrza może uchodzić i który nawet opowieść o narracji potrafi uczynić pasjonującą lekturą.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;M.V. Llosa, &lt;i&gt;&lt;a href="http://www.znak.com.pl/kartoteka,ksiazka,3206,tytul,Listy%20do%20m%C5%82odego%20pisarza" target="_blank"&gt;Listy do młodego pisarza&lt;/a&gt;&lt;/i&gt;, ZNAK, 2011, s. 125.&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6992323065685241316-1798673537269264863?l=slowoczytane.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://slowoczytane.blogspot.com/feeds/1798673537269264863/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://slowoczytane.blogspot.com/2012/02/pisanie-powiesci-jest-jak-odwrocony.html#comment-form' title='Komentarze (9)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6992323065685241316/posts/default/1798673537269264863'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6992323065685241316/posts/default/1798673537269264863'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://slowoczytane.blogspot.com/2012/02/pisanie-powiesci-jest-jak-odwrocony.html' title='Pisanie powieści jest jak odwrócony striptiz (M.V. Llosa - Listy do młodego pisarza)'/><author><name>Skarletka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/10182092858074916975</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='28' src='http://3.bp.blogspot.com/_k20s7m9YgSY/S2XuocZy8FI/AAAAAAAAAEg/lWFwIYJjSNw/S220/Ania.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/-JpkO8I2pH_Y/TyuwIOl9RyI/AAAAAAAABXQ/o3zmwaAb0L4/s72-c/Llosa_Listydomlodegopisarza_.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>9</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6992323065685241316.post-473255142802360663</id><published>2012-02-01T16:47:00.000+01:00</published><updated>2012-02-01T16:47:40.581+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='filmowo'/><title type='text'>Filmowa środa (XII)</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Jako iż dziś środa... tak, będzie o filmach!&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;W tym tygodniu chcę napisać o obrazach, które może nie są przesadnie ambitne, ale, po pierwsze, dwa z nich oglądałam z oczami szeroko otwartymi ze zdumienia, trzeci zaś sprawił, że nie mogłam przestać się uśmiechać.&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-3RtCteq2uyc/TyldmuX_XuI/AAAAAAAABXI/9jGg85ZA7hQ/s1600/dom+snow.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://2.bp.blogspot.com/-3RtCteq2uyc/TyldmuX_XuI/AAAAAAAABXI/9jGg85ZA7hQ/s320/dom+snow.jpg" width="221" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;"&lt;b&gt;Dom snów&lt;/b&gt;" to film, który wyraźnie przełamuje się na pół. Pierwsza połowa jest dość zwyczajna: opowiada o życiu rodziny, która wprowadza się do nowego domu, próbuje się w nim zaaklimatyzować, czego bynajmniej nie ułatwia fakt, że popełniono w nim straszliwą zbrodnię: otóż ojciec zastrzelił swoją żonę i dwie córki. Następuje jednak taki moment, że wszystko przestaje być oczywiste, bohaterowie nagle wchodzą w zupełnie nowe role, to, co uznaliśmy za pewnik, pewnym być przystaje - i więcej zdradzić nie mogę, by nie psuć niespodzianki, jaką przygotowali twórcy "Domu snów".&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Od razu zaznaczam: nie jest to kolejny film o nawiedzonej posiadłości, w której straszy, a w piwnicy mieszkają potwory. Ten raczej opowiada o ciemnych zakątkach duszy ludzkiej, o tym, jak radzimy sobie z bólem i stratą Ogromny plus dla Daniela Craiga, którego wcześniej kojarzyłam tylko z roli Bonda, a tutaj prezentuje całą skalę emocji i daje świetny popis gry aktorskiej. Na koniec zaś, no cóż, przyznam się, zwyczajnie się rozpłakałam.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-IVNaMFnAuCA/TyldkTi80LI/AAAAAAAABXA/BgyiV4AA9DE/s1600/kod+niesmiertelnosci.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://4.bp.blogspot.com/-IVNaMFnAuCA/TyldkTi80LI/AAAAAAAABXA/BgyiV4AA9DE/s320/kod+niesmiertelnosci.jpg" width="216" /&gt;&lt;/a&gt;Nie ukrywam, że wzruszył mnie także film "&lt;b&gt;Kod nieśmiertelności&lt;/b&gt;", chociaż generalnie filmów, które opisane są jako "thriller/sci-fi" prawie nie oglądam. Do tego namówili mnie znajomi (zresztą nie musieli długo namawiać) i nie żałuję. Film opowiada historię kapitana Coltera Stevensa, który budzi się w rozpędzonym pociągu. Sam jest mocno zdezorientowany, gdyż nie wie, co robi w pociągu, nie wie, kim jest towarzysząca mu kobieta, ba!, on nie wie, kim jest! Po ośmiu minutach zaś pociąg eksploduje, a Colter budzi się ponownie, tym razem w jakimś dziwnym pomieszczeniu. Okazuje się, że bierze udział, wbrew swojej woli, w rządowym programie "Kod nieśmiertelności", a jego zadaniem jest ocalenie Chicago przed groźnym terrorystą.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;W filmie sekwencja z przebudzeniem w pociągu powtarzana jest kilkanaście razy, Colter zaś z jednej strony działa coraz bardziej świadomie, z drugiej... no właśnie. Przecież wciela się on w jedną z ofiar, która zginęła w eksplodującym pociągu! Co jest więc w ty filmie realne, a co nie? Co to jest rzeczywistość? I czy bohater ma szanse wyjść z tej katastrofy "żywy"? Polecam! Film niesamowicie trzyma w napięciu, wymaga, aby cały czas skupiać się na tym, co widzimy na ekranie, zmusza do główkowania, o co tak naprawdę chodzi.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-DHxwd6ukzm0/TyldiVVsvSI/AAAAAAAABW4/YMZWPjdc-xE/s1600/co+nas+kreci.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://3.bp.blogspot.com/-DHxwd6ukzm0/TyldiVVsvSI/AAAAAAAABW4/YMZWPjdc-xE/s320/co+nas+kreci.jpg" width="233" /&gt;&lt;/a&gt;I na koniec, a jakże, Wielki Allen, którego uparcie oglądam. "&lt;b&gt;Co nas kręci, co nas podnieca&lt;/b&gt;" to sympatyczna komedia, w dobrze znanym, "allenowskim" stylu. Głównym bohaterem jest starszawy, zdziwaczały i pesymistycznie nastawiony do wszystkiego i wszystkich Boris. Co się dzieje, gdy poznaje on młodziutką dziewczynę o wdzięcznym imieniu Melody? Trudno powiedzieć, czy się w niej zakochał, ale biorą ślub. Co się dzieje, gdy nowożeńców niespodziewanie odwiedza matka dziewczyny? Zakochują się w niej dwaj kumple Borisa. Co się dzieje, gdy matce Melody Boris się nie podoba? Znajduje jej narzeczonego, który kocha ją na pewno. Co robi Melody? Rozstaje się z Borisem. Co robi Boris? Kiedy film udzielił odpowiedzi na to pytanie, ja popłakałam się ze śmiechu :)&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Polecam, chociaż zaznaczam, że w moim odczuciu nie jest to Allen w szczytowej formie.&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6992323065685241316-473255142802360663?l=slowoczytane.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://slowoczytane.blogspot.com/feeds/473255142802360663/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://slowoczytane.blogspot.com/2012/02/filmowa-sroda-xii.html#comment-form' title='Komentarze (14)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6992323065685241316/posts/default/473255142802360663'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6992323065685241316/posts/default/473255142802360663'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://slowoczytane.blogspot.com/2012/02/filmowa-sroda-xii.html' title='Filmowa środa (XII)'/><author><name>Skarletka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/10182092858074916975</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='28' src='http://3.bp.blogspot.com/_k20s7m9YgSY/S2XuocZy8FI/AAAAAAAAAEg/lWFwIYJjSNw/S220/Ania.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/-3RtCteq2uyc/TyldmuX_XuI/AAAAAAAABXI/9jGg85ZA7hQ/s72-c/dom+snow.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>14</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6992323065685241316.post-1344239797324473214</id><published>2012-01-30T19:01:00.003+01:00</published><updated>2012-01-30T19:01:35.940+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='carlos ruiz zafon'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='fantastyka'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='dla młodzieży'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='perełki'/><title type='text'>Pochwała niczym nieograniczonej wyobraźni (Światła września - Carlos Ruiz Zafon)</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-nJnWfaexdrk/TybavyLiCFI/AAAAAAAABWw/lrr8hWS4hdo/s1600/swiatla-wrzesnia-b-iext3798353.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://2.bp.blogspot.com/-nJnWfaexdrk/TybavyLiCFI/AAAAAAAABWw/lrr8hWS4hdo/s320/swiatla-wrzesnia-b-iext3798353.jpg" width="205" /&gt;&lt;/a&gt;Nie wiem, czy mogę się nazwać miłośniczką twórczości Carlosa Ruiza Zafona, skoro dotychczas przeczytałam tylko dwie jego książki, a w dodatku nie były to najbardziej znane powieści - "Cień wiatru" ciągle przede mną. Uwielbiam natomiast jego książki pisane dla nieco młodszego czytelnika, a "Światła września" tylko mnie w tym przekonaniu utwierdziły.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Podobnie jak w "&lt;a href="http://slowoczytane.blogspot.com/2010/12/ksiazka-ktora-chyba-podoba-sie.html" target="_blank"&gt;Księciu mgły&lt;/a&gt;" akcja "Świateł września" rozgrywa się nad morzem i podobnie jak w "&lt;a href="http://slowoczytane.blogspot.com/2011/05/nowo-stary-zafon-zachwyca-paac-ponocy.html" target="_blank"&gt;Pałacu Północy&lt;/a&gt;" wszystko kończy się wielkim pożarem. Głównymi bohaterami powieści są Irene i Ismael. Dziewczyna przybywa wraz z matką i bratem do tajemniczej, budzącej grozę posiadłości równie tajemniczego Lazarusa Janna, genialnego twórcy zabawek. Dom, w którym matka dzieci rozpoczyna pracę, zastawiony jest robotami, których ukryty mechanizm wprawia je w ruch w najmniej spodziewanym momencie. Przez jakiś czas nic się nie dzieje, rodzinie udaje się zaaklimatyzować w nowym miejscu. I być może żyliby sobie spokojnie, gdyby nie pewne okno, otwarte w burzą noc... Hannah, kucharka i pokojówka w domu Lazarusa, wstaje, aby je zamknąć. Kiedy już wchodzi do pokoju, zauważa tajemniczy flakonik przypominający czarny diament. Otwiera go i, niechcący, uwalnia całą lawinę budzących grozę wydarzeń.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Nie potrafię powiedzieć, którą z dotychczas przeczytanych powieści Zafona uważam za najlepszą. "Światła września" bez wątpienia utrzymane są w klimacie dwóch poprzednich, co uważam za ogromny plus, gdyż klimat ten po prostu uwielbiam. Kolejny raz dałam się porwać wartko płynącej opowieści, czytałam z wypiekami na twarzy i podziwiałam ogromną, nieograniczoną wyobraźnię autora. Zafon opowiada zupełnie fantastyczne historie w taki sposób, że, przynajmniej ja, święcie wierzę, że to wszystko prawda.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;W "Światłach września" ogromnie urzekł i zachwycił mnie pomysł, aby wypełnić scenerię mechanicznymi zabawkami. Kiedy bohaterowie przemierzali ciemne korytarze, co chwila natykając się np. na figurę tarocistki, która wyciąga do nich kartkę z wizerunkiem Szatana... naprawdę czułam ich strach. I to jest kolejny ogromny atut: umiejętność tworzenia takiej atmosfery, że czytelnikowi po plecach przebiega zimny dreszcz.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Dla mnie "Światła września" to kolejna genialna powieść tego autora, którą polecam naprawdę każdemu. A sama, bardzo nieśmiało, planuję jednak zabrać się za "Cień wiatru" :)&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;C.R. Zafon, &lt;i&gt;Światła września&lt;/i&gt;, MUZA, 2011, s. 254.&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6992323065685241316-1344239797324473214?l=slowoczytane.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://slowoczytane.blogspot.com/feeds/1344239797324473214/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://slowoczytane.blogspot.com/2012/01/pochwaa-niczym-nieograniczonej.html#comment-form' title='Komentarze (24)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6992323065685241316/posts/default/1344239797324473214'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6992323065685241316/posts/default/1344239797324473214'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://slowoczytane.blogspot.com/2012/01/pochwaa-niczym-nieograniczonej.html' title='Pochwała niczym nieograniczonej wyobraźni (Światła września - Carlos Ruiz Zafon)'/><author><name>Skarletka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/10182092858074916975</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='28' src='http://3.bp.blogspot.com/_k20s7m9YgSY/S2XuocZy8FI/AAAAAAAAAEg/lWFwIYJjSNw/S220/Ania.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/-nJnWfaexdrk/TybavyLiCFI/AAAAAAAABWw/lrr8hWS4hdo/s72-c/swiatla-wrzesnia-b-iext3798353.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>24</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6992323065685241316.post-7120000158423747367</id><published>2012-01-27T19:10:00.000+01:00</published><updated>2012-01-30T19:02:15.098+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='ona pisze - ameryka'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='nie wierzę w to co czytam'/><title type='text'>Braciszek i siostrzyczka (Kwiaty na poddaszu - V.C. Andrews)</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-fJv1hNO27jM/TyLq4Acg1HI/AAAAAAAABWo/-evM-lMpSeE/s1600/Kwiaty+na+poddaszu.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://4.bp.blogspot.com/-fJv1hNO27jM/TyLq4Acg1HI/AAAAAAAABWo/-evM-lMpSeE/s320/Kwiaty+na+poddaszu.jpg" style="cursor: move;" width="213" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Książka Virginii C. Andrews jest dla mnie powieścią "dyskusyjną". Przeczytałam ją dwa dni temu i od tego czasu nie jestem w stanie stwierdzić, czy "Kwiaty na poddaszu" podobały mi się, czy też nie. I podejrzewam, że zbierze ona tyle samo recenzji pozytywnych, co negatywnych, a być może i takich niezdecydowanych osób jak ja znajdzie się więcej.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Sama opowiedziana historia jest bardzo prosta. Otóż w pewnej dość zamożnej rodzinie dochodzi do nieszczęścia: w wypadku samochodowym ginie mąż i ojciec, zostawiając żonę i czwórkę dzieci właściwie bez środków do życia. Matka - kobieta w równym stopniu piękna, co pusta i próżna - zmuszona jest wrócić do domu rodziców. I tutaj, mam wrażenie, przenosimy się w czasie. Nie wiem dokładnie, w jakim okresie usytuowana jest akcja, ale skoro kobiety noszą dżinsy, to znaczy, że nie są to znowu czasy bardzo odległe. Tymczasem dom, do którego trafia rodzeństwo i jego matka, przypomina straszne domiszcze, żywcem wyjęte z epoki wiktoriańskiej. Zawiaduje nim babka, kobieta o surowych zasadach, strasząca ogniem piekielnym i wiecznym potępieniem. Dziadek zaś, wiele lat wcześniej, wyrzekł się córki, gdyż ta pokochała nieodpowiedniego, jego zdaniem, człowieka. Łatwo się domyślić, że rodziny nie czeka miłe powitanie. Ba! Kobieta, ze strachu przed ojcem, w ogóle nie przyznaje się do tego, że ma dzieci. Ukrywa je na poddaszu i składa tylko nieczęste wizyty.&amp;nbsp;I właśnie o tym życiu na poddaszu opowiada znaczna część książki. Cathy, Chris i bliźnięta: Carrie i Cory, dorastają w zamknięciu, za jedyne towarzystwo mając siebie i górę prezentów, którymi zarzuca ich matka. No i wyobraźnię - tej też nie można i odmówić.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Ogromnie podoba mi się to, że autorka nie ukazała sielskiej wizji dorastania: między bratem a siostrą aż iskrzy, w ich relacji pojawia się miłość, jednak nie ta niewinna, a mocno podszyta erotyzmem. Doceniam odwagę i sposób, w jaki autorka pokazała ten mocno ryzykowny wątek. Kolejnym niewątpliwym plusem jest postać matki. To kobieta - dziecko, zupełnie niesamodzielna, trzpiotowata, nieodpowiedzialna. Autorka świetnie ją scharakteryzowała, aleeee... w momencie, kiedy wydaje się czytelnikowi, że już wie o niej wszystko, nagle okazuje się, że nie wie o niej nic. I że ta z pozoru niepoważna postać jest zdolna do największej podłości i okrucieństwa. Podobnie zaskoczyła mnie babka rodzeństwa, która przez prawie cały czas ukazywana była jak potwór, ale na koniec nieco zmieniłam o niej zdanie.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Jak do tej pory cały czas chwalę, skąd więc moje dylematy? Otóż powieść jest niemożliwie wręcz "przegadana". I gdyby nie to, że losy uwięzionego na poddaszu rodzeństwa naprawdę mnie wciągnęły, nazwałabym ją nudną. Przyznaję, że nie byłam w stanie czytać linijka po linijce, zdanie po zdaniu i zdarzało mi się ominąć całe akapity. Nie ma się co dziwić: ile pasjonujących wydarzeń może przytrafić się na tak ograniczonej przestrzeni ograniczonej liczbie bohaterów? A powieść ma prawie 400 stron. Myślę, że gdyby odchudzić ją o połowę i zostawić tylko &lt;i&gt;clue&lt;/i&gt;, to utwór bardzo by na tym zyskał.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Dlatego też pod koniec lektury poczułam się, jakbym dostała pałką między oczy. Zdążyła mnie ona prawie uśpić... a tu masz! Takie zaskoczenie! Kiedy teraz sobie myślę o kilku ostatnich stronach dochodzę do wniosku, że można się było tego spodziewać... ja jednak niczego się nie domyśliłam, o co jestem trochę na siebie zła :) Nie zmienia to jednak faktu, że w najbliższym czasie zamierzam pomaszerować do biblioteki po "Płatki na wietrze", gdyż zżera mnie ciekawość, co dalej!&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;V.C. Andrews, Kwiaty na poddaszu, Świat Książki, 2012, s. 382.&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6992323065685241316-7120000158423747367?l=slowoczytane.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://slowoczytane.blogspot.com/feeds/7120000158423747367/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://slowoczytane.blogspot.com/2012/01/braciszek-i-siostrzyczka-kwiaty-na.html#comment-form' title='Komentarze (27)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6992323065685241316/posts/default/7120000158423747367'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6992323065685241316/posts/default/7120000158423747367'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://slowoczytane.blogspot.com/2012/01/braciszek-i-siostrzyczka-kwiaty-na.html' title='Braciszek i siostrzyczka (Kwiaty na poddaszu - V.C. Andrews)'/><author><name>Skarletka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/10182092858074916975</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='28' src='http://3.bp.blogspot.com/_k20s7m9YgSY/S2XuocZy8FI/AAAAAAAAAEg/lWFwIYJjSNw/S220/Ania.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/-fJv1hNO27jM/TyLq4Acg1HI/AAAAAAAABWo/-evM-lMpSeE/s72-c/Kwiaty+na+poddaszu.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>27</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6992323065685241316.post-86175895257782415</id><published>2012-01-26T17:04:00.000+01:00</published><updated>2012-01-26T17:04:01.858+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='feminzim'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='być kobietą'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='do przemyślenia'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='ona pisze - polska'/><title type='text'>Zapłać pani i chodź na śniadanie (Kup kochance męża kwiaty - Katarzyna Miller)</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-jXurwBp9r7U/TyF5IqBOlMI/AAAAAAAABWY/5wND3zPy32A/s1600/kup-kochance-meza-kwiaty_katarzyna-miller-.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://2.bp.blogspot.com/-jXurwBp9r7U/TyF5IqBOlMI/AAAAAAAABWY/5wND3zPy32A/s320/kup-kochance-meza-kwiaty_katarzyna-miller-.jpg" width="219" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Katarzynę Miller uwielbiam. To od jej tekstów rozpoczynam comiesięczną lekturę "Zwierciadła", lubię słuchać jej wypowiedzi w telewizji i teraz już wiem, że lubię czytać jej książki.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Katarzyna Miller twierdzi, że wszystkie kiedyś zostałyśmy zdradzone. Za zdradę bowiem uważa nie tylko sytuację, kiedy nasz facet oddał się czynom lubieżnym z inną kobietą. Zdradzają nas nasi rodzice, przyjaciółki, dzieci. W swojej książce próbuje dowieść, że nie jest to najgorsza rzecz, jaka może nas w życiu spotkać. Owszem, nie jest to miłe, ale warto spojrzeć na zdradę jako wydarzenie graniczne, które wiele mówi nam nie tylko o naszym związku i tej świni, którą uważaliśmy za partnera, lecz, przede wszystkim, o nas samych. Tak naprawdę ważne jest bowiem nie tyle to, co się stało, lecz to, jak my odbierzemy to zdarzenie.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Według autorki zdrada niekoniecznie oznacza koniec związku. Ba! Pokazuje, że może być dla niego zbawienna. To trudne, ale sugeruje, że zanim potraktujemy kochankę męża tasakiem, warto przyjrzeć się bliżej... samej sobie.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Jak się zachowam, gdy najbliższa osoba okaże się wobec mnie nielojalna? Odpłacę się tym samym, czy też pogrążę się w żałobie za utraconą miłością? Wyrzucę męża za drzwi, czy zdecyduję się naprawić związek? Skończy się cały mój świat, czy skupię się na innych, równie ważnych płaszczyznach mojego życia? Czytając, doszłam do wniosku, że tak naprawdę powinnyśmy dziękować Bogu, lecz przede wszystkim sobie samym, że mamy możliwość wyboru. Że kobiety wywalczyły sobie taką suwerenność, że mogą same zadecydować, co ze zdradą męża zrobić. Coraz rzadziej jest on bowiem jedynym żywicielem rodziny, a kobiety świetnie radzą sobie same.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Autorka analizuje różne postawy wobec zdrady, podaje przykłady z warsztatów, które prowadziła i pokazuje, że nic nie jest takie, jakie początkowo może się wydawać. Mam wrażenie jednak, że głównym tematem tej książce nie jest sama zdrada, lecz to, jak radzimy sobie z trudnymi emocjami. I to, że powinnyśmy nieustannie się rozwijać, doświadczać nowych rzeczy, otwierać na nowe doświadczenia - tak, by nasza szklanka zawsze była do połowy pełna.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;I teraz napiszę coś, w co sama nie do końca wierzę. Otóż chciałabym, abym kiedyś, tfu, tfu, tfu, gdy zostanę zdradzona, potrafiła tytułowe kwiaty wysłać. Po lekturze mam bowiem nieodparte przekonanie, że takie zachowanie dobrze świadczyłoby o mojej dojrzałości i stanie umysłu/ducha. Może nie byłaby to od razu cała wiącha róż... ale chociaż jakiś mały bukiecik... Tak, nie wierzę w to, co piszę. Kolejny dowód na to, co książki potrafią zrobić z człowiekiem :)&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;K. Miller, &lt;a href="http://ksiegarnia.zwierciadlo.pl/29,kup-kochance-meza-kwiaty.html" target="_blank"&gt;Kup kochance męża kwiaty&lt;/a&gt;, Zwierciadło, 2011, s. 237.&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6992323065685241316-86175895257782415?l=slowoczytane.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://slowoczytane.blogspot.com/feeds/86175895257782415/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://slowoczytane.blogspot.com/2012/01/zapac-pani-i-chodz-na-sniadanie-kup.html#comment-form' title='Komentarze (16)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6992323065685241316/posts/default/86175895257782415'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6992323065685241316/posts/default/86175895257782415'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://slowoczytane.blogspot.com/2012/01/zapac-pani-i-chodz-na-sniadanie-kup.html' title='Zapłać pani i chodź na śniadanie (Kup kochance męża kwiaty - Katarzyna Miller)'/><author><name>Skarletka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/10182092858074916975</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='28' src='http://3.bp.blogspot.com/_k20s7m9YgSY/S2XuocZy8FI/AAAAAAAAAEg/lWFwIYJjSNw/S220/Ania.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/-jXurwBp9r7U/TyF5IqBOlMI/AAAAAAAABWY/5wND3zPy32A/s72-c/kup-kochance-meza-kwiaty_katarzyna-miller-.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>16</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6992323065685241316.post-7512573482049560014</id><published>2012-01-25T10:48:00.005+01:00</published><updated>2012-01-25T10:51:09.571+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='filmowo'/><title type='text'>Filmowa środa XI - REAKTYWACJA!</title><content type='html'>&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Pamiętacie &lt;a href="http://slowoczytane.blogspot.com/2010/10/groch-z-kapusta-filmowa-sroda-x.html" target="_blank"&gt;TEN&lt;/a&gt; wpis? Pewnie nie, bo i kiedy to było... W każdym razie wracam do tradycji pisania o filmach - w środy. Ostatnia nie tylko mam wzmożony apetyt, by filmy oglądać, ale też czuję nieodpartą ochotę, by dzielić się swoimi wrażeniami, stąd ogłaszam REAKTYWACJĘ... i mam nadzieję, że wytrwam przy tym nieco dłużej niż ostatnio :)&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Pierwszym filmem, o którym chcę napisać, jest głośny obraz "&lt;b&gt;Musimy porozmawiać o Kevinie&lt;/b&gt;" - można go obejrzeć na YouTubie, co też uczyniłam. Zanim jednak film obejrzałam, naczytałam się, że jest to kino artystyczne na najwyższym poziomie, że stawia on, film, pytania o to, skąd się bierze zło i czy można temu zapobiec, że porusza ważny temat, o którym raczej się milczy, a mianowicie brak miłości matki do dziecka. itd.Największą zachętą jednak było to, że gra w nim moja ukochana Tilda Swinton, którą wielbię od czasów &lt;a href="http://www.google.pl/imgres?q=tilda+swinton+opowie%C5%9Bci+z+narii&amp;amp;um=1&amp;amp;hl=pl&amp;amp;sa=N&amp;amp;fhp=1&amp;amp;biw=1040&amp;amp;bih=732&amp;amp;tbm=isch&amp;amp;tbnid=lUBgmqLyzyiZAM:&amp;amp;imgrefurl=http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/5,77883,3025180,__Opowiesci_z_Narnii_____galeria_zdjec.html%3Fi%3D40&amp;amp;docid=RYYbGLdBSgyi0M&amp;amp;imgurl=http://bi.gazeta.pl/im/9/3076/z3076799X.jpg&amp;amp;w=490&amp;amp;h=331&amp;amp;ei=XMQfT9SMA8f0-ga_u_nDBA&amp;amp;zoom=1&amp;amp;iact=rc&amp;amp;dur=605&amp;amp;sig=112226760279434911253&amp;amp;page=1&amp;amp;tbnh=157&amp;amp;tbnw=209&amp;amp;start=0&amp;amp;ndsp=15&amp;amp;ved=1t:429,r:2,s:0&amp;amp;tx=95&amp;amp;ty=104" target="_blank"&gt;tej&lt;/a&gt; roli.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-Kj-mFjfzmjQ/Tx_PmC9EcsI/AAAAAAAABWI/Ra_a_DQe88k/s1600/musimy+porozmawiac.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://1.bp.blogspot.com/-Kj-mFjfzmjQ/Tx_PmC9EcsI/AAAAAAAABWI/Ra_a_DQe88k/s320/musimy+porozmawiac.jpg" width="223" /&gt;&lt;/a&gt;"Musimy porozmawiać o Kevinie" musiałam ułożyć sobie w głowie, gdyż z jednej strony film bez wątpienia zasługuje na uwagę, z drugiej zaś... no specjalnie mnie jednak nie zachwycił. Tilda, owszem, świetna. Aktor grający Kevina - rewelacja. Temat - super, nieco gorzej z realizacją, gdyż dla mnie film nie odpowiada na żadne pytania, jest raczej swoistą "kroniką wypadków". Mało tego: po obejrzeniu pierwszych trzydziestu minut, nadal nie wiedziałam o co chodzi! Film jest "podziabany" na epizody, które rozgrywają się na trzech (na pewno trzech?) płaszczyznach czasowych. Ma momenty naprawdę ciekawe, ale też takie, kiedy musiałam wstać i iść zrobić sobie kawę. Bez wątpienia świetnie została ukazana relacja matka - syn, ale już zakończenie i ich ostatnia rozmowa - nie bardzo. Gdybym skrupulatnie podliczyła plusy i minusy, to chyba jednak minusów byłoby więcej. Na pewno jednak jest to film, który warto obejrzeć - ot, żeby samemu wyrobić sobie zdanie.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-E1W8TFBqFUQ/Tx_PYhMUOaI/AAAAAAAABWA/jiAWpm0IZgI/s1600/poznasz-przystojnego-bruneta_p.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://3.bp.blogspot.com/-E1W8TFBqFUQ/Tx_PYhMUOaI/AAAAAAAABWA/jiAWpm0IZgI/s320/poznasz-przystojnego-bruneta_p.jpg" width="222" /&gt;&lt;/a&gt;Kolejnym filmem, który obejrzałam i który oglądało mi się bardzo miło, jest "&lt;b&gt;Poznasz przystojnego bruneta&lt;/b&gt;" Wielkiego Allena. Moje zaległości w oglądaniu filmów tego reżysera sięgają... ło ho ho, 2005 roku, bo zdaje się, że zatrzymałam się na filmie "Melinda i Melinda" (którego zupełnie nie pamiętam). "Poznasz przystojnego bruneta", jak to zwykle u Allena bywa, opowiada zawiłą historię miłosną, z zaskakującym zakończeniem. Moją absolutną faworytką tym razem nie jest Naomi Watts czy Antonio Banderas, ale mało znana mi wcześniej &amp;nbsp;&lt;a href="http://www.filmweb.pl/person/Gemma+Jones-4201" target="_blank"&gt;Gemma Jones&lt;/a&gt;, która życiowych porad szuka u wróżki - oszustki - kupa śmiechu! Film też radzę też obejrzeć panom w średnim wieku, którym zachciewa się życiowej odmiany. Otóż, drodzy panowie, piersiasta blondyna wcale nie jest najlepszym, co może was spotkać! "Poznasz przystojnego bruneta" nie jest życiowym dziełem Allena, ale też bardzo przyjemnie się na ten film patrzy.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-8OCr2scUdgk/Tx_PoNeDpuI/AAAAAAAABWQ/jhkFXusCB5Y/s1600/kr%25C3%25B3lowa.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://4.bp.blogspot.com/-8OCr2scUdgk/Tx_PoNeDpuI/AAAAAAAABWQ/jhkFXusCB5Y/s320/kr%25C3%25B3lowa.jpg" width="221" /&gt;&lt;/a&gt;Pozostając przy tradycji pisania o maksymalnie trzech filmach za jednym razem, na koniec chciałam polecić film, za który zabierałam się ponad pięć lat - i udało się! "&lt;b&gt;Królowa&lt;/b&gt;", z oscarową rolą Helen Mirren, to popis gry aktorskiej, gdzie emocje wyraża się uniesieniem brwi lub nieznacznym grymasem ust. Helen Mirren jest świetna i naprawdę patrzy się na nią z zachwytem. Sama fabuła filmu jest bardzo prosta, pokazuje ona reakcję, a raczej jej brak, dworu królewskiego na wieść o śmierci księżnej Diany. Elżbieta II zdaje się być tym zupełnie nieporuszona, zachowuje się tak, jak myśli, że społeczeństwo od niej wymaga. Społeczeństwo jednak wyraźnie oczekuje od spętanej konwenansami królowej czegoś innego, czego ona sama nie jest w stanie zrozumieć. Jednocześnie Elżbieta, mimo swojej siły, wydała mi się małą, zagubioną dziewczynką, która bez królewskiej etykiety zupełnie sobie nie radzi... Polecam, polecam, polecam!&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Miłej środy... i miłego oglądania!&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6992323065685241316-7512573482049560014?l=slowoczytane.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://slowoczytane.blogspot.com/feeds/7512573482049560014/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://slowoczytane.blogspot.com/2012/01/filmowa-sroda-xi-reaktywacja.html#comment-form' title='Komentarze (19)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6992323065685241316/posts/default/7512573482049560014'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6992323065685241316/posts/default/7512573482049560014'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://slowoczytane.blogspot.com/2012/01/filmowa-sroda-xi-reaktywacja.html' title='Filmowa środa XI - REAKTYWACJA!'/><author><name>Skarletka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/10182092858074916975</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='28' src='http://3.bp.blogspot.com/_k20s7m9YgSY/S2XuocZy8FI/AAAAAAAAAEg/lWFwIYJjSNw/S220/Ania.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/-Kj-mFjfzmjQ/Tx_PmC9EcsI/AAAAAAAABWI/Ra_a_DQe88k/s72-c/musimy+porozmawiac.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>19</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6992323065685241316.post-1160281338571283255</id><published>2012-01-23T16:06:00.000+01:00</published><updated>2012-01-23T16:06:00.791+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='na jeden wieczór'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='krótka forma'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='ona pisze - europa'/><title type='text'>Ostatnie echo dzieciństwa (Ostatni raz - Anna Gavalda)</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-WcJfeyQzsKY/Tx13H75TEXI/AAAAAAAABV4/VkJ0ofzKB7s/s1600/Ostatni-raz_Anna-Gavalda%252Cimages_big%252C31%252C978-83-247-1909-9.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://1.bp.blogspot.com/-WcJfeyQzsKY/Tx13H75TEXI/AAAAAAAABV4/VkJ0ofzKB7s/s320/Ostatni-raz_Anna-Gavalda%252Cimages_big%252C31%252C978-83-247-1909-9.jpg" width="201" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;i&gt;Lekka, ciepła, dowcipna opowieść o pięknych chwilach wykradzionych dorosłemu życiu.&amp;nbsp;&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;&lt;br /&gt;&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Takie zdanie możemy znaleźć na tylnej okładce książki "Ostatni raz" i właściwie nic więcej mogłabym nie pisać, gdyż dokładnie tak jest. Powieść liczy sobie zaledwie 117 stron, czyta się ją błyskawicznie (podejrzewam jednak, że równie błyskawicznie mogę o niej zapomnieć) i jest to całkiem odprężająca lektura.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Bohaterami "Ostatniego razu" jest dorosłe już rodzeństwo: Garance, Lola, Simon i Vincent. Pierwsze trzy postaci spotykamy w momencie, gdy wybierają się na ślub jakiejś dalekiej krewnej. Jadą bez entuzjazmu, Garance przez całą drogą kłóci się z żoną Simona, Carine, a i on sam nie wydaje się być zachwycony towarzystwem nudnawej i marudnej żony. Tuż przed samą uroczystością rodzeństwo decyduje się zdezerterować i jadą w odwiedziny do Vincenta, który jest przewodnikiem w jakimś zagubionym i (podobno) nawiedzonym zamku. I to są właśnie te "chwile wykradzione dorosłemu życiu". Czwórka bohaterów na moment znów staje się dziećmi, zapominając o zrzędzących żonach, niewiernych kochankach, rozwodach, rachunkach do zapłacenia itd.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;I już. Potem, wiadomo, muszą wrócić i znów pełnić swoje role, jednak te kilka godzin, które udało im się razem spędzić, jest jak ożywczy powiew, ucieczka od codziennej rutyny.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Bardzo to prosta opowieść i cieszę się, że autorka zamknęła ją na tak niewielu stronach, bo dzięki temu nie ma tu zbędnych scen czy dialogów. Nie ma też zbędnego moralizowania i psychologizowania, nie poznajemy całego życiorysu bohaterów, nie znamy ich wszystkich problemów - ot, tylko tyle, ile potrzeba. I właśnie w tej prostocie, w tym minimalizmie, tkwi siła tej książki, która przypomina mi taką literacką fotografię, na której utrwalono kilka ulotnych chwila z życia bohaterów.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;A. Gavalda, Ostatni raz, Świat Książki, 2010, s. 117.&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6992323065685241316-1160281338571283255?l=slowoczytane.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://slowoczytane.blogspot.com/feeds/1160281338571283255/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://slowoczytane.blogspot.com/2012/01/ostatnie-echo-dziecinstwa-ostatni-raz.html#comment-form' title='Komentarze (17)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6992323065685241316/posts/default/1160281338571283255'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6992323065685241316/posts/default/1160281338571283255'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://slowoczytane.blogspot.com/2012/01/ostatnie-echo-dziecinstwa-ostatni-raz.html' title='Ostatnie echo dzieciństwa (Ostatni raz - Anna Gavalda)'/><author><name>Skarletka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/10182092858074916975</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='28' src='http://3.bp.blogspot.com/_k20s7m9YgSY/S2XuocZy8FI/AAAAAAAAAEg/lWFwIYJjSNw/S220/Ania.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/-WcJfeyQzsKY/Tx13H75TEXI/AAAAAAAABV4/VkJ0ofzKB7s/s72-c/Ostatni-raz_Anna-Gavalda%252Cimages_big%252C31%252C978-83-247-1909-9.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>17</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6992323065685241316.post-784230007301459084</id><published>2012-01-22T12:04:00.000+01:00</published><updated>2012-01-22T12:05:49.798+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='książki po których ma się dobre sny'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='czytadło'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='ona pisze - polska'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='książki'/><title type='text'>Literatura dla kucharek (Rok w Poziomce -  Katarzyna Michalak)</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-03wWVR_KVT4/TxvtIez1LXI/AAAAAAAABVw/L8YXAfUM1tA/s1600/rok-w-poziomce-b-iext3660040.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://4.bp.blogspot.com/-03wWVR_KVT4/TxvtIez1LXI/AAAAAAAABVw/L8YXAfUM1tA/s320/rok-w-poziomce-b-iext3660040.jpg" width="215" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;"Rok z Poziomce" przypomina mi literacki rollercoaster, który rozpędził się i nie może zatrzymać. Autorka deklaruje:&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;i&gt;W pisaniu jest coś magicznego... Podążam za moimi bohaterami - jak Ty za nami pójdziesz, czytając książkę, i nie mam pojęcia, jaką niespodziankę dla mnie szykują.&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;i&gt;&lt;br /&gt;&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;I to widać. Oj, widać!&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Czego w tej książce nie ma? Odnoszę wrażenie, że Katarzyna Michalak zabierając się do pisania "Poziomki" miała w głowie może kilka pierwszych stron, jakiś bardzo wstępny zamysł. Zaczęła pisać.. i pooooszło!&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;I tak: na początku powieści poznajemy Ewę, typową "szarą mysz", która tyle co wyplątała się z chorego związku. Mieszka w wynajętej kawalerce, lecz marzy o własnym, małym, białym domku. A potem zaczyna się dziać: przyjaciel dziewczyny, Andrzej, stawia ultimatum. Chcesz pieniędzy na dom? Okej, &lt;b&gt;otwieramy wydawnictwo, Ty wyszukujesz i puszczasz w świat bestseller, to nic, że nie masz pojęcia o wydawaniu książek, zarabiamy kasę, kupujesz dom. Proste? No pewnie! Bestseller się znajduje, a wraz z nim Karolina, chora na białaczkę kobieta, w której zakochuje się Andrzej, w którym podkochuje się Ewa. Ewa ambitnie postanawia więc nie tylko wydać i wypromować książkę (a rozmach dziewczyna ma: billboard na Pałacu Kultury i Nauki, samoloty z transparentami latające nad miastem...), lecz także pomóc Karolinie. Angażuje więc naród w poszukiwanie dawcy szpiku - to nic, że nigdy wcześniej nie organizowała kampanii społecznych.&amp;nbsp;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Ale to nie wszystko. Ewa domek oczywiście kupuje, zachodzi w ciążę nie bardzo wiedząc z kim, poznaje "rycerza na białym koniu" (a raczej w najnowszym modelu kadilaka), odnajduje ojca (swojego, a i dla dziecka nowy tata się znajdzie), planuje organizację koncertu, na którym zagrają Sting i U2... i tak dalej.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;A na koniec najlepsze: "Rok w Poziomce" czyta się świetnie!&lt;/b&gt; Poważnie! Akcja płynie wartkim strumieniem, bohaterowie prowadzą dowcipne dialogi, działają, marzą, spełniają marzenia. Ewa - Kopciuszek, którą poznajemy na początku powieści, na końcu jest już zupełnie inną osobą: pewną siebie kobietą sukcesu, matką, właścicielką wymarzonego domku, z cudownym mężczyzną i rodziną u boku.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Czytając, ani przez moment nie opuszczało mnie wrażenie, że mam do czynienia z fikcją literacką w najczystszej postaci. Mimo całego mojego optymizmu, wiary w to, że jeśli czegoś się naprawdę mocno chce, to cały wszechświat nam sprzyja i tak dalej, i tak dalej, to takie rzeczy, jak te opisane w książce, po prostu się nie zdarzają (albo może i zdarzają, tylko ja nie znam nikogo, komu by się przytrafiły?). Zupełnie mi to jednak nie przeszkadzało w tym, aby dać się tej książce zaczarować, poddać jej urokowi i bardzo miło spędzić kilka godzin. &lt;b&gt;"Rok w Poziomce" to ogromna dawka optymizmu, a przy tym naprawdę bardzo dobrze się ją czyta.&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Dlaczego więc literatura dla kucharek? Tak bowiem sama autorka nazywa te powieści, na których poważni krytycy literaccy nie zostawiają suchej nitki, zaś czytelnicy chętnie po nie sięgają i ich lektura sprawia im wiele radości. I coś w tym chyba jest :) A kolejne dwa tomy czekają w kolejce!&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;K. Michalak, Rok w Poziomce, Wydawnictwo Literackie, 2010, s. 309.&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6992323065685241316-784230007301459084?l=slowoczytane.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://slowoczytane.blogspot.com/feeds/784230007301459084/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://slowoczytane.blogspot.com/2012/01/literatura-dla-kucharek-rok-w-poziomce.html#comment-form' title='Komentarze (37)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6992323065685241316/posts/default/784230007301459084'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6992323065685241316/posts/default/784230007301459084'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://slowoczytane.blogspot.com/2012/01/literatura-dla-kucharek-rok-w-poziomce.html' title='Literatura dla kucharek (Rok w Poziomce -  Katarzyna Michalak)'/><author><name>Skarletka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/10182092858074916975</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='28' src='http://3.bp.blogspot.com/_k20s7m9YgSY/S2XuocZy8FI/AAAAAAAAAEg/lWFwIYJjSNw/S220/Ania.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/-03wWVR_KVT4/TxvtIez1LXI/AAAAAAAABVw/L8YXAfUM1tA/s72-c/rok-w-poziomce-b-iext3660040.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>37</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6992323065685241316.post-769718441129035552</id><published>2012-01-18T16:58:00.001+01:00</published><updated>2012-01-18T17:00:27.980+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='sztuka dobrego życia'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='książki po których ma się dobre sny'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='na jeden wieczór'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='do zainspirowania się'/><title type='text'>Pięknymi do mnie mów słowami (Anielskie słowa - D. i G. Virtue)</title><content type='html'>Świętowanie.&lt;div&gt;Rozkosz.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Miłość.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Światło.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Śmiech.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Uczciwość.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Spokój.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Miło, prawda? Od samego powtarzania tych słów może zrobić się błogo i przyjemnie.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;A teraz inaczej:&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Wina.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Choroba.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Bałagan.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Korupcja.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Porażka.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Dieta (!!!)&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Czujecie różnicę?&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Dr Doreen Virtue wraz z snem Grantem napisała mini - podręcznik o słowach i o tym, jaki wpływ mają na nasze życie. Przekonuje, że te, które określają pozytywne emocje, "anielskie słowa" wiążące się z miłością i dobrem, mają wysoki poziom energii, co obrazują wykresy. Używając słów "wysokoenergetycznych" jesteśmy w stanie wpłynąć na swoje samopoczucie, relacje z innymi, postrzeganie rzeczywistości. I odwrotnie: często posługując się słowami z drugiej listy, można sobie zaszkodzić, nawet nie do końca o tym wiedząc. Autorka podaje przykłady osób, które świadomie wyeliminowały ze swoje słownika wyrazy negatywne i pokazuje, że dzięki temu ich życie wskoczyło na inne tory.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Oczywiście w tego typu "teorie" można wierzyć lub nie - ja wierzę. Od wielu miesięcy powtarzam sobie pozytywne afirmacje, szukam pozytywnych stron każdej sytuacji, odpycham od siebie negatywne myśli, próbuję nie narzekać (chociaż narzekać lubię) i... żyje mi się o wiele spokojniej, mniej stresująco, nie mam problemów z zasypianiem.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Do tych praktyk dodałam jeszcze jedną: na podstawie "Anielskich słów" sporządziłam sobie listę słów "wysokoenergetycznych" (jej fragment powyżej) i czytam ją kilka razy dziennie. Działa! Proszę mi wierzyć, że działa! Moja lista wzbogacona jest o imiona bliskich osób, miejsc, z którymi wiążę pozytywne wspomnienia, wpisałam tam nawet słowo "czekolada" - i po jej odczytaniu nie ma mowy o przygnębieniu czy apatii. To taki zastrzyk pozytywnej energii w pochmurny dzień, który bez obaw można sobie aplikować w nieograniczonej ilości. Co w okresie szaro - buro- zimowym szczególnie polecam :)&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;D. i G. Virtue, Anielskie słowa, &lt;a href="http://www.studioastro.pl/" target="_blank"&gt;Studio Astropsychologii&lt;/a&gt;, 2011, s. 152,&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6992323065685241316-769718441129035552?l=slowoczytane.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://slowoczytane.blogspot.com/feeds/769718441129035552/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://slowoczytane.blogspot.com/2012/01/pieknymi-do-mnie-mow-sowami-anielskie.html#comment-form' title='Komentarze (7)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6992323065685241316/posts/default/769718441129035552'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6992323065685241316/posts/default/769718441129035552'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://slowoczytane.blogspot.com/2012/01/pieknymi-do-mnie-mow-sowami-anielskie.html' title='Pięknymi do mnie mów słowami (Anielskie słowa - D. i G. Virtue)'/><author><name>Skarletka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/10182092858074916975</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='28' src='http://3.bp.blogspot.com/_k20s7m9YgSY/S2XuocZy8FI/AAAAAAAAAEg/lWFwIYJjSNw/S220/Ania.JPG'/></author><thr:total>7</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6992323065685241316.post-8925785915703726910</id><published>2012-01-16T17:37:00.000+01:00</published><updated>2012-01-16T17:37:45.799+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='nie wierzę w to co czytam'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='do przemyślenia'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='filmowo'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='książki po których trudno zasnąć'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='literatura faktu'/><title type='text'>Ocaleni (W ciemności - Krystyna Chiger, Daniel Paisner)</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-E9c9hUGgJzQ/TxRR-qVtZMI/AAAAAAAABVo/aESwkkZx7vE/s1600/dziewczynka-w-zielonym-sweterku-w-ciemnosci_106329.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://4.bp.blogspot.com/-E9c9hUGgJzQ/TxRR-qVtZMI/AAAAAAAABVo/aESwkkZx7vE/s320/dziewczynka-w-zielonym-sweterku-w-ciemnosci_106329.jpg" width="225" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Mimo iż film Agnieszki Holland "W ciemności" zbiera świetne recenzje, zarówno krytyków, jak i widzów, do kina się nie wybieram. Kilka lat temu widziałam "Pianistę" i wystarczy mi na resztę życia. Natomiast książkę Krystyny Chiger napisanej wspólnie z Danielem Paisnerem przeczytałam w kilka godzin i gorąco polecam tym, którzy, jak ja, nie są w stanie patrzeć na Holocaust na ekranie.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Krystyna Chiger to "dziewczynka z zielonym sweterku", dziewczynka, która przez 14 miesięcy wraz z rodzicami i bratem Pawłem ukrywała się we lwowskich kanałach. Miała wówczas osiem lat, trudno powiedzieć, ile rozumiała z tego, co się działo, po latach jednak napisała wspomnienia z tamtego okresu, uzupełnione o wspomnienia jej ojca. I dla mnie właśnie ojciec Krystyny wyrósł na głównego bohatera tej książki.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Nie potrafię wyobrazić sobie sytuacji, w której znalazł się Ignacy Chiger. Był człowiekiem wykształconym, dobrze orientował się w sytuacji politycznej, a przy tym nade wszystko kochał swoją rodzinę. Przed wojną Ignacy pracował w swoim sklepie, jego najbliżsi mieszkali w pięknym mieszkaniu, niczego im nie brakowało. I nagle okazuje się, że muszą wszystko zostawić, a on, mąż i ojciec, nie jest w stanie zagwarantować tym, których kochał, że przeżyją kolejnych kilka godzin.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Krysia przedstawia ojca jako człowieka pomysłowego, budującego ciągle nowe skrytki dla swoich dzieci, by w getcie zapewnić im chociaż iluzję bezpieczeństwa. Później, w kanałach, uczy on swoją córeczkę czytać i pisać, nie okazuje przygnębienia, ba!, pisze teksty satyryczne!&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Drugim bohaterem "W ciemności" jest Leopold Socha - lwowski kanalarz, dla którego ocalenie garstki Żydów staje się życiowym celem, pokutom i odkupieniem. Fakt, w zamian za ochronę brał pieniądze, ale jego pomoc wyszła daleko poza to, na co początkowo się umawiał. Jednocześnie autorka próbuje pokazać, z czym tak naprawdę ta pomoc się wiązała: za ukrywanie Żydów mógł zginąć nie tylko on, ale i cała jego rodzina. A przecież Leopold Socha miał córkę w wieku zbliżonym do wieku Krysi...&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Wiele miejsca w swojej opowieści autorka poświęca codziennemu życiu. Opisuje, jak jej rodzice próbowali zabezpieczyć jedzenie przed szczurami, jak jedna z ukrywających się w kanałach kobiet urodziła dziecko, relacjonuje, jak trudno było słuchać głosów dzieci bawiących się na zewnątrz. Z drugiej strony jednak ma świadomość, że żyjąc w tych nieludzkich warunkach mogła mówić o szczęściu, gdyż niewielu dane było przeżyć likwidację lwowskiego getta.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;"W ciemności" pełne jest dramatycznych scen i faktów, jak chociażby ten, że w opisywanym okresie we Lwowie żyło ok. 200 tys. Żydów, wojnę zaś przetrwały tylko trzy (!) pełne rodziny - mówiąc "pełne", mam na myśli tylko rodziców i dzieci... Książkę czyta się jednak o tyle spokojnie, gdyż ma się tę świadomość, że Krysia i jej rodzina przeżyli, że byli tym, którym się udało.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Ogromnym plusem jest też to, że wiele sytuacji zostaje przedstawionych oczami dziecka, tak, jak autorka rzeczywiście je wtedy postrzegała. Jednak te obserwacje uzupełnione zostają o komentarz wyjęty z dzienników jej ojca oraz o fakty, o których dowiedziała się później. W ten sposób czytelnik otrzymuje pełny obraz sytuacji, jednak w tym wypadku "pełny" znaczy tyle co uzupełniony o nowe, budzące grozę szczegóły.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Nie wiem, jak podsumować "W ciemności", chociaż książka zrobiła na mnie ogromne wrażenie. Nie mogę napisać, że ją polecam lub nie - myślę, że wyboru należy dokonać według własnej wrażliwości. Dodam tylko tyle, że jest to jedna z tych opowieści, do których świetnie pasuje zdanie Marka Twaina: &lt;i&gt;Prawda jest dziwniejsza od fikcji. Fikcja musi być prawdopodobna. Prawda - nie.&amp;nbsp;&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;i&gt;&lt;br /&gt;&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;K. Chiger, D. Paisner, &lt;i&gt;&lt;a href="http://ksiegarnia.pwn.pl/produkt/106329/dziewczynka-w-zielonym-sweterku-w-ciemnosci.html" target="_blank"&gt;W ciemności. Dziewczynka w zielonym sweterku&lt;/a&gt;&lt;/i&gt;, PWN, 2011, s. 319.&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6992323065685241316-8925785915703726910?l=slowoczytane.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://slowoczytane.blogspot.com/feeds/8925785915703726910/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://slowoczytane.blogspot.com/2012/01/ocaleni-w-ciemnosci-krystyna-chiger.html#comment-form' title='Komentarze (21)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6992323065685241316/posts/default/8925785915703726910'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6992323065685241316/posts/default/8925785915703726910'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://slowoczytane.blogspot.com/2012/01/ocaleni-w-ciemnosci-krystyna-chiger.html' title='Ocaleni (W ciemności - Krystyna Chiger, Daniel Paisner)'/><author><name>Skarletka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/10182092858074916975</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='28' src='http://3.bp.blogspot.com/_k20s7m9YgSY/S2XuocZy8FI/AAAAAAAAAEg/lWFwIYJjSNw/S220/Ania.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/-E9c9hUGgJzQ/TxRR-qVtZMI/AAAAAAAABVo/aESwkkZx7vE/s72-c/dziewczynka-w-zielonym-sweterku-w-ciemnosci_106329.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>21</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6992323065685241316.post-7063709475469990481</id><published>2012-01-15T12:33:00.002+01:00</published><updated>2012-01-15T12:33:57.086+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Magdalena Samozwaniec'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='do śmiechu'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='krótka forma'/><title type='text'>Ups! (Tylko dla kobiet, Tylko dla mężczyzn - Magdalena Samozwaniec)</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-MZRCog3clh4/TxK40nTTuRI/AAAAAAAABVY/E1HKDD3rdlU/s1600/tylko+dla+kobiet.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="200" src="http://1.bp.blogspot.com/-MZRCog3clh4/TxK40nTTuRI/AAAAAAAABVY/E1HKDD3rdlU/s200/tylko+dla+kobiet.jpg" width="149" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&amp;nbsp;&lt;span style="text-align: justify;"&gt;No i stało się: pierwsza książkowa skucha w tym roku zaliczona! A wyłożyłam się na Magdalenie Samozwaniec, "autorce miesiąca", gdyż solennie obiecałam sobie, że w styczniu przeczytam pięć jej książek. I o ile "Tylko dla dziewcząt" czytało mi się jeszcze dobrze, tak w przypadku "Tylko dla kobiet" i "Tylko dla mężczyzn" solidnie się już męczyłam.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Obie te książeczki to zbiór felietonów, na ogół króciutkich. Wszystkie teksty opisują relacje damsko - męskie, a raczej... to, jakie kobiety są głupie, naiwne i jak łatwo wywieść je w pole. I o ile ten fakt jakoś specjalnie mnie nie oburza, gdyż mam świadomość, że wiele z naszych babskich cech zostało wyolbrzymionych po to, żeby było śmiesznie, to... no właśnie. Ile można?&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-J2TOq4SLlpU/TxK47pQr63I/AAAAAAAABVg/vr85P9wMwiM/s1600/tylko+dla+mezczyzn.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="200" src="http://1.bp.blogspot.com/-J2TOq4SLlpU/TxK47pQr63I/AAAAAAAABVg/vr85P9wMwiM/s200/tylko+dla+mezczyzn.jpg" width="145" /&gt;&lt;/a&gt;Ile można śmiać się z tego, że panie zrobią wszystko dla nowego "lisa" lub pończoch gazowych, że przełkną każdą głupotę, byle ta głupota była komplementem, że ich celem życiowym jest odbić męża koleżance? Panowie zaś wcale nie są lepsi! Na ogół można ich zdradzać, poniewierać i traktować jak nieszkodliwych głupców, byle tylko na stole był obiad i nie oburzać się na ich małe skoki w bok. Kilkadziesiąt tekstów baaardzo do siebie podobnych i w dodatku prawie każdy na ten sam temat, to jednak dla mnie za dużo.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Inna kwestia: czas. Wiele sytuacji opisywanych przez autorkę jest już po prostu nieaktualnych. I o ile w małych ilościach mi to nie przeszkadzało, tak zafundowanie sobie dwóch tomów pod rząd stanowczo nie było dobrym pomysłem. Myślę, że zły odbiór tych książek może też wynikać właśnie z tego: za dużo na jeden raz. Dlatego też i polecam, i jednocześnie nie polecam. W małych ilościach są te teksty bowiem strawne jak najbardziej, natomiast przedawkowanie kończy się bólem brzucha.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;M. Samozwaniec, Tylko dla mężczyzn, Tylko dla kobiet, GLOB, 1990.&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6992323065685241316-7063709475469990481?l=slowoczytane.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://slowoczytane.blogspot.com/feeds/7063709475469990481/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://slowoczytane.blogspot.com/2012/01/ups-tylko-dla-kobiet-tylko-dla-mezczyzn.html#comment-form' title='Komentarze (14)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6992323065685241316/posts/default/7063709475469990481'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6992323065685241316/posts/default/7063709475469990481'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://slowoczytane.blogspot.com/2012/01/ups-tylko-dla-kobiet-tylko-dla-mezczyzn.html' title='Ups! (Tylko dla kobiet, Tylko dla mężczyzn - Magdalena Samozwaniec)'/><author><name>Skarletka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/10182092858074916975</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='28' src='http://3.bp.blogspot.com/_k20s7m9YgSY/S2XuocZy8FI/AAAAAAAAAEg/lWFwIYJjSNw/S220/Ania.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/-MZRCog3clh4/TxK40nTTuRI/AAAAAAAABVY/E1HKDD3rdlU/s72-c/tylko+dla+kobiet.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>14</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6992323065685241316.post-4224103556372286140</id><published>2012-01-08T19:03:00.000+01:00</published><updated>2012-01-08T19:03:20.805+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='ona pisze - polska'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='krótka forma'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='perełki'/><title type='text'>Filozofia uważności (Księżyc nad Taorminą - Roma Ligocka)</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-Imr8ALvmg-8/TwnaIf02XoI/AAAAAAAABVQ/aJB8kbhWMCk/s1600/roma+ligocka.gif" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://2.bp.blogspot.com/-Imr8ALvmg-8/TwnaIf02XoI/AAAAAAAABVQ/aJB8kbhWMCk/s320/roma+ligocka.gif" width="193" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Tekst otwierający tom "Księżyc nad Taorminą" zaczyna się tak:&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;i&gt;"Tobie zawsze zdarzają się jakieś dziwne i zabawne rzeczy", mówią znajomi z mieszaniną niedowierzania i zazdrości.&amp;nbsp;&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;i&gt;Dziwne i zabawne rzeczy zdarzają się wszystkim. Ja może tylko częściej je zapamiętuję, opowiadam, opisuję. Przechowuję w swojej prywatnej galerii osobliwości. I zawsze staram się wciągnąć z nich wnioski - myślę, że zdarzają się po to, żeby mnie czegoś nauczyć.&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;i&gt;&lt;br /&gt;&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;I o tym właśnie jest "Księżyc nad Taorminą": o rzeczach dziwnych i zabawnych, które mogą zdarzyć się każdemu. Cała sztuka polega na tym, aby umieć je dostrzec. A jeśli dodatkowo posiada się talent pisarski, tym lepiej. Wtedy bowiem można te rzeczy zapisać i wydać oraz tym samym pokazać czytelnikom, że nasza rzeczywistość składa się właśnie z takich małych cudów: z lampki wina wypitej w miłym towarzystwie, przypadkowej rozmowy, kiedy obcy człowiek zaczyna nam opowiadać swoją historię i w tym momencie przestaje być obcy, z radości, jaką dają daje zakupy na targu staroci.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Roma Ligocka kolejny raz opisuje fragmenty swoich podróży, dzieli się spostrzeżeniami na temat współczesnego świata, kultury, zmian obyczajowych. Pokazuje, co ją cieszy, a co rozczarowuje. Snuje przemyślenia i refleksje, opowiada o dawnych i obecnych znajomych - a wszystko to w 28 felietonach. Wszystkie, z wyjątkiem trzech, wcześniej były publikowane w "Pani".&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Od jakiegoś czasu interesuję się filozofią uważności, którą w skrócie można opisać, jako bycie tu i teraz, koncentrowanie się na czynności, którą właśnie się wykonuje, skupienie się na teraźniejszości, a nie na tym co było lub co będzie. Dla mnie teksty z "Księżyca nad Taorminą" są właśnie takim literackim wcieleniem owej filozofii. Roma Ligocka ma bowiem niezwykły dar opowiadania o rzeczach zwykłych, codziennych tak, że urastają one do rangi święta, stają się godne zapamiętania. Szczerze przyznaję, że chciałabym tak umieć: dostrzegać więcej i umieć to potem opisać.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Tom "Księżyc nad Taorminą" ogromnie mnie ucieszył i przeczytałam go dwa razy: pierwszy raz jeszcze przed świętami, w szalonym tempie, gdyż na każdą nową książkę autorki wyczekuję z wytęsknieniem. Na drugą lekturę poświęciłam już nieco więcej czasu po to, żeby móc cieszyć się każdym słowem, podkreślić sobie ładniejsze fragmenty, to i owo przemyśleć. I właśnie do takiej spokojnej, nastawionej lektury zachęcam - te teksty wspaniale się do tego nadają. &amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;R. Ligocka, &lt;a href="http://ligocka.wydawnictwoliterackie.pl/" target="_blank"&gt;Księżyc nad Taorminą&lt;/a&gt;, Wydawnictwo Literackie, 2011, s.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6992323065685241316-4224103556372286140?l=slowoczytane.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://slowoczytane.blogspot.com/feeds/4224103556372286140/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://slowoczytane.blogspot.com/2012/01/filozofia-uwaznosci-ksiezyc-nad.html#comment-form' title='Komentarze (10)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6992323065685241316/posts/default/4224103556372286140'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6992323065685241316/posts/default/4224103556372286140'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://slowoczytane.blogspot.com/2012/01/filozofia-uwaznosci-ksiezyc-nad.html' title='Filozofia uważności (Księżyc nad Taorminą - Roma Ligocka)'/><author><name>Skarletka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/10182092858074916975</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='28' src='http://3.bp.blogspot.com/_k20s7m9YgSY/S2XuocZy8FI/AAAAAAAAAEg/lWFwIYJjSNw/S220/Ania.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/-Imr8ALvmg-8/TwnaIf02XoI/AAAAAAAABVQ/aJB8kbhWMCk/s72-c/roma+ligocka.gif' height='72' width='72'/><thr:total>10</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6992323065685241316.post-6835817799403451838</id><published>2012-01-07T16:11:00.000+01:00</published><updated>2012-01-07T16:11:55.282+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='do przemyślenia'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='krótka forma'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='on pisze - europa'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='opowiadania'/><title type='text'>Opowiadania pełne obsesji (Trucicielka - E.E. Schmitt)</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-gkDKIqaF2Y0/TwhgHkhnjtI/AAAAAAAABVI/yAbS9APC_QI/s1600/Trucicielka_Eric-Emmanuel-Schmitt%252Cimages_.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://1.bp.blogspot.com/-gkDKIqaF2Y0/TwhgHkhnjtI/AAAAAAAABVI/yAbS9APC_QI/s320/Trucicielka_Eric-Emmanuel-Schmitt%252Cimages_.jpg" width="203" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;"Trucicielka" trochę oszukuje.&lt;/b&gt; A właściwie nie tyle oszukuje sama książka, co wydawca. Na okładce bowiem nie ma słowa o tym, że jest to zbiór opowiadań. No dobrze: jest napisane, że książka otrzymała nagrodę w kategorii "Le Prix de la Nouvelle 2010", ale jakoś mi to umknęło. Wspomina się również, że "obsesja towarzyszy wszystkim bohaterom opowiedzianych w "Trucicielce" historii", ale przecież stwierdzenie to nie jest jednoznaczne z tym, że będziemy mieć do czynienia z opowiadaniami. A piszę to nie dlatego, żeby ponarzekać, bo mnie książka rozczarowała, nie! Nie dajcie się po prostu nabrać: to nie jest powieść!&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;Zawartość "Trucicielki" bardzo trafnie charakteryzuje zdanie, które już przepisałam: faktycznie, główną bohaterką czterech opowiadań jest właśnie obsesja&lt;/b&gt;, przejawiająca się w różny sposób u różnych ludzi. Obsesja ta rodzi się zarówno z próżności (tak jest w tytułowym opowiadaniu), jak i ze strachu przed utratą członka rodziny ("Powrót"). Może sprawić, że człowiek pod wpływem pewnych wydarzeń z przeszłości staje się skrajnym altruistą lub przeciwnie: ze "złotego dziecka" przeradza si w egoistę, którego nie interesuje nikt ani nic.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;Jak to zwykle u Schmitta bywa, wszystkie opowiedziane historie mają swoje drugie dno.&lt;/b&gt; Trucicielka, która rzekomo zabiła swoich trzech mężów i kochanka, wcale nie jest piękną &lt;i&gt;famme fatale&lt;/i&gt;, lecz nieszczęśliwą kobietą, która próbuje zrobić wrażenie młodym księdzu. Ojciec czterech córek, który pracuje dla nich w pocie czoła i któremu wydaje się, że są całym jego życiem, nagle uświadamia sobie, że tak naprawdę ich nie zna i, co gorsza, nie kocha ich tak samo, lecz ma swoje faworytki. Dalej: pewny siebie chłopak z próżności nie pomaga przyjacielowi, gdy ten tonie, lecz potem przez całe życie służy innym i jest gotowy przyjąć pokutę. Ten zaś, który uchodził za anioła, zmienia się w odrażającą kreaturę. Ostatnie opowiadanie zaś pokazuje, że pod pozorem chłodu i braku uczuć, może kryć się miłość tak wielka, że aż nieprawdopodobna.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;Dla mnie jednak najciekawsze było kilka ostatnich stron "Trucicielki", gdzie autor zamieszcza fragmenty swojego dziennika. Opowiada w nim, jak poszczególne opowiadania powstawały - a dla mnie jest zawsze ogromną frajdą móc podpatrzeć autora niejako przy pracy - uwielbiam takie dopiski w stylu "jak pisać/jak pisałem".&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Wiem, że "Trucicielki" nie muszę polecać, gdyż autor ma w Polsce grono swoich wiernych fanów, którzy z pewnością po tę książkę sięgną. Dla mnie na pewno jest to zachęta, by sięgnąć po kolejne pozycje tego pisarza, który mocno mnie do siebie zraził "Małymi zbrodniami małżeńskimi" - miło wiedzieć, że Schmitt potrafi pisać też całkiem przyjemnie.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;E.E. Schmitt, Trucicielka, Znak Literanova, 2011, s. 246.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6992323065685241316-6835817799403451838?l=slowoczytane.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://slowoczytane.blogspot.com/feeds/6835817799403451838/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://slowoczytane.blogspot.com/2012/01/opowiadania-pene-obsesji-trucicielka-ee.html#comment-form' title='Komentarze (20)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6992323065685241316/posts/default/6835817799403451838'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6992323065685241316/posts/default/6835817799403451838'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://slowoczytane.blogspot.com/2012/01/opowiadania-pene-obsesji-trucicielka-ee.html' title='Opowiadania pełne obsesji (Trucicielka - E.E. Schmitt)'/><author><name>Skarletka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/10182092858074916975</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='28' src='http://3.bp.blogspot.com/_k20s7m9YgSY/S2XuocZy8FI/AAAAAAAAAEg/lWFwIYJjSNw/S220/Ania.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/-gkDKIqaF2Y0/TwhgHkhnjtI/AAAAAAAABVI/yAbS9APC_QI/s72-c/Trucicielka_Eric-Emmanuel-Schmitt%252Cimages_.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>20</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6992323065685241316.post-6017520295913404317</id><published>2012-01-03T19:47:00.000+01:00</published><updated>2012-01-03T19:47:16.925+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='do śmiechu'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='eduardo mendoza'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='on pisze - europa'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='literatura hiszpańska'/><title type='text'>"Lunatycy otaczają mnie" (Wyspa niesłychana - Eduardo Mendoza)</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-zxla8n4Jsi0/TwNM3_btusI/AAAAAAAABVA/h-22baGmcBA/s1600/Wyspanieslychana_500px.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://2.bp.blogspot.com/-zxla8n4Jsi0/TwNM3_btusI/AAAAAAAABVA/h-22baGmcBA/s320/Wyspanieslychana_500px.jpg" width="220" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Pierwszy raz zaczynam recenzję książki od zachwytu nad okładką, ale tylko na nią spójrzcie! Jest piękna! Dwie zamaskowane postacie w czerni, a w tle woda, różowa mgła i niebo oraz fragment gondoli. Kicz? Niech będzie, że kicz... ale jaki piękny kicz! A zawartość książki równie interesująca.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Wybitną znawczynią twórczości Mendozy nie jestem, bo przeczytałam dwie książki tego autora i nie zapomnę, jak bardzo uśmiałam się przy &lt;a href="http://slowoczytane.blogspot.com/2010/06/czy-ktos-widzia-gurba-brak-wiadomosci.html" target="_blank"&gt;pierwszej&lt;/a&gt; oraz tego, jak bardzo zaskoczyłam mnie &lt;a href="http://slowoczytane.blogspot.com/2011/04/trzy-zywoty-absurdalne-trzy-zywoty.html" target="_blank"&gt;druga&lt;/a&gt;. Wyrobiłam sobie bowiem przekonanie, że jest to pisarz "do śmiechu", tymczasem "Trzy żywot świętych" te opinię zburzyły. "Wyspa niesłychana" również raczej "do śmiechu" nie jest, chociaż nieco humorystyczne momenty też się trafiają.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Febregas, poważany i nieco znudzony życiem właściciel firmy w Barcelonie, któregoś dnia, powodowany jakimś bliżej niesprecyzowanym impulsem, porzuca firmę i całe swoje dotychczasowe życie, by przenieść się do Wenecji. &lt;b&gt;Taki też był zamysł autora, o którym opowiada na wstępie: pokazać człowieka wyrzuconego poza swoje środowisko, obcego w danej społeczności.&amp;nbsp;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Febregas błąka się, snuje się po Wenecji niczym mgła nad kanałami, niczym lunatyk. Towarzyszy mu tajemnicza Maria Clara - kobieta, o której prawie nic nie wie, bo ta, zamiast opowiadać mu o sobie, przedstawia dziwne żywoty zapomnianych świętych i oprowadza po dziwnych miejscach, gdzie turyści nie docierają.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;Dla mnie jednak główną bohaterką tej książki jest Wenecja&lt;/b&gt;: miasto piękne, ale i odrażające zarazem, gdzie ludzie zdolni są do wielkich czynów i na przestrzeni wieków tworzyli wspaniałą sztukę, ale też dopuszczają się obrzydliwych praktyk. Miasto to zdaje się Febregsa hipnotyzować, usypiać, sprawia, że on sam w końcu nie wie, dokąd i po co idzie oraz jak w ogóle się w Wenecji znalazł, a dnie coraz częściej spędza ćwicząc i oglądając bzdurne kasety wideo.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;"Wyspa niesłychana" nie jest nową powieścią, w Hiszpanii pierwszy raz wydano ją w 1989 i spotkałam się z opiniami, że to jedna ze słabszych książek Mendozy, z czym absolutnie nie mogę się zgodzić, bo powieść &amp;nbsp;absolutnie "słaba" nie jest. Co prawda, jak pisałam, nie jestem znawczynią, ale z dotychczas przeczytanych powieści, ta podobała mi się najbardziej. Przede wszystkim za klimat: oniryczny, nieco niezdrowy i przygnębiający. Jeśli macie ochotę się w nim zanurzyć - polecam!&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;E. Mendoza, &lt;i&gt;Wyspa niesłychana&lt;/i&gt;, Znak Literanova, 2011, s. 315.&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6992323065685241316-6017520295913404317?l=slowoczytane.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://slowoczytane.blogspot.com/feeds/6017520295913404317/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://slowoczytane.blogspot.com/2012/01/lunatycy-otaczaja-mnie-wyspa-niesychana.html#comment-form' title='Komentarze (18)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6992323065685241316/posts/default/6017520295913404317'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6992323065685241316/posts/default/6017520295913404317'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://slowoczytane.blogspot.com/2012/01/lunatycy-otaczaja-mnie-wyspa-niesychana.html' title='&quot;Lunatycy otaczają mnie&quot; (Wyspa niesłychana - Eduardo Mendoza)'/><author><name>Skarletka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/10182092858074916975</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='28' src='http://3.bp.blogspot.com/_k20s7m9YgSY/S2XuocZy8FI/AAAAAAAAAEg/lWFwIYJjSNw/S220/Ania.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/-zxla8n4Jsi0/TwNM3_btusI/AAAAAAAABVA/h-22baGmcBA/s72-c/Wyspanieslychana_500px.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>18</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6992323065685241316.post-5211536850689263505</id><published>2012-01-02T19:13:00.000+01:00</published><updated>2012-01-02T19:15:11.690+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='obyczajowa'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Magdalena Samozwaniec'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='być kobietą'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='do śmiechu'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='czytadła'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='ona pisze - polska'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='opowiadania'/><title type='text'>Jak znaleźć męża? (M. Samozwaniec - Tylko dla dziewcząt)</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-kxrirTuXzYI/TwHx368IegI/AAAAAAAABU0/Og5wXRpLrOY/s1600/tylko+dla+dziewcz%25C4%2585t.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://1.bp.blogspot.com/-kxrirTuXzYI/TwHx368IegI/AAAAAAAABU0/Og5wXRpLrOY/s320/tylko+dla+dziewcz%25C4%2585t.jpg" width="222" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Jednym z moich postanowień noworocznych - a w tym roku zabrałam się za ich spisanie niezwykłe skrupulatnie, mam nadzieję, że równie skrupulatnie będę je realizować - jest plan, by czytać w sposób bardziej uporządkowany, zapoznać się w końcu z tymi książkami, które chcę przeczytać od dawna, a które dziwnym trafem nie wpadają mi w ręce, wreszcie: mam kilku takich pisarzy, których nazwiska są mi znane... i nic poza tym. Dlatego też podeszłam do sprawy metodycznie: spisałam sobie owe nazwiska, spisałam sobie tytuły... i zaczynam!&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;A zaczynam od &lt;b&gt;Magdaleny Samozwaniec&lt;/b&gt;, której dwie książki w ubiegłym roku przeczytałam i które bardzo mi się podobały. Kolejny powód jest taki, że &lt;a href="http://mojapoczytalnosc.blogspot.com/" target="_blank"&gt;Ania&lt;/a&gt; zna twórczość satyryczki lepiej niż ja i bardzo mnie denerwuje, gdy powołuje się na nią w rozmowach. Ale do rzeczy :)&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;"Tylko dla dziewcząt" to zbiór opowiadań/felietonów wydanych w 1966 roku, w których Magdalena Samozwaniec porusza, jak sam tytuł wskazuje, kwestie dla dziewcząt najważniejsze. Czyli? Czyli złapanie męża, oczywiście!&lt;/b&gt; Ubawiłam się przy tym fantastycznie, bo chociaż dziewczęciem już, stety - niestety, nie jestem (ba! kiedyś uchodziłabym za starą pannę!), to łapanie męża jeszcze przede mną - chociaż jeden chętny, od lat ten sam, już jest :)&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;"Ciocia" Samozwaniec radzi: uważaj na teściową! Nie bagatelizuj hipochondrii ukochanego! Sprawdź, czy przypadkiem gruchantowi nie pocą mu się ręce, bo przecież potem będzie cię tą ręką dotykał!&lt;/b&gt; I tak dalej. Nie byłaby jedna autorka satyryczką, gdyby nie pokazała, jak same panny do usidlenia kawalera się zabierają. A że przy tym wychodzą na jaw takie ich cechy jak chciwość, zazdrość, małostkowość - tym śmieszniej! Jednocześnie możemy prześledzić, jak do podbojów podchodzono kiedyś, a jak w czasach autorce współczesnych. Jedno jest pewne: o ileż to wszystko byłoby prostsze, gdyby nie "mamusie" i ich odwieczne "za moich czasów...".&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Nie da się ukryć, że "Tylko dla dziewcząt" nieco się zestarzało, że zmieniły się realia, a i podejście do małżeństwa współczesnych &lt;i&gt;panien na wydaniu &lt;/i&gt;mocno różni się od tego sprzed kilkudziesięciu lat. Nie zmienia faktu to jednak faktu, że książkę, przy lampce wina, dla odprężenia, czyta się świetnie, a przy okazji można sobie poczytać o czasach, w których "randkowały" nasze mamy. Pouczające doświadczenie, bo gdy kilka fragmentów przeczytałam mojej, ta wzruszyła ramionami i zapytała: "No i co cię tak dziwi?".&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;M. Samozwaniec, &lt;i&gt;Tylko dla dziewcząt, &lt;/i&gt;wyd. GLOB, 1990, s. 215.&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6992323065685241316-5211536850689263505?l=slowoczytane.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://slowoczytane.blogspot.com/feeds/5211536850689263505/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://slowoczytane.blogspot.com/2012/01/jak-znalezc-meza-m-samozwaniec-tylko.html#comment-form' title='Komentarze (10)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6992323065685241316/posts/default/5211536850689263505'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6992323065685241316/posts/default/5211536850689263505'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://slowoczytane.blogspot.com/2012/01/jak-znalezc-meza-m-samozwaniec-tylko.html' title='Jak znaleźć męża? (M. Samozwaniec - Tylko dla dziewcząt)'/><author><name>Skarletka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/10182092858074916975</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='28' src='http://3.bp.blogspot.com/_k20s7m9YgSY/S2XuocZy8FI/AAAAAAAAAEg/lWFwIYJjSNw/S220/Ania.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/-kxrirTuXzYI/TwHx368IegI/AAAAAAAABU0/Og5wXRpLrOY/s72-c/tylko+dla+dziewcz%25C4%2585t.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>10</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6992323065685241316.post-8071435786868365180</id><published>2011-12-30T14:00:00.001+01:00</published><updated>2011-12-30T14:00:41.627+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='konkurs'/><title type='text'>Ja już wiem, do kogo wędruje "Miłość we Wrocławiu" :)</title><content type='html'>Tadam, tadam... książka o Wrocławiu i miłości wędruje do &lt;b&gt;Oliwii&lt;/b&gt; - strona random.org nie może się mylić :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-XHBPpwRaocU/Tv21g9-XctI/AAAAAAAABUo/i83s8aMIwtQ/s1600/oliwia.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="240" src="http://4.bp.blogspot.com/-XHBPpwRaocU/Tv21g9-XctI/AAAAAAAABUo/i83s8aMIwtQ/s320/oliwia.JPG" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Oliwio, gratuluję! I odezwij się koniecznie, żebym mogła wysłać książkę! :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A wszystkim serdecznie dziękuję za udział w zabawie! :)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6992323065685241316-8071435786868365180?l=slowoczytane.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://slowoczytane.blogspot.com/feeds/8071435786868365180/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://slowoczytane.blogspot.com/2011/12/ja-juz-wiem-do-kogo-wedruje-miosc-we.html#comment-form' title='Komentarze (8)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6992323065685241316/posts/default/8071435786868365180'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6992323065685241316/posts/default/8071435786868365180'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://slowoczytane.blogspot.com/2011/12/ja-juz-wiem-do-kogo-wedruje-miosc-we.html' title='Ja już wiem, do kogo wędruje &quot;Miłość we Wrocławiu&quot; :)'/><author><name>Skarletka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/10182092858074916975</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='28' src='http://3.bp.blogspot.com/_k20s7m9YgSY/S2XuocZy8FI/AAAAAAAAAEg/lWFwIYJjSNw/S220/Ania.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/-XHBPpwRaocU/Tv21g9-XctI/AAAAAAAABUo/i83s8aMIwtQ/s72-c/oliwia.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>8</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6992323065685241316.post-1450135788716002309</id><published>2011-12-29T17:37:00.000+01:00</published><updated>2011-12-29T17:37:38.809+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='on pisze - polska'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='rozwój'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='poradnik'/><title type='text'>O tym, jak zostać zakutym łbem (Kodeks wygranych - Krzysztof Król)</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-I01rxqItnEM/TvyWyJQ8WfI/AAAAAAAABUc/YXXG7xIvjVQ/s1600/kodeks+wygranych.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://2.bp.blogspot.com/-I01rxqItnEM/TvyWyJQ8WfI/AAAAAAAABUc/YXXG7xIvjVQ/s320/kodeks+wygranych.jpg" width="223" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;Książkę Krzysztofa Króla skończyłam czytać w dobrym momencie, ale też z premedytacją przetrzymałam ją na półce &amp;nbsp;ponad miesiąc. No bo cóż, nie ukrywajmy "X. Kodeks wygranych", działa jak potężny kopniak w cztery litery, co przed Nowym Rokiem, który niesie ze sobą nowe szansy, nowe plany i nowe wyzwania, jest bardzo wskazane. Początkowo nie planowałam spisywać postanowień noworocznych na 2012 rok, ale książka ta uświadomiła mi bardzo prostą rzecz: &lt;b&gt;jak mam dojść dokądkolwiek, skoro nie wiem, gdzie chcę iść i nie znam ścieżki, która zaprowadzi mnie do celu?&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dlatego też spędziłam dzisiaj kilka godzin (tak! Naprawdę tyle mi to zajęło!) na spisaniu tego, jak wyobrażam swoje życie za pięć lat, jakie są moje największe marzenia, jak i kiedy chciałabym je zrealizować. Szczegółowo zaplanowałam sobie styczeń, ale tak realnie i konkretnie, określiłam, na czym zależy mi w pierwszej kolejności i kiedy dokładnie chciałabym cieszyć się rezultatami.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tymczasem wracając do samej książki. Jeśli interesujecie się literaturą z zakresu samorozwoju i motywacji, to z pewnością część wiedzy, jaką przekazuje Krzysztof Król, będzie Wam znana - autor zresztą nie ukrywa, że sam dużo czyta i ma swoje autorytety, na które w książce się powołuje. Nie ukrywa też, że&lt;b&gt; nie ma ideałów. Że model życia, kiedy wstajemy o 5 rano, a kładziemy spać o 23, a 18 godzin wypełniamy ciężką pracą, jest nierealny. &lt;/b&gt;Sama doskonale wiem, że niemożliwe jest np. zdrowe odżywienie przez 100% czasu, chociaż bardzo się staram. Mogę jeść zupę z soczewicy, mogę nie jeść po 19, mogę przez miesiąc obejść się bez słodyczy - ale po tym czasie po prostu muszę zjeść pizzę, zagryźć czipsami i popić piwem - wszak człowiekiem jestem i nic, co ludzkie... Autor przestrzega przed "ciemną stroną mocy" tego, o czym pisze, czyli przed pułapką idealizmu. I tym mi szczerze zaimponował, bo akurat ze stwierdzeniem "&lt;b&gt;czasem sobie odpuść"&lt;/b&gt; nie spotkałam się w żadnym poradniku, które do tej pory zdarzyło mi się przeczytać.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;O czym jest "Kodeks zwycięzców"?&lt;/b&gt; Tak naprawdę o sprawach bardzo prostych.&lt;br /&gt;O tym, żeby się nie poddawać, bo na sukces czasem czeka się latami.&lt;br /&gt;O tym, że każdy dzień to nowa szansa, by zacząć wszystko od początku.&lt;br /&gt;O tym, że mamy dokładnie tyle, na ile się odważymy.&lt;br /&gt;O tym, że przegranym nie jest ten, kto ponosi spektakularne klapy, lecz ten, kto w ogóle nie próbuje.&lt;br /&gt;No i jeszcze o tym, że najwięcej zależy od tego, co mamy w głowie.&lt;br /&gt;&lt;b&gt;&lt;br /&gt;&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Myśleć pozytywnie! Do przodu! Poznawać nowe rzeczy! Osiągać kolejne cele! Wytyczać sobie nowe! Uśmiechać się! Cieszyć się tym, że mamy to życie, jakiekolwiek by ono nie było, bo inne nie będzie nam dane!&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wierzcie mi, to nie są puste frazesy. Sama powtarzam je sobie od kilku miesięcy... i to działa! A książka Krzysztofa Króla uczy, jak być takim "zakutym łbem", który uparł się, że będzie szczęśliwy, że mu się uda, że w każdej sytuacji sobie poradzi. Gorąco polecam!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;PS Książka zawiera płytę z czterema godzinami szkoleń.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości księgarni &lt;a href="http://sensus.pl/" target="_blank"&gt;Sensus&lt;/a&gt;.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;K. Król, &lt;i&gt;&lt;a href="http://sensus.pl/ksiazki/kodeks-wygranych-x-przykazan-czlowieka-sukcesu-zawiera-dvd-z-4-godzinami-szkolen-krzysztof-krol,kodwyg.htm?r_from=GETTIN" target="_blank"&gt;Kodeks wygranych. X przykazań człowieka sukcesu&lt;/a&gt;&lt;/i&gt;, Sensus.pl, 2011, s. 286.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6992323065685241316-1450135788716002309?l=slowoczytane.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://slowoczytane.blogspot.com/feeds/1450135788716002309/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://slowoczytane.blogspot.com/2011/12/o-tym-jak-zostac-zakutym-bem-kodeks.html#comment-form' title='Komentarze (11)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6992323065685241316/posts/default/1450135788716002309'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6992323065685241316/posts/default/1450135788716002309'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://slowoczytane.blogspot.com/2011/12/o-tym-jak-zostac-zakutym-bem-kodeks.html' title='O tym, jak zostać zakutym łbem (Kodeks wygranych - Krzysztof Król)'/><author><name>Skarletka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/10182092858074916975</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='28' src='http://3.bp.blogspot.com/_k20s7m9YgSY/S2XuocZy8FI/AAAAAAAAAEg/lWFwIYJjSNw/S220/Ania.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/-I01rxqItnEM/TvyWyJQ8WfI/AAAAAAAABUc/YXXG7xIvjVQ/s72-c/kodeks+wygranych.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>11</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6992323065685241316.post-4996478852367120175</id><published>2011-12-28T20:41:00.000+01:00</published><updated>2011-12-28T20:53:04.600+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='konkurs'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='opowiadania'/><title type='text'>wrocLOVE! (Komu książkę, komu?)</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-g_1S1fkrsR4/TvtzWePTb9I/AAAAAAAABUQ/7QsBaQcb1xE/s1600/milosc+we+wroclawiu.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://1.bp.blogspot.com/-g_1S1fkrsR4/TvtzWePTb9I/AAAAAAAABUQ/7QsBaQcb1xE/s320/milosc+we+wroclawiu.jpg" width="226" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;Napisz opowiadanie na zadany temat. Takie polecenie bardziej kojarzy mi się ze szkołą, niż z literaturą, ale w przypadku tej książki właśnie tak było. Kilkunastu autorów i jeden wspólny cel: napisać tekst, który będzie opowiadał o miłości i o Wrocławiu. Temat, na pierwszy rzut oka, ograny do bólu. Co z tego, że we Wrocławiu, skoro przecież nie jest tak, że inaczej kocha się we Wrocławiu, inaczej w Poznaniu, a jeszcze inaczej w Jeleniej Górze. Pomysł więc mocno ryzykowny, aleee... No właśnie: dzięki temu "ale" książka się broni. A chodzi tu o dobór autorów.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Stefan Chwin, Inga Iwasiów, Ignacy Karpowicz, Wojciech Kuczok, Maciej Malicki, Łukasz Orbitowski, debiutująca Joanna Pachla, Edward Pasewicz, Andrzej Pilipiuk, Mara Syrwid, Grin-Grzegorzewska-Świetlicki, Krzysztof Varga, Andrzej Ziemiański. I chociaż patrząc na na tę listę odzywa się we mnie feministka i mam ochotę zapytać: czemu w tym gronie tak mało kobiet?, to przyznać trzeba, że nazwiska te robią wrażenie.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;I teraz tak: mam pewne swoje przyzwyczajenia literackie, mam rzeczy, które w opowiadaniach lubię bardziej lub mniej, dlatego też nie ukrywam, że dla mnie ten tom jest mocno nierówny. Na wstępie zraził mnie &lt;b&gt;Stefan Chwin&lt;/b&gt;, który napisał tekst ckliwy i w gruncie rzeczy banalny - jak nie on. Dalej było już lepiej: opowiadanie &lt;b&gt;Ingi Iwasiów&lt;/b&gt; o Annie Kowalskiej, Marii Dąbrowskiej i tajemniczej Marcie - mocno na plus. &lt;b&gt;Ignacy Karpowicz&lt;/b&gt;... czy ja wiem? Pomysł ciekawy, świetnie napisane... ale scena łóżkowa z szesnastolatkiem - no jakoś nie. &lt;b&gt;Wojciech Kuczok&lt;/b&gt; - TAK. Uwielbiam styl tego autora, który tutaj, w skondensowanej formie, wypada super. &lt;b&gt;Maciej Malicki&lt;/b&gt; - świetna wycieczka po mieście, można poczuć klimat Wrocławia, tym bardziej, jeśli miasta się nie zna. &amp;nbsp;&lt;b&gt;Łukasz Orbitowski &lt;/b&gt;- rewelacja! Dla mnie "Oddana" jest najlepszym testem w całym tym zbiorze.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;I tak dalej. Raz lepiej, raz gorzej - ale jak piszę: to tylko moja subiektywna ocena. Czytałam sporo recenzji &amp;nbsp;książki i to, co mi przeszkadza, innym się podoba.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;I tak sobie myślę, że bardzo chętnie się książką podzielę. Szczególnie polecam tym zakochanym, również we Wrocławiu. Zadanie konkursowe? Nie ma. Proszę tylko zdeklarować chęć posiadania w komenatarzu. Konkurs rozwiążę w piątek, ok. powiedzmy, 12. Zatem: komu książkę, komu? :)&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6992323065685241316-4996478852367120175?l=slowoczytane.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://slowoczytane.blogspot.com/feeds/4996478852367120175/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://slowoczytane.blogspot.com/2011/12/wroclove-komu-ksiazke-komu.html#comment-form' title='Komentarze (45)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6992323065685241316/posts/default/4996478852367120175'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6992323065685241316/posts/default/4996478852367120175'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://slowoczytane.blogspot.com/2011/12/wroclove-komu-ksiazke-komu.html' title='wrocLOVE! (Komu książkę, komu?)'/><author><name>Skarletka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/10182092858074916975</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='28' src='http://3.bp.blogspot.com/_k20s7m9YgSY/S2XuocZy8FI/AAAAAAAAAEg/lWFwIYJjSNw/S220/Ania.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/-g_1S1fkrsR4/TvtzWePTb9I/AAAAAAAABUQ/7QsBaQcb1xE/s72-c/milosc+we+wroclawiu.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>45</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6992323065685241316.post-2738152725219306662</id><published>2011-12-27T13:12:00.000+01:00</published><updated>2011-12-28T05:25:46.074+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='obyczajowa'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Magdalena Samozwaniec'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='być kobietą'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='do śmiechu'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='do przemyślenia'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='ona pisze - polska'/><title type='text'>"Nigdy nie mów swojemu mężowi, że najbrzydsze z waszych dzieci jest podobne do niego" (Z pamiętnika niemłodej już mężatki - Magdalena Samozwaniec)</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-aTLQFip3npk/Tvm18fVdcmI/AAAAAAAABUE/70Q9R_WBgP0/s1600/Z-pamietnika-niemlodej-juz-mezatki_Magdalena-Samozwaniec%252Cimages_.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://1.bp.blogspot.com/-aTLQFip3npk/Tvm18fVdcmI/AAAAAAAABUE/70Q9R_WBgP0/s320/Z-pamietnika-niemlodej-juz-mezatki_Magdalena-Samozwaniec%252Cimages_.jpg" width="231" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Magdaleną Samozwaniec zainteresowałam się nieco ponad rok temu, kiedy to na Targach Książki w Krakowie zakochałam się w Rafale Podrazie (no co?). Rafał Podraza jest ciotecznym wnukiem Madzi i to on odnalazł "Z pamiętnika niemłodej już mężatki".&lt;b&gt; Nie jest to powieść, tylko zbiór wspomnień, felietonów, anegdotek i refleksji.&lt;/b&gt; Mój egzemplarz książki pochodzi z biblioteki i teraz mam dwa wyjścia: albo kupić sobie swój, albo po prostu nigdy go nie zwrócić. Nie ulega bowiem wątpliwości, że chcę mieć tę książkę na półce.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Madzia Samozwaniec, która utożsamiana jest głównie z tekstami satyrycznymi, miała to szczęście i przyszła na świat jako córka Wojciecha Kossaka - malarza "od koni". To otworzyło jej wiele drzwi, dzięki temu znała właściwie wszystkich krakowskich "wielkich". Jej młodość przypadała na dwudziestolecie międzywojenne, okres, który bardzo lubię, więc książka tym bardziej była dla mnie ciekawa. &lt;b&gt;Samozwaniec wspomina swoje dzieciństwo, wspomina pracownię "tatki", opowiada o Jacku Malczewskim i "Boyu" Żeleńskim. Wiele smakowitych anegdotek dotyczy jej siostry - poetki, Marii Pawlikowskiej - Jasnorzewskiej, której wierszy, młodym dziewczęciem będąc, uczyłam się na pamięć.&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Wspomnienia dotyczące domu i beztroskiego życia w Kossakówce, urywają się po wojnie. Ta bowiem zabrała Madzi wszystkich, których kochała: Mamidło, Tatkę, Marię, zwaną Lilką. &lt;b&gt;Dalej autorka snuje opowieść o modzie, o wychowywaniu dzieci, o Paryżu i paryżankach i wielu innych sprawach. Nie brak w tym moralizatorstwa, ale zostaje ono zrównoważone ironią i poczucie humoru, której Samozwaniec nie brakowało.&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;"Z pamiętnika nie młodej już mężatki" jest również opowieścią o samej autorce: osobie śmiałej, utalentowanej, &amp;nbsp;zrywającej ze schematami i stereotypami, szczerze przywiązanej do swojej rodziny, a przy tym nieco szalonej.&lt;/b&gt; Chciałabym mieć taką ciocię, oj chciałabym... No i ogromny plus za fotografie. Właściwie wszystkie osoby i miejsca, o których jest mowa, zostały przedstawione na zdjęciach - ogromny, ogromy plus. Szczególnie długo wpatrywałam się w zdjęcie małej Madzi i Lilki. Nie mam pojęcia, z czego to wynika, ale dzieci urodzone prawie wiek temu wydają mi się... jakieś inne, od tych współczesnych - przynajmniej na zdjęciach.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;I w tym miejscu powinnam skończyć, ale nie mogę się powstrzymać od przytoczenia jednej z historyjek, które Magdalena Samozwaniec przytacza. &lt;b&gt;Otóż któregoś dnia w kotce Madzi odezwały się "hormony", Madzia pożyczyła więc od swojej znajomej kota, który, co cóż, na wysokości zadania się stanął. Madzia swoim oburzeniem, korzystając z ogólnie dostępnego na mieście telefonu, podzieliła się z przyjaciółką słowami: - Coś ty mi za samca przysłała? Najadł się, wyspał... i nic!". I skandal gotowy!&lt;/b&gt; Chciałabym zobaczyć miny osób, które przysłuchiwały się tej rozmowie :)&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;M. Samozwaniec, &lt;i&gt;Z pamiętnika niemłodej już mężatki&lt;/i&gt;, W.A.B, 2009.&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6992323065685241316-2738152725219306662?l=slowoczytane.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://slowoczytane.blogspot.com/feeds/2738152725219306662/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://slowoczytane.blogspot.com/2011/12/nigdy-nie-mow-swojemu-mezowi-ze.html#comment-form' title='Komentarze (12)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6992323065685241316/posts/default/2738152725219306662'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6992323065685241316/posts/default/2738152725219306662'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://slowoczytane.blogspot.com/2011/12/nigdy-nie-mow-swojemu-mezowi-ze.html' title='&quot;Nigdy nie mów swojemu mężowi, że najbrzydsze z waszych dzieci jest podobne do niego&quot; (Z pamiętnika niemłodej już mężatki - Magdalena Samozwaniec)'/><author><name>Skarletka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/10182092858074916975</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='28' src='http://3.bp.blogspot.com/_k20s7m9YgSY/S2XuocZy8FI/AAAAAAAAAEg/lWFwIYJjSNw/S220/Ania.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/-aTLQFip3npk/Tvm18fVdcmI/AAAAAAAABUE/70Q9R_WBgP0/s72-c/Z-pamietnika-niemlodej-juz-mezatki_Magdalena-Samozwaniec%252Cimages_.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>12</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6992323065685241316.post-5524827378056709065</id><published>2011-12-26T13:52:00.003+01:00</published><updated>2011-12-26T14:06:59.934+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='prezenty'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='stosiki'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='prywata'/><title type='text'>A ja lubię święta, boooo... :)</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-ygkxdC2YxW0/TvhoqqN7qbI/AAAAAAAABTg/reS-S3y7xiM/s1600/Obraz+030.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="240" src="http://4.bp.blogspot.com/-ygkxdC2YxW0/TvhoqqN7qbI/AAAAAAAABTg/reS-S3y7xiM/s320/Obraz+030.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Booo... dostaje się fajne prezenty, albo można sobie bezkarnie nakupować książek i głupio tłumaczyć, że przecież trzeba w święta kupować, żeby gospodarka w kraju nie padła. I tak wzbogaciłam się o:&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;- "&lt;b&gt;Trucicielkę&lt;/b&gt;" Schmitta - Dorotka, dziękuję!&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;- "&lt;b&gt;Mapę i terytorium&lt;/b&gt;" Houellebecqa - dziękuję samej sobie;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;- "&lt;b&gt;Marzenia i tajemnice&lt;/b&gt;" Danuty Wałęsy - mama dziękuję mi, ale że wszystko zostaje w rodzinie, to czuję się współwłaścicielką;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;- Elif Safak "&lt;b&gt;Lustra miasta&lt;/b&gt;" - Magdalenka, jesteś wielka!;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;- "&lt;b&gt;Każdy szczyt ma swój Czubaszek&lt;/b&gt;" - Skarletka dziękuję Skarletce!;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;- "&lt;b&gt;Fotografię smaku&lt;/b&gt;" Nasierowskiej i Majewskiego - Anuś, zapraszam na kopertki z marmoladą! :)&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;A poza tym obejrzałam dwa głupie filmy, których plakaty znajdują się poniżej - pierwszy słodki, że aż zęby bolą, drugi przewidywalny do bólu. Ale co innego miałam oglądać, skoro "Kevina samego w domu" puścili już w Mikołajki?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-SCLl-Gzz30c/TvhtvtY_zGI/AAAAAAAABTs/p8EYrkc6aeI/s1600/swiateczna+wiadomosc.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://2.bp.blogspot.com/-SCLl-Gzz30c/TvhtvtY_zGI/AAAAAAAABTs/p8EYrkc6aeI/s320/swiateczna+wiadomosc.jpg" width="227" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-Pt5t8Zft8Ig/Tvht2eNV05I/AAAAAAAABT4/IKqw7sAjpts/s1600/zlote+swieta.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://3.bp.blogspot.com/-Pt5t8Zft8Ig/Tvht2eNV05I/AAAAAAAABT4/IKqw7sAjpts/s1600/zlote+swieta.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;No i jeszcze dodam, że w tym roku obwód mojej talii pozostanie niezmieniony, a wręcz się zmniejszy, gdyż dzień przed Wigilią dopadł mnie jakiś wirus, mój żołądek zaczął fikać koziołki i z pyszności wigilijnych zjadłam tylko lukier i chleb z masłem. O! :)&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Miłego dalszego świętowania!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6992323065685241316-5524827378056709065?l=slowoczytane.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://slowoczytane.blogspot.com/feeds/5524827378056709065/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://slowoczytane.blogspot.com/2011/12/ja-lubie-swieta-boooo.html#comment-form' title='Komentarze (18)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6992323065685241316/posts/default/5524827378056709065'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6992323065685241316/posts/default/5524827378056709065'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://slowoczytane.blogspot.com/2011/12/ja-lubie-swieta-boooo.html' title='A ja lubię święta, boooo... :)'/><author><name>Skarletka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/10182092858074916975</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='28' src='http://3.bp.blogspot.com/_k20s7m9YgSY/S2XuocZy8FI/AAAAAAAAAEg/lWFwIYJjSNw/S220/Ania.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/-ygkxdC2YxW0/TvhoqqN7qbI/AAAAAAAABTg/reS-S3y7xiM/s72-c/Obraz+030.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>18</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6992323065685241316.post-1794202203796493903</id><published>2011-12-24T14:39:00.002+01:00</published><updated>2011-12-24T15:20:58.023+01:00</updated><title type='text'>Życzę Wam talii Scarlett O'Hary...</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-n1t2_oLhfv0/TvXe7j6_yBI/AAAAAAAABTU/QvlkZVFLXGs/s1600/choinka.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://3.bp.blogspot.com/-n1t2_oLhfv0/TvXe7j6_yBI/AAAAAAAABTU/QvlkZVFLXGs/s1600/choinka.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;... talii Scarlett O'Hary po świętach,singlom - narzeczonego, &lt;br /&gt;chłopaka, kochanka przystojnego jak Heathcliff z "Wichrowych Wzgórz",&lt;br /&gt;sparowanym - męża takiego, jakiego miała Magdalena Samozwaniec,&lt;br /&gt;świąt radosnych i wesołych, jak u Borejków na Jeżycach,&lt;br /&gt;zdrowia takiego, o jakim pisał Kochanowski,&lt;br /&gt;szczęścia Byczka Fernando,&lt;br /&gt;spełnienia marzeń, tak, jak spełniły się w "Jedz, módl się, kochaj",&lt;br /&gt;a poza tym SAMYCH DOBRYCH KSIĄŻEK POD CHOINKĄ! :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tego życzę Wam ja - Ania!!!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6992323065685241316-1794202203796493903?l=slowoczytane.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://slowoczytane.blogspot.com/feeds/1794202203796493903/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://slowoczytane.blogspot.com/2011/12/zycze-wam-talii-scarlett-ohary.html#comment-form' title='Komentarze (28)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6992323065685241316/posts/default/1794202203796493903'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6992323065685241316/posts/default/1794202203796493903'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://slowoczytane.blogspot.com/2011/12/zycze-wam-talii-scarlett-ohary.html' title='Życzę Wam talii Scarlett O&apos;Hary...'/><author><name>Skarletka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/10182092858074916975</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='28' src='http://3.bp.blogspot.com/_k20s7m9YgSY/S2XuocZy8FI/AAAAAAAAAEg/lWFwIYJjSNw/S220/Ania.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-n1t2_oLhfv0/TvXe7j6_yBI/AAAAAAAABTU/QvlkZVFLXGs/s72-c/choinka.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>28</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6992323065685241316.post-5704529639391256994</id><published>2011-12-22T14:59:00.000+01:00</published><updated>2011-12-22T15:03:32.607+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='kulinaria'/><title type='text'>Magiczny czas pomagania i... gotowania ("gotuj z sercem")</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-YMV-BLlwoP4/TvM2XstnRjI/AAAAAAAABSw/0wQqkz90bHY/s1600/gotuj-z-sercem-.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://2.bp.blogspot.com/-YMV-BLlwoP4/TvM2XstnRjI/AAAAAAAABSw/0wQqkz90bHY/s320/gotuj-z-sercem-.jpg" width="280" /&gt;&lt;/a&gt;O książce "gotuj z sercem" mogę napisać w samych superlatywach, bo jest to książka kucharska - ideał. Z całym przekonaniem stwierdzam, że zajmie ona honorowe miejsce w mojej ciągle powiększającej się kolekcji tego typu pozycji (swoją drogą, muszę je kiedyś wszystkie sfotografować). Skąd te zachwyty?&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Po pierwsze i najważniejsze: cały dochód ze sprzedaży "gotuj z sercem" przekazany zostanie na dożywienie dzieci w ramach Programu Pajacyk. Dane pokazują, że w Polsce niedożywionych jest 130 tys. dzieci, a na świecie prawie miliard. Dotychczas czytelnicy książki sfinansowali ponad 16 tys. posiłków, jednak, jak widać, do zrobienia nadal jest bardzo dużo. Więcej o samym projekcie można poczytać na &lt;a href="http://www.gotujzsercem.pl/onas.html" target="_blank"&gt;TEJ&lt;/a&gt; stronie.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Po drugie i równie ważne: książka "gotuj z sercem" powstała we współpracy z restauratorami i szefami kuchni z całej Polski. Magda Gessler, Marta Gessler, Robert Sowa, Joseph "Józek" Seeletso, Mikołaj Miszczak... i wielu innych. Są to osoby, dla których gotowanie jest miłością, sztuką, sposobem na życie. W książce można poczytać nie tylko przepisy na ich ulubione/popisowe dania, lecz również krótkie notki o nich samych i o miejscach w których pracują. I to właśnie te opisy były dla mnie chwilami ciekawsze niż same przepisy, pokazują one bowiem, jak różne można mieć podejście do przygotowywania posiłków, jak wiele własnych "filozofii" i ideologii wokół tej czynności powstało. Prostota, oryginalne łączenie smaków, pełna improwizacja lub też ścisłe trzymanie się receptur, niezmienionych od kilkudziesięciu lat - miłość do gotowania może przejawiać się na wiele różnych sposobów, ale jest w tym jeden wspólny mianownik: ogromna pasja, która czytelnikowi tej książki się udziela i sprawia, że ma on ochotę natychmiast przepasać się fartuszkiem i iść do kuchni gotować.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Co do samych przepisów... Jest ich aż 166 i są ogromnie zróżnicowane. Dania kuchni staropolskiej sąsiadują z sushi i kuchnią francuską. Obok przepisu na sernik z białą czekoladą (zrobię!), pojawia się przepis na kotleciki warzywno - jaglane, obok których znajduje się spis składników potrzebnych do przygotowania gnochci z czarnymi oliwkami na sosie ze świeżych pomidorów z creme franche (to danie naprawdę da się przygotować ze składników dostępnych w markecie!). Są więc przepisy prościutkie, którymi można urozmaicić codzienne obiady oraz takie, których podanie sprawi, że nasi znajomi zaproszeni na kolację otworzą buzię ze zdziwienia. Dodam jeszcze, że każda potrawa opatrzona jest pięknym zdjęciem, co dla mnie, wzrokowca, jest bardzo istotne.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Minusy? Nie ma minusów. Książka kucharska - ideał. Po prostu!&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Za książkę serdecznie dziękuję portalowi&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://www.stolikarnia.pl/" target="_blank"&gt;&lt;img border="0" height="55" src="http://1.bp.blogspot.com/-VjdxiENt0IE/TvM2-mOVYUI/AAAAAAAABS8/CjSqEbnbiGs/s320/stolikarnia.png" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6992323065685241316-5704529639391256994?l=slowoczytane.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://slowoczytane.blogspot.com/feeds/5704529639391256994/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://slowoczytane.blogspot.com/2011/12/magiczny-czas-pomagania-i-gotowania.html#comment-form' title='Komentarze (11)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6992323065685241316/posts/default/5704529639391256994'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6992323065685241316/posts/default/5704529639391256994'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://slowoczytane.blogspot.com/2011/12/magiczny-czas-pomagania-i-gotowania.html' title='Magiczny czas pomagania i... gotowania (&quot;gotuj z sercem&quot;)'/><author><name>Skarletka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/10182092858074916975</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='28' src='http://3.bp.blogspot.com/_k20s7m9YgSY/S2XuocZy8FI/AAAAAAAAAEg/lWFwIYJjSNw/S220/Ania.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/-YMV-BLlwoP4/TvM2XstnRjI/AAAAAAAABSw/0wQqkz90bHY/s72-c/gotuj-z-sercem-.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>11</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6992323065685241316.post-505942337235795030</id><published>2011-12-21T17:57:00.000+01:00</published><updated>2011-12-21T17:58:36.967+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='poradnik'/><title type='text'>Jak zapamiętać liczbę trzydziestocyfrową? (Pamięć absolutna - Nishant Kasibhatla)</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-SxNWvuxwLpA/TvIO1yNeN5I/AAAAAAAABSk/lWPEuCjyVEI/s1600/pamiec-absolutna.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://4.bp.blogspot.com/-SxNWvuxwLpA/TvIO1yNeN5I/AAAAAAAABSk/lWPEuCjyVEI/s320/pamiec-absolutna.jpg" width="224" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Ot, ciekawostka. W teście znajdującym się na początku książki "Pamieć absolutna" uzyskałam prawie maksimum punktów. Oznacza to, że "dysponuję niesamowitą pamięcią", z którym to stwierdzeniem pozwolę sobie się nie zgodzić. Nie pamiętam dat, o czym zawsze przypomina mi urażone spojrzenie bliskich, bo ZNOWU zapomniałam o kogoś urodzinach czy imieninach. Dziś w sklepie odstałam swoje w kolejce, a gdy pani sprzedawczyni zapytała, co podać, wyrecytowałam jej listę zakupów... z tymże zapomniałam o jednej pozycji. I wiedziałam, że czegoś brakuje, i główkowałam intensywnie... po czym, jasne!, przypomniałam sobie, o czym zapomniałam, gdy już wyszłam ze sklepu. Olejek migdałowy. Do makowca. No tak.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Książkę "Pamięć absolutna" polecam takim zapominalskim jak ja. Tym, którzy nie pamiętają dat - do dziś nie wiem, jakim cudem całkiem nieźle zdałam maturę z historii - nie są w stanie spamiętać imion osób poznanych przed chwilą, uciekają im z głowy nazwiska aktorów, nie pamiętają tytułów filmów obejrzanych dzień wcześniej... Polecam ją jednak przede wszystkim osobom, które intensywnie się uczą i chcą sobie tę naukę usprawnić. Nishant Kasibhatla nie tylko w bardzo przystępny sposób wyjaśnia, jak funkcjonuje nasz mózg, ale też podaje szereg "trików", jak spamiętać obce słówka, pojęcia abstrakcyjne, liczby, dane statystyczne, imiona czy twarze. Bardzo przydatna umiejętność, zwłaszcza w czasach, kiedy jesteśmy zasypywani informacjami, które szybko i najlepiej na długo należy sobie przyswoić.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Autor każdy rozdział, poświęcony innemu zagadnieniu, poprzedził stosownym cytatem. Dwa z nich spodobały mi się szczególnie:&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;i&gt;&lt;b&gt;Nigdy nie zapominamy tego, czego uczymy się z przyjemnością&lt;/b&gt; - &lt;/i&gt;święta prawda!&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;i&gt;&lt;b&gt;Dlaczego liczby są piękne? To tak, jakby pytać, dlaczego "Dziewiąta symfonia" Beethovena jest piękna. Jeśli nie znasz powodów, nikt nie może Ci tego wyjaśnić. Ja wiem, że liczby są piękne. Jeśli nie są, to nic nic jest piękne &lt;/b&gt;- &lt;/i&gt;czy ja wiem? Jako humanistka nigdy tak o liczbach nie myślałam i obawiam się, że nie będzie mi już dane odkryć ich piękna. Ale cytat ładny, nawet bardzo ładny :)&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości księgarni &lt;a href="http://sensus.pl/"&gt;Sensus.pl&lt;/a&gt;.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;N. Kasibhatla, &lt;a href="http://sensus.pl/ksiazki/pamiec-absolutna-jak-radzic-sobie-z-zapominaniem-i-podkrecic-mozliwosci-umyslu-nishant-kasibhatla,pamiab.htm" target="_blank"&gt;Pamięć absolutna&lt;/a&gt;, Sensus.pl, 2011, s. 183.&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6992323065685241316-505942337235795030?l=slowoczytane.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://slowoczytane.blogspot.com/feeds/505942337235795030/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://slowoczytane.blogspot.com/2011/12/jak-zapamietac-liczbe.html#comment-form' title='Komentarze (7)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6992323065685241316/posts/default/505942337235795030'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6992323065685241316/posts/default/505942337235795030'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://slowoczytane.blogspot.com/2011/12/jak-zapamietac-liczbe.html' title='Jak zapamiętać liczbę trzydziestocyfrową? (Pamięć absolutna - Nishant Kasibhatla)'/><author><name>Skarletka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/10182092858074916975</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='28' src='http://3.bp.blogspot.com/_k20s7m9YgSY/S2XuocZy8FI/AAAAAAAAAEg/lWFwIYJjSNw/S220/Ania.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/-SxNWvuxwLpA/TvIO1yNeN5I/AAAAAAAABSk/lWPEuCjyVEI/s72-c/pamiec-absolutna.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>7</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6992323065685241316.post-7443880258478662746</id><published>2011-12-19T22:03:00.000+01:00</published><updated>2011-12-24T15:08:25.732+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='kryminał'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='on pisze - polska'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='na jeden wieczór'/><title type='text'>Gdańska chryja! (Gdański depozyt - Piotr Schmandt)</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-Xa3SqE5IRqU/Tu-mjlxpAfI/AAAAAAAABSc/RNEGmfUTc-E/s1600/gdanski-depozyt.640x480.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://1.bp.blogspot.com/-Xa3SqE5IRqU/Tu-mjlxpAfI/AAAAAAAABSc/RNEGmfUTc-E/s320/gdanski-depozyt.640x480.jpg" width="204" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Kryminał w kolorze sepii? Czemu nie! Bardzo lubię wszelkie książki w klimacie retro, więc do "Gdańskiego depozytu" podeszłam z dużym entuzjazmem. I nie zawiodłam się. Bo i wspomniany klimat fajny, i historia pasjonująca, i z zapartym tchem przewracałam kolejne kartki, pytając: "co dalej, co dalej?".&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Autor książkę napisał tak, że czytelnik przez długi czas nie wie, kto jest kim. Władysław Osowski któregoś dnia otrzymuje tajemniczy list, którego treścią natychmiast dzieli się z dyrektorem Noskowskim (dyrektorem poważnym, bo Komisariatu Generalnego Rządu RP w Wolnym Mieście Gdańsk) i wybuchowym majorem Szalewskim. Autorem listu jest Georg Rook - o ile to jego prawdziwe imię i nazwisko. Informuje on, że posiada wiadomości o wielkim skarbie, którym strona polska powinna być zainteresowana. "Strona polska" oczywiście zainteresowana jest - i zaczyna się.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Georg Rook wkrótce, we własnym mieszkaniu, czuje delikatny dotyk ostrza noża na szyi i schodzi ze sceny. Kto go zabił i tak naprawdę za co? Na razie nie wiemy. Jakim jednam cudem kilka dni później Osowski dostaje kolejny list od... Georga Rooka? Tego również dowiadujemy się później,&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Poszukiwanie skarbu trwa w najlepsze. W tym celu Osowski, Szalewski i Noskowski spotykają się z kolejnymi osobami, odbywają kolejne tajemnicze spotkania i narady, padają kolejne strzały i czytelnik co chwila ma przed sobą nową zagadkę, której rozwiązania byłam tak ciekawa, że przeczytałam "Gdański depozyt" w trzy godziny. I zdarzyło mi się w trakcie lektury nie tylko uśmiechać pod nosem, lecz także roześmiać. Jest to bowiem powieść, hmm, szpiegowska pełną gębą, ale też nie brakuje w niej komizmu, przede wszystkim wynikającego z charakteru bohaterów, a raczej bohaterek.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Stasia Królikowska, maszynistka w Komisariacie, szuka męża i nawet specjalnie się z tym nie kryje. Ma jednak kompleksy związane z pochodzeniem, chociaż stara się je ukrywać. Stasia jest zalotna, powabna, dziewczęca... i śmieszna. Tym bardziej, kiedy autor przedstawia, jak widzą ją inni, w tym kandydaci na potencjalnego małżonka.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Drugą postacią kobiecą, która wprawiła mnie w absolutny zachwyt, jest Wilhelmina van Clijs, zażywna matrona z nadwagą, która męża szukać nie musi, ponieważ już go ma. Nie przeszkadza jej to jednak szukać, a jakże, miłości, co sprawdza na jej głowę prawdziwe nieszczęście. Ale jakże pięknie ta kluska się za to odgrywa! Jakże piękną i krwawą zemstę obmyśla!&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;"Gdański depozyt" łączy w sobie cechy komedii i tragedii jednocześnie. Jest to powieść, która zaskakuje dokładnością w opisie topografii przedwojennego Gdańska, ale też świetnie obmyśloną intrygą. Czytając, miałam dość dalekie skojarzenie z moim ulubionym serialem "Allo, Allo", ale też z klimatem filmów o Sherlocku Holmesie. W każdym razie: miłośnikom gatunku, choć nie tylko, powinno się spodobać.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;P. Schmandt, &lt;a href="http://oficynka.pl/katalog/gdanskidepozyt/" target="_blank"&gt;Gdański depozyt&lt;/a&gt;, Officynka, 2011, s. 310.&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6992323065685241316-7443880258478662746?l=slowoczytane.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://slowoczytane.blogspot.com/feeds/7443880258478662746/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://slowoczytane.blogspot.com/2011/12/gdanska-chryja-gdanski-depozyt-piotr.html#comment-form' title='Komentarze (8)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6992323065685241316/posts/default/7443880258478662746'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6992323065685241316/posts/default/7443880258478662746'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://slowoczytane.blogspot.com/2011/12/gdanska-chryja-gdanski-depozyt-piotr.html' title='Gdańska chryja! (Gdański depozyt - Piotr Schmandt)'/><author><name>Skarletka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/10182092858074916975</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='28' src='http://3.bp.blogspot.com/_k20s7m9YgSY/S2XuocZy8FI/AAAAAAAAAEg/lWFwIYJjSNw/S220/Ania.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/-Xa3SqE5IRqU/Tu-mjlxpAfI/AAAAAAAABSc/RNEGmfUTc-E/s72-c/gdanski-depozyt.640x480.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>8</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6992323065685241316.post-2926015847330153215</id><published>2011-12-18T15:00:00.004+01:00</published><updated>2011-12-21T15:11:00.146+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='ona pisze - polska'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='kulinaria'/><title type='text'>"Reszta jest...jedzeniem!" (Zapraszam do stołu. Kuchnia Jerzego Knappe)</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-xv6oWA7NKwI/Tu3xXBJU1-I/AAAAAAAABSE/wrxzvHYVADY/s1600/jerzy+knappe.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://1.bp.blogspot.com/-xv6oWA7NKwI/Tu3xXBJU1-I/AAAAAAAABSE/wrxzvHYVADY/s320/jerzy+knappe.jpg" width="226" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&amp;nbsp;Kto zgadnie, gdzie ostatnio kieruję pierwsze kroki po wejściu do księgarni? Nie, wcale nie do półki z nowościami. Otóż od razu idę do działu kulinarnego i... dostaję małpiego rozumu. Wstyd się przyznać, ale wczoraj stoczyłam ciężką walkę sama ze sobą... bo chciałam kupić prezenty dla bliskich, a tymczasem najbardziej miałam ochotę zrobić prezent samej sobie i kupić kolejną książkę kucharską. Ych.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Doskonale zdaje sobie sprawę z tego, że właściwie wszystkie (no, większość) przepisów można znaleźć w internecie. No i co z tego, pytam? Przepis na stronie internetowej jest czymś ulotnym, często zapominam go sobie przepisać i ginie mi gdzieś w cyberprzestrzeni - chociaż mam swojej ulubione blogi kulinarne, na które zaglądam kilka raz dziennie.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Ja lubię konkret. Lubię poczuć ciężar książki w ręku, powąchać strony, uważnie przyjrzeć się fotografiom. A potem lubię zamknąć się z książką w kuchni... i &lt;i&gt;voila! &lt;/i&gt;Tym bardziej, że nie mam jeszcze na koncie żadnej spektakularnej klapy kulinarnej, więc jestem pełna wiary w swój talent.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-C3fkbgulWcU/Tu3xbzqsl-I/AAAAAAAABSU/sReRPa-tvW8/s1600/krem+z+wisniami.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="200" src="http://4.bp.blogspot.com/-C3fkbgulWcU/Tu3xbzqsl-I/AAAAAAAABSU/sReRPa-tvW8/s200/krem+z+wisniami.jpg" width="132" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Książkę "Kuchnia Jerzego Knappe" testuję od prawie miesiąca. Znacie Jerzego Knappe? Ja wcześniej zupełnie nie kojarzyłam tej postaci, gdyż nie oglądam serialu "Przepis na życie", który emituje TVN. Skusiło mnie jednak to, jak o książce w "Papermint" opowiadała Agnieszka Pilaszewska. To ona jest autorką scenariusza serialu, od niej pochodzą teksty i wprowadzenia do przepisów. Dlatego też "Kuchnię Jerzego Knappe" czyta się trochę jak powieść: o gotowaniu przede wszystkim, jednak też o emocjach, przyjaźni, prowadzeniu restauracji. Książka nie ma typowego podziału na "zupy", "sosy" i "przystawki". W zamian zostały wprowadzone rozdziały, w których podaje się przepisy na dania, które fajnie przyrządza się z synem, na potrawy, które Jerzy Knappe chciałby zjeść na ostatniej uczcie w swoim życiu, czy też takie, które po prostu dobrze się Jerzemu kojarzą, bo np. jadł je w rodzinnym domu. Przepisy "po bożemu", czyli podzielone na "zupy", "sosy" i "przystawki", znajdziemy na końcu książki, co pozwala łatwo złapać orientację, co gdzie jest.&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Jaka jest kuchnia Jerzego Knappe? Przede wszystkim prosta i dostosowana do polskich realiów, co jest dla mnie sprawą kluczową przy wyborze książki kucharskiej. Bo i co z tego, że jakiś przepis jest wspaniały, skoro nie mogę dostać połowy dostępnych składników?&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-Fdr_2VZHghI/Tu3xZqDvxVI/AAAAAAAABSM/kWc1CtnRoiI/s1600/zupa+serowa.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="200" src="http://4.bp.blogspot.com/-Fdr_2VZHghI/Tu3xZqDvxVI/AAAAAAAABSM/kWc1CtnRoiI/s200/zupa+serowa.jpg" width="187" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;I w tym momencie zawstydzona wyznaję, że chociaż przetestowałam ok. 15 receptur z tej książki, nie mogę pochwalić się ani jednym zdjęciem, gdyż na dwa tygodnie zostałam pozbawiona aparatu.Dołączam natomiast dwie foty które można znaleźć w książce. A co gotowałam? Między innymi rewelacyjną &lt;b&gt;zupę serową &lt;/b&gt;(na zdjęciu) - jest to najlepsza potrawa, jaką dotychczas przygotowałam według przepisu Jerzego. Cudo! Chętnym chętnie podam przepis drogą mailową - warto! Dalej: &lt;b&gt;ziemniaczki pieczone z tymiankiem&lt;/b&gt;, które jadłam z kefirem i jajkiem sadzonym - proste i pyszne. &lt;b&gt;Zdrowe batoniki domowej roboty&lt;/b&gt; - garstka płatków owsianych, kubek jogurtu naturalnego i już można wcinać. &lt;b&gt;Naleśniki amerykańskie&lt;/b&gt; - wystarczyło nieco zmodyfikować znany mi przepis i otrzymałam zupełnie nowy smak. &lt;b&gt;Krem z białej czekolady z wiśniami &lt;/b&gt;(na zdjęciu) - co z tego, że ma jakieś pięć milionów kalorii, skoro smakuje niebiańsko? I tak dalej, na tym nie koniec, ciąg dalszy z pewnością nastąpi, bo &lt;b&gt;kruche ciasto z kremem cytrynowym&lt;/b&gt; kusi, oj kusi...&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Czy polecam? No jasne! Chociaż nigdy nie byłam zwolennikiem "poserialowych" książek, ta jest bardzo chwalebnym odstępstwem od tej reguły. I przede wszystkim cieszy mnie to, że już ją trochę potłuściłam, trochę przybrudziłam ciastem, gdyż w przypadku książek kucharskich taka niedbałość zupełnie mnie nie oburza. Bardziej nieufnie podchodzę do książek podejrzanie czystych, stojących na półce, gdyż oznacza to, że nie gotuje się z nich, a więc są nieprzydatne. Tymczasem "Kuchnia Jerzego Knappe" pewnie mi się jeszcze trochę zniszczy - i bardzo dobrze!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Autorem fotografii jest Mariusz Robak.&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;"&lt;a href="http://www.wydawnictwoliterackie.pl/ksiazka.php?ID=2328&amp;amp;PHPSESSID=f18aa04ac6ae1b0041d8a04690ceb32f" target="_blank"&gt;Zapraszam do stołu. Kuchania Jerzego Knappe&lt;/a&gt;", Wydawnictwo Literackie, 2011, s. 198.&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6992323065685241316-2926015847330153215?l=slowoczytane.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://slowoczytane.blogspot.com/feeds/2926015847330153215/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://slowoczytane.blogspot.com/2011/12/reszta-jestjedzeniem-zapraszam-do-stou.html#comment-form' title='Komentarze (8)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6992323065685241316/posts/default/2926015847330153215'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6992323065685241316/posts/default/2926015847330153215'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://slowoczytane.blogspot.com/2011/12/reszta-jestjedzeniem-zapraszam-do-stou.html' title='&quot;Reszta jest...jedzeniem!&quot; (Zapraszam do stołu. Kuchnia Jerzego Knappe)'/><author><name>Skarletka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/10182092858074916975</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='28' src='http://3.bp.blogspot.com/_k20s7m9YgSY/S2XuocZy8FI/AAAAAAAAAEg/lWFwIYJjSNw/S220/Ania.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/-xv6oWA7NKwI/Tu3xXBJU1-I/AAAAAAAABSE/wrxzvHYVADY/s72-c/jerzy+knappe.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>8</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6992323065685241316.post-2585832298749197461</id><published>2011-12-16T20:11:00.000+01:00</published><updated>2011-12-16T20:16:44.590+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='obyczajowa'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='jakub małecki'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='realizm magiczny'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='horror'/><title type='text'>"Każda historia ma wiele odbić" (W odbiciu - Jakub Małecki)</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-L8Zg3MsqmMk/TuuYI0LmyiI/AAAAAAAABR8/Z2z2cXOZbVw/s1600/w-odbiciu_jakub-malecki-.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://3.bp.blogspot.com/-L8Zg3MsqmMk/TuuYI0LmyiI/AAAAAAAABR8/Z2z2cXOZbVw/s320/w-odbiciu_jakub-malecki-.jpg" width="209" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Myślałam sobie o książce Jakuba Małeckiego przy wieszaniu wyprasowanych firanek... Myślałam sobie o niej czyszcząc szklanki i ścierając parapet... I nawet teraz, kiedy zdecydowałam się zasiąść do pisania recenzji, nie do końca wiem, co o niej napisać, gdyż z jednej strony czuję zachwyt, z drugiej zaś rozczarowanie. A to dlatego, że:&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Po lekturze "W odbiciu" dochodzę do wniosku, że tak naprawdę najważniejszy jest dla mnie wstęp i zakończenie powieści. Zdarza się, że książka zaczyna się tak rewelacyjnie, że siłą rozpędu przeczytam ją prawie całą i dopiero dwie strony przed końcem orientuję się, że tak naprawdę podobała mi się ona... średnio. &amp;nbsp;Bywa też tak, że powieść, którą czytałam bez większego entuzjazmu, ma tak wspaniałe zakończenie, że jestem w stanie zapomnieć o początku i środku, zostawiając sobie w pamięci to, co najlepsze, czyli ostatnie kilka kartek. Zdarza się również tak, że początek jest super, środek rewelacyjny, ale zakończenie... no cóż. I tak właśnie jest w przypadku "W odbiciu": byłam zachwycona, dopóki nie doszłam do ostatniej strony. A wtedy w mojej głowie wyświetlił się ogromny neon z pytaniem: TO WSZYSTKO?&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Nad "&lt;a href="http://slowoczytane.blogspot.com/2011/02/ksiazka-realizmu-diabolicznego-dzozef.html" target="_blank"&gt;Dżozefem&lt;/a&gt;" rozpłynęłam się z zachwytu. Podobało mi się w tej książce wszystko: począwszy od języka, przez niesamowitą fabułę, bo zdjęcie autora na okładce. "Dżozef" sprawił, że kupiłam sobie z marszu chyba z pięć książek Conrada, do czego nikt ani nic wcześniej nie zdołało mnie przekonać (inna kwestia, że nadal ich nie przeczytałam, ale na to już "Dżozef wpływu nie ma).&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;"W odbiciu", chociaż opowiada zupełnie inną historię, utrzymane jest w podobnym klimacie. Karolowi, szczęśliwemu mężowi i nieco już mnie szczęśliwemu bezrobotnemu, nagle zaczynają przydarzać się w równym stopniu niezwykłe, co straszne rzeczy. Zdradza go żona, umiera ciotka, teść i brat żony, potem najlepszy kumpel, on sam ledwo unika kalectwa lub nawet śmierci. W mieście dochodzi do mnóstwa wypadków, giną kolejne osoby, a Karolowi wydaje się (?), że widzi mężczyznę z głową psa... Rzeczy te zaczynają się dziać po tym, jak Karol wszedł do Mieszkania, w którym uduszono starego kompozytora... Mieszkania niezwykłego, dodać należy. I to wcale nie dlatego, że brakowało w nim kuchni i łazienki. Co ciekawe, wydarzenie przedstawione zostały z perspektywy kilku różnych osób, co sprawia, że powieść czyta się jeszcze lepiej.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;I wszystko byłoby cudownie, gdyby nie zakończenie. Raz dwa, szast prast... i już. Misternie budowana historia, która maksymalnie mnie wciągnęła ma słaby, jakby zbyt pospieszny finał. Dla mnie tak naprawdę niewiele zostało wyjaśnione, a to, co zostało jest jakby niepełne i chciałabym więcej.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Z drugiej jednak strony zdaję sobie sprawę, że "Dżozef" poprzeczkę postawił bardzo wysoko. Podejrzewam, że gdybym to "W odbiciu" przeczytała jako pierwsze, to może zakończenie aż tak bardzo by mi nie przeszkadzało i napisałabym, że jest to po prostu bardzo dobra książka - bo jest. Jeśli jednak ktoś nie czytał żadnej z tych powieści, to polecam zignorować chronologię i zacząć lekturę tego autora od "W odbiciu". Narobi ona bowiem ochoty na jeszcze - tego jestem pewna. A "Dżozef" - za to również ręczę - na pewno nie rozczaruje. Poza tym już teraz zaczynam polować na wcześniejsze książki sygnowane nazwiskiem Jakuba Małeckiego i z niecierpliwością czekam na kolejną!&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;J. Małecki, W odbiciu, &lt;a href="http://www.powergraph.pl/" target="_blank"&gt;Powergraph&lt;/a&gt;, 2011, s. 299.&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6992323065685241316-2585832298749197461?l=slowoczytane.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://slowoczytane.blogspot.com/feeds/2585832298749197461/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://slowoczytane.blogspot.com/2011/12/kazda-historia-ma-wiele-odbic-w-odbiciu.html#comment-form' title='Komentarze (13)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6992323065685241316/posts/default/2585832298749197461'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6992323065685241316/posts/default/2585832298749197461'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://slowoczytane.blogspot.com/2011/12/kazda-historia-ma-wiele-odbic-w-odbiciu.html' title='&quot;Każda historia ma wiele odbić&quot; (W odbiciu - Jakub Małecki)'/><author><name>Skarletka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/10182092858074916975</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='28' src='http://3.bp.blogspot.com/_k20s7m9YgSY/S2XuocZy8FI/AAAAAAAAAEg/lWFwIYJjSNw/S220/Ania.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-L8Zg3MsqmMk/TuuYI0LmyiI/AAAAAAAABR8/Z2z2cXOZbVw/s72-c/w-odbiciu_jakub-malecki-.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>13</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6992323065685241316.post-2353258657958951069</id><published>2011-12-14T20:50:00.001+01:00</published><updated>2011-12-14T21:20:50.918+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='książki po których ma się dobre sny'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='ona pisze - ameryka'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='konkurs'/><title type='text'>Do czytania nie tylko pod choinką (Pensjonat - Lois Battle)</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-0qQxPfUDVpc/TukA1rKbawI/AAAAAAAABR0/5EiJECCRBqk/s1600/Battle_Pensjonat_m.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://2.bp.blogspot.com/-0qQxPfUDVpc/TukA1rKbawI/AAAAAAAABR0/5EiJECCRBqk/s320/Battle_Pensjonat_m.jpg" width="198" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;Ufff... "Pensjonat" Lois Battle to jedyna ""świąteczna" lektura, jaką zaplanowałam na Boże Narodzenie Anno Domini 2011, więc bardzo się cieszę, że trafiłam na powieść, w której nie ma wspólnego kolędowania, nie podkreśla się co chwila, że święta to czas wyjątkowy i trzeba się cieszyć, bohaterowie nie padają sobie w ramiona pod choinką i nie obiecują, że dołożą wszelkich starań, aby święta i cały następny rok były wyjątkowe. Ufff... jakie to szczęście, że tego nie ma!&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Lois Battle napisała książkę o czterech nieszczęśliwych kobietach: matce i jej córkach. Josie, miła starsza pani, za nic nie może dogadać się ze swoim dziećmi, chociaż robi co może, unika konfrontacji, stara się dostosować. Wspomina swoje, jakby nie było, średnio szczęśliwe życie, u boku męża, który był wojskowym, nie stronił od kobiet i miał zupełnie inną wizję szczęścia niż żona.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Cam wyjechała z rodzinnego domu do Nowego Jorku. Nie wyszła za mąż, pracowała w wydawnictwie, co w oczach najbliższych zapewniło jej miano kobiety sukcesu. Cam jednak absolutnie kobietą sukcesu się nie czuje. Mało tego: ma świadomość, że przegrała życie.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;Lila jest żoną polityka: człowieka miłego... i tylko miłego. Kobieta nie radzi sobie z córką - anorektyczką i synem wykazując postawę "należy mi się!". Nie przepada też za Cam, czemu daje wyraz w trakcie rodzinnej kolacji. Robi też coś jeszcze i to "coś" może przekreślić nie tylko całe jej dotychczasowe życie, lecz także zniszczyć życie najbliższych osób.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Evie zaś, ostatnia z sióstr, no cóż... Evie zawsze była ładna i, niestety, głupia. Ja do tych cech dodałabym jeszcze egoizm i "bluszczowatość". Kobieta ta oplatała się wokół mężczyzn, czyniąc z kolejnych związków sposób na życie. Tyle, że ten ostatni jest szczególnie nie do zaakceptowania przez rodzinę...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nieoczekiwanie dla nich samych, Josie, Cam, Lila i Evie spotykają się na wigilijnej kolacji, która kończy się katastrofą. Mija rok, rok przełomowy dla nich wszystkich. Przez ten czas wiele się wydarza, zarówno dobrego, jak i złego. Kobiety znów spotkają się przy wspólnym stole, w nieco zmienionym składzie. Nie, tym razem też nie padają sobie w ramiona. Więcej: mają problem, by na niektóre tematy w ogóle rozmawiać. Ale... no właśnie, jest jedno "ale". Tym razem każda z nich jest szczęśliwa, chociaż to, co Josie nazywa szczęściem, Lili trudno zaakceptować. I odwrotnie: gdyby Josie dowiedziała się, w jaki sposób jej córka doszła do stanu względnego zadowolenia, pewnie złapałaby się za głowę i zapłakała, że przecież nie tak chciała swoje dzieci wychować.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Książka Lois Battle to słodko - gorzka historia, dla której choinka i wigilijny stół to tylko dekoracja, tło, a nie najważniejszy punkt odniesienia. Ogromnie spodobało się to, że nie jest ona przesłodzona, że autorka nie uległa pokusie i nie napisała "zabawnej, ciepłej, rodzinnej opowieści o magii świąt". Jest za to historia prawdziwa jak samo życie, z pełnokrwistymi bohaterami, którzy czasem płaczą, czasem są wredni, czasem robią coś głupiego, ale przez są czytelnikowi po prostu bliżsi. Polecam tę książkę jako antidotum na świąteczny lukier i "Last Christmas" lecące w radiu od listopada. A żeby jednak pozostać w klimacie świąt, jeśli nie wiecie co kupić pod choinkę mamie lub przyjaciółce, ta książka powinna je zadowolić :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;L. Bottle, Pensjonat, Wydawnictwo Literackie, 2011, s. 453.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;*** &amp;nbsp; &amp;nbsp; *** &amp;nbsp; &amp;nbsp; *** &amp;nbsp; &amp;nbsp; *** &amp;nbsp; &amp;nbsp; *** &amp;nbsp; &amp;nbsp; *** &amp;nbsp; &amp;nbsp; *** &amp;nbsp; &amp;nbsp; *** &amp;nbsp; &amp;nbsp; *** &amp;nbsp; &amp;nbsp; *** &amp;nbsp; &amp;nbsp; *** &amp;nbsp; &amp;nbsp; *** &amp;nbsp; &amp;nbsp; *** &amp;nbsp; &amp;nbsp; *** &amp;nbsp; &amp;nbsp; ***&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;b&gt;Bardzo proszę, kliknijcie w baner konkursowy, który umieściłam po prawej stronie. Portal &lt;a href="http://stolikarnia.pl/"&gt;Stolikarnia&lt;/a&gt; organizuje konkurs, w którym do wygrania jest wyjątkowa książka kucharska "Gotuj z sercem", przygotowana przez Polską Akcję Humanitarną oraz najlepszych polskich restauratorów. O samym projekcie możecie przeczytać &lt;a href="http://gotujzsercem.pl/"&gt;TUTAJ&lt;/a&gt;, natomiast w jednym z kolejnych postów podam więcej szczegółów na temat samej książki. W każdym razie polecam, bo i książka świetna, i idea zacna.&amp;nbsp;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6992323065685241316-2353258657958951069?l=slowoczytane.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://slowoczytane.blogspot.com/feeds/2353258657958951069/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://slowoczytane.blogspot.com/2011/12/do-czytania-nie-tylko-pod-choinka.html#comment-form' title='Komentarze (10)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6992323065685241316/posts/default/2353258657958951069'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6992323065685241316/posts/default/2353258657958951069'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://slowoczytane.blogspot.com/2011/12/do-czytania-nie-tylko-pod-choinka.html' title='Do czytania nie tylko pod choinką (Pensjonat - Lois Battle)'/><author><name>Skarletka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/10182092858074916975</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='28' src='http://3.bp.blogspot.com/_k20s7m9YgSY/S2XuocZy8FI/AAAAAAAAAEg/lWFwIYJjSNw/S220/Ania.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/-0qQxPfUDVpc/TukA1rKbawI/AAAAAAAABR0/5EiJECCRBqk/s72-c/Battle_Pensjonat_m.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>10</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6992323065685241316.post-4051096430545985433</id><published>2011-12-12T18:39:00.002+01:00</published><updated>2011-12-12T18:40:15.786+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='ona pisze - polska'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='kulinaria'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='perełki'/><title type='text'>Zajrzyj Skamandrytom na talerz (Smaki dwudziestolecia - Maja Łozińska)</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-rbUp7yiphMg/TuY8MURSTsI/AAAAAAAABRg/U6a-SDh4PAM/s1600/smaki+dwudziestolecia.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://4.bp.blogspot.com/-rbUp7yiphMg/TuY8MURSTsI/AAAAAAAABRg/U6a-SDh4PAM/s1600/smaki+dwudziestolecia.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Cukiernie, kawiarnie, restauracje... Bankiety, przyjęcia, proszone kolacje... Zakupy na targu, na hali, wystrój jadalni i wyposażenie kuchni... Co jadano, gdzie jadano, jak gotowano w przedwojennej Polsce? O wszystkich tych rzeczach pisze Maja Łozińska w książce, którą ze względu na format oraz zawrotną ilość zdjęć i obrazów, można też nazwać albumem.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Autorka opisuje dwudziestolecie międzywojenne "od kuchni": zagląda na półmiski, podnosi pokrywki garnków, nadzoruje zakupy gospodyń i służących, przygląda się menu miejsc, gdzie najczęściej jadano, a także przytacza smakowite anegdotki o bywalcach słynnej "Ziemiańskiej", gdzie zbierali się Skamandryci. Opisuje też, jak stopniowo zaczęto odchodzić od kuchni staropolskiej, pokazuje, jakie zmiany, nie tylko kulinarne, wtedy zaszły.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;I tak dwudziestolecie to narodziny reklamy. Napis "E.Wedel" pojawiał się wtedy tak często, że przyjeżdżający do Polski obcokrajowcy myśleli, że Polacy w ten sposób się witają ("-Ewedel, Halina!" - krzyczał pewien Hiszpan do swojej ukochanej). Wtedy też pojawiły się pierwsze foldery reklamowe i... sprzedaż wysyłkowa, która ułatwiła życie gospodyniom mieszkającym w mniejszych miastach i miasteczkach. W okresie międzywojennym można było trafić na "promocje", a obok wykwintnych pulard i &lt;i&gt;foie gras&lt;/i&gt;, funkcjonowało "coś", co bardzo przypomina dzisiejszą zapiekankę. Kuchnia nadal była miejscem wstydliwym: ówczesne gwiazdy kina i estrady chętnie zezwalały na fotografowanie swoich pokoi kąpielowych, ale wpuścić fotografa do kuchni... o nie! Więcej: wpuścić kogokolwiek obcego do kuchni: nie ma mowy!&amp;nbsp;Tę niechęć, aby fotografować miejsce, gdzie przygotowuje się posiłki, w książce widać. Zamieszczono całe mnóstwo zdjęć: sfotografowano handel uliczny, przekupki, stragany, bankiety, zastawy, jadalnie, półmiski, kawiarniane stoliki... ówczesnej kuchni jednak - nie uświadczysz!&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;A jeśli już przy fotografiach jesteśmy, to stanowią one &lt;i&gt;clue&lt;/i&gt;&amp;nbsp;tej książki. Opisywane miejsca można nie tylko sobie wyobrazić, ale też obejrzeć. Jest jednak jeszcze coś. Zawsze zachwycała mnie moda obowiązująca w dwudziestoleciu międzywojennym, toteż część zdjęć, na których uchwycono wytworne toalety pań i ich wysmakowane fryzury, oglądałam ze szkłem powiększającym w ręku. Cudne!&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;"Smaki dwudziestolecia" to książka doskonała pod każdym względem, piszę do bez żadnej przesady. Tematyka, która od jakiegoś czasu bardzo mnie interesuje, piękna, literacka polszczyzna, jaką posługuje się autorka, genialnie dobrane fotografie i obrazy, przepiękne wydanie... czego chcieć więcej?&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;M. Łozińska, &lt;a href="http://ksiegarnia.pwn.pl/produkt/105246/smaki-dwudziestolecia.html"&gt;Smaki dwudziestolecia&lt;/a&gt;, PWN, 2011, s. 184.&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6992323065685241316-4051096430545985433?l=slowoczytane.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://slowoczytane.blogspot.com/feeds/4051096430545985433/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://slowoczytane.blogspot.com/2011/12/zajrzyj-skamandrytom-na-talerz-smaki.html#comment-form' title='Komentarze (18)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6992323065685241316/posts/default/4051096430545985433'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6992323065685241316/posts/default/4051096430545985433'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://slowoczytane.blogspot.com/2011/12/zajrzyj-skamandrytom-na-talerz-smaki.html' title='Zajrzyj Skamandrytom na talerz (Smaki dwudziestolecia - Maja Łozińska)'/><author><name>Skarletka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/10182092858074916975</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='28' src='http://3.bp.blogspot.com/_k20s7m9YgSY/S2XuocZy8FI/AAAAAAAAAEg/lWFwIYJjSNw/S220/Ania.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/-rbUp7yiphMg/TuY8MURSTsI/AAAAAAAABRg/U6a-SDh4PAM/s72-c/smaki+dwudziestolecia.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>18</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6992323065685241316.post-3939737616423514566</id><published>2011-12-11T14:15:00.000+01:00</published><updated>2011-12-11T14:17:06.634+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='on pisze - ameryka'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='do przemyślenia'/><title type='text'>"Biorę kurs na dziewicze wody" (Nim zapadnie noc - Michael Cunningham)</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-G5n7i-E1hSw/TuStA3Vy-RI/AAAAAAAABRM/ag6GiAS_XGo/s1600/nim+zapadnie+noc.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://4.bp.blogspot.com/-G5n7i-E1hSw/TuStA3Vy-RI/AAAAAAAABRM/ag6GiAS_XGo/s320/nim+zapadnie+noc.jpg" width="209" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;i&gt;&lt;b&gt;Dobre książki to takie, których nie da się opowiedzieć.&amp;nbsp;&lt;/b&gt;&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Nie wiem, gdzie przeczytałam to zdanie i nie wiem, czy do końca się z nim zgadzam, ale w przypadku książki "Nim zapadnie noc" na pewno tak. To, że w żaden sposób nie potrafię tej książki streścić, ba!, czuję, że nawet nie do końca potrafię ją scharakteryzować, sprawiło, że z recenzję zwlekałam prawie dwa tygodnie - i nic mądrego nie wymyśliłam. A Cunningham zachwycił mnie kolejny raz.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Kilka lat temu obejrzałam film "Godziny", a zaraz potem przeczytałam powieść. I śmiało mogę stwierdzić, że jest to jedna z "książek mojego życia". Fascynacja była tak silna, że poświęciłam jej i Virginii Woolf znaczną część pracy magisterskiej i nadal zajmuje ona bardzo ważne miejsce na mojej półce.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Powiedzmy to od razu: "Nim zapadnie noc" jest słabsza od "Godzin", ale nic w tym dziwnego, gdyż "Godziny" to arcydzieło i nie wymagam od autora, by przeskoczył sam siebie. Nie zmienia to jednak faktu, że najnowsza powieść przypomina klimatem "Godziny". Autor drobiazgowo, z pedantyczną dokładnością, opisuje życie Petera - mężczyzny w średnim wieku, właściciela nowojorskiej galerii. Peter jest trochę snobem, wiedzie dość przeciętny żywot wraz z żoną Rebeką, która, mimo iż postronny obserwator może uznać ją za atrakcyjną kobietę, trochę go nudzi. Peter zastanawia się nad swoim życiem, analizuje je, snuje wspomnienia, próbuje dociec, dlaczego pewne sprawy ułożyły się w taki, a nie inny sposób (np. dlaczego nienawidzi go dorosła, jedyna zresztą, córka). Jego egzystencja jest jednak monotonna, przewidywalna. Dopiero dwa wydarzenia przerywają tę rutynę, chociaż trudno stwierdzić, czy sam zainteresowany jest z tego zadowolony, czy też nie.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Pierwszym z tych zdarzeń jest nieoczekiwana wiadomość, że przyjaciółka Petera umiera i na kilka ostatnich miesięcy postanawia całkowicie zerwać ze swoim dawnym życiem. Drugie, ważniejsze, to nieoczekiwane pojawienie się w mieszkaniu Petera Myłka, brata Rebeki. Chłopak fascynuje Petera, wytrąca go z utartych schematów, sprawia, że mężczyzna, nie bacząc na skandal, jest w stanie poświęcić swoje dotychczasowe życie. Nie, do romansu nie dochodzi, ale w głowie bohatera dzieje się prawdziwa rewolucja.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;I w zasadzie tyle. "Nim zapadnie noc" to jedna z tych powieści, w których niewiele się dzieje, język jest dość wyważony, jednak z każdej strony aż kipią tajone emocje. Książki nie czyta się łatwo, można pogubić się z zakamarkach umysłu Petera - jednak wysiłek włożony z lekturę procentuje: przez długi czas nie chce wyjść ona z pamięci, a zakończenie nie tylko zaskakuje, lecz daje do myślenia. No i okładka: dawno nie trzymałam w dłoniach czegoś tak ładnego!&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;M. Cunningham, &lt;a href="http://www.rebis.com.pl/rebis/public/books/book.html?co=print&amp;amp;id=K4596"&gt;Nim zapadnie noc&lt;/a&gt;, Rebis, 2011, s. 272.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6992323065685241316-3939737616423514566?l=slowoczytane.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://slowoczytane.blogspot.com/feeds/3939737616423514566/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://slowoczytane.blogspot.com/2011/12/biore-kurs-na-dziewicze-wody-nim.html#comment-form' title='Komentarze (8)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6992323065685241316/posts/default/3939737616423514566'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6992323065685241316/posts/default/3939737616423514566'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://slowoczytane.blogspot.com/2011/12/biore-kurs-na-dziewicze-wody-nim.html' title='&quot;Biorę kurs na dziewicze wody&quot; (Nim zapadnie noc - Michael Cunningham)'/><author><name>Skarletka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/10182092858074916975</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='28' src='http://3.bp.blogspot.com/_k20s7m9YgSY/S2XuocZy8FI/AAAAAAAAAEg/lWFwIYJjSNw/S220/Ania.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/-G5n7i-E1hSw/TuStA3Vy-RI/AAAAAAAABRM/ag6GiAS_XGo/s72-c/nim+zapadnie+noc.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>8</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6992323065685241316.post-7795703365586508826</id><published>2011-12-08T15:50:00.000+01:00</published><updated>2011-12-08T15:53:45.853+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='obyczajowa'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='być kobietą'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='książki po których trudno zasnąć'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='(auto)biografie'/><title type='text'>Siostry Magdalenki bis! (Diabelskie nasienie - Frances Reilly)</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-I1K8uruhAa0/TuDPBJjIC8I/AAAAAAAABRE/pu6gvJzo86o/s1600/diabeslkie+nasienie.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://3.bp.blogspot.com/-I1K8uruhAa0/TuDPBJjIC8I/AAAAAAAABRE/pu6gvJzo86o/s1600/diabeslkie+nasienie.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;Wyobraźcie sobie taką scenę: &amp;nbsp;tuż przed Bożym Narodzeniem najstarsza siostra, Loretta, podsłuchuje, że następnego ranka matka zabiera ją i jej siostry do Belfastu. Dziewczynki są podekscytowane, bowiem nigdy wcześniej nie opuszczały swojego rodzinnego miasteczka. Następnego ranka, gdy jest jeszcze ciemno, chłopcy wychodzą do szkoły, matka zaś nakazuje ubrać się dziewczynkom. Loretta ma sześć lat, Frances dwa, zaś najmłodsza, Sinead, kilka tygodni. Matka zawozi dziewczynki do Ubogich Sióstr z Nazaretu i zostawia pod bramą. Zdezorientowane siostry trafiają do piekła. Piekło to polegało na niemal nieustannym biciu za każde najmniejsze przewinienie. Na porządku dziennym było poniżanie i obelgi. Frances relacjonuje m.in. wydarzenie, kiedy to jedna z zakonnic starła mocz z posadzki... jej twarzą i włosami! I wszystko to Ubogim Siostrom uchodziło bezkarnie, dziewczynki były tak zastraszone, że nawet kiedy ktoś obcy wchodził do sierocińca, nie miały odwagi powiedzieć, co tak naprawdę dzieje się za jego ponurymi murami.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;I teraz chyba najbardziej szokująca część tej historii. Wydarzenia te nie miały miejsca w XIX wieku czy wcześniej, lecz w drugiej połowie XX wieku, w Irlandii. Bohaterki są więc w wieku, mniej więcej, mojej mamy! Dziewczynki nie były ubogimi sierotami, jakie znamy z powieści sprzed stu lat. One nadal żyją i dopiero po upływie kilkudziesięciu lat miały odwagę wystąpić przeciwko swoim dręczycielkom. Autorka założyła rodzinę, ma swoje dzieci, jednak, jak sama pisze, przez całe swoje życie żyła w kłamstwie, wymazując z pamięci traumatyczne przeżycia (co do końca i tak się nie udało, gdyż zmagała się z nawracającymi atakami depresji i nerwicą natręctw).&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Inspiracją do tego, aby napisać książkę, podjąć psychoterapię i wstąpić na drogę sądową, był artykuł, jaki Frances przeczytała w gazecie. Otóż grupa kobiet oskarżyła zakonnice o maltretowanie psychiczne i fizyczne. W Frances wywołało to całą falę wspomnień, których już dłużej nie mogła dusić w sobie.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Książka ta jest wstrząsającym świadectwem kobiety, której zakonnice zrujnowały dzieciństwo i młodość, tym samym rzutując na całe jej życie. Jest to jedna z tych historii, przy których czytelnik z niedowierzaniem kręci głową i zastanawia się, jak to możliwe, że takie rzeczy nadal się dzieją. I jak to możliwe, że przez tak długi czas nikt nie interweniował i nikt nie powstrzymał tego, co się działo.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;"Diabelskie nasienie" (tak Frances nazywały zakonnice) pochłonęłam w kilka godzin. Nie, wcale nie dlatego, że wciągnęła mnie fabuła. Po prostu tak jak Frances wiedziałam, że kiedyś w końcu musi ona opuścić mury sierocińca - ta myśl dawała jej siły w najcięższych chwilach - i chciałam jak najszybciej dotrzeć z nią do tego momentu, trzymając kciuki za powodzenie jej kolejnych ucieczek. I przyznaję, że do ostatniej strony dotarłam z ulgą. Że to już, że już po wszystkim, że Frances będzie mogła zacząć wszystko od nowa. I chociaż nie pisze ona, jak zakończył się proces, mam nadzieję, że jest to jasny punkt w jej życiorysie. Że, jakkolwiek banalnie i pompatycznie to zabrzmi, sprawiedliwość zatriumfowała.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;F. Reilly, Diabelskie nasienie, PWN, 2011, s. 283.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6992323065685241316-7795703365586508826?l=slowoczytane.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://slowoczytane.blogspot.com/feeds/7795703365586508826/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://slowoczytane.blogspot.com/2011/12/siostry-magdalenki-bis-diabelskie.html#comment-form' title='Komentarze (13)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6992323065685241316/posts/default/7795703365586508826'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6992323065685241316/posts/default/7795703365586508826'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://slowoczytane.blogspot.com/2011/12/siostry-magdalenki-bis-diabelskie.html' title='Siostry Magdalenki bis! (Diabelskie nasienie - Frances Reilly)'/><author><name>Skarletka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/10182092858074916975</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='28' src='http://3.bp.blogspot.com/_k20s7m9YgSY/S2XuocZy8FI/AAAAAAAAAEg/lWFwIYJjSNw/S220/Ania.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-I1K8uruhAa0/TuDPBJjIC8I/AAAAAAAABRE/pu6gvJzo86o/s72-c/diabeslkie+nasienie.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>13</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6992323065685241316.post-4941822452473106182</id><published>2011-12-06T19:40:00.000+01:00</published><updated>2011-12-06T19:42:07.037+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='książki po których ma się dobre sny'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='ona pisze - polska'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='monika szwaja'/><title type='text'>Książka pod patronatem korriganów i Liczyrzepy* (Matka wszystkich lalek - Monika Szwaja)</title><content type='html'>&lt;div&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-_Eap5CGdHfA/Tt5gslscJ3I/AAAAAAAABQ8/TYiBiLdrM-s/s1600/Matka-wszystkich-lalek_Monika-Szwaja.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://1.bp.blogspot.com/-_Eap5CGdHfA/Tt5gslscJ3I/AAAAAAAABQ8/TYiBiLdrM-s/s320/Matka-wszystkich-lalek_Monika-Szwaja.jpg" width="227" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Ależ ładną książkę skończyłam czytać w Mikołajki! Co prawda nie przyniósł mi jej Mikołaj, a listonosz, ale to nic. "Matka wszystkich lalek" udowadnia, że Monika Szwaja jest w świetnej pisarskiej formie i czyta się ją rewelacyjnie.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Jedna z głównych bohaterek, Claire - Klara, "kupiła" mnie od razu swoim zamiłowaniem do robótek ręcznych i tym, że sama wykonywała artystyczną biżuterię. Klara, wychowana na małej bretońskiej wyspie, niespodziewanie otrzymuje wiadomość, że ktoś bliski czeka na nią w Polsce, kraju jej rodziców. Dziewczyna nie ma dużo czasu, więc od razu decyduje się na podróż... i ta wyprawa zmienia całe jej życie.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Drugą historią, które toczy się równolegle, jest opowieść o losach Elżuni - Lizy. Jej dzieciństwo przypadło na okres II wojny światowej. Elżunia była śliczną blondynką z niebieskimi oczami, więc zabrano ją rodzicom i oddano do rodziny niemieckiej. Dziewczynka została wychowana na Niemkę, nienawidzącą wszystkiego, co polskiego. Jednak los lubi plątać ścieżki i sprawia, że Klara oraz Liza spotykają się w jednym domu, który wiele znaczy dla obu tych kobiet.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Podobała mi się już poprzednia książką Moniki Szwai, &lt;a href="http://slowoczytane.blogspot.com/2010/04/totalna-niespodzianka-monika-szwaja.html"&gt;Zupa z ryby fugu&lt;/a&gt;, jednak ta podoba mi się chyba jeszcze bardziej. Autorka pisze o czymś niezwykle istotnym: o poszukiwaniu własnej tożsamości i korzeni, jednak robi to w lekkim, gawędziarskim stylu - zresztą charakterystycznym dla siebie. Z jednej strony zdaję sobie sprawę, że chwilami jest może zbyt "lekko", że Klara aż za dobrze przyjmuje prawdę, którą zostaje niespodziewanie uraczona, a pojawienie się Lizy Kózki w domu w górach przyszło trochę za łatwo... ale to nic. Są to szczegóły które zupełnie nie zakłóciły mi odbioru tej powieści.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Inne plusy "Matki wszystkich lalek"? Fantastyczna sceneria: najpierw wysepka gdzieś na Adriatyku, potem polskie góry. Fantastyczna historia Lizy, w którą bardzo zgrabnie została wpleciona Historia. Świetni bohaterowie drugoplanowi: bliźniacy Egon i Erwin, bliźniacy Minio i Kinia (ich mówienie wierszem - bomba!), pies Pajton (od Monty Pajtona), babcia - intrygantka... itd.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Polecam książkę jako świąteczny prezent dla mamy, siostry, przyjaciółki - ja spędziłam nad nią kilka naprawdę miłych godzin!&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;* Gdyby ktoś nie do końca wiedział, o kogo chodzi w tytule: korrigany wyglądaj &lt;a href="http://search.babylon.com/?s=img&amp;amp;babsrc=SP_ss&amp;amp;q=korrigan"&gt;TAK&lt;/a&gt;, a Liczyrzepa &lt;a href="http://search.babylon.com/?q=liczyrzepa&amp;amp;s=img&amp;amp;babsrc=SP_ss"&gt;TAK&lt;/a&gt;.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;M. Szwaja, Matka wszystkich lalek, SOL, 2011, s. 350.&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6992323065685241316-4941822452473106182?l=slowoczytane.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://slowoczytane.blogspot.com/feeds/4941822452473106182/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://slowoczytane.blogspot.com/2011/12/ksiazka-pod-patronatem-korriganow-i.html#comment-form' title='Komentarze (14)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6992323065685241316/posts/default/4941822452473106182'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6992323065685241316/posts/default/4941822452473106182'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://slowoczytane.blogspot.com/2011/12/ksiazka-pod-patronatem-korriganow-i.html' title='Książka pod patronatem korriganów i Liczyrzepy* (Matka wszystkich lalek - Monika Szwaja)'/><author><name>Skarletka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/10182092858074916975</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='28' src='http://3.bp.blogspot.com/_k20s7m9YgSY/S2XuocZy8FI/AAAAAAAAAEg/lWFwIYJjSNw/S220/Ania.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/-_Eap5CGdHfA/Tt5gslscJ3I/AAAAAAAABQ8/TYiBiLdrM-s/s72-c/Matka-wszystkich-lalek_Monika-Szwaja.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>14</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6992323065685241316.post-2646814978893398130</id><published>2011-12-01T16:10:00.000+01:00</published><updated>2011-12-01T16:21:03.835+01:00</updated><title type='text'>Nie wiem co napisać (Przypomnij sobie - Elina Hirvonen)</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-OpPLQrRT0tU/Ttea-AaRGeI/AAAAAAAABQ0/Uj9eqDepRg8/s1600/Przypomnij-sobie_Elina-Hirvonen%252Cimages_.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://2.bp.blogspot.com/-OpPLQrRT0tU/Ttea-AaRGeI/AAAAAAAABQ0/Uj9eqDepRg8/s320/Przypomnij-sobie_Elina-Hirvonen%252Cimages_.jpg" width="201" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;"Przypomnij sobie" przeczytałam mniej więcej dwa tygodnie temu i kilka godzin po lekturze stwierdziłam, że nie będę o niej pisać, gdyż po prostu nie potrafię tej pozycji ocenić. Sama nie wiem, czy literacki debiut Eliny Hirvonen podobał mi się, czy też nie, czy jest to książka "do polecenia" czy do "trzymania się od niej z daleka". A wszystko przez to, że "Przypomnij sobie" to zbiór przeraźliwie smutnych obrazów, z czego, wierzcie mi, ten przedstawiający maltretowane dzieci wcale nie jest najgorszy.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;"Przypomnij sobie" opowiada historię rodzeństwa, Anny i Jonasza. Przeżyli oni piekło, o którym starają się zapomnieć, każde na swój sposób: mężczyzna popada w chorobę psychiczną, kobieta zaś zupełnie odcina się od przeszłości. Niestety: to piekło jest w nich i nie ma od niego ucieczki. W tej książce nie ma również grama optymizmu czy chociaż osób zadowolonych z życia.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Kiedy myślę o tej książce, widzę szare niebo i chmury ciężkie od deszczu. Albo jesienne pole zasnute mgłą... brrr. I pierwszy raz nie ma pojęcia, co więcej mogłabym napisać, nie chciałabym jednak zupełnie tej książki pominąć, gdyż mimo upływu czasu, nadal wracam do niej myślami. Dlatego po prostu odnotowuję fakt, że jest to jedna z pozycji przeczytanych w tym roku i kolejna z "Serii z miotłą", którą bardzo lubię.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Znacie jakieś inne tytuły, które wywołują podobne uczucia?&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;E. Hirvonen, Przypomnij sobie, W.A.B. 2008, s. 177.&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6992323065685241316-2646814978893398130?l=slowoczytane.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://slowoczytane.blogspot.com/feeds/2646814978893398130/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://slowoczytane.blogspot.com/2011/12/nie-wiem-co-napisac-przypomnij-sobie.html#comment-form' title='Komentarze (10)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6992323065685241316/posts/default/2646814978893398130'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6992323065685241316/posts/default/2646814978893398130'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://slowoczytane.blogspot.com/2011/12/nie-wiem-co-napisac-przypomnij-sobie.html' title='Nie wiem co napisać (Przypomnij sobie - Elina Hirvonen)'/><author><name>Skarletka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/10182092858074916975</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='28' src='http://3.bp.blogspot.com/_k20s7m9YgSY/S2XuocZy8FI/AAAAAAAAAEg/lWFwIYJjSNw/S220/Ania.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/-OpPLQrRT0tU/Ttea-AaRGeI/AAAAAAAABQ0/Uj9eqDepRg8/s72-c/Przypomnij-sobie_Elina-Hirvonen%252Cimages_.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>10</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6992323065685241316.post-5017519010195804124</id><published>2011-11-30T17:55:00.000+01:00</published><updated>2011-11-30T20:10:12.476+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='na jeden wieczór'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='do przemyślenia'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='ona pisze - polska'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='poradnik'/><title type='text'>Brzydkie słowo na "es" (Seks to zdrowie - Anna Sasin)</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-KJciaOoZhRE/TtZgbm2nPgI/AAAAAAAABQs/ZxO0--sLwC4/s1600/anna-sasin-seks-to-zdrowie-czyli-jak-zbudowac-trwaly-i-ekscytujacy-zwiazek-cover-okladka.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://3.bp.blogspot.com/-KJciaOoZhRE/TtZgbm2nPgI/AAAAAAAABQs/ZxO0--sLwC4/s320/anna-sasin-seks-to-zdrowie-czyli-jak-zbudowac-trwaly-i-ekscytujacy-zwiazek-cover-okladka.jpg" width="224" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Georgia, 'Times New Roman', serif;"&gt;O książce Anny Sasin piszę "z pewną taką nieśmiałością" gdyż traktuje ona o... yhym, yhym, seksie. A jak tu o seksie pisać, gdy, po pierwsze, mimo XXI wieku, Paris Hilton i rozerotyzowanych mediów, jest to nadal temat tabu? A po drugie, mam te same rozterki co Boy Żeleński w 1907 roku: w języku polskim brakuje słownictwa erotycznego i mam wrażenie, że treść tego wiersza, który zresztą uwielbiam, jest nadal aktualna:&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="CENTER"&gt;&lt;b&gt;&lt;u&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Georgia, 'Times New Roman', serif;"&gt;PIEŚŃ O MOWIE NASZEJ&lt;/span&gt;&lt;/u&gt;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="CENTER"&gt;&lt;div style="text-align: -webkit-auto;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Georgia, 'Times New Roman', serif;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Georgia, 'Times New Roman', serif;"&gt;Rzecz aż nazbyt oczywista,&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;span style="font-family: Georgia, 'Times New Roman', serif; font-size: small;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;span style="font-family: Georgia, 'Times New Roman', serif; font-size: small;"&gt;Że jest piękna polska mowa:&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;span style="font-family: Georgia, 'Times New Roman', serif; font-size: small;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;span style="font-family: Georgia, 'Times New Roman', serif; font-size: small;"&gt;Jędrna, pachnąca, soczysta,&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;span style="font-family: Georgia, 'Times New Roman', serif; font-size: small;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;span style="font-family: Georgia, 'Times New Roman', serif; font-size: small;"&gt;Melodyjna, kolorowa,&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;span style="font-family: Georgia, 'Times New Roman', serif; font-size: small;"&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;Bohaterska, gromowładna,&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;Czysta niby błękit nieba,&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;Mądra, zacna, miła, ładna -&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;Ale czasem przyznać trzeba,&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;Że ten język, najobfitszy&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;W poetyczne różne kwiatki,&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;W uczuć sferze pospolitszej&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;Zdradza dziwne niedostatki;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;Że w podniebnej wysokości&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;Nazbyt górnie toczy skrzydła,&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;A nas, ludzi z krwi i kości,&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;Poniewiera - gorzej bydła.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;To, co ziemię w raj nam zmienia,&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;Życia cały wdzięk stanowi,&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;Na to - nie ma wyrażenia,&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;O tym - w Polsce się nie mówi!&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;Pytam tu obecne Panie&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;(By od grubszych zacząć braków):&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;Jak mam nazwać ... „obcowanie”&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;Dwojga różnej płci Polaków?&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;Czy „dusz bratnich pokrewieństwem”?&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;Czy „tarzaniem się w rozpuście”?&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;„Serc komunią” - czy też „świństwem”&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;lub czym innym w takim guście?&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;Choć poezji święci wiosnę&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;Wieszczów naszych dzielna trójka,&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;Polskie słownictwo miłosne&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;Przypomina - Xiędza Wujka!&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;Dowody najoczywistsze&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;Znajdziesz choćby w takim głupstwie,&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;Że polskiego słowa mistrze&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;Śnią o - „rui i porubstwie”!!&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;W archaicznym tym zamęcie&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;Jak ma kwitnąć szczęścia era.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;Gdzie zatraca się pojęcie,&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;Tam i sama rzecz umiera!&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;Ludziom trzeba tak niewiele,&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;By na ziemi niebo stworzyć -&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;Lecz wykrztusić jak: aniele,&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;Ja chcę z tobą - „cudzołożyć”!!?&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;Jak wyszeptać do dziewczęcia:&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;Chcę - „pozbawić cię dziewictwa”;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;Nie obawiaj się „poczęcia”,&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;Kpij sobie z „ja-wno-grze-szni-ctwa”!&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;Jak kusić głosem zdradzieckim,&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;Wabić słodkich zaklęć gamą?&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;Każdy wyraz pachnie dzieckiem,&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;Każde słowo drze się „mamo!”&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;Nazbyt trudno w tym dialekcie&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;Romansowe snuć intrygi:&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;Polak cnotę ma w respekcie&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;Lub „tentuje” ją - na migi!&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;Stąd, gdy w Polsce do kolacji&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;„Płcie odmienne” siądą społem,&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;Główna cząstka konwersacji&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;Zwykła toczyć się - pod stołem ...&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;Niech upadnie ci serweta -&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;Człowiek oczom swym nie wierzy:&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;Gdzie mężczyzna? Gdzie kobieta?&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;Która noga gdzie należy?&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;Pantofelków, butów gęstwa&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;Fantastycznie poplątana,&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;Stacza walki pełne męstwa:&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;Istny Grunwald Mistrza Jana!&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;Tak pod stołem wieczór cały&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;Gimnastyczne trwa ćwiczenie,&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;A&amp;nbsp; p r z y&amp;nbsp; stole - komunały&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;O Żeromskim lub Ibsenie ...&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;Lecz najcięższą budzi troskę,&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;Że marnieje lud nasz chwacki,&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;Że już cichą, polską wioskę&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;Skaził żargon literacki;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;Na wieś gdy się człek dobędzie,&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;Chcąc odetchnąć życiem zdrowszem,&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;Słyszy: „Kaśka, jagze bendzie&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;Wzglendem tego co i owszem ...”&lt;/div&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="CENTER"&gt;&lt;span style="font-family: Georgia, 'Times New Roman', serif; font-size: small;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Georgia, 'Times New Roman', serif;"&gt;Anna Sasin jest psychologiem, seksuologiem, certyfikowanym trenerem i coachem. Mnie przede wszystkim kojarzy się jednak z programem "Chcę być piękna", gdzie była jurorką. W swojej książce pisze o rzeczach tak oczywistych, że aż... można o nich zapomnieć. Bo to, że z partnerem należy rozmawiać, wie każdy. Że trzeba go słuchać, wspierać, reagować na jego potrzeby - to też oczywiste. To, że związek ewoluuję i że na każdym etapie trzeba o niego dbać - to także truizm, tylko ile osób tak naprawdę przestrzega tych zaleceń?&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Georgia, 'Times New Roman', serif;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Georgia, 'Times New Roman', serif;"&gt;Każdy człowiek to odrębny wszechświat, związek dwojga ludzi jest więc czymś ogromnie skomplikowanym. Uważam, że jest tak, że nawet jeśli coś sprawdza się w przypadku jednej pary, u drugiej skuteczne może okazać coś dokładnie przeciwnego. Dlatego też nie do końca wierzę w prawdy objawione, jakie serwuje np. Cosmopolitan. Ale... no właśnie. Książka Anna Sasin Cosmopolitana na szczęście nie przypomina. Dla mnie "Seks to zdrowie" to takie trochę vademecum, zbiór prawd uniwersalnych, jak postępować w związku i wydaje mi się, że lektura tej książki może przydać się każdej parze. Jest to rzecz, którą z pewnością warto mieć na nocnym stoliku i raz na jakiś czas poczytywać sobie wzajemnie przed snem... lub niekoniecznie snem :)&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Georgia, 'Times New Roman', serif;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Georgia, 'Times New Roman', serif;"&gt;Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości księgarni &lt;a href="http://sensus.pl/"&gt;Sensus.pl&lt;/a&gt;.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Georgia, 'Times New Roman', serif;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Georgia, 'Times New Roman', serif;"&gt;A. Sasin, &lt;a href="http://sensus.pl/ksiazki/seks-to-zdrowie-czyli-jak-zbudowac-trwaly-i-ekscytujacy-zwiazek-anna-sasin,setozd.htm"&gt;Seks to zdrowie&lt;/a&gt;, Sensus.pl, 2011, s. 152.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6992323065685241316-5017519010195804124?l=slowoczytane.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://slowoczytane.blogspot.com/feeds/5017519010195804124/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://slowoczytane.blogspot.com/2011/11/brzydkie-sowo-na-es-seks-to-zdrowie.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6992323065685241316/posts/default/5017519010195804124'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6992323065685241316/posts/default/5017519010195804124'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://slowoczytane.blogspot.com/2011/11/brzydkie-sowo-na-es-seks-to-zdrowie.html' title='Brzydkie słowo na &quot;es&quot; (Seks to zdrowie - Anna Sasin)'/><author><name>Skarletka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/10182092858074916975</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='28' src='http://3.bp.blogspot.com/_k20s7m9YgSY/S2XuocZy8FI/AAAAAAAAAEg/lWFwIYJjSNw/S220/Ania.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-KJciaOoZhRE/TtZgbm2nPgI/AAAAAAAABQs/ZxO0--sLwC4/s72-c/anna-sasin-seks-to-zdrowie-czyli-jak-zbudowac-trwaly-i-ekscytujacy-zwiazek-cover-okladka.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6992323065685241316.post-7488050422179106481</id><published>2011-11-29T12:10:00.000+01:00</published><updated>2011-11-29T12:21:50.318+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='kryminał'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wciąga'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='on pisze - europa'/><title type='text'>Mój drogi Sherlocku, mój jeszcze droższy Watsonie (A. Horowitz, Dom Jedwabny)</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-oe0Vc6D5YMc/TtS9rukRKII/AAAAAAAABQk/vY1oivTiofE/s1600/Dom_jedwabny.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://2.bp.blogspot.com/-oe0Vc6D5YMc/TtS9rukRKII/AAAAAAAABQk/vY1oivTiofE/s320/Dom_jedwabny.jpg" width="201" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;No, no, no... "zaliczyłam" pierwszego w swoim życiu Sherlocka Holmesa! Co prawda nie jest to Sherlock oryginalny, bo jego autorem nie jest Artur Conan Doyle, ale to nic, nieważne. Sherlock to Sherlock - tym bardziej, że na oryginał w swoim czasie przyjdzie czas :)&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;"Dom Jedwabny" to kryminał w starym stylu. Sherlock używa lupy, wozi się dorożką, a swoje przemyślenia i obserwacje przedstawia oskarżonym w kwiecisty i kulturalny sposób - a ci cierpliwie czekają, aż skończy, ewentualnie podrzucają mu nowe wątki do sprawy, którą prowadzi. A sprawa jest wielce pogmatwana.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Cała historia zaczyna się niewinnie. Do Holmesa i jego wiernego towarzysza, Watsona, przychodzi marszand wimbledońskiej galerii. Uważa, że jest śledzony przez człowieka w kaszkiecie, który przybył za nim aż z Ameryki, bo dokonać zemsty. Człowiek w kaszkiecie zostaje jednak znaleziony w nożem w szyi, siostra marszanda gwałtownie podupada na zdrowiu, w bestialski sposób zostaje zamordowany mały ulicznik, na którego nadgarstku widnieje jedwabna wstążka, podobna do tej, którą ktoś podsyła Holmesowi. To jednak dopiero początek! Sherlock trafia do więzienia za zabójstwo siostry zamordowanego chłopca, Watson nie może w to uwierzyć i podejmuje śledztwo na własną rękę, trafiając na aferę tak potężną, w którą zamieszane są osoby na tak wysokich stanowiskach, że na ujawnienie całej sprawy kronikarz godzi się dopiero sto lat po swojej śmierci.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Tempo tej powieści jest zawrotne, mimo iż nie ma tu pościgów i strzelanin (no dobra, jeden pościg jest: powozem po oblodzonej ścieżce!). Co chwila dochodzą nowe watki, nowi bohaterowie i nowe motywy, jednak bez problemu udaje się to wszystko ogarnąć. A gdy dochodzimy do końca i kolejne elementy tej układanki wskakują na swoje miejsce, wtedy w pełni możemy docenić kunszt opowieści. Nie ma tu bowiem miejsca na przypadkowe sceny i dialogi, wszystko czemuś służy, wszystko się z czymś łączy. No i ta słynna angielska flegma, mgła skrywająca mroczne tajemnice najpodlejszych dzielnic Londynu, wspaniałe, nieco trącące myszką dialogi ("Drogi Sherlocku", "Mój druhu Watsonie") - wszystko składa się na niepowtarzalny klimat tej powieści. Świetny przerywnik i odpoczynek od kryminałów, których akcja rozgrywa się w nowoczesnych laboratoriach! Gorąco polecam!&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;A. Horowitz, Dom Jedwabny, &lt;a href="http://www.rebis.com.pl/rebis/public/books/books.html?co=print&amp;amp;id=K5120.002"&gt;Rebis&lt;/a&gt;, 2011, s. 304.&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6992323065685241316-7488050422179106481?l=slowoczytane.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://slowoczytane.blogspot.com/feeds/7488050422179106481/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://slowoczytane.blogspot.com/2011/11/moj-drogi-sherlocku-moj-jeszcze-drozszy.html#comment-form' title='Komentarze (7)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6992323065685241316/posts/default/7488050422179106481'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6992323065685241316/posts/default/7488050422179106481'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://slowoczytane.blogspot.com/2011/11/moj-drogi-sherlocku-moj-jeszcze-drozszy.html' title='Mój drogi Sherlocku, mój jeszcze droższy Watsonie (A. Horowitz, Dom Jedwabny)'/><author><name>Skarletka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/10182092858074916975</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='28' src='http://3.bp.blogspot.com/_k20s7m9YgSY/S2XuocZy8FI/AAAAAAAAAEg/lWFwIYJjSNw/S220/Ania.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/-oe0Vc6D5YMc/TtS9rukRKII/AAAAAAAABQk/vY1oivTiofE/s72-c/Dom_jedwabny.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>7</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6992323065685241316.post-4336567770391823517</id><published>2011-11-28T08:20:00.000+01:00</published><updated>2011-11-28T08:24:17.048+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Alexander Mccall Smith'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='perełki'/><title type='text'>Lektura jak spotkanie starych znajomych (A.McCall Smit - Świat według Bertiego)</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-ubyxZpoY_IM/TtM2s0oNnBI/AAAAAAAABQc/aVjQWx9O08s/s1600/bertie.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://2.bp.blogspot.com/-ubyxZpoY_IM/TtM2s0oNnBI/AAAAAAAABQc/aVjQWx9O08s/s320/bertie.jpg" width="221" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Z każdym kolejnym tomem "44 Scotland Street" nie tylko coraz bardziej lubię bohaterów tej serii, ale również autora. Bo wyobrażam sobie, jak fantastycznym człowiekiem musi być ktoś, kto pisze takie książki - i mam nadzieję, że moje wyobrażenie nie jest błędne.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;"Świat według Bertiego" to czwarta (już czwarta!) część przygód mieszkańców Edynburga, a więc z bohaterami przywitałam się jak ze starymi znajomymi. Tym razem jednak spotkał mnie leciutki zawód: tytuł sugeruje, że główny bohaterem tomu będzie mój ukochany sześcioletni Bertie - a niestety nie jest. Autor poświęca mu dokładnie tyle samo miejsca, co innym bohaterom. Ale to tylko taki drobiazg, gdyż całość kolejny raz czyta się świetnie.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;O czym autor pisze w odsłonie czwartej? O drobiazgach, ale też dość poważnych zmianach, które spotkały bohaterów. Bruce - najbardziej niesympatyczna postać - postanawia wreszcie się ustatkować... jednak może w niekoniecznie taki sposób, jaki zaplanowała jego "wybranka". Matthew, ciapowaty właściciel galerii, który wciąż nosi sweter w kolorze przybrudzonej owsianki i spodnie koloru zgniecionej truskawki, rozstaje się z Pat i... wpada jak śliwka w kompot w nowy związek. Angus tymczasem rozpacza po tym, jak aresztowany został jego ukochany pies ze złotym zębem - Cyril. Bertie natomiast, najsłodsze dziecko świata, doczekał się brata, jednak braterską miłość zatruwa mi Irene - najbardziej upierdliwa matka świata.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Więcej nie zdradzę - doczytajcie sami, tym bardziej że wiem, iż wiele osób zaglądającego na mojego bloga tak jak ja śledzi przygody mieszkańców Scotland Street. Moi drodzy, na pewno się rozczarujecie: autor kolejny raz serwuje nam porządną dawkę humoru i optymizmu, a wszystko to zabawione jest lekką nutką refleksyjności. Gorąco polecam!&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;A. McCall Smith, Świat według Bertiego, MUZA, 2011, s. 343.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6992323065685241316-4336567770391823517?l=slowoczytane.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://slowoczytane.blogspot.com/feeds/4336567770391823517/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://slowoczytane.blogspot.com/2011/11/lektura-jak-spotkanie-starych-znajomych.html#comment-form' title='Komentarze (12)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6992323065685241316/posts/default/4336567770391823517'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6992323065685241316/posts/default/4336567770391823517'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://slowoczytane.blogspot.com/2011/11/lektura-jak-spotkanie-starych-znajomych.html' title='Lektura jak spotkanie starych znajomych (A.McCall Smit - Świat według Bertiego)'/><author><name>Skarletka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/10182092858074916975</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='28' src='http://3.bp.blogspot.com/_k20s7m9YgSY/S2XuocZy8FI/AAAAAAAAAEg/lWFwIYJjSNw/S220/Ania.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/-ubyxZpoY_IM/TtM2s0oNnBI/AAAAAAAABQc/aVjQWx9O08s/s72-c/bertie.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>12</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6992323065685241316.post-1905922115917755047</id><published>2011-11-24T14:00:00.001+01:00</published><updated>2011-11-24T14:03:13.946+01:00</updated><title type='text'>Przegapiałam urodziny własnego dziecka!!!</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-DPWbkAAmK4w/Ts5AW-CgaRI/AAAAAAAABQU/UehvXP0hMvA/s1600/happy_birthday.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="200" src="http://2.bp.blogspot.com/-DPWbkAAmK4w/Ts5AW-CgaRI/AAAAAAAABQU/UehvXP0hMvA/s200/happy_birthday.jpg" width="137" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;No proszę! Byłam święcie przekonana, że mój blogasek dwa latka skończy 29 listopada - a tymczasem urodziny były 4 dni temu!!! Co ze mnie za matka??? Co ze mnie za blogerka? Co za wstyd! Zamiast świętować - idę się wstydzić, o!&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6992323065685241316-1905922115917755047?l=slowoczytane.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://slowoczytane.blogspot.com/feeds/1905922115917755047/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://slowoczytane.blogspot.com/2011/11/przegapiaam-urodziny-wasnego-dziecka.html#comment-form' title='Komentarze (30)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6992323065685241316/posts/default/1905922115917755047'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6992323065685241316/posts/default/1905922115917755047'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://slowoczytane.blogspot.com/2011/11/przegapiaam-urodziny-wasnego-dziecka.html' title='Przegapiałam urodziny własnego dziecka!!!'/><author><name>Skarletka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/10182092858074916975</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='28' src='http://3.bp.blogspot.com/_k20s7m9YgSY/S2XuocZy8FI/AAAAAAAAAEg/lWFwIYJjSNw/S220/Ania.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/-DPWbkAAmK4w/Ts5AW-CgaRI/AAAAAAAABQU/UehvXP0hMvA/s72-c/happy_birthday.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>30</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6992323065685241316.post-4338139118489702927</id><published>2011-11-23T20:30:00.000+01:00</published><updated>2011-11-23T20:34:34.269+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='on pisze - polska'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='rozwój'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='poradnik'/><title type='text'>Ile zapamiętujecie z przeczytanych książek?</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-TX6dH2tHpWg/Ts1KfSR97gI/AAAAAAAABQM/tycFkteWKlY/s1600/MAPMYS_okladka.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://2.bp.blogspot.com/-TX6dH2tHpWg/Ts1KfSR97gI/AAAAAAAABQM/tycFkteWKlY/s320/MAPMYS_okladka.jpg" width="222" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Mapy myśli... na pewno spotkaliście się z tym sposobem notowania - jednak zastanawiam się, czy ktoś faktycznie z niego korzystał? Ja po przeczytaniu książki, a w zasadzie książeczki, Marcina Matuszewskiego i Radosława Lasko jestem w równym stopniu zachęcona, co nieprzekonana. &lt;b&gt;A zainteresowała mnie ta pozycja głównie dlatego, iż sporo miejsca poświęca się w niej temu, co i ile zapamiętujemy w trakcie lektury.&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Co mnie zachęca do tej metody? Skuteczność. Przede wszystkim jest ona zgodna ze sposobem, w jaki pracuje nasz mózg. Nie myślimy bowiem całymi zdaniami, lecz obrazami, słowami - kluczami, operujemy skojarzeniami. Notatki linearne natomiast są zaprzeczeniem tego procesu, poza tym ich tworzenie, a potem czytanie i nauka z nich zajmuje dużo czasu i jest mało skuteczna - tak twierdzą autorzy. Mapy myśli pod tym względem tradycyjne notatki biją na głowę.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Dalej: &lt;b&gt;MM podobno świetnie sprawdza się wtedy, jeśli chcemy zapamiętać treść książki. Czytam dużo, ale równie dużo zapominam - i to niestety boli. Tym bardziej, że samo czytanie, to najmniej efektywna forma zapamiętywania. Średnio książkę, która ma 300 stron, czytamy ok. 6-8 godzin. Po dwóch tygodniach pamiętamy zaledwie 10% tego, co przeczytaliśmy - straszne!&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Jakie są propozycje? Podkreślać i zaznaczać w trakcie czytania, a następnie na podstawie tego zrobić MM. Później zawartość książki można sobie błyskawicznie powtórzyć.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Czy ktoś z Was notował treść książki właśnie w ten sposób? Wiadomo, że nie będę rozrysowywać wszystkich czytanych lektur, ale np. żałuję, że "Ręki Flauberta", o której pisałam wczoraj, nie mam w notatkach. A tym, co mnie zniechęca, są moje własne przyzwyczajenia - jakoś nie wyobrażam sobie siebie siedzącej z kredkami i rysującej bohomazy.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;To tyle wieczornych rozważań... być może następna recenzja będzie właśnie w formie mapy myśli! :)&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Nad książką podumałam dzięki uprzejmości wydawnictwa &lt;a href="http://sensus.pl/"&gt;Sensus.pl&lt;/a&gt;.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;M. Matuszewski, R. Lasko, &lt;a href="http://sensus.pl/ksiazki/mapy-mysli-dowiedz-sie-jak-zwiekszyc-efektywnosc-pracy-i-poznaj-jezyk-swojego-umyslu-marcin-matuszewski-radoslaw-lasko,mapmys.htm"&gt;Mapy myśli&lt;/a&gt;, Sensus.pl, 2011, s. 144.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6992323065685241316-4338139118489702927?l=slowoczytane.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://slowoczytane.blogspot.com/feeds/4338139118489702927/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://slowoczytane.blogspot.com/2011/11/ile-zapamietujecie-z-przeczytanych.html#comment-form' title='Komentarze (17)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6992323065685241316/posts/default/4338139118489702927'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6992323065685241316/posts/default/4338139118489702927'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://slowoczytane.blogspot.com/2011/11/ile-zapamietujecie-z-przeczytanych.html' title='Ile zapamiętujecie z przeczytanych książek?'/><author><name>Skarletka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/10182092858074916975</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='28' src='http://3.bp.blogspot.com/_k20s7m9YgSY/S2XuocZy8FI/AAAAAAAAAEg/lWFwIYJjSNw/S220/Ania.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/-TX6dH2tHpWg/Ts1KfSR97gI/AAAAAAAABQM/tycFkteWKlY/s72-c/MAPMYS_okladka.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>17</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6992323065685241316.post-1522704564662221243</id><published>2011-11-22T21:40:00.000+01:00</published><updated>2011-11-22T21:51:38.708+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='ona pisze - polska'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='biografia'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='perełki'/><title type='text'>"Chciałbym być krową, żeby jeść trawę" - (Ręka Flauberta - Renata Lis)</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-lKgc4zqRV3w/TswKDu2euwI/AAAAAAAABQE/BetSxzU-IZw/s1600/Obraz+083.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="240" src="http://3.bp.blogspot.com/-lKgc4zqRV3w/TswKDu2euwI/AAAAAAAABQE/BetSxzU-IZw/s320/Obraz+083.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;Dlaczego tak rzadko czytam biografie? Otóż dlatego, że w większości mnie one, no cóż, nudzą. Co z tego, że człowiek był ciekawy, że miał niesamowitą biografię, że wiele dokonał i jego życie mogłoby stać się kanwą jakiegoś filmu, skoro biografia wciśnięta w zdania typu "Urodził się w roku tym i tym jako syn tego i tej, nauki pobierał...", a wszystko to opatrzone cytatami, przypisami i potężną bibliografią, jest po prostu nudna?&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Biografie byłam zmuszona czytać na studiach, nad kilkoma prawie umarłam, a dobre wspomnienia mam właściwie tylko z dwiema książkami. Obie są autorstwa Jarosława Marka Rymkiewicza. Już tytuły są fajne: "Juliusz Słowacki pyta o godzinę" oraz "Aleksander Fredro jest w złym humorze". Kto nie czytał - polecam! Nawet jeśli niespecjalnie interesuje Was Słowacki i Fredro, to warto zajrzeć do tych książek chociażby po to, żeby sprawdzić, jak można pisać. Dla mnie jest to mistrzostwo świata!&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Renata Lis &amp;nbsp;z J.M. Rymkiewiczem pracowała i, jak dobrze!, po części przejęła od niego sposób pisania. "Ręka Flauberta" zachwyciła mnie, oczarowała i w ogóle zła jestem na siebie, że zanim po książkę sięgnęłam, odleżała ponad miesiąc na półce. Bo na takie perełeczki biograficzne, które czyta się jednym tchem, a przy tym chłonie z nich całą masę informacji, nie trafia się często.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Przede wszystkim "Ręka Flauberta" nie przedstawia faktów z życia autora "Pani Bovary" w porządku chronologicznym - od tego jest kalendarium na końcu. Jest w niej móstwo faktów, ale też spekulacji: autorka często nie twierdzi, że coś stało się na pewno, lecz &amp;nbsp;zakłada, że mogło się stać - chociaż pewności już nigdy mieć nie będziemy. Opisuje nie tylko przełomowe momenty z życia pisarza, lecz także przedstawia z pozoru nieistotne detale, np. to, jak wyglądał gabinet Flauberta, co widział z okna, jakie układy łączyły go z guwernantką siostrzenicy.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Przede wszystkim jednak zakochałam się w samym Flaubercie. Autorka nie wystawiła mu pomnika i nie napisała laurki. Flaubert to mężczyzna, który zakochał się w egipskiej kurtyzanie i jej wspomnienie towarzyszyło mu przez resztę życia. To wuj, który zaopiekował się siostrzenicą po śmierci swojej ukochanej siostry. To przyjaciel, który głęboko cierpi, gdy ubiera do trumny swojego powiernika i bratnią duszę - Alfreda Le Poittevina, którego pożarł syfilis. Flaubert jest człowiekiem swojej epoki: spotyka się z Zolą i Turgieniewem, pisze do przyjaciół tysiące listów. Wreszcie: to pisarz z poparzoną prawą ręką, którą to rękę utożsamia właśnie z pisaniem. Może więc właśnie dlatego jego proza jest taka, a nie inna?&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Flaubert jawi mi się jako pisarz totalny, który dla sztuki jest w stanie poświecić wszystko, a jednocześnie wydaje mi się dość zabawnym fakt, że swoje utwory musiał zawsze "wyryczeć", wykrzyczeć je na głos, by sprawdzić, jak brzmią. Pisanie utożsamiał z ciężką pracą, nie wierzył w coś, co nazywa się natchnieniem: każdy jego tekst poprzedzony był dogłębną lekturą literatury fachowej, studiami, stosami notatek. Poza tym prawdopodobnie nigdy nie powiedział, że pani Bovary to on, a w liście do Caro pisał (chwaląc naturę), że "chciałby być krową, żeby jeść trawę" - co mnie jakoś dziwnie urzekło :)&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Zakochałam się we Flaubercie i zakochałam się w książce Renaty Lis i mogłabym tak o nim - pisarzu i o niej - książce pisać i pisać.. Szczerze zachęcam do sięgnięcia po "Rękę Flauberta". We mnie przede wszystkim obudziła kompleks, który mam od dawna, kompleks Flauberta (bo przeczytałam "Panią Bovary" dwa razy... i na tym moja znajomość książek Flauberta się kończy) oraz sprawiła, że mam ogromną ochotę czytać biografie. Jak wyjdzie - zobaczymy :)&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;R. Lis, Ręka Flauberta, Sic!, 2011, s. 328.&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6992323065685241316-1522704564662221243?l=slowoczytane.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://slowoczytane.blogspot.com/feeds/1522704564662221243/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://slowoczytane.blogspot.com/2011/11/chciabym-byc-krowa-zeby-jesc-trawe-reka.html#comment-form' title='Komentarze (13)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6992323065685241316/posts/default/1522704564662221243'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6992323065685241316/posts/default/1522704564662221243'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://slowoczytane.blogspot.com/2011/11/chciabym-byc-krowa-zeby-jesc-trawe-reka.html' title='&quot;Chciałbym być krową, żeby jeść trawę&quot; - (Ręka Flauberta - Renata Lis)'/><author><name>Skarletka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/10182092858074916975</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='28' src='http://3.bp.blogspot.com/_k20s7m9YgSY/S2XuocZy8FI/AAAAAAAAAEg/lWFwIYJjSNw/S220/Ania.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-lKgc4zqRV3w/TswKDu2euwI/AAAAAAAABQE/BetSxzU-IZw/s72-c/Obraz+083.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>13</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6992323065685241316.post-8175143702637116236</id><published>2011-11-17T15:41:00.000+01:00</published><updated>2011-11-17T15:41:00.733+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='kryminał'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='on pisze - polska'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='nie wierzę w to co czytam'/><title type='text'>Kobieta zagubiona w czasoprzestrzeni (Krew na Placu Lalek - K. Kotowski)</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-GuXrKZLg6Zg/TsUcqm5HowI/AAAAAAAABP8/DjBdJilbKW0/s1600/Krew.na.placu.lalek.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://4.bp.blogspot.com/-GuXrKZLg6Zg/TsUcqm5HowI/AAAAAAAABP8/DjBdJilbKW0/s1600/Krew.na.placu.lalek.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;Książka Krzysztofa Kotowskiego w zasadzie mogłaby nosić zupełnie inny tytuł, np. "Absolutna amnezja", "Kobieta nie do zapamiętania" czy "Nikt nic nie pamięta". Przyznaję jednak, że "Krew na Placu Lalek" brzmi o wiele lepiej niż moje propozycje :) A wysunęłam je dlatego, iż jest to książka o... zapominaniu właśnie.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Maria Chorodecka budzi się któregoś dnia w opuszczonym pałacu. Stoi przy niej mała dziewczynka, która prosi o pomoc. Ma w oczach strach, jednak długo nie potrafi powiedzieć, co ją tak przeraziło i czego się boi. Maria jest w równie trudniej sytuacji, gdyż próbuje odszukać swoją zaginioną córkę, a tymczasem ukradziono jej dokumenty i wszystkie pieniądze. Mało tego: policjanci, z którymi rozmawiała dzień wcześniej, zupełnie jej nie pamiętają!&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Na Marię Chorodecką trafia w końcu policjant o pięknym nazwisku Symeon. Próbuje on pomóc kobiecie, na tyle, ile może, w całą sytuację wtajemniczając swoich dwóch kolegów z pracy: Szuchcika i Wieczorka. Historia tymczasem staje się bardziej skomplikowana, niż początkowo mogliśmy przypuszczać. Maria bowiem zostawia swój dziennik, w którym opisuje, co dokładnie jej się przydarzyło. Jednak opisać coś ze szczegółami, to nie znaczy rozumieć. Tym bardziej, jeśli np. dochodzi do spotkania z osobą, którą od prawie dwustu lat powinna nie żyć...&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;"Krew na Placu Lalek" trudno jest opowiedzieć, bowiem relacja z pamiętnika Marii miesza się z rozdziałami, w których opisane zostaje śledztwo prowadzone przez Szuchcika i Wieczorka. Dzięki zapiskom kobiety udaje im się trafić na międzynarodową aferę, w której ofiarami były, co chyba najbardziej przerażające, dzieci. Dlatego też nie brakuje tu przesłuchań i elementów, które sprawiają, że książkę tę czyta się jak świetny kryminał.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Jednak clue tej powieści w moim odczuciu jest inne. Autor bowiem uknuł fabułę, która (jakby to powiedzieć?) wychodzi poza ramy tego, co znamy i co jesteśmy w stanie objąć rozumem. Takie wątki "nie z tego świata" nie zawsze mi się podobają (vide:&lt;a href="http://slowoczytane.blogspot.com/2011/10/o-dziwnych-wypadkach-odziedziczonych-w.html"&gt; "Spadek" J.D.Bujak&lt;/a&gt;), wymagają one bowiem ogromnego wyczucia od autora. Bardzo łatwo można bowiem "przedobrzyć" i zamiast zaskoczenia, pozostaje lekki... niesmak. Tutaj jednak proporcje zostały zachowane. Mimo iż historia Marii wydaje się nieprawdopodobna, to jednak od początku do końca ją kupuję.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Był taki moment, mniej więcej w połowie lektury, że myślałam sobie: "No ładnie! Naplątał, naplątał... i ciekawe, jak się teraz z tego wyplącze!". Zakończenie jest jednak chyba najmocniejszą częścią tej historii: kiedy to wszystkie elementy układanki zaczynają idealnie do siebie pasować i to, co wcześniej wydawało się dziwne i niejasne, nagle staje się logiczne (o ile przy tego typu "spekulacjach" można o logice mówić).&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Książkę szczerze polecam. Jest to bowiem i kryminał, i powieść psychologiczno - obyczajowa, mało tego: zawierająca wątki paranormalne. Wszystkie jest jednak tyle, ile być powinno. A przyjemność lektury naprawdę ogromna!&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;K. Kotowski, Krew na Placu Lalek, Prószyński i S-ka. 2011, s. 408.&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6992323065685241316-8175143702637116236?l=slowoczytane.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://slowoczytane.blogspot.com/feeds/8175143702637116236/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://slowoczytane.blogspot.com/2011/11/kobieta-zagubiona-w-czasoprzestrzeni.html#comment-form' title='Komentarze (11)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6992323065685241316/posts/default/8175143702637116236'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6992323065685241316/posts/default/8175143702637116236'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://slowoczytane.blogspot.com/2011/11/kobieta-zagubiona-w-czasoprzestrzeni.html' title='Kobieta zagubiona w czasoprzestrzeni (Krew na Placu Lalek - K. Kotowski)'/><author><name>Skarletka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/10182092858074916975</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='28' src='http://3.bp.blogspot.com/_k20s7m9YgSY/S2XuocZy8FI/AAAAAAAAAEg/lWFwIYJjSNw/S220/Ania.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/-GuXrKZLg6Zg/TsUcqm5HowI/AAAAAAAABP8/DjBdJilbKW0/s72-c/Krew.na.placu.lalek.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>11</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6992323065685241316.post-1893961851569879081</id><published>2011-11-16T15:20:00.000+01:00</published><updated>2011-11-16T15:36:44.958+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='SPA...z książką'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='do przemyślenia'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='poradnik'/><title type='text'>Tu i teraz! (Spokój z każdym oddechem - Thich Nhat Hanh)</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-x8V4HjbnZoQ/TsO7VKFeLxI/AAAAAAAABP0/lt4WQdxDMI0/s1600/SPOZOD_okladka.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://3.bp.blogspot.com/-x8V4HjbnZoQ/TsO7VKFeLxI/AAAAAAAABP0/lt4WQdxDMI0/s320/SPOZOD_okladka.jpg" width="223" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Oto kolejna książka z tych, o których w pełni będę mogła wypowiedzieć się dopiero za jakiś czas, gdyż to kolejna pozaycja, którą częściowa należy sprawdzić na własnej skórze. Jednak w odróżnieniu od książek relaksacyjnych, które do tej pory czytałam, ta jest bardziej... uduchowiona niż praktyczna.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;"&lt;a href="http://slowoczytane.blogspot.com/2011/11/wdech-wydech-napnij-rozluznij-7-drog-do.html"&gt;7 dróg do relaksacji&lt;/a&gt;" oraz "&lt;a href="http://slowoczytane.blogspot.com/2011/11/baw-sie-tym-droga-wewnetrznej-rownowagi.html"&gt;Droga do wewnętrznej równowagi&lt;/a&gt;" to książki pisane przez ludzi trochę takich jak ja: szukających sposobu, jak nie dać się codzienności, kombinujących, jak uwolnić się od stresu i zachować spokój. Dwie poprzednie książki były bardziej zbiorem technik i rad. Natomiast Thich Nhat Hanh to Mistrz, co widać na pierwszy rzut oka - prawda, że widać :)? To, co pisze w "Spokoju z każdym oddechem" to rozważania, wskazówki, jak cieszyć się każdym dniem, jak znaleźć przyjemność w pozornie prozaicznych czynnościach, takich jak przygotowywanie śniadania czy mycie zębów.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Autor wiele miejsce poświęca na ćwiczenie uważności, które jest niczym innym, jak po prostu byciem tu i teraz, w teraźniejszości.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-vaodIOBx6jk/TsO6YCpsZlI/AAAAAAAABPs/F-8meUeKJdc/s1600/psthichnhathanhlrg.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em; text-align: justify;"&gt;&lt;img border="0" src="http://3.bp.blogspot.com/-vaodIOBx6jk/TsO6YCpsZlI/AAAAAAAABPs/F-8meUeKJdc/s1600/psthichnhathanhlrg.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Tylko na nią bowiem mamy wpływ i to w niej zawiera się nasze szczęście. Tymczasem mamy skłonność do nadmiernego analizowania i rozpamiętywania tego, co już było i zamartwiania się tym, co dopiero będzie. A to bez sensu, gdyż nasze szczęście znajduje się w teraźniejszości, w dokładnie&lt;i&gt; tej&lt;/i&gt; chwili.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Wielokrotnie w tym tekście autor odwołuje się do buddyzmu, to właśnie na naukach Buddy opierają się jego teorie. I znów: to, co mi się podoba to fakt, że teksty zawarte w tej książce są dostosowane do współczesnych realiów. Autor pisze w którymś momencie wprost: jeśli nie chcesz specjalnie poświęcać czasu na praktyki duchowe, nie musisz tego robić. Ćwiczenia uważności i elementy medytacji możesz wykorzystać nawet w drodze do pracy: skup się na drodze, którą pokonujesz, zsynchronizuj oddech z krokami.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;W ogóle chciałam napisać, że odkąd wprowadzam w praktykę to, czego dowiaduję się z książek, rzadziej się denerwuje, rzadziej nawiedzają mnie czarne myśli, a jeśli już się pojawią, to wiem, co robić: wdech, wydech, spokój. Wdech, wydech, spokój. Niby niewiele, ale dobroczynne skutki świadomego oddychania i relaksacji zaczynam powoli odczuwać. I chociaż "Spokój z każdym oddechem" podoba mi się chyba najmniej z dotychczas prezentowanych pozycji, a to dlatego, iż jest to książka bardziej do przemyślenia i do "wgryzienia" się dokładnie w to, co autor pisze, to z pewnością jest to pozycja zasługująca na uwagę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości wydawnictwa &lt;a href="http://sensus.pl/"&gt;Sensus.pl&lt;/a&gt;,&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Thich Nhat Hanh,&amp;nbsp;&lt;a href="http://sensus.pl/ksiazki/spokoj-z-kazdym-oddechem-codzienne-medytacje-uzdrawiajace-zycie-thich-nhat-hanh,spozod.htm"&gt;Spokój z każdym oddechem&lt;/a&gt;, Sensus.pl, s. 139.&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6992323065685241316-1893961851569879081?l=slowoczytane.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://slowoczytane.blogspot.com/feeds/1893961851569879081/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://slowoczytane.blogspot.com/2011/11/tu-i-teraz-spokoj-z-kazdym-oddechem.html#comment-form' title='Komentarze (7)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6992323065685241316/posts/default/1893961851569879081'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6992323065685241316/posts/default/1893961851569879081'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://slowoczytane.blogspot.com/2011/11/tu-i-teraz-spokoj-z-kazdym-oddechem.html' title='Tu i teraz! (Spokój z każdym oddechem - Thich Nhat Hanh)'/><author><name>Skarletka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/10182092858074916975</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='28' src='http://3.bp.blogspot.com/_k20s7m9YgSY/S2XuocZy8FI/AAAAAAAAAEg/lWFwIYJjSNw/S220/Ania.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-x8V4HjbnZoQ/TsO7VKFeLxI/AAAAAAAABP0/lt4WQdxDMI0/s72-c/SPOZOD_okladka.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>7</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6992323065685241316.post-6943506753260698250</id><published>2011-11-15T14:00:00.001+01:00</published><updated>2011-11-16T10:51:25.148+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='saga'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='małgorzata gutowska-adamczyk'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='perełki'/><title type='text'>Książka, której patronuje czarny kot! (Cukiernia pod Amorem. Hryciowie - M. Gutowska - Adamaczyk)</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-xT5Orj1LOck/TsJ3DcEzTLI/AAAAAAAABPk/rjvAi0jfTlo/s1600/hryciowie.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://3.bp.blogspot.com/-xT5Orj1LOck/TsJ3DcEzTLI/AAAAAAAABPk/rjvAi0jfTlo/s1600/hryciowie.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;Kocham "Cukiernią pod Amorem" &amp;nbsp;i nie ukrywam, że bardzo się cieszę, że seria ta odniosła tak ogromny sukces. Dla mnie te książki to prawdziwy literacki majstersztyk: mam wrażenie, że wszystko jest tu dopracowane, przemyślane i na swoim miejscu. Jestem pełna uznania nie tylko dla wyobraźni autorki, ale też pracy, jaki musiała w ten cykl włożyć: wymyślić nie tylko bohaterów, ale i miejsca, zagospodarować je, a akcję osadzić w konkretnym czasie historycznym. Imponuje mi znajomość historii i dbałość o detale. Podoba mi się piękna polszczyzna, jaką te książki są pisane. Wreszcie: podoba mi się, w jaki sposób w tym cyklu wszystko się łączy. Niby dodawane są nowe wątki, ale te, które były wcześniej, też są gdzieś cały czas obecne. Niby spora część akcji dzieje się w teraźniejszości, ale przez tą teraźniejszość przebija przeszłość.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Co mogę powiedzieć o "Hryciach"? Przede wszystkim: mam nadzieję, że to jeszcze nie koniec. Przeczytałam ostatnie zdanie i... liczę na to, że coś jeszcze będzie! Chociaż z drugiej strony, ostatni tom daje odpowiedzi na wiele pytań, wiele spraw się wyjaśnia w mniej lub bardziej oczywisty sposób, historia staje się spójna i... kompletna - więc to moje oczekiwanie na ciąg dalszy wydaje się trochę dziwne. Jest jednak jeszcze trzecia strona tego medalu: cykl skończył się za szybko, a ja do dobrego szybko się przyzwyczajam! Bo na żadne książki tak nie wyczekiwałam, jak na kolejne tomy "Cukierni".&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;O czym są "Hryciowie"? To przede wszystkim opowieść o wojennych losach Giny, którą poznajemy już w "Cieślakach", lecz także mamy tu kawałek wojennych losów Gutowa. I dla mnie to własnie te fragmenty, o gutowskich Żydach, były najbardziej przejmujące.&amp;nbsp;Oczywiście są też przedstawione powojenne losy rodziny, ale już bardziej skrótowo. Dopiero w tym tomie zaczęłam lubić Igę, którą wcześniej traktowałam dość obojętnie. I wzruszył mnie też hrabia Tomasz, którego do tej pory lubiłam średnio...&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Który tom podobał mi się najbardziej? Mimo wszystko, chyba jednak "Zajezierscy", od których wszystko się zaczęło. Który bohater? Chyba Gina... chociaż też do końca nie jestem przekonana. W każdym razie planuję teraz zapoznać się z innymi książkami pani Małgosi i - a jakże! - czekam na kolejne! :)&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;M. Gutowska - Adamczyk, Cukiernia pod Amorem. Hryciowie, Nasza Księgarnia, 2011, s. 504.&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6992323065685241316-6943506753260698250?l=slowoczytane.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://slowoczytane.blogspot.com/feeds/6943506753260698250/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://slowoczytane.blogspot.com/2011/11/ksiazka-ktorej-patronuje-czarny-kot.html#comment-form' title='Komentarze (10)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6992323065685241316/posts/default/6943506753260698250'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6992323065685241316/posts/default/6943506753260698250'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://slowoczytane.blogspot.com/2011/11/ksiazka-ktorej-patronuje-czarny-kot.html' title='Książka, której patronuje czarny kot! (Cukiernia pod Amorem. Hryciowie - M. Gutowska - Adamaczyk)'/><author><name>Skarletka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/10182092858074916975</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='28' src='http://3.bp.blogspot.com/_k20s7m9YgSY/S2XuocZy8FI/AAAAAAAAAEg/lWFwIYJjSNw/S220/Ania.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-xT5Orj1LOck/TsJ3DcEzTLI/AAAAAAAABPk/rjvAi0jfTlo/s72-c/hryciowie.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>10</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6992323065685241316.post-3649441250455439134</id><published>2011-11-13T15:29:00.001+01:00</published><updated>2011-11-13T16:19:46.631+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='na jeden wieczór'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Amelie Nothomb'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='nie wierzę w to co czytam'/><title type='text'>Otyłość jest sztuką!? (Pewna forma życia - Amelie Nothomb)</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-YJTgE2Iovbk/Tr_ZNodOS2I/AAAAAAAABPc/3E6ODfDTOdw/s1600/pewna-forma-zycia_amelie-nothomb-.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://4.bp.blogspot.com/-YJTgE2Iovbk/Tr_ZNodOS2I/AAAAAAAABPc/3E6ODfDTOdw/s320/pewna-forma-zycia_amelie-nothomb-.jpg" width="207" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;"Pewną formę życia" przywiozłam z Krakowa, od &lt;a href="http://achyochyzksiazka.blogspot.com/"&gt;Kaś&lt;/a&gt;. Kasia zarekomendowała mi książkę jako lekturę mocno dziwną, szaloną i w ogóle... no, robiącą wrażenie. Wcześniej miałam okazję przeczytać "&lt;a href="http://slowoczytane.blogspot.com/2011/05/mioscia-w-wieze-eiffla-podroz-zimowa.html"&gt;Podróż zimową&lt;/a&gt;" tejże autorki i jakoś szczególnie mnie ta opinia nie zdziwiła. Treść natomiast... treść, a szczególnie zakończenie, sprawiła, że oniemiała otworzyłam usta i przez jakiś czas nie mogłam ich domknąć.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Główną bohaterką powieści jest... sama autorka, znana z tego, że chętnie koresponduje ze swoimi czytelnikami &amp;nbsp;i wysyła setki listów rocznie. Jeden z nich szczególnie ją zainteresował. Otóż napisał do niej niejaki Melvin Mapple, młody mężczyzna, amerykański żołnierz stacjonujący w Bagdadzie. Melvin, jak wielu amerykańskich żołnierzy, cierpi na nadwagę. Więcej: jest on monstrualnie gruby, waży około 200 kilogramów. W pokrętny sposób tłumaczy Amelie, dlaczego jest, jaki jest. W swoim kalectwie (bo jak to inaczej nazwać?) upatruje rodzaj buntu przeciwko amerykańskiej polityce... Poza tym jest jeszcze coś, co Melvinowi nie pozwala schudnąć. Szeherezada - tak mężczyzna nazywa swoje, za przeproszeniem, sadło. Wyobraża sobie, że ciężar. który nosi, to kochanka, czule spleciona z jego ciałem.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Brzmi nieźle - prawda? A dalej jest już tylko lepiej. Opisywana historia budzi w autorce dziwną fascynację, proponuje Melvinowi, aby z przybywających kilogramów uczynił coś w rodzaju artystycznej manifestacji... i tutaj zaczyna się problem. Jaki? Nie zdradzę, ale to właśnie zakończenie tej książki sprawiło, że moja szczęka opadła nisko...&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Kolejny raz zadziwia mnie, jak wiele można zmieścić na tak niewielu stronach. Wszak "Pewna forma życia" ma ich zaledwie 111! Czy mi się podobało? Nie mam pojęcia, chociaż to raczej nie jest książka, która może się podobać. Faktem jest jednak, że po dwóch podejściach do książek Amelie Nothomb, nabrałam ogromnej ochoty, by poznać jeszcze więcej szalonych historii jej autorstwa. Czego jak czego bowiem, ale wyobraźni nie można jej odmówić!&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;A. Nothomb, Pewna forma życia, MUZA, 2011, s. 111.&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6992323065685241316-3649441250455439134?l=slowoczytane.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://slowoczytane.blogspot.com/feeds/3649441250455439134/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://slowoczytane.blogspot.com/2011/11/otyosc-jest-sztuka-pewna-forma-zycia.html#comment-form' title='Komentarze (13)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6992323065685241316/posts/default/3649441250455439134'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6992323065685241316/posts/default/3649441250455439134'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://slowoczytane.blogspot.com/2011/11/otyosc-jest-sztuka-pewna-forma-zycia.html' title='Otyłość jest sztuką!? (Pewna forma życia - Amelie Nothomb)'/><author><name>Skarletka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/10182092858074916975</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='28' src='http://3.bp.blogspot.com/_k20s7m9YgSY/S2XuocZy8FI/AAAAAAAAAEg/lWFwIYJjSNw/S220/Ania.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/-YJTgE2Iovbk/Tr_ZNodOS2I/AAAAAAAABPc/3E6ODfDTOdw/s72-c/pewna-forma-zycia_amelie-nothomb-.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>13</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6992323065685241316.post-237199733867728885</id><published>2011-11-12T16:12:00.001+01:00</published><updated>2011-11-12T16:42:20.678+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='książki po których ma się dobre sny'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='do śmiechu'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='egzotyka'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='(auto)biografie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='on pisze - europa'/><title type='text'>Zamieszkaj w Casablance, po sąsiedzku z dżinnami (Dom Kalifa - Tahir Shah)i</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-9MV74ZSUPQ0/Tr6SzL9e-pI/AAAAAAAABPM/i3fWe0wvOVg/s1600/dom+kalifa.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://3.bp.blogspot.com/-9MV74ZSUPQ0/Tr6SzL9e-pI/AAAAAAAABPM/i3fWe0wvOVg/s320/dom+kalifa.jpg" width="199" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;"Cudownie zabawna" - tak napisała o "Domu Kalifa" Doris Lessing - i ma rację! Często zdarza mi się spisywać co lepsze/mądrzejsze/zabawniejsze fragmenty powieści - tutaj jednak miałabym problem, co wybrać, zabawnych momentów jest bowiem mnóstwo. Ale od początku.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Tahir Shah pochodzi z angielsko - afgańskiej rodziny, jest podróżnikiem, reżyserem, pisarzem. Kiedy rodzi mu się pierwsze dziecko, osiada w Anglii... i wpada w depresję. Nudzi go mieszczański styl życia, przeszkadza mu angielska pogoda, czuje, że marnuje życie. I wtedy... a co tam! Postanawia wszystko zmienić i przeprowadza się... a co tam! Do Casablanki, do podupadającego Domu Kalifa. I zaczyna się.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Tahir nie zna marokańskiej kultury. Jego przewodnikami zostają trzej dozorcy, których "nabył" wraz z z domem, oraz Kamal, jego asystent, typ mocno niepewny, za to świetnie znający się na wszelkiego rodzaju przekrętach, sztuczkach i półprawdach, bez których w Maroku ani rusz.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Jest prześmiesznie i strasznie jednocześnie. Tahir, aby przywrócić dom do dawnej świetności, zmaga się nie tylko z różnicami kulturowymi, ale i np. dżinnami, bez których zgody nie można nic zrobić, a w których obecność święcie wierzą dozorcy. To, czy jakieś przedsięwzięcie ma szansę na powodzenie, czy też nie, zależy od "baraka", czyli... dobrej energii, jaką dana rzecz lub osoba musi posiadać. Jak wyczuć "baraka"? Ot, tajemnica. To nie wszystko. Tahir zupełnie nie potrafi zrozumieć, że w Maroku nic nie odbywa się w sposób, do jakiego on jest przyzwyczajony. Już same zakupy to dla niego ogromne wyzwanie, gdyż np. owoców nie kupuje się na sztuki. Jeśli ma się ochotę na pomarańczę, to kupuje się ich od razu 20 kilo. Tak samo jest z mięsem. Marzy Ci się pieczony kurczak? Pokaż palcem który, a sprzedawca na miejscu ukręci mu głowę.&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-6m758-gZw1g/Tr6S-y-DVoI/AAAAAAAABPU/wwNJy3nIkO0/s1600/tahir.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="205" src="http://3.bp.blogspot.com/-6m758-gZw1g/Tr6S-y-DVoI/AAAAAAAABPU/wwNJy3nIkO0/s320/tahir.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Między innymi o takich sprawach traktuje "Dom Kalifa". Autor równie skrupulatnie przedstawia prace, jakie zostały wykonane na jego posiadłości, dzięki czemu czytelnik może sporo dowiedzieć się o marokańskiej sztuce. Jest to również książka o tym, że nie należy bać się zmian, iść za głosem serca i realizować swoje marzenia. Banał? W tej książce absolutnie banałów nie ma! Gorąco polecam jej lekturę! 460 stron przeczytałam w dwa wieczory, z bananem na ustach, zachwycona dialogami, zachwycona Marokiem i Casablanką i, przede wszystkim, zachwycona książką! Polecam!&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;PS Na zdjęciu autor z rodziną.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;T. Shah "Dom Kalifa", Wydawnictwo Literackie, 2011, s. 461.&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6992323065685241316-237199733867728885?l=slowoczytane.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://slowoczytane.blogspot.com/feeds/237199733867728885/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://slowoczytane.blogspot.com/2011/11/zamieszkaj-w-casablance-po-sasiedzku-z.html#comment-form' title='Komentarze (14)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6992323065685241316/posts/default/237199733867728885'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6992323065685241316/posts/default/237199733867728885'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://slowoczytane.blogspot.com/2011/11/zamieszkaj-w-casablance-po-sasiedzku-z.html' title='Zamieszkaj w Casablance, po sąsiedzku z dżinnami (Dom Kalifa - Tahir Shah)i'/><author><name>Skarletka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/10182092858074916975</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='28' src='http://3.bp.blogspot.com/_k20s7m9YgSY/S2XuocZy8FI/AAAAAAAAAEg/lWFwIYJjSNw/S220/Ania.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-9MV74ZSUPQ0/Tr6SzL9e-pI/AAAAAAAABPM/i3fWe0wvOVg/s72-c/dom+kalifa.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>14</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6992323065685241316.post-6743418335125310816</id><published>2011-11-10T15:43:00.002+01:00</published><updated>2011-11-10T15:43:48.791+01:00</updated><title type='text'>Z patosem! (Subiektywny Przewodnik Muzyczny)</title><content type='html'>W życiu go nie lubię, ale patos w muzyce to już coś innego :) Czasem lubię posłuchać piosenek i głosów tak "monumentalnych", że podnoszą się od nich włoski na rękach :)&lt;br /&gt;A zaczęło się od starej, dobrej Bonnie Tyler, którą któregoś dnia usłyszałam w autobusie:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;iframe allowfullscreen="" frameborder="0" height="360" src="http://www.youtube.com/embed/lcOxhH8N3Bo" width="480"&gt;&lt;/iframe&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kolejnym patetycznym utworem, który uwielbiam, jest piosenka "Join me" grupy HIM, wykonywana przez Sarę Brightman... z chórem Gregorian. Brrr :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;iframe allowfullscreen="" frameborder="0" height="360" src="http://www.youtube.com/embed/kZllbN0h2bQ" width="480"&gt;&lt;/iframe&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie dajcie się zwieść niewinnemu początkowi! Ja to powiedziała moja koleżanka: "On się trzyma drzew, świat się wali, i ten chór: a-aa-aaa - to jest patos"! No to jedziemy! :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;iframe allowfullscreen="" frameborder="0" height="360" src="http://www.youtube.com/embed/XAi3VTSdTxU" width="480"&gt;&lt;/iframe&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;"Upiór z Opery" - sama nie wiem, czy bardziej lubię film, czy Gerarda Butlera :) A ścieżka dźwiękowa: genialna!&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;iframe allowfullscreen="" frameborder="0" height="360" src="http://www.youtube.com/embed/1e8sBF0E9qU" width="480"&gt;&lt;/iframe&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I na koniec: patetyczne mistrzostwo świata!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;iframe allowfullscreen="" frameborder="0" height="360" src="http://www.youtube.com/embed/zRIbf6JqkNc" width="480"&gt;&lt;/iframe&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A jakie są Wasze ulubione utwory "z patosem"?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6992323065685241316-6743418335125310816?l=slowoczytane.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://slowoczytane.blogspot.com/feeds/6743418335125310816/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://slowoczytane.blogspot.com/2011/11/z-patosem-subiektywny-przewodnik.html#comment-form' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6992323065685241316/posts/default/6743418335125310816'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6992323065685241316/posts/default/6743418335125310816'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://slowoczytane.blogspot.com/2011/11/z-patosem-subiektywny-przewodnik.html' title='Z patosem! (Subiektywny Przewodnik Muzyczny)'/><author><name>Skarletka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/10182092858074916975</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='28' src='http://3.bp.blogspot.com/_k20s7m9YgSY/S2XuocZy8FI/AAAAAAAAAEg/lWFwIYJjSNw/S220/Ania.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://img.youtube.com/vi/lcOxhH8N3Bo/default.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6992323065685241316.post-7258794661389669711</id><published>2011-11-09T15:17:00.000+01:00</published><updated>2011-11-16T15:37:03.927+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='SPA...z książką'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='on pisze - polska'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='poradnik'/><title type='text'>Wdech, wydech, napnij, rozluźnij! (7 dróg do relaksacji - Mateusz Karbowski)</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-xb7qQehcg7E/TrqKJoqzVsI/AAAAAAAABPE/ZV7TvtppBWc/s1600/SIEDED_okladka.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://4.bp.blogspot.com/-xb7qQehcg7E/TrqKJoqzVsI/AAAAAAAABPE/ZV7TvtppBWc/s320/SIEDED_okladka.jpg" width="223" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Dziś kolejny raz będę pisać o poradniku, który jest literaturą dość specyficzną, dlatego jest coś, co chciałabym zaznaczyć od razu na wstępie: nie lubię spekulacji i hurra - optymizmu. Nie wierzę, że wystarczy sobie powiedzieć "jestem super" i nagle faktycznie okaże się, że jestem super. Nie wierzę, że na hasło "pieniądze mnie kochają" kupon w totka okaże się szczęśliwy, a dolary zaczniemy zbierać prosto z ulicy. Nie wierzę również, że wystarczy "nastroić się pozytywnie" (cokolwiek to znaczy) i pstryk!: partner nagle przestanie czepiać się o bałagan, bez problemu uda nam się zmienić pracę na lepszą, a wszystkie problemy rozpłyną się w różowej mgle.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Wierzę natomiast w to, że człowiek jest całością. Że nie można cieszyć się pełnią zdrowia, kiedy w naszej głowie kłębią się czarne myśli i odwrotnie: trudno być optymistą, kiedy ciało choruje. Wierzę również w to, że człowiek jest sam sobie w stanie pomóc. Nie mamy wpływu na to, że praca jest stresująca, nie zmienimy gburowatego sąsiada w anioła, ani też nie jesteśmy w stanie usunąć z drogi auta, które wlecze się przed nami. Możemy natomiast sprawić, że te wydarzenia nie wyprowadzą nas z równowagi na resztę dnia, że nie zaczniemy kląć na czym świat stoi i gwałtownie nie podniesie nam się ciśnienie.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;O tym, w jaki sposób radzić sobie z codziennym stresem, mówi książka Mateusza Karbowskiego. I to, co mi się podoba, to fakt, że nie ma tu żadnych czary mary, o których pisałam wcześniej, tylko konkretne wskazówki, jak wyluzować. Są one oparte na konkretnych badaniach, poparte nazwiskami uczonych oraz przez wiele lat stosowali je ludzie Wschodu.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Praca z oddechem, relaksacja Jakobsona, wizualizacja, NLP, medytacja, autohipnoza, trening autogenny Schultza - te hasła są mi znane, ale dopiero teraz zaczynam wcielać je w życie.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;I jak to przy tego typu książkach bywa, trudno mi powiedzieć, czy wskazówki Mateusza Karbowskiego są skuteczne, czy też nie - będę to mogła ocenić dopiero po kilku tygodniach. Po pierwszej lekturze natomiast najbardziej spodobała mi się metoda Jakobsona, którą od kilku dni stosuję. Jest to nic innego, jak spinanie i rozluźnianie poszczególnych partii mięśni - i działa! Fakt, nie jestem zaprawiona w boju i efekt rozluźnienia utrzymuje się krótko - ale nerwusom i stresowcom taki relaks jest zdecydowanie potrzebny.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Do plusów zaliczam również fakt, że tak naprawdę, aby skorzystać z tych technik, nie potrzeba wiele: wystarczą chęci, determinacja, by coś zmienić, spokojne miejsce i dosłownie piętnaście minut wolnego czasu. Aaa - i nie stosować przed snem, bo grozi to nie tyle zrelaksowaniem, co zaśnięciem. Wiem, sprawdziłam :)&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: x-small;"&gt;PS Niniejszym ogłaszam środę dniem z lekturą relaksacyjno - motywacyjno - poradnikową. &lt;br /&gt;Myślę jeszcze nas nazwą tego cyklu - może jakieś pomysły?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="background-color: white; color: #111111; font-family: Arial, Tahoma, Helvetica, FreeSans, sans-serif; line-height: 18px;"&gt;Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości księgarni internetowej&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;a href="http://sensus.pl/" style="background-color: white; color: #bb5321; font-family: Arial, Tahoma, Helvetica, FreeSans, sans-serif; line-height: 18px; text-decoration: none;"&gt;sensus.pl&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;M. Karbowski, &lt;a href="http://sensus.pl/ksiazki/7-drog-do-relaksacji-naucz-sie-jak-pokonac-stres-mateusz-karbowski,sieded.htm"&gt;7 dróg do relaksacji&lt;/a&gt;, Sensus.pl, s. 133.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6992323065685241316-7258794661389669711?l=slowoczytane.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://slowoczytane.blogspot.com/feeds/7258794661389669711/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://slowoczytane.blogspot.com/2011/11/wdech-wydech-napnij-rozluznij-7-drog-do.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6992323065685241316/posts/default/7258794661389669711'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6992323065685241316/posts/default/7258794661389669711'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://slowoczytane.blogspot.com/2011/11/wdech-wydech-napnij-rozluznij-7-drog-do.html' title='Wdech, wydech, napnij, rozluźnij! (7 dróg do relaksacji - Mateusz Karbowski)'/><author><name>Skarletka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/10182092858074916975</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='28' src='http://3.bp.blogspot.com/_k20s7m9YgSY/S2XuocZy8FI/AAAAAAAAAEg/lWFwIYJjSNw/S220/Ania.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/-xb7qQehcg7E/TrqKJoqzVsI/AAAAAAAABPE/ZV7TvtppBWc/s72-c/SIEDED_okladka.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6992323065685241316.post-1089264974177298404</id><published>2011-11-09T11:15:00.001+01:00</published><updated>2011-11-09T11:17:31.707+01:00</updated><title type='text'>Groch z kapustą, czyli o Targach i... Sylvii Plath - pomocccy!</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-ecgQvvnKq-c/TrpSvDkFe2I/AAAAAAAABO8/PI0jGm1viO4/s1600/sylvia1.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://4.bp.blogspot.com/-ecgQvvnKq-c/TrpSvDkFe2I/AAAAAAAABO8/PI0jGm1viO4/s320/sylvia1.jpg" width="272" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;Co by tu napisać o Targach, oprócz tego, że były i ja byłam? Zrobiłam dwa zdjęcia na krzyż, kupiłam dwie książki, nie przywiozłam żadnego autografu - a wszystko dlatego, że było mi za duszno i za gorąco. Tłumy, dzikie tłumy przybyły, niektórzy zaś, żeby było weselej, zabrali ze sobą dzieci w wieku przedszkolnym i niemowlęta, a do tego taszczyli wózki i baloniki - jednego i drugiego nie rozumiem zupełnie.&lt;br /&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Fajnie było potem - na spotkaniu blogerów. Nie wszystkich znałam, nie wszystkich czytałam, ale i tak czułam się jak wśród dobrych znajomych. Mam nadzieję (Kaś, słyszysz?), że spotkania te przerodzą się w coroczne, cykliczne pogaduchy przy kawie, lodach i książkach. Tym bardziej, że już się coś kroi w Warszawie :) Dziewczyny, miło było Was poznać!&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;b&gt;A o co chodzi z Sylvią? &lt;/b&gt;Otóż, chyba jeszcze o tym nie pisałam, ale od jakiegoś czasu należę do bełchatowskiej grupy Ars Poetica i... no właśnie. Mam przygotować "pogadankę" o Sylvii, za co kompletnie nie wiem jak się zabrać. Wierszy analizować się nie podejmę, bo są za trudne, dlatego idę w stronę biografii, czytam jej "Dzienniki" itd. I tutaj coś mi zaświtało w głowie...&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Sylvię nazywa się poetką kultową, jest "ikoną" hołubioną przez feministki. Ale - i to jest właśnie moja teza - mam wrażenie, że ten status zyskała sobie nie przez to, co pisała, nie przez to, jak żyła, ale przez swoją samobójczą śmierć w wieku 31 lat. Wydaje mi się, że z Sylvią jest jak z "Ulissesem": gdy pada hasło, że wielką poetką była, wszyscy kiwają głowami, bo wstyd inaczej... ale tak naprawdę nikt nie zna jej twórczości, mało kto przeczytał "Szklany klosz", że o poezji nie wspomnę...&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;I tutaj pytanie do Was: jakie jest Wasze zdanie na temat samej Sylvii i jej twórczości? Znacie? Czytacie? Lubicie? Co w ogóle o niej wiecie? Zgadzacie się z moimi tezami, czy też nie?&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Ogromnie mi zależy na tych opiniach, gdyż spotkanie już w sobotę, a chciałabym je zaprezentować - z pewnością będzie to urozmaicenie :)&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6992323065685241316-1089264974177298404?l=slowoczytane.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://slowoczytane.blogspot.com/feeds/1089264974177298404/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://slowoczytane.blogspot.com/2011/11/groch-z-kapusta-czyli-o-targach-i.html#comment-form' title='Komentarze (31)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6992323065685241316/posts/default/1089264974177298404'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6992323065685241316/posts/default/1089264974177298404'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://slowoczytane.blogspot.com/2011/11/groch-z-kapusta-czyli-o-targach-i.html' title='Groch z kapustą, czyli o Targach i... Sylvii Plath - pomocccy!'/><author><name>Skarletka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/10182092858074916975</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='28' src='http://3.bp.blogspot.com/_k20s7m9YgSY/S2XuocZy8FI/AAAAAAAAAEg/lWFwIYJjSNw/S220/Ania.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/-ecgQvvnKq-c/TrpSvDkFe2I/AAAAAAAABO8/PI0jGm1viO4/s72-c/sylvia1.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>31</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6992323065685241316.post-481082812119794841</id><published>2011-11-02T20:02:00.001+01:00</published><updated>2011-11-16T15:37:18.659+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='SPA...z książką'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='książki po których ma się dobre sny'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='do przemyślenia'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='poradnik'/><title type='text'>Baw się tym!* (Droga do wewnętrznej równowagi - A. Ornatowska, B. Stępień)</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-SxHRvBNBpus/TrGSW8VKx5I/AAAAAAAABNI/MmwO37Hyiew/s1600/DROWER_ok%25C5%2582adka.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://4.bp.blogspot.com/-SxHRvBNBpus/TrGSW8VKx5I/AAAAAAAABNI/MmwO37Hyiew/s320/DROWER_ok%25C5%2582adka.jpg" width="223" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Zastanawialiście się kiedyś, dlaczego jest tak wiele dobrych poradników i książek psychologicznych, a tak niewiele osób z nich korzysta? Bo ja owszem, zastanawiałam się i nawet doszłam do jakiś wniosków, które sprowadzają się do tego, że jesteśmy przywiązani do schematów, boimy się zmian, bo te wymagają nawet nie tyle odwagi, co wysiłku. A przecież każdy &amp;nbsp;ma w sobie Małego Lenia, którego wcale nie jest tak łatwo się pozbyć.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Ja ostatnio poradników czytam całkiem sporo, jednak raczej nie amerykańskich i raczej nie takich z półki "sukces w trzy dni". Po co? Głównie dla inspiracji. No i po to, aby inaczej spojrzeć na problemy, z którymi lepiej lub gorzej sobie radzę. Ostatnio na tapecie jest stressssssss, którego, niestety, czuję, że coraz więcej w moim życiu, co absolutnie mi się nie podoba.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Książkę Agnieszki Ornatowskiej i Bogusława Stępnia tak naprawdę będę mogła ocenić dopiero za kilka tygodni, gdyż dopiero wtedy okaże się, czy opisywane w niej techniki są skuteczne czy też nie. Dotyczą one przede wszystkim walki ze wspomnianym już stressssssem, mówią o tym, jak spojrzeć na swoje problemy z dystansu oraz jak skutecznie pozbyć się lęku (w ogóle "lęk" to ostatnio jedno z tych niefajnych słów, a jeszcze gorszych uczuć, na które natykam się na każdym kroku).&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Jednak już teraz zauważam jedną zasadniczą zaletę: prezentowane metody są proste. Do stosowania od zaraz i właściwie wszędzie. Aby szybko odzyskać spokój, nie trzeba jechać do Indii, zaszyć się w aśramie i medytować kilkanaście godzin dziennie (chciałabym!). Jakiś przykład? Proszę bardzo!&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Wyobraźcie sobie linię, która biegnie przed Wami. Tu, gdzie stoicie, jest teraźniejszość. Jeśli stresuje Was jakieś wydarzenie, które dopiero ma nastąpić, umieśćcie je w jakiejś odległości na linii, w przyszłości... a następnie śmiało przekroczcie, tak, aby to wydarzenie mieć już za sobą - dosłownie. Po co? Otóż boimy się tylko tego, co przed nami, to, co już miało miejsce, nie jest w stanie wzbudzić w nas lęku. Testowałam. Działa!&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Książka, oprócz wspomnianych już technik, zawiera pewne opowiadanie, podzielone na części, które również całkiem nieźle się czyta, bo utrzymane jest w nieco baśniowej atmosferze O czym jest? Polecam sprawdzić :)&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;* Baw się tym to chyba hasło przewodnie tej książki. Autorzy nie głoszą prawd objawionych, nie podchodzą do tego, co piszą ze śmiertelną powagą - i to mi się podoba :)&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości księgarni internetowej &lt;a href="http://sensus.pl/"&gt;sensus.pl&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;A. Ornatowska, B. Stępień,&lt;a href="http://sensus.pl/ksiazki/droga-do-wewnetrznej-rownowagi-czyli-jak-wyluzowac-i-pozbyc-sie-stresu-wydanie-ii-agnieszka-ornatowska-boguslaw-stepien,drower.htm"&gt; Droga do wewnętrznej równowagi&lt;/a&gt;, Sensus.pl, &amp;nbsp;s. 196.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6992323065685241316-481082812119794841?l=slowoczytane.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://slowoczytane.blogspot.com/feeds/481082812119794841/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://slowoczytane.blogspot.com/2011/11/baw-sie-tym-droga-wewnetrznej-rownowagi.html#comment-form' title='Komentarze (9)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6992323065685241316/posts/default/481082812119794841'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6992323065685241316/posts/default/481082812119794841'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://slowoczytane.blogspot.com/2011/11/baw-sie-tym-droga-wewnetrznej-rownowagi.html' title='Baw się tym!* (Droga do wewnętrznej równowagi - A. Ornatowska, B. Stępień)'/><author><name>Skarletka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/10182092858074916975</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='28' src='http://3.bp.blogspot.com/_k20s7m9YgSY/S2XuocZy8FI/AAAAAAAAAEg/lWFwIYJjSNw/S220/Ania.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/-SxHRvBNBpus/TrGSW8VKx5I/AAAAAAAABNI/MmwO37Hyiew/s72-c/DROWER_ok%25C5%2582adka.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>9</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6992323065685241316.post-5689967975355130973</id><published>2011-10-29T16:31:00.000+02:00</published><updated>2011-10-29T16:32:55.902+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='on pisze - ameryka'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='do przemyślenia'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='książki po których trudno zasnąć'/><title type='text'>Nocne zwierzęta (Tony i Susan - Austin Wright)</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-CjzMaftwZdI/TqwNz6VCGqI/AAAAAAAABMc/z3-Dd4AaV48/s1600/tony+i+susan.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://4.bp.blogspot.com/-CjzMaftwZdI/TqwNz6VCGqI/AAAAAAAABMc/z3-Dd4AaV48/s1600/tony+i+susan.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Z dobrymi książkami jest... dziwnie. Najpierw, zachwycony czytelnik - recenzent daje sobie "chwilę" na odsapnięcie, przemyślenie, poukładanie myśli, potem na ta "chwila" przedłuża się do prawie miesiąca... i oto kiedyś zachwycony, a teraz mocno zdezorientowany czytelnik zasiada przed komputerem i nie wie co napisać . Tak mam w tym przypadku.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;"Tony i Susan" to powieść, która wbiła mnie w fotel. Poruszyła, zachwyciła, maksymalnie wciągnęła. A gdy skończyłam czytać, zaczęłam kombinować. Czy oby na pewno dobrze ją zrozumiałam? Zaraz, zaraz... jak należy interpretować tę scenę? Hmm, co też autor mógł mieć na myśli? I przekombinowałam. I doszłam do wniosku, że takie pytania nie mają sensu. Że lepiej za jakiś czas przeczytać książkę raz jeszcze i może dojrzy się w niej coś, co przy pierwszej lekturze umknęło. Bo mam wrażenie, że "Tony i Susan" wymaga drugiego podejścia. Kiedy bowiem czyta się pierwszy raz, całkowicie pochłania fabuła. Za drugim razem zaś... no właśnie Za drugim razem można wydobyć to, co mam wrażenie, przy pospiesznej lekturze umyka.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Tony nie istnieje naprawdę. Jest bohaterem książki, którą napisał Edward, były mąż Susan. Edward prosi kobietę, żeby przeczytała &lt;i&gt;Nocne zwierzęta&lt;/i&gt;, które napisał. Susan czyta - i chwilami nie wierzy w to, co czyta. A czytelnik nie wierzy razem z nią.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Głównym bohaterem &lt;i&gt;Nocnych zwierząt&lt;/i&gt; jest, jak już wspomniałam, Tony. Tony, wraz z żoną i córką, wybierają się na wakacje. Na drodze dochodzi do przepychanki między dwoma samochodami, Tony jest zmuszony zjechać na pobocze. Pozwala, by dwoje mężczyzn uprowadziło, a następnie zgwałciło i zabiło te dwie najbliższe mu kobiety. Sam nie robi nic, co dla mnie było szokiem. Ale z drugiej strony odniosłam wrażenie, że autor zagrał tu z czytelnikiem: tak przedstawił wydarzenia, że właściwie wychodzi na to, iż nie było dobrego moentu, aby zareagować. Wychodzi na to, że Tony mógł tylko stać i patrzeć na rozgrywającą się tragedię - a przecież to absurd!&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Mężczyzny absolutnie nie tłumaczy to, że nie jest typem macho, że jest człowiekiem kulturalnym, brzydzi się przemocą i nigdy wcześniej jej nie stosował. Nie tłumaczy go to też fakt, że nigdy wcześniej nie był w podobnej sytuacji, że jest profesorem, a więc typem intelektualisty a nie mięśniaka i że on był sam, a napastników trzech. Przecież chodziło o jego żonę i córkę! Tony opamiętuję się po fakcie, gdy jest już za późno. Współpracuje z policją, stara się rozpoznać sprawców, na koniec zaś.... no właśnie! Zakończenie tej powieści jest niesamowite i nie zamierzam go zdradzać.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Susan zaś to wszystko czyta, analizuje, a przy okazji rozmyśla o swoim byłym związku z Edwardem, sfrustrowanym pisarzem i, mam wrażenie, takim samym niedojdą jak powieściowy Tony. I nie ukrywam też, że w którymś momencie miałam ochotę huknąć w ucho i ją, i Tony'ego. Za ten marazm, analizowanie wszystkiego, powolność.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Na okładce powieści straszny napis: &lt;i&gt;Zapomniane arcydzieło amerykańskiej literatury&lt;/i&gt;. "Straszy", ponieważ ja tych wszystkich "arcydzieł" zawsze mocno się obawiam i do takich haseł podchodzę sceptycznie. Zapewniam jednak, że tu nie ma się czego bać i jeśli którąś z ostatnio czytanych powieści miałabym nazwać arcydziełem, to może właśnie tą? Polecam książkę wymagającemu czytelnikowi, który lubi w powieściach emocje, ale takie, które nie wnikają z szalonej akcji, lecz ze śledzenie mrocznej strony ludzkiej duszy, gdzie bohater zostaje postawiony w sytuacji skrajnie nietypowej i w której zachowuje się zupełnie nie tak, jak byśmy tego oczekiwali. Ale dzięki temu też, przedstawionej historii nie sposób wyrzucić z pamięci.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;A. Wright, Tony i Susan, MUZA, Warszawa 2011, s. 381.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6992323065685241316-5689967975355130973?l=slowoczytane.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://slowoczytane.blogspot.com/feeds/5689967975355130973/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://slowoczytane.blogspot.com/2011/10/nocne-zwierzeta-tony-i-susan-austin.html#comment-form' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6992323065685241316/posts/default/5689967975355130973'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6992323065685241316/posts/default/5689967975355130973'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://slowoczytane.blogspot.com/2011/10/nocne-zwierzeta-tony-i-susan-austin.html' title='Nocne zwierzęta (Tony i Susan - Austin Wright)'/><author><name>Skarletka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/10182092858074916975</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='28' src='http://3.bp.blogspot.com/_k20s7m9YgSY/S2XuocZy8FI/AAAAAAAAAEg/lWFwIYJjSNw/S220/Ania.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/-CjzMaftwZdI/TqwNz6VCGqI/AAAAAAAABMc/z3-Dd4AaV48/s72-c/tony+i+susan.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6992323065685241316.post-4267657659629141203</id><published>2011-10-27T14:01:00.000+02:00</published><updated>2011-10-27T14:04:52.400+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='kryminał'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='obyczajowa'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='ona pisze - polska'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='książki po których trudno zasnąć'/><title type='text'>Wyszła z domu, nie wróciła (Rzeka zimna - Magdalena Kawka)</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-WleQ56clfng/TqlHrUOLXoI/AAAAAAAABMU/aomJUCiZQ_Y/s1600/rzekazimna.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://4.bp.blogspot.com/-WleQ56clfng/TqlHrUOLXoI/AAAAAAAABMU/aomJUCiZQ_Y/s1600/rzekazimna.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Oj, popłynęła autorka tej książki, popłynęła... Wątek zaginionej pisarki, wątek nieudanego małżeństwa, wątek trudnych relacji matka - córka i to razy dwa, wątek machlojek w małym miasteczku, wreszcie: wątek-o-którym-nie-mogę-napisać-żeby-nie-popsuć-niespodzianki. A to nie koniec! Tematyka "Rzeki zimna" jest przebogata, połączyć to wszystko w spójną całość - karkołomne. A jednak można! Najnowszą powieść Magdaleny Kawki czyta się rewelacyjnie, a mnogość sytuacji i bohaterów tylko tę lekturę uprzyjemnia, nie ma bowiem szans na to, żeby się znudzić.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Zawsze fascynowała mnie tematyka zaginięć. Jak to? Wyszedł z domu i nie wrócił? To co się z nim stało? Jak to zniknął? Tak bez dokumentów, ubrań na zmianę, z dnia na dzień, z godziny na godzinę? Z tymi pytaniami musi zmierzyć się Tamara, młoda kobieta mieszkająca w Paryżu, która otrzymuje wiadomość, że w Grzmotach, malutkiej mieścinie, zniknęła jej matka. Zostawiła wszystko: komórkę, dokumenty, głodnego kota. Co się z nią stało? Tamara próbuje rozwikłać tę zagadkę i szybko wpada na trop skandalicznego procederu, w który zamieszane są osoby, których nigdy by o to nie podejrzewała.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Motyw amatorskich śledztw pojawia się w literaturze dość często i ja osobiście bardzo go lubię. Może dlatego, że sama należę do osób raczej strachliwych i nigdy w życiu bym się takiego działania nie podjęła? Tamara jest wybitnie nieostrożna, lekceważy znaki ostrzegawcze, które dostaje i tylko cudem udaje jej się uniknąć tragedii.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Tamara zjawia się w Grzmotach, gdzie wszyscy wszystkich znają i gdzie atmosfera jest aż duszna od plotek i wzajemnych podejrzeń. Jednocześnie sporo czasu spędza w domu, gdzie szczelnie zamyka okna i zaciąga rolety, gdyż ktoś urządza sobie spacery pod jej oknem. A w okolicy podobno straszy duch myśliwego... Niesamowity klimat!&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;W pierwszej chwili myślałam, że "Rzeka zimna" to powieść kryminalna, mam jednak wrażenie, że wątków społeczno - obyczajowych jest w niej znacznie więcej, co akurat przemawia na korzyść. Autorka nie kreuje sielskiej atmosfery prowincji, lecz wprowadzając np. postać Agaty, sąsiadki Tamary, pokazuje zaściankowy sposób, w jaki myślą mieszkańcy Grzmot. Przerażające, tym bardziej, że poczciwa Agata w dobrej wierze ogromnie krzywdzi swoją córkę. A przecież nie jest złą osobą! Tam po prostu wszyscy myślą podobnie! A jeśli już przy bohaterach drugoplanowych jesteśmy, to dużym plusem jest to, że każdy z nich jest "jakiś", nie zlewają się oni w jedną szarą masę.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Jedyne, czego do końca nie rozumiem, to sam tytuł powieści. Okej, zakończenie (bardzo dobre zakończenie!) &amp;nbsp;w jakiś sposób go wyjaśnia, ale jakby... nie do końca. Biorąc pod uwagę całość, jest to jednak zupełnie nieistotny szczegół :)&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;M. Kawka, Rzeka Zimna, SOL, 2011, s. 316.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6992323065685241316-4267657659629141203?l=slowoczytane.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://slowoczytane.blogspot.com/feeds/4267657659629141203/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://slowoczytane.blogspot.com/2011/10/oj-popynea-autorka-tej-ksiazki-popynea.html#comment-form' title='Komentarze (6)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6992323065685241316/posts/default/4267657659629141203'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6992323065685241316/posts/default/4267657659629141203'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://slowoczytane.blogspot.com/2011/10/oj-popynea-autorka-tej-ksiazki-popynea.html' title='Wyszła z domu, nie wróciła (Rzeka zimna - Magdalena Kawka)'/><author><name>Skarletka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/10182092858074916975</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='28' src='http://3.bp.blogspot.com/_k20s7m9YgSY/S2XuocZy8FI/AAAAAAAAAEg/lWFwIYJjSNw/S220/Ania.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/-WleQ56clfng/TqlHrUOLXoI/AAAAAAAABMU/aomJUCiZQ_Y/s72-c/rzekazimna.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>6</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6992323065685241316.post-478138023913646683</id><published>2011-10-25T11:36:00.000+02:00</published><updated>2011-10-25T11:46:47.261+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='książki po których ma się dobre sny'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='czytadło'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='ona pisze - polska'/><title type='text'>Zaczęło się od... diabła (Okno z widokiem - Magdalena Kordel)</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-CYkVAnSVUmY/TqaC8Uxfy-I/AAAAAAAABMM/tjLV6i0YRGg/s1600/okno.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://1.bp.blogspot.com/-CYkVAnSVUmY/TqaC8Uxfy-I/AAAAAAAABMM/tjLV6i0YRGg/s1600/okno.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;"Okno z widokiem" to książka idealna na chandrę. Należy ona bowiem do gatunku tych lżejszych, ale lżejszych w dobrym znaczeniu tego słowa. Zapewnia bowiem bardzo przyjemną rozrywkę na kilka godzin, a przy tym ma to "coś", co mnie ogromnie urzekło i przez co mogę ją z czystym sumieniem polecić.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Opisana historia zaczyna się od ogromnej fascynacji głównej bohaterki, Róży, diabłem. Na "spotkania" z diabłem chadza jej babcia, co ogromnie małą Różę intryguje. A gdzie najczęściej można diabła spotkać? No tak: na rozstaju dróg. A że na rozstaju dróg jest też kapliczka, Róża zaprzyjaźnia się ze św. Antonim, z którym ubija różne ciemne interesy. Okazuje się jednak, że Antoni jest w niebezpieczeństwie: zły inwestor chce zająć tereny przy rozstajnych drogach i wybudować tam jakieś hale, niszcząc tym samym piękny krajobraz. Róża stanowczo się temu sprzeciwia, wciągając w całą akcję profesora i studentów archeologii. Ma bowiem zamiar udowodnić, że jest to teren cenny ze względu na swoją historię i nie można tam nic zmieniać.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Sama historia jest dość prosta, nie ma tu nagłych zwrotów akcji ani łzawych dramatów. Ogromnie podobały mi się jednak w tej powieści dialogi, które uważam za jej najmocniejszą stroną. Uważam, że trudno jest zapisać rozmowę tak, aby nie brzmiała ona sztucznie, używając przy tym naprawdę ładnej polszczyzny. Autorce ta sztuka się udała: dialogi Róży z profesorem oraz Róży i proboszcza to prawdziwy majstersztyk. Ponadto bardzo dobrze udało się oddać autorce klimat niewielkiej miejscowości: Malownicze w tej powieści naprawdę jest malownicze i aż ma się ochotę tam pojechać... na trochę, na napoleonki do "Piątego Koła" :)&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;I koniecznie muszę dodać jeszcze jedną rzecz! To, co jeszcze spodobało mi się w "Okno z widokiem" to Róża: kobieta z pasją, zasadami i głową na karku. A o takie bohaterki we współczesnej tzw. "babskiej" prozie wcale nie jest tak łatwo :)&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;M. Kordel, Okno z widokiem, SOL, 2011, s. 312.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6992323065685241316-478138023913646683?l=slowoczytane.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://slowoczytane.blogspot.com/feeds/478138023913646683/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://slowoczytane.blogspot.com/2011/10/zaczeo-sie-od-diaba-widok-z-okna.html#comment-form' title='Komentarze (13)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6992323065685241316/posts/default/478138023913646683'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6992323065685241316/posts/default/478138023913646683'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://slowoczytane.blogspot.com/2011/10/zaczeo-sie-od-diaba-widok-z-okna.html' title='Zaczęło się od... diabła (Okno z widokiem - Magdalena Kordel)'/><author><name>Skarletka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/10182092858074916975</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='28' src='http://3.bp.blogspot.com/_k20s7m9YgSY/S2XuocZy8FI/AAAAAAAAAEg/lWFwIYJjSNw/S220/Ania.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/-CYkVAnSVUmY/TqaC8Uxfy-I/AAAAAAAABMM/tjLV6i0YRGg/s72-c/okno.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>13</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6992323065685241316.post-7419581404564064808</id><published>2011-10-23T12:16:00.001+02:00</published><updated>2011-10-23T12:17:30.242+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='stosiki'/><title type='text'>Stosik z niespodzianką :)</title><content type='html'>Wiem, że zdjęcie bardziej niż książki prezentuje bałagan, wiem, że jeden z tytułów za bardzo się świeci, generalnie miałam te książki dopiero ułożyć i sfotografować, ale jeden malutki czarny ogonek tak mnie rozbawił, że stwierdziłam, że co tam, daję to! I jest :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-NjCtTmKPr24/TqPpeOhinuI/AAAAAAAABME/SEeoAATtNrw/s1600/Obraz+025.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="240" src="http://2.bp.blogspot.com/-NjCtTmKPr24/TqPpeOhinuI/AAAAAAAABME/SEeoAATtNrw/s320/Obraz+025.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Miłej niedzieli życzę! :)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6992323065685241316-7419581404564064808?l=slowoczytane.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://slowoczytane.blogspot.com/feeds/7419581404564064808/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://slowoczytane.blogspot.com/2011/10/stosik-z-niespodzianka.html#comment-form' title='Komentarze (16)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6992323065685241316/posts/default/7419581404564064808'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6992323065685241316/posts/default/7419581404564064808'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://slowoczytane.blogspot.com/2011/10/stosik-z-niespodzianka.html' title='Stosik z niespodzianką :)'/><author><name>Skarletka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/10182092858074916975</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='28' src='http://3.bp.blogspot.com/_k20s7m9YgSY/S2XuocZy8FI/AAAAAAAAAEg/lWFwIYJjSNw/S220/Ania.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/-NjCtTmKPr24/TqPpeOhinuI/AAAAAAAABME/SEeoAATtNrw/s72-c/Obraz+025.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>16</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6992323065685241316.post-3831973607839810802</id><published>2011-10-20T15:34:00.001+02:00</published><updated>2011-10-20T15:47:11.224+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='muzycznie'/><title type='text'>Hiszpańskie rytmy, czyli Subiektywny Przewodnik Muzyczny :)</title><content type='html'>Dzisiejszy wpis sponsorują moje koleżanki zza biurka, które w takich rytmach są większymi specjalistkami ode mnie :) A mi się nastrój udziela :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Najbardziej popularna peruwiańska artystka:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;iframe allowfullscreen="" frameborder="0" height="360" src="http://www.youtube.com/embed/nkzZnJK3Eqs" width="480"&gt;&lt;/iframe&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Piękny głos, tragiczna historia.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;iframe allowfullscreen="" frameborder="0" height="360" src="http://www.youtube.com/embed/FCi-Xp2TVoQ" width="480"&gt;&lt;/iframe&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przyspieszmy, to już mój ulubiony hit:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;iframe allowfullscreen="" frameborder="0" height="360" src="http://www.youtube.com/embed/G9q_ao91Now" width="480"&gt;&lt;/iframe&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A tu utwór tak skoczny, że bardziej się chyba nie da :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;iframe allowfullscreen="" frameborder="0" height="360" src="http://www.youtube.com/embed/Zjm6KuOuZHQ" width="480"&gt;&lt;/iframe&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ulubione hity&amp;nbsp;&lt;a href="http://www.mojapoczytalnosc.blogspot.com/"&gt;TEJ&lt;/a&gt; Pani :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;iframe allowfullscreen="" frameborder="0" height="360" src="http://www.youtube.com/embed/mLng5djVkq8" width="480"&gt;&lt;/iframe&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Oglądałyście "Zbuntowanego Anioła" :)?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;iframe allowfullscreen="" frameborder="0" height="360" src="http://www.youtube.com/embed/gn2CnrxMEJ4" width="480"&gt;&lt;/iframe&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Prawda, że od razu zrobiło się cieplej? :) Macie jakieś swoje ulubione hiszpańskie przeboje? Chętnie je tutaj dorzucę :)&lt;br /&gt;Miłego czwartku!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6992323065685241316-3831973607839810802?l=slowoczytane.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://slowoczytane.blogspot.com/feeds/3831973607839810802/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://slowoczytane.blogspot.com/2011/10/hiszpanskie-rytmy-czyli-subiektywny.html#comment-form' title='Komentarze (5)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6992323065685241316/posts/default/3831973607839810802'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6992323065685241316/posts/default/3831973607839810802'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://slowoczytane.blogspot.com/2011/10/hiszpanskie-rytmy-czyli-subiektywny.html' title='Hiszpańskie rytmy, czyli Subiektywny Przewodnik Muzyczny :)'/><author><name>Skarletka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/10182092858074916975</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='28' src='http://3.bp.blogspot.com/_k20s7m9YgSY/S2XuocZy8FI/AAAAAAAAAEg/lWFwIYJjSNw/S220/Ania.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://img.youtube.com/vi/nkzZnJK3Eqs/default.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>5</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6992323065685241316.post-1803174189531899628</id><published>2011-10-18T19:59:00.000+02:00</published><updated>2011-10-18T20:00:21.699+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='być kobietą'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='ona pisze - polska'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='saga'/><title type='text'>Wszystko zostaje w rodzinie (Matki, żony czarownice - Joanna Miszczuk)</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-sb3nB6jygvY/Tp2-JUlVs2I/AAAAAAAABL8/q8wna89fpzc/s1600/matki_zony_czarownice_miekka_2011.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://1.bp.blogspot.com/-sb3nB6jygvY/Tp2-JUlVs2I/AAAAAAAABL8/q8wna89fpzc/s320/matki_zony_czarownice_miekka_2011.jpg" width="204" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Szybkie pytania: ile swoich przodkiń potraficie wymienić? Mama, babcia - wiadomo. A dalej? U mnie, niestety, jest z tym bardzo kiepsko. Mama - Wisława, wiem dużo. Mama mamy, Lila, wiem niedużo. Moja prababcia natomiast, Aniela... nie wiem nic oprócz tego, że była mamą mojej babci. A jej mama? Nie wiem nawet, jak miała na imię. Z kobietami od strony taty jest równie źle... albo nawet jeszcze gorzej. Dlaczego o tym piszę? Ponieważ "współczesna" bohaterka powieści "Matki, żony, czarownice", Asia, uzyskała niezwykły spadek. Jest to nie tylko okazały dom we Francji, ten jest mniej ważny, bo to tylko mury, chociaż wiele się w nich wydarzyło. Asia uzyskała wiedzę o kobietach ze swojej rodziny, z której wynika, że były one nie tylko piękne, lecz mądre, kochające, niezwykłe, wyrastające ponad swoje czasy.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Przyznam, że książkę zaczęło czytać mi się kiepsko. Ploteczki z koleżankami, narzekanie na beznadziejnych facetów, coraz mniej wybredne żarty wraz z opróżnianiem kolejnych butelek wina... - O nie - pomyślałam. Nie takiej lektury się spodziewałam! Chciałam porządnej sagi, z historią i czarownicami w tle - i wszystko to dostałam, tylko kilkadziesiąt stron musiałam na to poczekać. Czy było warto? I tak, i nie.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Asia, o której już wspomniałam, to typowa "czterdziestka": po rozwodzie, zakochana w swoim drugim mężu i córce. Jednak chyba nie zdradzę wielkiej tajemnicy jeśli powiem, że mąż okaże się "ciapą", która zdradzi ją z koleżanką z pracy i Asia będzie musiała ułożyć sobie życie od nowa. Jej losy na tle historii kobiet, które autorka prezentuje, wypadają bardzo przeciętnie. A co takiego niezwykłego wydarzyło się wcześniej?&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Otóż wszystkie te kobiety łączy to, że mocno kochały i zostały mocno w tej miłości zranione. I tutaj, mam wrażenie, autorkę fantazja nieco poniosła. Mamy bowiem mezalians kobiety ze szlacheckiego rodu z chłopem i to jest okej. Dalej jednak pojawia się np. romans z Norwidem, którego córka odwiedza potem w przytułku, a ojciec umiera praktycznie na jej rękach - trochę traci nieprawdopodobieństwem. Dalej: fatalna historia o romansie czarownicy z inkwizytorem, w którym za grosz nie ma prawdopodobieństwa psychologicznego. A w międzyczasie pojawia się jeszcze wątek kobiety romansującej ze znanym malarzem, w czym bardzo kibicuje jej mąż... homoseksualista, przez którego została zgwałcona w noc poślubną, jednak potem zostają najlepszymi przyjaciółmi. Nie kupuję tych historii zupełnie.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Kupuję natomiast sam pomysł i jestem tu pełna uznania dla autorki, że odważyła się podjąć tak wielowątkową opowieść, w dodatku nie jest zapisana ona chronologicznie, a mimo to, poszczególne kawałki pasują do siebie, jeden logicznie wynika z drugiego, wzajemnie się uzupełniają. Poza tym bardzo podoba mi się pewna powtarzalność motywów, jakimi operuje autorka. Trudno powiedzieć, czy to przypadek, czy "coś" przekazywane w genach, czy też może po prostu fatum, które ciąży nad rodem Asi, ale żeby w pełni zrozumieć sens opisywanych historii, trzeba poznać je wszystkie.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Powieść oczywiście polecam, mimo pewnych niedociągnięć, szczególnie tym, którzy tak jak ja, uwielbiają wszelkie sagi i opowieści rodzinne. Przyjemna lektura, szczególnie w towarzystwie herbatki z malinami i koca :)&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;J. Miszczuk, Matki, żony, czarownice, Prószyński i S-ka, Warszawa 2011.&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6992323065685241316-1803174189531899628?l=slowoczytane.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://slowoczytane.blogspot.com/feeds/1803174189531899628/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://slowoczytane.blogspot.com/2011/10/wszystko-zostaje-w-rodzinie-matki-zony.html#comment-form' title='Komentarze (12)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6992323065685241316/posts/default/1803174189531899628'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6992323065685241316/posts/default/1803174189531899628'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://slowoczytane.blogspot.com/2011/10/wszystko-zostaje-w-rodzinie-matki-zony.html' title='Wszystko zostaje w rodzinie (Matki, żony czarownice - Joanna Miszczuk)'/><author><name>Skarletka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/10182092858074916975</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='28' src='http://3.bp.blogspot.com/_k20s7m9YgSY/S2XuocZy8FI/AAAAAAAAAEg/lWFwIYJjSNw/S220/Ania.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/-sb3nB6jygvY/Tp2-JUlVs2I/AAAAAAAABL8/q8wna89fpzc/s72-c/matki_zony_czarownice_miekka_2011.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>12</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6992323065685241316.post-4809115620652939404</id><published>2011-10-17T20:57:00.001+02:00</published><updated>2011-10-17T20:57:29.515+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='kryminał'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='ona pisze - polska'/><title type='text'>Weź sprawy w swoje łapy! (Strzeż się psa - Izabela Szolc)</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-7OM3vxdbDak/Tpx6WA01ImI/AAAAAAAABLo/p3WG55-7dEI/s1600/strzez-sie-psa.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://3.bp.blogspot.com/-7OM3vxdbDak/Tpx6WA01ImI/AAAAAAAABLo/p3WG55-7dEI/s1600/strzez-sie-psa.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;"Strzeż się psa" to moje drugie spotkanie, po "Nagiej" z Izabelą Szolc.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Spotkanie niezwykle udane, należy dodać.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Książka zaintrygowała mnie, gdyż jej podtytuł brzmi "Psi kryminał. O ile się nie mylę, istnieje książką "Sprawiedliwość owiec" (ktoś czytał?), gdzie śledztwo prowadzą owce, ale psy w roli detektywów wydały mi się równie ciekawe. Jednak czytając doszłam do wniosku, że jednak wcale nie o kryminał tu chodzi, lecz o nieco zjadliwą satyrę na nasze społeczeństwo.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Głównym bohaterem powieści jest Al, olbrzymi bloodhound. Mieszka wraz ze swoją panią Laurą na strzeżonym warszawskim osiedlu, gdzie właściwie nie spotyka się kundli, lecz wyłącznie psy rasowe (kundelek trafia tam zupełnie przypadkowo, zostaje wyrzucony z auta). Al jest beznadziejnie zakochany w Laurze, młodej kobiecie prowadzącej jednoosobową firmę, która co chwila sprowadza do domu nowych amantów.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Al natomiast jest psem niezwykle inteligentnym i elokwentnym, zresztą nie ma się co dziwić, skoro jego "dziadkowie", tj. rodzice Laury specjalizują się w filologii klasycznej i średniowiecznym włoskim. Al kulturą jest wręcz przesiąknięty, sypie łacińskim sentencjami jak z rękawa, ale świetnie też orientuje się kulturze współczesnej. Ponadto obserwuje i komentuje, a doprawdy jest co. Znajduje się bowiem w otoczeniu przeważnie młodych i przeważnie bogatych ludzi, którzy na przemian pracują, kopulują i konsumują, co mądremu psu chyba nie do końca się podoba.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Al ma również świetnych przyjaciół. Dialogi jakie psy prowadzą to mistrzostwo świata, tym bardziej, że mądrali i neurotyków wśród nich nie brakuje.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;A gdzie w tym wszystkim kryminał? Taki wątek, owszem, też jest. Otóż na strzeżonym osiedlu nagle zaczynają się pojawiać się zwłoki psów: skąd, dlaczego - nie wiadomo. Ludzie, jak to ludzie, są zajęci swoimi sprawami, ale czworonogi poprowadzą śledztwo. A czytelnik w tym czasie będzie miał okazję wciągnąć się w zakręconą narrację i na chwilę spojrzeć na świat z zupełnie innej niż dotychczas perspektywy.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Warto dodać, że książką na kilku ostatnich stronach zawiera opis działać i cele fundacji Viva!, a autorka całe tantiemy ze sprzedaży przekazuje właśnie na jej rzecz.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;I. Szolc, Strzeż się psa, Oficynka, Gdańsk 2011, s. 168.&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6992323065685241316-4809115620652939404?l=slowoczytane.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://slowoczytane.blogspot.com/feeds/4809115620652939404/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://slowoczytane.blogspot.com/2011/10/wez-sprawy-w-swoje-apy-strzez-sie-psa.html#comment-form' title='Komentarze (8)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6992323065685241316/posts/default/4809115620652939404'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6992323065685241316/posts/default/4809115620652939404'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://slowoczytane.blogspot.com/2011/10/wez-sprawy-w-swoje-apy-strzez-sie-psa.html' title='Weź sprawy w swoje łapy! (Strzeż się psa - Izabela Szolc)'/><author><name>Skarletka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/10182092858074916975</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='28' src='http://3.bp.blogspot.com/_k20s7m9YgSY/S2XuocZy8FI/AAAAAAAAAEg/lWFwIYJjSNw/S220/Ania.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-7OM3vxdbDak/Tpx6WA01ImI/AAAAAAAABLo/p3WG55-7dEI/s72-c/strzez-sie-psa.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>8</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6992323065685241316.post-8410395782850332701</id><published>2011-10-16T17:29:00.002+02:00</published><updated>2011-10-16T17:31:17.056+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='stosiki'/><title type='text'>Dawno nie było chwalenia się...</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;... a przecież wszyscy lubimy chwalić się nowymi książkami i czytać w komentarzach: "Ale Ci zazdroszczę!" :) Więc się chwalę, a co!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-DQtB5Mc-quw/Tpr2wzeKIWI/AAAAAAAABLg/ptjo73w4dTk/s1600/Obraz+020.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="240" src="http://1.bp.blogspot.com/-DQtB5Mc-quw/Tpr2wzeKIWI/AAAAAAAABLg/ptjo73w4dTk/s320/Obraz+020.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Od dołu (z wyjątkiem "Dziewczyn wojennych") do Mary Roach - książki kupione już jakiś czas temu na wielkiej wyprzy w Znaku&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Paula McCartney 'a wygrałam w Trójce, "Jaśnie Panicza" dostałam od wydawnictwa MG, "Nim zapadnie noc" przyszła z Rebisu, a książka o intrygującym tytule "Banana Yellow" z Janki.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Oczywiście najbardziej dumna jestem ze stosu "znakowego", gdyż za 6 świetnych książek zapłaciłam niecałe 100 zł.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Oczywiście to nie koniec przyjemności: właśnie czytam "Marzenie Celta" Llosy, równocześnie z biografią Flauberta Renaty Lis, "Strzeż się psa" Izabeli Szolc i ostatnią częścią "Cukierni pod Amorem". A z półki uśmiechają się do mnie dwa tomy Colette - ależ mam fajnie! :)&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6992323065685241316-8410395782850332701?l=slowoczytane.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://slowoczytane.blogspot.com/feeds/8410395782850332701/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://slowoczytane.blogspot.com/2011/10/dawno-nie-byo-chwalenia-sie.html#comment-form' title='Komentarze (34)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6992323065685241316/posts/default/8410395782850332701'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6992323065685241316/posts/default/8410395782850332701'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://slowoczytane.blogspot.com/2011/10/dawno-nie-byo-chwalenia-sie.html' title='Dawno nie było chwalenia się...'/><author><name>Skarletka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/10182092858074916975</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='28' src='http://3.bp.blogspot.com/_k20s7m9YgSY/S2XuocZy8FI/AAAAAAAAAEg/lWFwIYJjSNw/S220/Ania.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/-DQtB5Mc-quw/Tpr2wzeKIWI/AAAAAAAABLg/ptjo73w4dTk/s72-c/Obraz+020.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>34</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6992323065685241316.post-7861615579682780573</id><published>2011-10-15T19:51:00.002+02:00</published><updated>2011-10-15T20:36:37.358+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='muzycznie'/><title type='text'>W to mi graj, czyli subiektywny przewodnik muzyczny! (I)</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Nie wiem, czy kiedykolwiek już o tym pisałam, ale tak, jak nie wyobrażam sobie życia bez książek, tak chyba nie przeżyłabym bez muzyki. W drodze do i z pracy, słuchawki obowiązkowe. W pracy, radiowa "Trójka". W domu, przed zaśnięciem, może i wstyd, ale nauczyłam się słuchać audycji Marcina Wojciechowskiego w Zetce.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Mam wiele piosenek, do których często wracam, ostatnio też otworzyłam się na zupełnie nowe brzmienia i np. doszłam do zaskakujących wniosków, że Beyonce ma świetny głos i podoba mi się skoczna muzyka hiszpańska, do czego jeszcze kilka miesięcy temu nie przyznałabym się za żadne skarby świata.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Pomyślałam, że skoro piszę o książkach, skoro pisuję o filmach i kuchni - to czemu by nie dorzucić do tego zestawu i muzyki? Co prawda z bloga w zamierzeniu literackiego robi się trochę taki misz masz, ale w sumie... co z tego :)? &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Miłego odbioru zatem!&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;Numer jeden na Liście Przebojów Programu Trzeciego i ma mojej prywatnj liście przebojów również!&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;iframe allowfullscreen="" frameborder="0" height="279" src="http://www.youtube.com/embed/8UVNT4wvIGY" width="490"&gt;&lt;/iframe&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;Hit z reklamy Kinder Bueno. Kocham!&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;iframe allowfullscreen="" frameborder="0" height="279" src="http://www.youtube.com/embed/8A7YIyPmIQ0" width="490"&gt;&lt;/iframe&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;Lenny Kravitz z nowej płyty. Trochę kiczowaty tekst, świetny do słuchania we dwoje :)&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;iframe allowfullscreen="" frameborder="0" height="279" src="http://www.youtube.com/embed/0hGuUsp7_C8" width="490"&gt;&lt;/iframe&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;Nie rozumiem ani słowa (na dobra, wyłapałam "Chanel:) ), ale utwór ma tak pozytywną nutkę, że żadna jesień nie jest mi straszna :)&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;iframe allowfullscreen="" frameborder="0" height="279" src="http://www.youtube.com/embed/-F_9fgtEKYg" width="490"&gt;&lt;/iframe&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;I na koniec utwór, który kompletnie mnie zaskoczył, ale bardzo pozytywnie. Lady Gaga i Tony Bennet, to nie mogło się udać. A jednak! &lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;iframe allowfullscreen="" frameborder="0" height="279" src="http://www.youtube.com/embed/ZPAmDULCVrU" width="490"&gt;&lt;/iframe&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6992323065685241316-7861615579682780573?l=slowoczytane.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://slowoczytane.blogspot.com/feeds/7861615579682780573/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://slowoczytane.blogspot.com/2011/10/w-to-mi-graj-czyli-subiektywny.html#comment-form' title='Komentarze (13)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6992323065685241316/posts/default/7861615579682780573'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6992323065685241316/posts/default/7861615579682780573'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://slowoczytane.blogspot.com/2011/10/w-to-mi-graj-czyli-subiektywny.html' title='W to mi graj, czyli subiektywny przewodnik muzyczny! (I)'/><author><name>Skarletka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/10182092858074916975</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='28' src='http://3.bp.blogspot.com/_k20s7m9YgSY/S2XuocZy8FI/AAAAAAAAAEg/lWFwIYJjSNw/S220/Ania.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://img.youtube.com/vi/8UVNT4wvIGY/default.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>13</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6992323065685241316.post-2618607270688741155</id><published>2011-10-14T15:59:00.000+02:00</published><updated>2011-10-14T15:59:22.701+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='podróż sentymentalna'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='ona pisze - polska'/><title type='text'>(Prawie jak) Ameryka na peerelowskim blokowisku (Obrazki z Nebraski - Grażyna Trela)</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-3fo0FnUd9fY/Tpg_wi7PKRI/AAAAAAAABLY/ODnJ6x9u1E8/s1600/Obrazki-z-Nebraski_Grazyna-Trela%252Cimages_.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="200" src="http://1.bp.blogspot.com/-3fo0FnUd9fY/Tpg_wi7PKRI/AAAAAAAABLY/ODnJ6x9u1E8/s200/Obrazki-z-Nebraski_Grazyna-Trela%252Cimages_.jpg" width="127" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;"Obrazki z Nebraski" to książka bez fabuły i bez głównego bohatera, za to z wyraźnie określonym miejscem i czasem akcji. To blokowisko na jednym z osiedli, w roku 1969. W tym roku Amerykanie stanęli na Księżycu, a świat najmłodszego pokolenia mieszkającego w peerelowskiej &amp;nbsp;Nebrasce staje na głowie. Wszak wiek zobowiązuje: nie są już dziećmi, mają lat "jedenaście".&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Książka jest pamiętnikiem autorki, dlatego też, jak wspomniałam, brak tu klasycznej fabuły. To raczej kolaż ze wspomnień, które trzeba szybko spisać, by nie uleciały z głowy, by nie pochłonął ich szybki świat, w którym autorka żyje i który tak bardzo różni się od tego z roku 1969. Wtedy bowiem czas się zatrzymał: płynął powolnie, rozciągając się jak guma do życia.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Jaki jest ten świat? Słodko - gorzki, bo i takie bywa na ogół dzieciństwo i młodość, kiedy to wszystko jest nowe i wszystko przeżywa się pierwszy raz. Dlatego też temu okresowi towarzyszą aż takie emocje. Autorka wspomina zabawy na lodowisku, rozbicie syfonu, wyjadanie palcem oranżady z proszku oraz pierwszą, baaaardzo nietypową, inicjację seksualną. Kolorowo jednak nie jest: w sklepach nie tylko puste półki, ale od strony gór wieje halny, po którym zawsze ktoś popełnia samobójstwo. Na szkolnych korytarzach trwa katorga zwana w-fem jakiś malec traci oko, czego nikt nie zauważa, uczeń bije się z nauczycielką, jedne z chłopców, zwany Masą, z uporem maniaka spaceruje po torach, aby w końcu stracić tam życie, kolejny zaś marzy o zderzeniu z samochodem, żeby jego mózg zaczął normalnie funkcjonować.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Co mi się podoba to fakt, że autorka nie podejmuje się oceny przedstawianych wydarzeń, już z perspektywy osoby dorosłej. Po prostu: "stało się", "tak było" i komentarz wydaje się zbędny. Inna ciekawostka: prawie nie występują tu dorośli. Owszem, kilka wyjątków jest (np. Rysiu, który żeby wymigać się od wojska, tatuuję sobie przyrodzenie, które potem pokazuje w zamian za piwo, albo Elegant słuchający Hanki Ordonówny), ale przede wszystkim opisany zostaje świat dzieci. Przepraszam: już nie dzieci, młodzieży :)&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Nie ukrywajmy: takie książki już były, ale z drugiej strony: można by zapytać: a jakich jeszcze nie było? Dlatego też nie jest to żaden zarzut: przeciwnie. polecam przede wszystkim miłośnikom prozy inicjacyjnej, którą ja od czasów studiów uwielbiam.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Dodam jeszcze, że "Obrazków z Nebraski" z pewnością nie można zaliczyć do książek "grzecznych", chociaż wcale nie o tak zwane "momenty" tu chodzi, tych prawie nie ma. W czym zatem rzecz? Polecam sprawdzić :)&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;G. Trela, Obrazki z Nebraski, Prószyński i S-ka, 2011.&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6992323065685241316-2618607270688741155?l=slowoczytane.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://slowoczytane.blogspot.com/feeds/2618607270688741155/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://slowoczytane.blogspot.com/2011/10/prawie-jak-ameryka-na-peerelowskim.html#comment-form' title='Komentarze (5)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6992323065685241316/posts/default/2618607270688741155'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6992323065685241316/posts/default/2618607270688741155'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://slowoczytane.blogspot.com/2011/10/prawie-jak-ameryka-na-peerelowskim.html' title='(Prawie jak) Ameryka na peerelowskim blokowisku (Obrazki z Nebraski - Grażyna Trela)'/><author><name>Skarletka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/10182092858074916975</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='28' src='http://3.bp.blogspot.com/_k20s7m9YgSY/S2XuocZy8FI/AAAAAAAAAEg/lWFwIYJjSNw/S220/Ania.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/-3fo0FnUd9fY/Tpg_wi7PKRI/AAAAAAAABLY/ODnJ6x9u1E8/s72-c/Obrazki-z-Nebraski_Grazyna-Trela%252Cimages_.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>5</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6992323065685241316.post-6744675719037835340</id><published>2011-10-13T19:53:00.000+02:00</published><updated>2011-10-13T20:24:08.714+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='do zainspirowania się'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='być kobietą'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='do przemyślenia'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='ona pisze - polska'/><title type='text'>O życiu na 101%! (Magdalena Kulus - Blondyn i blondyna)</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-jvVvOpxF-Jc/TpclIQkAz0I/AAAAAAAABLQ/rO29A2EmoWo/s1600/blondyn-i-blondyna.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="200" src="http://3.bp.blogspot.com/-jvVvOpxF-Jc/TpclIQkAz0I/AAAAAAAABLQ/rO29A2EmoWo/s200/blondyn-i-blondyna.jpg" width="195" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Plan na dziś był taki, żeby przeleżeć w łóżku z książką i z paskudnym choróbskiem, ale jak wiadomo nie od dziś: książki mają wartość terapeutyczną, toteż pod wpływem lektury "Blondyna i Blondyny" wygrzebał się spod kocy i zasiadłam do komputera.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Określenia, jakie przychodzą mi na myśl po lekturze, to niezwykła, mądra, ciepła, optymistyczna, "przebudzająca" opowieść, oparta na notatkach z bloga prowadzonego przez autorkę. O sile życia, o małych - wielkich wyzwaniach, o przyjaźni, o pasji, o pełnej wyzwań codzienności. I wbrew pozorom, wcale nie jest to książka o chorobie, chociaż Magdalena Kulus od wielu lat choruje na zanik mięśni, porusza się na wózku (zwanym w książce elektrykiem) i potrzebuje pomocy przy najprostszych czynnościach. Nie przeszkadza jej to jednak w chodzeniu na koncerty, do biblioteki, napisaniu pracy doktoranckiej, prowadzeniu warsztatów dziennikarskich, pracy z dziećmi w przedszkolu i normalnej pracy w Urzędzie Miasta.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Autorce od 2007 towarzyszy Igor, tytułowy Blondyn. To pies asystent, który, jak sama p. Magdalena pisze, zmienił jej życie diametralnie. Opisuje to, jak ćwiczy z Igorem, jak spacerują, bawią się, podróżują, przełamują kolejne bariery, również te mentalne. A Igor to pies do zakochania się: mądry, opiekuńczy, czasami niesforny, łakomczuch nad łakomczuchy.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Książka Magdaleny Kulus zebrała już na blogach wiele ciepłych recenzji i ja chciałabym dołączyć się do tch zachwytów, bo i jest nad czym się zachwycać. Przede wszystkim autorka pokazuje, że tak naprawdę choroba nie jest żadną barierą, by żyć na 100%. Jeśli istnieją jakieś bariery, to wyłącznie w naszych głowach. Tak, to jest banał, ale "Blondyn i Blondyna" uświadamiają, że życie mamy jedno i tylko od nas zależy, czy spędzimy je aktywnie, ciesząc się każdą chwilą, czy też przewegetujemy przed telewizorem.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;A! Magdalena Kulus i jej niezwykły pies stali się pierwowzorami bohaterów jednej z powieści, którą napisała Monika Szwaja. Muszę koniecznie zapolować na nią w bibliotece (na książkę, nie Monikę Szwaję :) )&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Polecam! Książka działa jak najlepszy terapeuta!&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;M. Kulus, Blondyn i Blondyna, SOL, 2011, s. 261.&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6992323065685241316-6744675719037835340?l=slowoczytane.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://slowoczytane.blogspot.com/feeds/6744675719037835340/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://slowoczytane.blogspot.com/2011/10/o-zyciu-na-101-magdalena-kulus-blondyn.html#comment-form' title='Komentarze (10)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6992323065685241316/posts/default/6744675719037835340'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6992323065685241316/posts/default/6744675719037835340'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://slowoczytane.blogspot.com/2011/10/o-zyciu-na-101-magdalena-kulus-blondyn.html' title='O życiu na 101%! (Magdalena Kulus - Blondyn i blondyna)'/><author><name>Skarletka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/10182092858074916975</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='28' src='http://3.bp.blogspot.com/_k20s7m9YgSY/S2XuocZy8FI/AAAAAAAAAEg/lWFwIYJjSNw/S220/Ania.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-jvVvOpxF-Jc/TpclIQkAz0I/AAAAAAAABLQ/rO29A2EmoWo/s72-c/blondyn-i-blondyna.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>10</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6992323065685241316.post-5428077492329587152</id><published>2011-10-13T11:02:00.001+02:00</published><updated>2011-10-13T11:44:30.796+02:00</updated><title type='text'>Książka Mariki Krajniewskiej wędruje do... :)</title><content type='html'>Uff.... Rozwiązanie konkursu miało być wczoraj, ja wiem, ale katar, kaszel i gorączka skutecznie mnie wczoraj przegoniły od komputera - więc dzisiaj szybciutko nadrabiam zaległości.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Z programem do losowania nie ma co dyskutować: 4 to 4, a więc co się kryje za zakrętem sprawdzi... &lt;b&gt;CYRYSIA&lt;/b&gt;!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Gratuluję i proszę o kontakt!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-1Eyt-ogQNoU/Tpao3rHbP1I/AAAAAAAABLI/-JVZ4Nht6C4/s1600/cyrysia.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="240" src="http://3.bp.blogspot.com/-1Eyt-ogQNoU/Tpao3rHbP1I/AAAAAAAABLI/-JVZ4Nht6C4/s320/cyrysia.JPG" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6992323065685241316-5428077492329587152?l=slowoczytane.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://slowoczytane.blogspot.com/feeds/5428077492329587152/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://slowoczytane.blogspot.com/2011/10/ksiazka-mariki-kajniewskiej-wedruje-do.html#comment-form' title='Komentarze (11)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6992323065685241316/posts/default/5428077492329587152'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6992323065685241316/posts/default/5428077492329587152'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://slowoczytane.blogspot.com/2011/10/ksiazka-mariki-kajniewskiej-wedruje-do.html' title='Książka Mariki Krajniewskiej wędruje do... :)'/><author><name>Skarletka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/10182092858074916975</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='28' src='http://3.bp.blogspot.com/_k20s7m9YgSY/S2XuocZy8FI/AAAAAAAAAEg/lWFwIYJjSNw/S220/Ania.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-1Eyt-ogQNoU/Tpao3rHbP1I/AAAAAAAABLI/-JVZ4Nht6C4/s72-c/cyrysia.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>11</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6992323065685241316.post-6392222497746302672</id><published>2011-10-11T07:44:00.004+02:00</published><updated>2011-10-11T07:49:05.922+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='konkurs'/><title type='text'>Oddam książkę w dobre ręce :)</title><content type='html'>&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-vMgy4ppbDtg/TpPYuxeYkpI/AAAAAAAABLA/buADFk9AhsI/s1600/Za-zakretem_Marika-Krajniewska%252Cimages_big%252C13%252C978-83-622-2216-2.jpg" onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 218px; height: 320px;" src="http://1.bp.blogspot.com/-vMgy4ppbDtg/TpPYuxeYkpI/AAAAAAAABLA/buADFk9AhsI/s320/Za-zakretem_Marika-Krajniewska%252Cimages_big%252C13%252C978-83-622-2216-2.jpg" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5662107454601204370" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Wczoraj, robiąc przegląd wojsk (czytaj: przeglądając książki, które mam na półce), zauważyłam dwa egzemplarze "Za zakrętem" Mariki Krajniewskiej. A że aż takim maniakiem nie jestem, żeby upierać się przy posiadaniu dwóch takich samych książek, jedną chętnie oddam. Więcej informacji o książce i autorce znajdziecie na stronie &lt;a href="http://papierowymotyl.pl/wydawnictwo/nowosci/326-za-zakrtem.html"&gt;Papierowego Motyla&lt;/a&gt;. &lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Czytelniku! Jeśli chcesz sprawdzić, co znajduje się za zakrętem, napisz mi o tym w komentarzu, a ja jutro, wieczorem wyłonię zwycięzcę :)&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6992323065685241316-6392222497746302672?l=slowoczytane.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://slowoczytane.blogspot.com/feeds/6392222497746302672/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://slowoczytane.blogspot.com/2011/10/oddam-ksiazke-w-dobre-rece.html#comment-form' title='Komentarze (64)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6992323065685241316/posts/default/6392222497746302672'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6992323065685241316/posts/default/6392222497746302672'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://slowoczytane.blogspot.com/2011/10/oddam-ksiazke-w-dobre-rece.html' title='Oddam książkę w dobre ręce :)'/><author><name>Skarletka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/10182092858074916975</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='28' src='http://3.bp.blogspot.com/_k20s7m9YgSY/S2XuocZy8FI/AAAAAAAAAEg/lWFwIYJjSNw/S220/Ania.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/-vMgy4ppbDtg/TpPYuxeYkpI/AAAAAAAABLA/buADFk9AhsI/s72-c/Za-zakretem_Marika-Krajniewska%252Cimages_big%252C13%252C978-83-622-2216-2.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>64</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6992323065685241316.post-8191419253490385441</id><published>2011-10-09T16:51:00.013+02:00</published><updated>2011-10-10T20:44:06.646+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='koty'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='perełki'/><title type='text'>Kot kotu kotem (P. Wechterowicz - Każdy kot ma dwa końce)</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-KcCQiE2IAnI/TpG1DPAZT7I/AAAAAAAABKQ/uzjfewcgVxI/s1600/okladka-kot-maly.jpg" onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}"&gt;&lt;img src="http://1.bp.blogspot.com/-KcCQiE2IAnI/TpG1DPAZT7I/AAAAAAAABKQ/uzjfewcgVxI/s320/okladka-kot-maly.jpg" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5661505273753849778" style="float: left; margin-top: 0px; margin-right: 10px; margin-bottom: 10px; margin-left: 0px; cursor: pointer; width: 320px; height: 320px; " /&gt;&lt;/a&gt;&lt;div&gt;&lt;span class="Apple-style-span"&gt;&lt;u&gt;&lt;br /&gt;&lt;/u&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Perełka! Oto trzymam przed sobą książeczkę, któr&lt;span class="Apple-style-span"&gt;a zau&lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span"&gt;roczy każdego kotomaniaka i nie ma takiej opcji, że nie wywoła uśmiechu na twarzy. I przy okazji można znów poczuć się jak dziecko, gdyż niewiel&lt;/span&gt;e tu tekstu, za to dużo obrazków :)&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt;&lt;span class="Apple-style-span"&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Książeczka ta jest dziełem dwóch autorów: Przemysława Wechterowicza i Anny Nowocińskiej - Kwiatkowskiej. Ten pierwszy wziął na warsztat znane polskie przysłowia i przerobił je na kocie mądrości. I cóż, nie da się ukryć, że zmienione na kocią modłę, nabrały one nie tylko nowego znaczenia, ale i głębi. Jednocześnie zaś potraktowane w ten sposób stają się bliskie kotolubom, którzy wielu z nich (tych kocich mądrości) codziennie doświadczają na własnej skórze. Bo czyż nie jest prawdą, że np. kot rośnie w miarę jedzenia :)?&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;img src="http://2.bp.blogspot.com/-C2tQDp5Fn3U/TpM82Erw-ZI/AAAAAAAABK4/t-LYkyAXe3k/s320/nikt%2Bnie%2Bodgadnie.jpg" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5661936056202754450" style="display: block; margin-top: 0px; margin-right: auto; margin-bottom: 10px; margin-left: auto; text-align: center; cursor: pointer; width: 320px; height: 159px; " /&gt;&lt;/div&gt;&lt;/span&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Wielkie brawa należą się ilustratorce: dzięki jej obrazkom, to, co już autor tekstu wymyślił, nabiera nieco ironicznej wymowy - a ironię lubię, oj lubię :) A poza tym są po prostu, no cóż, śmieszne, koty na nich rozmaite: i grube i chude, i czarne i rude - po postu świat kocich łobuzów w miniaturze :)&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;span class="Apple-style-span"&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;img src="http://4.bp.blogspot.com/-sxY7ksbyPUY/TpG1V0v5BiI/AAAAAAAABKg/_fR3zz53osc/s320/nie%2Bchwal%2Bkota.jpg" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5661505593122817570" style="display: block; margin-top: 0px; margin-right: auto; margin-bottom: 10px; margin-left: auto; text-align: center; cursor: pointer; width: 320px; height: 166px; " /&gt;&lt;/div&gt;&lt;/span&gt;Dodam jeszcze, że kiedy przeglądałam książkę pierwszy raz, próbowałam patrząc na obrazek dojść do tego, jakie przysłowie ilustruje. Udało mi się tylko raz, niestety. Kto da więcej :)?&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;img src="http://1.bp.blogspot.com/-kLvHOuBY97s/TpG1KdFcjOI/AAAAAAAABKY/vFYdndT_hs0/s320/jak%2Btwoga.jpg" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5661505397792214242" style="display: block; margin-top: 0px; margin-right: auto; margin-bottom: 10px; margin-left: auto; text-align: center; cursor: pointer; width: 320px; height: 166px; " /&gt;&lt;div&gt;PS Po kliknięciu, obrazek powiększy się.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;P. Wechterowicz, Każdy kot ma dwa końce, ilustracje: Anna Nowocińska - Kwiatkowska, wyd. MG.&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6992323065685241316-8191419253490385441?l=slowoczytane.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://slowoczytane.blogspot.com/feeds/8191419253490385441/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://slowoczytane.blogspot.com/2011/10/kot-kotu-kotem-p-wechterowicz-kazdy-kot.html#comment-form' title='Komentarze (13)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6992323065685241316/posts/default/8191419253490385441'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6992323065685241316/posts/default/8191419253490385441'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://slowoczytane.blogspot.com/2011/10/kot-kotu-kotem-p-wechterowicz-kazdy-kot.html' title='Kot kotu kotem (P. Wechterowicz - Każdy kot ma dwa końce)'/><author><name>Skarletka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/10182092858074916975</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='28' src='http://3.bp.blogspot.com/_k20s7m9YgSY/S2XuocZy8FI/AAAAAAAAAEg/lWFwIYJjSNw/S220/Ania.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/-KcCQiE2IAnI/TpG1DPAZT7I/AAAAAAAABKQ/uzjfewcgVxI/s72-c/okladka-kot-maly.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>13</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6992323065685241316.post-7108718395468531995</id><published>2011-10-06T18:57:00.002+02:00</published><updated>2011-10-06T18:59:34.052+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='być kobietą'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='do przemyślenia'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='ona pisze - polska'/><title type='text'>Wspólnota kobiecych doświadczeń? (Kiedyś przy Błękitnym Księżycu - Katarzyna Enerlich)</title><content type='html'>&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-a0Vbm2fTrfA/To3eMBYnkMI/AAAAAAAABKI/sCLi3nQMXLg/s1600/enerlich313891_4907640_n.jpg" onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 214px; height: 320px;" src="http://3.bp.blogspot.com/-a0Vbm2fTrfA/To3eMBYnkMI/AAAAAAAABKI/sCLi3nQMXLg/s320/enerlich313891_4907640_n.jpg" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5660424604786069698" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Prozę Katarzyny Enerlich znam i lubię, jednak to, co spotkało mnie przy lekturze tej książki jest... inaczej: ostatni raz podobne emocje towarzyszyły mi dawno, dawno temu w trakcie czytania "Dziewczyny z zapałkami" Anny Janko. W obu przypadkach maksymalnie wczułam się w emocje głównych bohaterek. Zaczęłam czytać... i już nie mogłam przestać, na każdej stronie odnajdując uczucia, które w jakimś okresie życia i mi towarzyszyły. W obu przypadkach jest to nieco dziwne, gdyż nigdy nie miałam takich doświadczeń jak te opisywane w książkach.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;W mojej rodzinie zawsze była mama i tata, tata nigdy nie miał problemów z alkoholem, w miarę możliwości rodzice spełniali moje zachcianki, nigdy nie musiałam wykradać i sprzedawać książek, żeby móc kupić sobie nową bluzkę, nie musiałam się wstydzić przed rówieśnikami. Nigdy też nie straciłam dziecka, o ile wiem, w mojej rodzinie nie ma jakiś traumatycznych tajemnic, które ktoś przede mną ukrywa. Basia, bohaterka "Kiedyś przy Błękitnym Księżycu" różni się ode mnie jeszcze tym, że często zmieniała partnerów, tak naprawdę szukając bliskości, wikłała się w chore związki, trzykrotnie poroniła. A jednak...&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;No właśnie: a jednak. Chyba istnieje coś takiego, jak wspólnota doświadczeń, a może raczej stanów, uczuć - nie wiem, jak to nazwać - właściwa wszystkim kobietom. I dzięki temu odnajdują się one w historiach, które pozornie ich nie dotyczą? Bo ja &lt;i&gt;się &lt;/i&gt;w tej historii naprawdę odnalazłam, chociaż przecież zupełnie nie powinnam. Nie tylko ogromnie się wczułam, ale też wzruszyłam. Nie tylko się wzruszyłam, ale też zaczęłam zastanawiać nad rzeczami z pozoru banalnymi, a jednak ważnymi, o których autorka pisze. Nad tym, że nic w naszym życiu nie dzieje się przypadkowo, że gdzieś w tym wszystkim jest jakiś wyższy plan, którego możemy nie ogarniać, ale nie jesteśmy w stanie go uniknąć. Zamyśliłam się nad tym, że los często plącze ścieżki, aby potem wszystkie one zbiegły się w jakimś jedynym możliwym punkcie. I już tak całkiem banalnie przyszło mi na myśl, że chyba warto czasem pocałować wiele żab, żeby znaleźć tą jedną, która okaże się księciem :)&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Nie potrafię napisać, czy Katarzyna Enerlich napisała książkę wesołą czy smutną, swoją najlepszą, czy może przeciętną - zupełnie o tym w trakcie lektury nie myślałam, nie analizowałam. Dla mnie jest to jedna z książek już osobistych, do postawienia na półce, wracania myślami i pożyczenia przyjaciółce. Także Aniu droga, szykuj się na lekturę! :)&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;K. Enerlich, Kiedyś przy Błękitnym Księżycu, MG, s. 256.&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6992323065685241316-7108718395468531995?l=slowoczytane.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://slowoczytane.blogspot.com/feeds/7108718395468531995/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://slowoczytane.blogspot.com/2011/10/wspolnota-kobiecych-doswiadczen-kiedys.html#comment-form' title='Komentarze (10)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6992323065685241316/posts/default/7108718395468531995'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6992323065685241316/posts/default/7108718395468531995'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://slowoczytane.blogspot.com/2011/10/wspolnota-kobiecych-doswiadczen-kiedys.html' title='Wspólnota kobiecych doświadczeń? (Kiedyś przy Błękitnym Księżycu - Katarzyna Enerlich)'/><author><name>Skarletka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/10182092858074916975</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='28' src='http://3.bp.blogspot.com/_k20s7m9YgSY/S2XuocZy8FI/AAAAAAAAAEg/lWFwIYJjSNw/S220/Ania.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-a0Vbm2fTrfA/To3eMBYnkMI/AAAAAAAABKI/sCLi3nQMXLg/s72-c/enerlich313891_4907640_n.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>10</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6992323065685241316.post-725551910595012215</id><published>2011-10-04T13:51:00.003+02:00</published><updated>2011-10-04T13:52:54.995+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='ona pisze - polska'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='straszy'/><title type='text'>O dziwnych wypadkach odziedziczonych w spadkach (J.D. Bujak - Spadek)</title><content type='html'>&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-cFwGLuQGJwk/TorzRGrFKfI/AAAAAAAABJw/-VwvAc4gZwk/s1600/spadek.jpg" onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 312px;" src="http://2.bp.blogspot.com/-cFwGLuQGJwk/TorzRGrFKfI/AAAAAAAABJw/-VwvAc4gZwk/s320/spadek.jpg" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5659603356919081458" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify; "&gt;Hmm... jak tu napisać o książce, która podobała mi się ogromnie i którą mogę z czystym sumieniem polecić każdemu, ale jednocześnie ta sama książka rozczarowała mnie i trochę zdegustowała? Chodzi tu o "Spadek" J.D. Bujak. Powieść tę mocno przedyskutowałam z &lt;a href="http://moni-libri.blogspot.com/"&gt;Moni&lt;/a&gt; i - co ciekawe! - miałyśmy takie same odczucia. Z jednej strony zachwyt, super, och i ach, zaś z drugiej... no właśnie.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify; "&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify; "&gt;Małgorzata zwana Megi, niespodziewanie otrzymuje w spadku kamienicę w Krakowie. Kamienica jak kamienica: dobrze zlokalizowana, część można by wynająć, część przeznaczyć na jakiś sklep i czerpać z tego spore zyski. Tak by zapewne Megi zrobiła, gdyby jej ciotka nie zastrzegła w testamencie, że tak właśnie zrobić nie można. I do tego momentu uwag nie mam, pierwsze kilkadziesiąt stron czyta się rewelacyjnie. Ale idźmy dalej.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify; "&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify; "&gt;Szybko okazuje się, że dom jednak ma w sobie coś niezwykłego i dzieją się w nim różne zastanawiające rzeczy. Przykład? Proszę bardzo! W pokoju nagle robi się zimno, widok z okna zmienia się: można zobaczyć ulicę taką, jaką była kilkadziesiąt lat wcześniej, z piwnicy dochodzą dziwne odgłosy, a klucz, który chwilę wcześniej był zwykłym, chłodnym kluczem, nagle poparzył tego, kto miał zamiar go użyć. I póki co, dla mnie nadal rewelacja: co prawda sama już po kilku pierwszych takich incydentach zwiałabym z tego domu gdzie pieprz rośnie, ale Megi do strachliwych nie należy, tym bardziej, że na podorędziu ma przystojnego Jana, zawsze gotowego jej bronić.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Dalej niestety zaczynają się schody. Dziewczyna postanawia wyjaśnić, co tak naprawdę dzieje się w jej odziedziczonym spadku, kto lub co jest sprawcą tych wszystkich niewytłumaczalnych zdarzeń. I tutaj, moim zdaniem, następuje porażka na całej linii. Duchy w Krakowie - jasne, super! Ezoteryka, czary, wieńce z ziół - żaden problem. I teraz powinnam napisać: wszystko zaakceptuję, ale nie zniosę, nie uwierzę, nie przyjmę...!!! No właśnie, nie powiem co, gdyż nie chcę psuć niespodzianki, wszak na tym wyjaśnieniu opiera się cały sens tej powieści, którego nie chcę zdradzać. A rozczarowuje on ogromnie. Powtarzam: o-gro-mnie! &lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Uważam, że autorka zwyczajnie zmarnowała świetnie rozpoczętą powieść. Pozaczynała wątki, które wypadałoby doprowadzić do końca, lecz nie zrobiła tego. A szkoda mi tym bardziej, że właśnie te wątki zapowiadały się świetnie i to na nie najbardziej liczyłam. Np. autorka zasugerowała pokrewieństwo między Megi a Marianną, współczesną czarownicą. No właśnie: zasugerowała i co z tym dalej? Jeden z bohaterów zwraca się do Megi "Megan". Jestem wyczulona na takie szczegóły, spodziewałam się, że forma ta, pojawiająca się z całej książce tylko raz, coś wniesie do opowieści, jej użycie zostanie wyjaśnione - ale nie, nic takiego się nie stało. No i ostatnia sielska scena na plaży zmasakrowała (że użyję tego uniwersalnego słowa) cały, skądinąd przecież świetny, utwór. &lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Mogłabym tak wymieniać dłużej, ale nie chcę, gdyż, zaznaczam to kolejny raz: ta książka naprawdę zasługuje na uwagę i naprawdę czyta się ją z ogromnym zainteresowaniem, fabuła ogromnie wciąga. Marzy mi się jednak, żeby ktoś napisał ją jeszcze raz, z innym zakończeniem. Okej, miałam jakieś swoje oczekiwania, nie wymagam, żeby wszystkie książki kończyły się po mojej myśli... ale niech nie kończą się tak jak ta! &lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;A co mnie tak zdegustowało: proszę sprawdzić. Wiele osób takie zakończenie może jednak mocno ucieszyć :)&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;J.D. Bujak, Spadek, Prószyński i S-ka, Warszawa 2011.&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6992323065685241316-725551910595012215?l=slowoczytane.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://slowoczytane.blogspot.com/feeds/725551910595012215/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://slowoczytane.blogspot.com/2011/10/o-dziwnych-wypadkach-odziedziczonych-w.html#comment-form' title='Komentarze (24)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6992323065685241316/posts/default/725551910595012215'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6992323065685241316/posts/default/725551910595012215'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://slowoczytane.blogspot.com/2011/10/o-dziwnych-wypadkach-odziedziczonych-w.html' title='O dziwnych wypadkach odziedziczonych w spadkach (J.D. Bujak - Spadek)'/><author><name>Skarletka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/10182092858074916975</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='28' src='http://3.bp.blogspot.com/_k20s7m9YgSY/S2XuocZy8FI/AAAAAAAAAEg/lWFwIYJjSNw/S220/Ania.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/-cFwGLuQGJwk/TorzRGrFKfI/AAAAAAAABJw/-VwvAc4gZwk/s72-c/spadek.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>24</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6992323065685241316.post-4666961280402562154</id><published>2011-09-28T21:10:00.003+02:00</published><updated>2011-11-16T15:37:54.414+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='sztuka dobrego życia'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='SPA...z książką'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Dominique Loreau'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='ona pisze - azja'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='poradnik'/><title type='text'>O tym, dlaczego walizy Rachel Zoe nie robią na mnie wrażenia! (Sztuka prostoty - Dominique Loreau)</title><content type='html'>&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-R37Rj3C3aAU/ToNxZttpw1I/AAAAAAAABJo/IPN-FTtrEc0/s1600/sztuka-prostoty.jpg"&gt;&lt;img alt="" border="0" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5657490243489219410" src="http://1.bp.blogspot.com/-R37Rj3C3aAU/ToNxZttpw1I/AAAAAAAABJo/IPN-FTtrEc0/s320/sztuka-prostoty.jpg" style="cursor: hand; cursor: pointer; float: left; height: 320px; margin: 0 10px 10px 0; width: 207px;" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Jeśli śledzicie na Facebooku plotkarskie portale o gwiazdach, modzie, mydle i powidle (ja śledzę!), to z pewnością rzuciło Wam się w oczy &lt;a href="http://fashionista.com/uploads/2011/09/suitcases.jpeg"&gt;TO&lt;/a&gt; zdjęcie. Mnie się dziś rzuciło kilka razy. Do kogo należy ten stos walizek? Do Rechel Zoe, jest to znana stylistka, której bagaż podręczny na Paris Fashion Week wygląda właśnie tak. Co może w nim mieć? Futra z norek? Suknie od Diora? Czy może szpilki z czerwoną podeszwą od Louboutina? Nieważne! Mogłaby dziś tam spakować samą Coco Chanel i mieć tych walizek pięć razy tyle, a na mnie i tak nie zrobiłaby wrażenia. Dlaczego? Bo czytam "Sztukę prostoty" Dominique Loreau, ha!&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;O książce wspominałam już &lt;a href="http://slowoczytane.blogspot.com/2011/09/o-tym-co-czytam-gdy-nie-chce-mi-sie.html"&gt;tutaj&lt;/a&gt;, a zainteresowałam się nią na fali ogólnego zainteresowania zdrowym odżywieniem, teorią pięciu przemian, medycyną chińską - a stąd już do "Sztuki prostoty" naprawdę nie daleko, autorka bowiem zachodniemu stylowi życia przeciwstawia minimalistyczną filozofię Japończyków, którzy praktykują ją w życiu codziennym&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Z książką Dominique Loreau trudno dyskutować, gdyż intuicyjnie wyczuwa się, że to, co pisze, jest słuszne, chociaż jednak, mimo wszystko, trudne do wprowadzenia w życie.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Pozbądź się rzeczy, które zaśmiecają twoje otoczenie. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Pozbądź się emocji, które zatruwają twój umysł. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Mniej znaczy więcej, więc rezygnuj ze wszystkiego, co nie jest ci niezbędne do życia. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Wsłuchaj się w siebie. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Medytuj. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Ćwicz. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Nie przejadaj się. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Wybieraj produkty najwyższej jakości. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Słuchaj inspirującej muzyki, czytaj mądre książki, spaceruj, dbaj o ciało na równi z umysłem. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Banały, prawda? Ale nietrudno zauważyć, że aby chociaż część z nich wprowadzić w życie, trzeba ogromnej dyscypliny i czasu. Ja generalnie skłonności do minimalizmu nie przejawiam, lubię mieć wszystkiego dużo: dużo książek, dużo ubrań, dużo jedzenia, dużo energii itd., i nie wyobrażam sobie, że miałabym poprzestać na kilku najważniejszych książkach na półce, oddać połowę sukienek, zadowolić się miseczką ryżu i warzywami oraz medytować przez kilka godzin.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Książka ta ma jednak kilka niewątpliwych zalet. Po pierwsze pokazuje, że można. Że rozszalały konsumpcjonizm wcale nie czyni naszego życia bogatszym. Że to siebie samych powinniśmy stawiać na pierwszym miejscu, gdyż tylko kochając siebie, możemy kochać innych. To, co mi się podobało to fakt, że autorka nie zachęca do umartwiania się, lecz nieustannej pracy nas sobą, dbania o siebie, traktowania najlepiej, jak to możliwe. I zapewnia, że nie potrzebujemy do tego sterty walizek z markowymi ubraniami, gdyż mając przesyt i tak nie będziemy potrafili się nim cieszyć. Proste? Proste!&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Polecam - ot, dla złapania równowagi, dla inspiracji, dla przewartościowania kilku rzeczy. A że jesień zawsze uważałam za dobry czas na zmiany, to udało mi się dobrze z tą lekturą wstrzelić.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;D. Loreau, Sztuka prostoty, Czarna Owca, Warszawa 2010, s. 255.&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6992323065685241316-4666961280402562154?l=slowoczytane.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://slowoczytane.blogspot.com/feeds/4666961280402562154/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://slowoczytane.blogspot.com/2011/09/o-tym-dlaczego-walizy-rachel-zoe-nie.html#comment-form' title='Komentarze (5)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6992323065685241316/posts/default/4666961280402562154'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6992323065685241316/posts/default/4666961280402562154'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://slowoczytane.blogspot.com/2011/09/o-tym-dlaczego-walizy-rachel-zoe-nie.html' title='O tym, dlaczego walizy Rachel Zoe nie robią na mnie wrażenia! (Sztuka prostoty - Dominique Loreau)'/><author><name>Skarletka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/10182092858074916975</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='28' src='http://3.bp.blogspot.com/_k20s7m9YgSY/S2XuocZy8FI/AAAAAAAAAEg/lWFwIYJjSNw/S220/Ania.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/-R37Rj3C3aAU/ToNxZttpw1I/AAAAAAAABJo/IPN-FTtrEc0/s72-c/sztuka-prostoty.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>5</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6992323065685241316.post-3504888366485100013</id><published>2011-09-27T19:37:00.005+02:00</published><updated>2011-09-27T19:43:52.608+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Magdalena Samozwaniec'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='na jeden wieczór'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='do śmiechu'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='ona pisze - polska'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='perełki'/><title type='text'>O książce pisanej dla pieniążków (Kartki z pamiętnika młodej mężatki - Magdalena Samozwaniec)</title><content type='html'>&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-8M8dIr8kMRU/ToIJ8tDR_sI/AAAAAAAABJY/wnOYTGHV6Qk/s1600/kartki-z-pamietnika-mlodej-mezatki_200.jpg" onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 292px;" src="http://4.bp.blogspot.com/-8M8dIr8kMRU/ToIJ8tDR_sI/AAAAAAAABJY/wnOYTGHV6Qk/s320/kartki-z-pamietnika-mlodej-mezatki_200.jpg" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5657095020420923074" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Książek Magdaleny Samozwaniec nie czytam za często. Ba! Czytam je rzadko i jest to mój kolejny czytelniczy paradoks, gdyż "szaloną Madzię" uwielbiam, imponuje mi jej poczucie humoru, lubię czytać o jej koligacjach rodzinnych, lubię jej sposób pisania. Dlatego też z ogromną przyjemnością dorwałam się dziś rano do "Kartek z pamiętnika młodej mężatki" i równie dziś rano je skończyłam.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;"Kartki z pamiętnika młodej mężatki" to lektura króciutka, poprzedzona przedmową Rafała Podrazy, uzupełniona przezabawnym tekstem "Trudności z doktorem" i zakończona posłowiem Jana Wróbla oraz chronologią wypadków majowych w Warszawie, o których za chwilę.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Wieści gminne niosą, że młodziutka Magdalena Samozwaniec, mimowolny świadek przewrotu majowego, postanowiła wykorzystać sprzyjające okoliczności i zaistnieć na scenie literackiej (a przy okazji zarobić trochę pieniążków). Inna geneza tego dziełka brzmi następująco: Madzi i Lilce owych pieniążków zabrakło i poratował je dobry znajomy rodziny, Marian Sztajnsberg, zlecając napisanie, w ciągu jednej nocy, satyry o tym, co działo się w maju 1926 roku. Oczywiście za pieniądze, których siostrom ciągle brakowało. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Jakby nie było, powstała książeczka przezabawna. Główną bohaterką jest Mimi Bigourdan, Polka, która jakiś czas mieszkała w Paryżu. Młodziutka mężatka trafia do swojej ukochanej Warszawy, nie ma jednak pojęcia, jak wygląda w niej życie i jej spostrzeżenia są mocno... niecodzienne. Mimi sama o sobie mówi, że jest "śliczną blondynką", której ślicznie w różowym i która "jest zapracowana wyglądaniem", a marzy o tym, żeby "móc raz odpocząć choć chwilę od wyglądania w ogóle". Dziewczyna nigdy nie interesowała się polityką, toteż zupełnie nie rozumie, co się dzieje na ulicy. A, tak jak autorka książki, staje się mimowolnym świadkiem przewrotu majowego, którego wypadki ogląda z okien hotelu "Bristol". Zginęły w nich wówczas 379 osoby. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Mimi nie rozumie nic z tego, co dzieje się za oknami hotelu "Bristol". Padają strzały - ale kto strzela, po co strzela i do kogo strzela, tego już Mimi nie wie - i właśnie w tej jej niewiedzy tkwi istota komizmu. Ach, no i może jeszcze w Kaziu - talizmanie, który jednak po tym, co Mimi przeżyła, dziwnie traci na atrakcyjności.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Ważnym uzupełnieniem relacji Mimi, jest posłowie Jana Wróbla, który niewtajemniczonemu w historię czytelnikowi tłumaczy, jak to w maju 1926 roku naprawdę było.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Równie dobrze wypada króciutki tekst "Trudności z doktorem". Mówi on o tym, że przed lekarzem lepiej nie zdradzać, co tkwi w zakamarkach kobiecej duszy, gdyż ten zaraz znajdzie na to odpowiedni paragraf w swojej tyleż mądrej, co uwłaczającej kobiecej wyjątkowości księdze medycznej - komedia!&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Polecam czytanie Magdaleny Samozwaniec. Co prawda sama za znawczynię jej twórczości absolutnie się nie uważam, jednak nie rozczarowała mnie żadna z jej dotychczas przeczytanych książek, a podobno najlepsze jeszcze przede mną. Mam nadzieję, że uda mi się to sprawdzić w najbliższym czasie! :)&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;M. Samozwaniec, Kartki z pamiętnika młodej mężatki, W.A.B., Warszawa 2011, s. 111.&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6992323065685241316-3504888366485100013?l=slowoczytane.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://slowoczytane.blogspot.com/feeds/3504888366485100013/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://slowoczytane.blogspot.com/2011/09/o-ksiazce-pisanej-dla-pieniazkow-kartki.html#comment-form' title='Komentarze (11)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6992323065685241316/posts/default/3504888366485100013'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6992323065685241316/posts/default/3504888366485100013'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://slowoczytane.blogspot.com/2011/09/o-ksiazce-pisanej-dla-pieniazkow-kartki.html' title='O książce pisanej dla pieniążków (Kartki z pamiętnika młodej mężatki - Magdalena Samozwaniec)'/><author><name>Skarletka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/10182092858074916975</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='28' src='http://3.bp.blogspot.com/_k20s7m9YgSY/S2XuocZy8FI/AAAAAAAAAEg/lWFwIYJjSNw/S220/Ania.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/-8M8dIr8kMRU/ToIJ8tDR_sI/AAAAAAAABJY/wnOYTGHV6Qk/s72-c/kartki-z-pamietnika-mlodej-mezatki_200.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>11</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6992323065685241316.post-4235777847022870634</id><published>2011-09-26T21:32:00.004+02:00</published><updated>2011-09-26T21:35:56.439+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='książki po których ma się dobre sny'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='do śmiechu'/><title type='text'>Jak (nie) dobrze mieć sąsiada! (Dyskretny urok Fernet Branca - James Paterson - Hamilton)</title><content type='html'>&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-zvUbhFv9RTY/ToDTd1fekEI/AAAAAAAABJQ/F4JS4nIuclQ/s1600/dyskretny-urok-fernet-branca_james-hamilton-paterson.jpg" onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 182px; height: 300px;" src="http://4.bp.blogspot.com/-zvUbhFv9RTY/ToDTd1fekEI/AAAAAAAABJQ/F4JS4nIuclQ/s320/dyskretny-urok-fernet-branca_james-hamilton-paterson.jpg" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5656753641506115650" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify; "&gt;Od dawna miałam ochotę właśnie tak rozpocząć recenzję i właśnie nadarzyła się okazja. A więc: polecam, polecam, polecam! A co? "Dyskretny urok Fernet Branca"! James Hamilton - Paterson napisała książkę z taką swadą, z takim polotem, że proszę mi wierzyć, iż rzadko się coś takiego w literaturze spotyka!&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify; "&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify; "&gt;Czym jest tytułowy Fernet Branca? Alkoholem, a jakże! I tak się jakoś dziwnie składa, że dwoje głównych bohaterów, Gerald i Marta, spotykają się zawsze wtedy, gdy butelka tego zacnego trunku znajduje się w pobliżu. Z tego to też powodu ona ma go za skończonego alkoholika, a on ją postrzega jako wyuzdaną pijaczkę. Ale od początku.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify; "&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify; "&gt;Toskania. Ona i on kupują dwa sąsiadujące ze sobą domy, po to, by oddawać się pracy twórczej. Oboje są artystami, lecz artystami skrajnie różnymi. On, ghostwriter piszący biografie sławnych osób, sfrustrowany esteta z wyrafinowanym gustem. Ona, kompozytorka, fatalnie mówiąca po angielsku, z kompleksem Europy Wschodniej. Oboje wprowadzając się, mieli nadzieję, że sąsiadów nie będzie. Oboje mają o sobie jak najgorsze zdanie... ale przecież wiadomo, że kto się czubi, ten się lubi!&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify; "&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify; "&gt;Książkę i filmów o Toskanii czytałam wiele, ale to, co mamy tutaj, zupełnie zrywa ze schematem, jaki znałam. No bo z czym kojarzy się Toskania? Z pięknymi widokami? No owszem, są, ale gdzieś na drugim planie, bohaterowie jakoś specjalnie nie zawracają sobie nimi głowy. Dobre jedzenie? W tym przoduje Gerald, który przygotowuje potrawy... z kociego mięsa, stosuje dziwne proporcje, a na powitanie przynosi Marcie lody czosnkowe (które, nawiasem mówiąc, nie robią na niej wrażenia, gdyż okazują się mdłe!). Marta natomiast raczy swojego sąsiada "szonką" i brejowatą kaszą - a wszystko to dyskretnie podlane Fernet Branca. No i cóż: sąsiedzi początkowo wcale nie pałają do siebie sympatią, chociaż sporo energii wkładają w to, by udawać, że jednak trochę się lubią.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify; "&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify; "&gt;A zakończę tak, jak zaczęłam: polecam, polecam, polecam! "Dyskretny urok Fernet Branca" dostarczył mi świetnej rozrywki na kilka godzin... no i ten styl. I ta Toskania. I Fernet Branca (co to może być?) - ach! :)&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify; "&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify; "&gt;J. Hamilton - Paterson, Dyskretny urok Fernet Branca, wyd. Bona, Kraków 2011, s. 316.&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6992323065685241316-4235777847022870634?l=slowoczytane.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://slowoczytane.blogspot.com/feeds/4235777847022870634/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://slowoczytane.blogspot.com/2011/09/jak-nie-dobrze-miec-sasiada-dyskretny.html#comment-form' title='Komentarze (9)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6992323065685241316/posts/default/4235777847022870634'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6992323065685241316/posts/default/4235777847022870634'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://slowoczytane.blogspot.com/2011/09/jak-nie-dobrze-miec-sasiada-dyskretny.html' title='Jak (nie) dobrze mieć sąsiada! (Dyskretny urok Fernet Branca - James Paterson - Hamilton)'/><author><name>Skarletka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/10182092858074916975</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='28' src='http://3.bp.blogspot.com/_k20s7m9YgSY/S2XuocZy8FI/AAAAAAAAAEg/lWFwIYJjSNw/S220/Ania.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/-zvUbhFv9RTY/ToDTd1fekEI/AAAAAAAABJQ/F4JS4nIuclQ/s72-c/dyskretny-urok-fernet-branca_james-hamilton-paterson.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>9</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6992323065685241316.post-2872182310665411136</id><published>2011-09-20T19:23:00.003+02:00</published><updated>2011-09-20T19:28:00.453+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='kryminał'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='do śmiechu'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='ona pisze - polska'/><title type='text'>Rozweselacz doskonały! (Morderstwo niedoskonałe - Agnieszka Krawczyk)</title><content type='html'>&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-0qXLs0X3Lj8/TnjMUqlrKKI/AAAAAAAABJI/HyC8zqxoKBk/s1600/morderstwo-niedoskonale_agnieszka-krawczyk.jpg" onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 198px; height: 320px;" src="http://4.bp.blogspot.com/-0qXLs0X3Lj8/TnjMUqlrKKI/AAAAAAAABJI/HyC8zqxoKBk/s320/morderstwo-niedoskonale_agnieszka-krawczyk.jpg" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5654493987565414562" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Pracowaliście kiedyś w wydawnictwie? Albo inaczej: chcielibyście pracować w wydawnictwie? Bo ja tak! To znaczy: tak, chciałabym pracować w wydawnictwie, chociażby dlatego, żeby mieć dostęp do nowych książek, pracować z tekstem, czytać pozycje nadesłane przez debiutantów... ach :)&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Bohaterowie Agnieszki Krawczyk mają to szczęście. Jednak ich miejsce pracy jest dość nietypowe. Przede wszystkim wyznaje się tam zasadę, że wydawać należy dużo i szybko, z czego wynikają komiczne sytuacje np. książka, która jest gotowa do wydruku, zapisana została w całości jako jedno długie zdanie. Albo też prezes chce wydać "dobrze rokującego autora", którego powieść to kompletna chała. Ale nic to, tu do akcji wkraczają dzieli redaktorzy: Mareczek, Adela, Mizera i Marta. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Autorowi powieść nie wyszła? Poprawi się, a właściwie napisze od nowa, żaden problem! Jest konkurs literacki, w którym można wygrać pieniądze i wycieczkę? Redaktorzy na poczekaniu tworzą team zwany Lady Zgagą i obmyślają fabułę kryminału. Brakuje pomysłów? A czemu by nie przebrać jednego z nich za wielką czerwoną mysz i ustawić pod bankiem? Inspiracja jak się patrzy! Mało tego: autor książki-chały-która-ma-być-bestsellerem zaginął? Pragnie zmienić płeć? Paraduje w damskich ciuszkach? Tym śmieszniej!&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;"Morderstwo niedoskonałe" to świetna powieść na smutki małe i duże. I baaardzo przypomina mi klimatem książki Joanny Chmielewskiej, to ten sam typ dowcipu! Jeśli lubicie zabawnych, nieco "ciapowatych" bohaterów (Mareczek) - polecam! Jeśli wolicie wiecznie roztargnionych intelektualistów (Mizera) - polecam! A szczególnie polecam Adelę w dziwacznych swetrach, która w roli detektywa - amatora spisuje się świetnie :) &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;W notce o autorce można przeczytać: &lt;i&gt;Pisze wyłącznie zabawne książki, które mają przynieść czytelnikowi uśmiech i chwilę odpoczynku. &lt;/i&gt;Trzymam kciuki za tą misję!&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;A. Krawczyk, Morderstwo niedoskonałe, SOL, 2011, 285.&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6992323065685241316-2872182310665411136?l=slowoczytane.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://slowoczytane.blogspot.com/feeds/2872182310665411136/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://slowoczytane.blogspot.com/2011/09/rozweselacz-doskonay-morderstwo.html#comment-form' title='Komentarze (17)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6992323065685241316/posts/default/2872182310665411136'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6992323065685241316/posts/default/2872182310665411136'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://slowoczytane.blogspot.com/2011/09/rozweselacz-doskonay-morderstwo.html' title='Rozweselacz doskonały! (Morderstwo niedoskonałe - Agnieszka Krawczyk)'/><author><name>Skarletka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/10182092858074916975</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='28' src='http://3.bp.blogspot.com/_k20s7m9YgSY/S2XuocZy8FI/AAAAAAAAAEg/lWFwIYJjSNw/S220/Ania.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/-0qXLs0X3Lj8/TnjMUqlrKKI/AAAAAAAABJI/HyC8zqxoKBk/s72-c/morderstwo-niedoskonale_agnieszka-krawczyk.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>17</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6992323065685241316.post-3137909521731060565</id><published>2011-09-19T19:44:00.001+02:00</published><updated>2011-09-19T19:44:54.185+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='bożena żak cyran'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='must have'/><title type='text'>O tym co czytam, gdy nie chce mi się nawet czytać :)</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify; "&gt;Generalnie miałam napisać recenzję prześmiesznej książki Agnieszki Krawczyk "Morderstwo niedoskonałe", ale dygresja do tekstu wyszła mi tak długa, że dzisiaj zaprezentuję dygresję, a jutro recenzję :)&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify; "&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify; "&gt;Recenzje w ostatnim czasie dodaję w tempie zawrotnym, ale, jak to już na FB pisałam, dopadła mnie pierwsza jesienna chandra, której z jednej strony nie miałam się zamiaru poddawać, a z drugiej zaowocowała ona tym, że nie chciało mi się czytać. Co oczywiście nie oznacza, że nie czytałam zupełnie nic, bo i owszem, czytałam, ale raczej gazety niż książki, a jeśli już książki, to raczej takie, które powieściami nie są. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify; "&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify; "&gt;Co więc czytałam? Przede wszystkim kupiłam sobie dwie książki &lt;b&gt;Bożeny Żak-Cyran&lt;/b&gt;, które gorąco polecam osobom, które chcą się zdrowo i niekoniecznie skomplikowanie odżywiać.  Pierwsza z nich, "&lt;a href="http://www.galaktyka.com.pl/product,,53,6.html"&gt;Energia życia, energia pożywienia&lt;/a&gt;" to książka poradnikowa, traktująca o tym, iż zdrowie nie zawsze oznacza tyle, co brak chorób. I wbrew pozorom jest to bardziej książka filozoficzno - psychologiczna, niż typowo kulinarna. Nie mądruję się jeszcze za dużo, gdyż zostało mi kilkadziesiąt stron do końca, ale refleksjami na pewno się podzielę. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify; "&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify; "&gt;Natomiast "&lt;a href="http://www.galaktyka.com.pl/product,,56,6.html"&gt;Odnowa na talerzu&lt;/a&gt;" to już nie teoria, a praktyka, czyli ogromny zbiór przepisów. Efektem zakupu jest to, iż dziś w pracy jadłam sobie pieczywo razowe z pasztetem z czerwonej soczewicy - własnej roboty, a co! :) Książkę w tej chwili testuje moja mama i mam nadzieję załapać się na efekt tych testów :)&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify; "&gt;A jeśli ktoś ma ochotę na dwa w jednym, czyli teorie i przepisy, polecam skromniutką, jeśli chodzi o objętość, "&lt;a href="http://www.galaktyka.com.pl/product,,55,6.html"&gt;Kuchnię zdrowia i młodości&lt;/a&gt;": to ona narobiła mi ochoty, żeby jeść gruszki z kaszą jaglaną, potrawy z warzyw sezonowych i uważnie obserwować swój organizm.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify; "&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify; "&gt;A co planuję sobie kupić? Wpadły mi w oko dwa tytuły, na które natrafiłam w sierpniowym "Sensie" (z pięknymi portretami Beaty Pawlikowskiej w środku). Chodzi mi o "&lt;a href="http://www.czarnaowca.pl/psychologia/sztuka_prostoty,p644995999"&gt;Sztukę prostoty&lt;/a&gt;" i "&lt;a href="http://www.czarnaowca.pl/psychologia/sztuka_umiaru,p409198117"&gt;Sztukę umiaru&lt;/a&gt;" &lt;b&gt;Dominique Loreau&lt;/b&gt; (swoją drogą polecam blog: &lt;a href="http://minimalist-ka.blogspot.com/"&gt;http://minimalist-ka.blogspot.com/&lt;/a&gt; - szkoda, że autorka tak rzadko dodaje posty, ale z drugiej strony... umiar, umiar, umiar). &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify; "&gt;Autorka książek od kilku lat mieszka w Japonii i jest zachwycona tamtejszym minimalistycznym sposobem życia. W "Sensie" przedstawiono to bardzo obrazowo: miseczka ryżu zamiast pizzy XXL. I piszę to ja, z do połowy zjedzonym Lionem w ręce, ale nic to, wszak lekturę mam dopiero przed sobą, a nie za :)&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify; "&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify; "&gt;I tak właśnie wygląda moja "dygresja" do "Morderstwa niedoskonałego", które oczywiście zrecenzuję. I tak sobie myślę, że chyba jednak częściej będę pisać o tym, co chcę przeczytać - od razu czuję się bardziej zmotywowana! :)&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6992323065685241316-3137909521731060565?l=slowoczytane.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://slowoczytane.blogspot.com/feeds/3137909521731060565/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://slowoczytane.blogspot.com/2011/09/o-tym-co-czytam-gdy-nie-chce-mi-sie.html#comment-form' title='Komentarze (12)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6992323065685241316/posts/default/3137909521731060565'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6992323065685241316/posts/default/3137909521731060565'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://slowoczytane.blogspot.com/2011/09/o-tym-co-czytam-gdy-nie-chce-mi-sie.html' title='O tym co czytam, gdy nie chce mi się nawet czytać :)'/><author><name>Skarletka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/10182092858074916975</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='28' src='http://3.bp.blogspot.com/_k20s7m9YgSY/S2XuocZy8FI/AAAAAAAAAEg/lWFwIYJjSNw/S220/Ania.JPG'/></author><thr:total>12</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6992323065685241316.post-3067124098824011776</id><published>2011-09-13T20:54:00.004+02:00</published><updated>2011-09-14T09:47:19.055+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='ona pisze - ameryka'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='elizabeth gilbert'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='biografia'/><title type='text'>O mężczyźnie, który może wszystko (Ostatni taki Amerykanin - Elizabeth Gilbert)</title><content type='html'>&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-BzOONnfM32k/Tm-nAqrk_7I/AAAAAAAABJA/-WmLgotj2vw/s1600/Ostatni_taki_Amerykanin_5393366.jpg" onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 213px; height: 320px;" src="http://4.bp.blogspot.com/-BzOONnfM32k/Tm-nAqrk_7I/AAAAAAAABJA/-WmLgotj2vw/s320/Ostatni_taki_Amerykanin_5393366.jpg" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5651919687272169394" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Elizabeth Gilbert jak dotąd przeczytałam wszystko, co zostało wydane w Polsce i jest to jedna z moich ulubionych autorek. Oczywiście jedne książki podobały mi się mniej ("Ludzie z wysp"), jedne bardziej ("&lt;a href="http://slowoczytane.blogspot.com/2010/07/rozterki-jeszcze-nie-mezatki-i-ze-cie.html"&gt;I że Cię nie opuszczę...&lt;/a&gt;"), a w innych po prostu się zakochałam, chociaż teraz akurat tę książkę nazywa się kiczowatą i pseudo-uduchowioną (dobrze wiemy, o której mówię). "Ostatni taki Amerykanin" jest bez wątpienia jedną z najciekawszych powieści w tym rankingu i właściwie trudno mi powiedzieć, czy bardziej podobało mi się to tzw. "pseudo-uduchowienie" z jej pierwszej znanej mi powieści, czy biografia, którą tyle co skończyłam czytać.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Nie ukrywam, że z człowiekiem o imieniu Eustace Conway (polecam wpisanie imienia i nazwiska w wyszukiwarkę) pierwszy raz spotkałam się właśnie w tej książce, chociaż w Ameryce jest to postać powszechnie znana. Kim jest Eustace? Człowiekiem, który "jako siedemnastolatek zamieszkał w głuszy i trzydzieści lat później wciąż tam jest". To człowiek, który żyje jak nomada, mieszka w swoim indiańskim tipi i jest tytanem pracy. Eustace ma misję: namówić ludzi, żeby nie żyli w pudełkach, nie jeździli pudełkami, nie odwiedzali się w pudełkach innych ludzi. Jego życiowym celem było, chociaż może jest nadal, nakłonienie jak największej liczby osób, żeby żyli jak najbliżej przyrody, korzystali z rozwiązań, które wieki temu zostały wymyślone przez ich przodków. W tym celu tworzy swój raj, swoją utopię, Żółwią Wyspę. Jest to ogromna połać lasu, gdzie Eustace hoduje warzywa, zwierzęta, poluje, pije wodę ze strumienia, a kolejni hipisi, idealiści i ekolodzy przyłączają się do niego... by równie szybko odejść. Eustace nie jest bowiem człowiekiem, który co rano zrywa się o świecie i biega po mokrej trawie. O świecie Eustace pracuje, ciężko pracuje. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Eustace jest człowiekiem, dla którego nie ma rzeczy niemożliwych. Konno, wraz z dwójką przyjaciół przemierza w poprzek Amerykę, w takim czasie, jakiego nikt przed nim nie osiągnął. Kiedy spotykani na jego drodze ludzie deklarowali, że również chcieliby zdobyć się na coś tak szalonego, odpowiadał bez cienie wątpliwości w głosie: "Możesz!".&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Najbardziej jednak ucieszyły mnie ostatnie rozdziały, kiedy to autorka przestała opisywać Eustace jako niemalże boga w ludzkiej skórze, lecz przedstawiła go jako zwykłego, zagubionego człowieka. Eustace miał fatalne relacje z ojcem, nie utrzymywał bliższych kontaktów z rodzeństwem, mimo wielu kobiet, które przyciągał jak magnes, nigdy nie założyć rodziny i nie doczekał się upragnionej gromadki dzieci. Praktykanci, którzy zjawiali się w jego raju, rzadko wytrzymywali dłużej niż kilka miesięcy.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Pod tym względem Eustace jest postacią tragiczną, idealistą, na którego przykładzie jasno widać, że nigdy nie można mieć wszystkiego i w życiu zawsze jest coś za coś. Eustace jest wcieleniem wolności, o której tak wiele osób marzy, ale czy jest naprawdę wolny? Ja doszłam do wniosku, że jednak nie, a o pardoks zakrawa fakt, że im bardziej wolny pragnął być, tym większy ciężar go przytłaczał.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Polecam, gdyż jest to świetnie napisała nietuzinkowej postaci, niezwykłego człowieka, ostatniego takiego dzikiego Amerykanina.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;E. Gilbert, Ostatni taki Amerykanin, Rebis, 2011, s. 392.&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6992323065685241316-3067124098824011776?l=slowoczytane.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://slowoczytane.blogspot.com/feeds/3067124098824011776/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://slowoczytane.blogspot.com/2011/09/o-mezczyznie-ktory-moze-wszystko.html#comment-form' title='Komentarze (16)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6992323065685241316/posts/default/3067124098824011776'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6992323065685241316/posts/default/3067124098824011776'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://slowoczytane.blogspot.com/2011/09/o-mezczyznie-ktory-moze-wszystko.html' title='O mężczyźnie, który może wszystko (Ostatni taki Amerykanin - Elizabeth Gilbert)'/><author><name>Skarletka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/10182092858074916975</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='28' src='http://3.bp.blogspot.com/_k20s7m9YgSY/S2XuocZy8FI/AAAAAAAAAEg/lWFwIYJjSNw/S220/Ania.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/-BzOONnfM32k/Tm-nAqrk_7I/AAAAAAAABJA/-WmLgotj2vw/s72-c/Ostatni_taki_Amerykanin_5393366.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>16</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6992323065685241316.post-1890021963761506401</id><published>2011-09-11T12:49:00.003+02:00</published><updated>2011-09-11T13:15:36.751+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='feminzim'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='być kobietą'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='książki po których trudno zasnąć'/><title type='text'>Wszystkie będziemy Czarownicami! (Życie jest bajką - Dubravka Ugresic)</title><content type='html'>&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-VC7UXrZ9ybc/TmyScY3qtSI/AAAAAAAABI4/sFr1Oy8OzyY/s1600/Zycie-jest-bajka_Dubravka-Ugreaic%252Cimages_.jpg" onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 195px; height: 320px;" src="http://2.bp.blogspot.com/-VC7UXrZ9ybc/TmyScY3qtSI/AAAAAAAABI4/sFr1Oy8OzyY/s320/Zycie-jest-bajka_Dubravka-Ugreaic%252Cimages_.jpg" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5651052648853058850" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify; "&gt;Życie jest bajką, bo... chcemy wierzyć w szczęśliwe zakończenia.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify; "&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify; "&gt;Życie jest bajką, bo... wierzymy, że dobro zawsze zwycięża.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify; "&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify; "&gt;Życie jest bajką, bo... ciągle czekamy na pięknego księcia na różowym koniu, który zabierze nas do swojego zamku i uwolni od szarej codzienności.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify; "&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify; "&gt;Życie jest bajką, bo... w którejś pocałowanej żabie musi kryć się ten jedyny!&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify; "&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify; "&gt;&lt;b&gt;Życie jest bajką, bo... istnieje cała armia starych czarownic, których nie dostrzegamy!&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify; "&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify; "&gt;Dubravka Ugresic dołączyła do pisarzy, którzy obrali sobie za cel opisanie tego, jak współcześnie funkcjonują pradawne mity (ja miałam przyjemność przeczytać tylko "Penelopiadę" Margaret Atwood). Napisała książkę o Babie Jadze, której w tekście... nie ma. To znaczy jest, ale zakamuflowana. I jakże mi się to zakamuflowanie podobało!&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify; "&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify; "&gt;Książka podzielona jest na trzy części. W pierwszej obserwujemy skomplikowane relacje dorosłej córki ze starzejącą się matką. Część druga to opowieść o trzech starszych paniach, które przybywają do ekskluzywnego uzdrowiska. Wreszcie, ostania część, opowiada o tym, jak mit o Babie Jadze funkcjonował w różnych kulturach na przestrzeni wieków. I właściwie dopiero ta część wyjaśnia, w jaki sposób dwie poprzednie powiązane są z "babojagologią". &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify; "&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify; "&gt;A powiązania te są tak subtelne, że dla niewprawnego (mojego) oka z początku niedostrzegalne. Owszem, bohaterkami są staruszki, ale nie popadajmy w paranoję: przecież nie każda miła lub niemiła starsza pani to od razu czarownica! Dopiero po lekturze ostatniej części, detale na które wcześniej nie zwróciłam uwagi, nabrały znaczenia. Przykłady? Jedna z bohaterek była ginekolożką, a przecież Baba Jaga często pomagała przychodzić na świat niemowlętom. Kolejna miała skłonność do echolalii i wymawiania wyrazów od tyłu, co także przypisuje się czarownicom. Jeszcze inna praktycznie nie opuszczała swojego mieszkania, które staje się substytutem chatki na kurzej nóżce. I tak dalej, te szczegóły można mnożyć.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify; "&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify; "&gt;"Życie jest bajką" to jednak przede wszystkim książka o starości, która niesie za sobą samotność, bezradność, niezgodę na własne, starzejące się ciało. Autorka porusza także wątki związane z odwiecznym pragnieniem przez człowieka długowieczności, strachu przed śmiercią oraz samym umieraniem - a ja jestem w tę tematykę od czasów pracy magisterskiej mocno wkręcona. W tym też przejawia się "babojagologizm" bohaterek: reprezentują to, czego wszyscy się boimy, co spychamy w najdalsze zakątki umysłu, co odpychamy od siebie,  marginalizujemy. Tak samo izolowało się kiedyś czarownice, a obecnie starsze, niepotrzebne kobiety. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify; "&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify; "&gt;W zasadzie nie ma w tej powieści rzeczy, która mi się nie podobała, a już końcowy "coming out" jednej z bohaterek - re-we-la-cja, którą przeczytałam trzy razy! Polecam!&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify; "&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify; "&gt;D. Ugresic, Życie jest bajką, Znak, Kraków 2011, s. 302.&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6992323065685241316-1890021963761506401?l=slowoczytane.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://slowoczytane.blogspot.com/feeds/1890021963761506401/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://slowoczytane.blogspot.com/2011/09/wszystkie-bedziemy-czarownicami-zycie.html#comment-form' title='Komentarze (13)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6992323065685241316/posts/default/1890021963761506401'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6992323065685241316/posts/default/1890021963761506401'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://slowoczytane.blogspot.com/2011/09/wszystkie-bedziemy-czarownicami-zycie.html' title='Wszystkie będziemy Czarownicami! (Życie jest bajką - Dubravka Ugresic)'/><author><name>Skarletka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/10182092858074916975</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='28' src='http://3.bp.blogspot.com/_k20s7m9YgSY/S2XuocZy8FI/AAAAAAAAAEg/lWFwIYJjSNw/S220/Ania.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/-VC7UXrZ9ybc/TmyScY3qtSI/AAAAAAAABI4/sFr1Oy8OzyY/s72-c/Zycie-jest-bajka_Dubravka-Ugreaic%252Cimages_.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>13</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6992323065685241316.post-8054458427498310933</id><published>2011-09-06T19:10:00.002+02:00</published><updated>2011-09-06T19:13:11.798+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='poezja'/><title type='text'>Czytacie poezję?</title><content type='html'>&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-AQcmpGEcfnI/TmZUn4eCrKI/AAAAAAAABIw/MoEYuByetoM/s1600/poezja.jpg" onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 234px; height: 320px;" src="http://2.bp.blogspot.com/-AQcmpGEcfnI/TmZUn4eCrKI/AAAAAAAABIw/MoEYuByetoM/s320/poezja.jpg" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5649295826732887202" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify; "&gt;Jak w tytule? Czytacie? Bo ja od jakiegoś czasu nie. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify; "&gt;Kiedyś, gdy chodziłam do liceum, owszem. Czytanie poezji bardzo nobilitowało mnie we własnych oczach, że niby taka romantyczna i uduchowiona jestem. Wtedy to zaczytywałam się Poświatowską, Pawlikowską - Jasnorzewską, Przerwą - Tetmajerem, Leśmianem. Oczywiście lubiłam poezję młodopolską (de-ka-den-cja - to słowo robiło na mnie niesamowite wrażenie) i wszelkie awangardy (bo kto by nie chciał należeć do a-wan-gar-dy?).&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify; "&gt;A przeszło mi na studiach, gdy najpierw rozbierałam wiersze na czynniki pierwsze (Lucylla Pszczołowska - brrrr...) oraz gdy czytałam je na akord, np. zbiór liczący sobie trzysta strona pokonywałam w jeden wieczór, nie zapamiętując z niego zupełnie nic, że o jakimkolwiek zrozumieniu tego, co czytam, nie wspomnę.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify; "&gt;A zmierzam do tego, że trochę mnie jednak to moje nieczytanie poezji uwiera. Uwaga, uderzam w patetyczne tony: jeśli poloniści nie będą czytać Szymborskiej, Grochowiaka czy Tuwima... to kto ich będzie czytał?&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify; "&gt;Próbowałam sobie przypomnieć, kiedy ostatni raz zachwycił mnie jakiś wiersz i chyba był to Miłosz, z tomu "To" z 200o roku (jedenaście lat temu!!!).&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify; "&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify; "&gt;Przeczytajcie. Podoba się?&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Tahoma, Arial, Verdana; font-size: 13px; line-height: 18px; background-color: rgb(255, 255, 255); "&gt;Jasności promieniste,&lt;br /&gt;Niebiańskie rosy czyste,&lt;br /&gt;Pomagajcie każdemu&lt;br /&gt;Ziemi doznającemu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Za niedosiężną zasłoną&lt;br /&gt;Sens ziemskich spraw umieszczono.&lt;br /&gt;Gonimy dopóki żywi,&lt;br /&gt;Szczęśliwi i nieszczęśliwi.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;To wiemy, że bieg się skończy&lt;br /&gt;I rozłączone się złączy&lt;br /&gt;W jedno, tak jak być miało:&lt;br /&gt;Dusza i biedne ciało.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6992323065685241316-8054458427498310933?l=slowoczytane.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://slowoczytane.blogspot.com/feeds/8054458427498310933/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://slowoczytane.blogspot.com/2011/09/czytacie-poezje.html#comment-form' title='Komentarze (24)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6992323065685241316/posts/default/8054458427498310933'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6992323065685241316/posts/default/8054458427498310933'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://slowoczytane.blogspot.com/2011/09/czytacie-poezje.html' title='Czytacie poezję?'/><author><name>Skarletka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/10182092858074916975</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='28' src='http://3.bp.blogspot.com/_k20s7m9YgSY/S2XuocZy8FI/AAAAAAAAAEg/lWFwIYJjSNw/S220/Ania.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/-AQcmpGEcfnI/TmZUn4eCrKI/AAAAAAAABIw/MoEYuByetoM/s72-c/poezja.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>24</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6992323065685241316.post-9186923462001247678</id><published>2011-09-04T12:22:00.002+02:00</published><updated>2011-09-04T12:23:22.178+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='kryminał'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='on pisze - europa'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='prywata'/><title type='text'>Marudzenie o "Mordercy bez twarzy" Mankella</title><content type='html'>&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-rUhdoo_cMdY/TmNRcwH37ZI/AAAAAAAABIg/kMuNpKvB_D8/s1600/morderca.jpg" onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 168px; height: 280px;" src="http://4.bp.blogspot.com/-rUhdoo_cMdY/TmNRcwH37ZI/AAAAAAAABIg/kMuNpKvB_D8/s320/morderca.jpg" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5648447912048848274" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify; "&gt;Recenzji nie będzie. O książce "Morderca bez twarzy" Henninga Mankella nie chcę pisać po pierwsze dlatego, że przeczytałam ją już ponad miesiąc temu i nieco zatarły mi się wrażenia, po drugie zaś te wrażenia były mocno letnie.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify; "&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify; "&gt;Do lektury Mankella przymierzałam się już od dłuższego czasu, "Mordercę bez twarzy" zabrałam na urlop, przeczytałam, odłożyłam, zamierzałam o książce napisać, ale "tak jako wyszło", że piszę dopiero teraz.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify; "&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify; "&gt;Co Was urzeka w Mankellu? Kurt Wallander? Mnie nie urzekł: ot, kolejna postać, która tropi zabójców, borykająca się z problemami osobistymi. Klimat Skandynawii? No tak, ten rzeczywiście był: krótkie dni, długie wietrzno - śnieżne noce, ma to swój urok, ale bez przesady. Fabuła? Hmmm... dobrze przemyślana, to fakt. Zbrodnia, którą opisuje autor robi wrażenie (dwoje zmasakrowanych staruszków, którzy wiedli spokojne życie i nie mieli wrogów, więc komu nagle przyszło do głowy by ich zabić?), ale też nie jest znowu jakiś literackim ewenementem. W Wikipedii doczytałam, że autor"&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: sans-serif; font-size: 13px; line-height: 19px; background-color: rgb(255, 255, 255); "&gt;Sympatię czytelników zjednuje sobie rzeczowością stylu i dążeniem do maksymalnie prawdziwego opisu rzeczywistości." &lt;/span&gt;To akurat się zgadza: drobiazgowe analizowanie dokumentów, żmudne przesłuchania, codzienny trud wkładany w pracę - ale czy na pewno to stanowi o popularności książek tego autora? Więc co? &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify; "&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify; "&gt;A może po prostu trafiłam nie na tą książkę Mankella, którą warto czytać? Postanowiłam zacząć chronologicznie, stąd mój wybór, ale może jest tak, że w kolejnych tomach autor dopiero się rozkręca? Albo po prostu "nie czuję tych" powieści...&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify; "&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify; "&gt;&lt;span class="Apple-style-span" &gt;A notka ta powstała po to, iż próbuję rozgryźć fenomen, którego nie rozumiem. A zrozumieć bym chciała :)&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6992323065685241316-9186923462001247678?l=slowoczytane.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://slowoczytane.blogspot.com/feeds/9186923462001247678/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://slowoczytane.blogspot.com/2011/09/marudzenie-o-mordercy-bez-twarzy.html#comment-form' title='Komentarze (18)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6992323065685241316/posts/default/9186923462001247678'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6992323065685241316/posts/default/9186923462001247678'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://slowoczytane.blogspot.com/2011/09/marudzenie-o-mordercy-bez-twarzy.html' title='Marudzenie o &quot;Mordercy bez twarzy&quot; Mankella'/><author><name>Skarletka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/10182092858074916975</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='28' src='http://3.bp.blogspot.com/_k20s7m9YgSY/S2XuocZy8FI/AAAAAAAAAEg/lWFwIYJjSNw/S220/Ania.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/-rUhdoo_cMdY/TmNRcwH37ZI/AAAAAAAABIg/kMuNpKvB_D8/s72-c/morderca.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>18</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6992323065685241316.post-544445502373799598</id><published>2011-09-02T15:33:00.004+02:00</published><updated>2011-09-02T16:05:45.931+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='peter pezzelli'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='książki po których ma się dobre sny'/><title type='text'>Gdy życie zatoczy krąg... rozpocznij następny! (Dom w Italii - Peter Pezzelli)</title><content type='html'>&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-HbAwWcdAlGk/TmDbVrpzpAI/AAAAAAAABIY/3nGfhuDaHwY/s1600/dom%2Bw%2Bitalii.jpg" onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 320px;" src="http://4.bp.blogspot.com/-HbAwWcdAlGk/TmDbVrpzpAI/AAAAAAAABIY/3nGfhuDaHwY/s320/dom%2Bw%2Bitalii.jpg" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5647755098264413186" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Uff... po wielkim rozczarowaniu, jakim była książka "&lt;a href="http://slowoczytane.blogspot.com/2011/06/hulaj-dusza-tylko-uwazaj-zeby-nie.html"&gt;Każdej niedzieli&lt;/a&gt;", miło spędziłam czas z "Domem w Italii". Peter Pezzelli zawarł w niej wszystko to, co podobało mi się w jego wcześniejszych książkach. Mamy więc człowieka, na którego barki nagle spada ciężar, z którym nie bardzo wie, jak sobie poradzić. Mamy niepowtarzalnym klimat małego włoskiego miasteczka, bohaterowie jedzą dobre, włoskie jedzenie (ależ miałam ochotę na spaghetti w trakcie lektury!) i wszystko, mimo początkowych niepowodzeń kończy się dobrze. Od autora "Kuchni Franceski" naprawdę nie oczekuję niczego więcej :)&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Autor tym razem opowiada w gruncie rzeczy banalną historię. Peppi, główny bohater, traci żonę. po tym zdarzeniu nie może znaleźć sobie miejsca w Ameryce, więc postanawia wrócić do korzeni, a więc do Włoch właśnie. Planuje zamieszkać w swoim rodzinnym mulino, czyli młynie, ale z tych planów nic nie wychodzi, gdyż budynek został kompletnie zniszczony. Dlatego też Peppi zmuszony jest zamieszkać u swojego przyjaciela z dzieciństwa, Luci. Początkowo Włochy nie przynoszą mu spodziewanej ulgi. Aby zabić smutek i przygnębienie, mężczyzna oddaje się swoim dwóm pasjom: jeździ na rowerze i uprawia ogród (ach, jakże mi się zamarzyły pomidory zrywane z własnych krzaczków!). Szybko jednak okazuje się, że to nie wystarcza, Peppi popada w jeszcze większą chandrę, a może już nawet w depresję.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Aleeeee... jak już zaznaczyłam, wszystko kończy się dobrze. Peppi poznaje Lucrezię, samotną kobietę, która kilka lat wcześnie straciła męża. I teraz wystarczy umieć dodać dwa do dwóch: samotny mężczyzna + samotna kobieta =... wiadomo :)&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Peter Pezzelli opowiada w "Domu w Italii" historię dwojga ludzi, których życie zatoczyło krąg. Nie oznacza to jednak, że już nic ich nie czeka oprócz wegetacji w oczekiwaniu na koniec życia. Zawsze przecież można rozpocząć kolejne koło - co stoi na przeszkodzie? Jest to prosta życiowa prawda, jednak podana w naprawdę przyjemny sposób. W dodatku książki tego autora mają tę właściwość, że czyta się je błyskawicznie: właściwie nie wiadomo kiedy człowieka przewraca ostatnią stronę!&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;P. Pezzelli, Dom w Italii, Wydawnictwo Literackie, 2011, s. 295.&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6992323065685241316-544445502373799598?l=slowoczytane.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://slowoczytane.blogspot.com/feeds/544445502373799598/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://slowoczytane.blogspot.com/2011/09/gdy-zycie-zatoczy-krag-rozpocznij.html#comment-form' title='Komentarze (10)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6992323065685241316/posts/default/544445502373799598'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6992323065685241316/posts/default/544445502373799598'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://slowoczytane.blogspot.com/2011/09/gdy-zycie-zatoczy-krag-rozpocznij.html' title='Gdy życie zatoczy krąg... rozpocznij następny! (Dom w Italii - Peter Pezzelli)'/><author><name>Skarletka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/10182092858074916975</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='28' src='http://3.bp.blogspot.com/_k20s7m9YgSY/S2XuocZy8FI/AAAAAAAAAEg/lWFwIYJjSNw/S220/Ania.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/-HbAwWcdAlGk/TmDbVrpzpAI/AAAAAAAABIY/3nGfhuDaHwY/s72-c/dom%2Bw%2Bitalii.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>10</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6992323065685241316.post-1247403409094174018</id><published>2011-08-31T20:09:00.003+02:00</published><updated>2011-08-31T20:11:45.363+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='kryminał'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='on pisze - polska'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='książki po których trudno zasnąć'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='horror'/><title type='text'>Gdy rozum śpi, budzą się demony (Wichrołak - Paweł Szlachetko)</title><content type='html'>&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-fhEyRi52EkI/Tl55A5AqfDI/AAAAAAAABII/krsy75hLuNc/s1600/wichro%25C5%2582ak.jpg" onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 177px; height: 250px;" src="http://2.bp.blogspot.com/-fhEyRi52EkI/Tl55A5AqfDI/AAAAAAAABII/krsy75hLuNc/s320/wichro%25C5%2582ak.jpg" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5647084038979746866" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify; "&gt;Proszę wyobrazić sobie taki oto obrazek. Góry. Owieczki pasące się na halach. Wioska schowana gdzieś między szczytami, a tam góralskie chaty, kościółek, piejące rano koguty. Fajnie, prawda? Otóż nigdy w życiu! Niefajnie! Podejrzewam, że sielskie górskie krajobrazy przez długi czas nie będą mi się dobrze kojarzyć, a to za sprawą "Wichrołaka" - powieści, którą zachciało mi się czytać późnym wieczorem, a potem bałam się zgasić światło.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify; "&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify; "&gt;Proszę sobie bowiem wyobrazić spokojną wioseczkę, w dokładnie Szremle Małe, która ma wioskowego znachora. Nie jest to jednak miły staruszek znający się na ziołach, lecz postać, którą straszy się niegrzeczne dzieci, ale do której chodzi się nocami po leki i rady. W którymś momencie tytułowy Wichrołak, zwany również Onym, zaczyna przeszkadzać, razić pewnego zagorzałego katolika, który szczuje przeciwko niemu mieszkańców wioski. Z Wichrołakiem robi się więc, oględnie mówiąc, porządek. Jednak już wkrótce pozorny ład zostaje zburzony: mieszkańcom Szremli zaczyna pojawiać się tajemnicza postać Onego, a ci, którzy go zobaczą, jakiś czas potem popełniają samobójstwa (na pewno samobójstwa?).&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify; "&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify; "&gt;Do tych wydarzeń dociera Roman, młody chłopak z miasta marzący o karierze dziennikarskiej. Wszystko jednak od początku idzie nie tak, jak powinno. Przede wszystkim gościnę zapewnia mu sołtys, z którego córką... ma nieślubne dziecko. W dodatku Marta straciła pamięć i nie jest świadoma faktu, że oto znajduje się pod jednym dachem z ojcem swojego dziecka. Ponadto górale w wiosce wcale nie są przyjaźnie nastawieni: to ludzie twardzi, nie stroniący od kieliszka, szukający swojego zysku, brat oszukuje brata, a sąsiad sąsiadowi wilkiem. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify; "&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify; "&gt;Paweł Szlachetko napisał powieść kryminalno - społeczną i oba te wątki udały mu się wyśmienicie. Mimo oczywistych wskazówek przyznaję, że do końca nie potrafiłam ustalić, skąd brały się kolejne trupy, a te w książce ścielą się gęsto. Ponadto jest to wspaniałe studium tego, jak rodzi się nienawiść oraz do czego mogą doprowadzić niczym nieuzasadnione uprzedzenia. Powieść ta spokojnie mogłaby stanowić ilustrację zdania: "Gdy rozum śpi, budzą się demony". Autor pokazuje również, że małe społeczności, gdzie wszyscy wszystkich znają od dziecka, wcale nie są gwarantem bezpieczeństwa. Zimny dreszcz przeszedł mnie po plecach, gdy czytałam o tym, że kobiety w Szremlach Małych paliły na noc w oknach świece, gdyż ktoś pod nimi spacerował i próbował zajrzeć do środka...&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify; "&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify; "&gt;Lubię ostatnio porównania literackie, więc jeśli miałabym porównać "Wichrołaka" do jakiejś innej powieści, to tylko do "&lt;a href="http://slowoczytane.blogspot.com/2010/11/une-malum-aka-umarych-marcin-pilis.html"&gt;Łąki Umarłych&lt;/a&gt;". Obie świetne. I polskie! :)&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify; "&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify; "&gt;P. Szlachetko, Wichrołak, &lt;a href="http://www.muza.com.pl/?module=okladki&amp;amp;id=42286"&gt;MUZA&lt;/a&gt;, Warszawa 2011, s. 336.&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6992323065685241316-1247403409094174018?l=slowoczytane.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://slowoczytane.blogspot.com/feeds/1247403409094174018/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://slowoczytane.blogspot.com/2011/08/gdy-rozum-spi-budza-sie-demony-wichroak.html#comment-form' title='Komentarze (12)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6992323065685241316/posts/default/1247403409094174018'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6992323065685241316/posts/default/1247403409094174018'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://slowoczytane.blogspot.com/2011/08/gdy-rozum-spi-budza-sie-demony-wichroak.html' title='Gdy rozum śpi, budzą się demony (Wichrołak - Paweł Szlachetko)'/><author><name>Skarletka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/10182092858074916975</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='28' src='http://3.bp.blogspot.com/_k20s7m9YgSY/S2XuocZy8FI/AAAAAAAAAEg/lWFwIYJjSNw/S220/Ania.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/-fhEyRi52EkI/Tl55A5AqfDI/AAAAAAAABII/krsy75hLuNc/s72-c/wichro%25C5%2582ak.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>12</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6992323065685241316.post-7273495356194469489</id><published>2011-08-30T15:22:00.004+02:00</published><updated>2011-08-30T15:24:34.038+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='on pisze - australia'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='do przemyślenia'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='książki po których trudno zasnąć'/><title type='text'>Stracone złudzenia (Jasper Jones - Craig Silvey)</title><content type='html'>&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-m02b0UIRSEg/TlzkNC6T0VI/AAAAAAAABIA/ETmJN7mj8as/s1600/jasper-jones_200.jpg" onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 306px;" src="http://2.bp.blogspot.com/-m02b0UIRSEg/TlzkNC6T0VI/AAAAAAAABIA/ETmJN7mj8as/s320/jasper-jones_200.jpg" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5646638945586630994" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify; "&gt;"Jasper Jones" to książka porównywana do "Zabić drozda". Nie wiem, czy to prawda, gdyż nie czytałam "oryginału", natomiast "Jasper" podobał mi się od początku do końca, chociaż książka należy raczej do dzieł cięższego kalibru. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify; "&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify; "&gt;Tytułowy Jasper Jones to chłopiec z tzw. marginesu. Przypięto mu łatkę chuligana i złodzieja, który wałęsa się po okolicy i który posądzany jest o wszystko, co najgorsze. Już na początku powieści Jasper puka w okno Charlesa Bucktina, aby zaprowadzić go w&lt;i&gt; swoje &lt;/i&gt;miejsce. Chce mu pokazać... no właśnie. Jasper znajduje zwłoki koleżanki ze szkoły, Laury Wishart. Jasper wie, że jeśli zgłosi ten fakt policji, będzie głównym, jeśli nie jedynym podejrzanym. Wie, że zostanie osądzony bez sądu, mimo iż nie zabił Laury. Dlatego też razem z Charlesem topią zwłoki i w ten sposób łączą się makabryczną tajemnicą. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify; "&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify; "&gt;W tym samym momencie kończy się dzieciństwo Bucktina. Chłopiec odkrywa, że świat wokół niego nie jest sprawiedliwy. Na przykładzie swojego wietnamskiego przyjaciela obserwuje, że nie wystarczy być w czymś dobrym i bardzo czegoś chcieć, aby marzenia, nawet te najprostsze, się spełniły. Odkrywa, że dorośli nie są sprawiedliwi, przeciwnie: kierują się uprzedzeniami, są nietolerancyjni i okrutni, okłamują i krzywdzą najbliższe osoby. Tym samym świat przestaje być bezpiecznym miejscem, a ci, którym dotąd się ufało, okazują się słabi i tchórzliwi. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify; "&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify; "&gt;Charles tak naprawdę z tymi problemami jest sam, nie ufa nikomu, ale też nikt nie zasługuje na jego zaufanie... i przyznam, że nie wiem, co więcej napisać. "Jasper Jones" porusza tyle zagadnień, łączy wiele historii różnych ludzi, a wszystkie przefiltrowane zostały przez pryzmat, jakby nie patrzeć, dziecka. Dla mnie przede wszystkim jest to powieść o tym, jak traci się złudzenia, jedno po drugim, nie otrzymując nic w zamian. Dlatego tak wzruszające wydają mi się plany Charlesa, które snuje z siostrą zmarłej Laury: o tym, że wyprowadzą się ze swojego miasteczka, że wyjadą daleko, że spotkają się w Ameryce, gdzie on będzie sławnym pisarzem... W ogóle literaturze w tej powieści poświęca się sporo miejsca, a ja takie wątki uwielbiam. A jeśli miałabym porównać "Jaspera" do jakiejś innej książki, to chyba tylko do moich ukochanych "Przekleństw niewinności". Chociaż ich tematyka jest zupełnie inna, to jednak klimat ten sam.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify; "&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify; "&gt;Polecam, gdyż mimo chaotycznej recenzji, w moim rocznym zestawieniu najlepszych powieści, ta znajdzie się baaardzo wysoko. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify; "&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify; "&gt;C. Silvey, Jasper Jones, Rebis, Warszawa 2011, 400.&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6992323065685241316-7273495356194469489?l=slowoczytane.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://slowoczytane.blogspot.com/feeds/7273495356194469489/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://slowoczytane.blogspot.com/2011/08/stracone-zudzenia-jasper-jones-craig.html#comment-form' title='Komentarze (8)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6992323065685241316/posts/default/7273495356194469489'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6992323065685241316/posts/default/7273495356194469489'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://slowoczytane.blogspot.com/2011/08/stracone-zudzenia-jasper-jones-craig.html' title='Stracone złudzenia (Jasper Jones - Craig Silvey)'/><author><name>Skarletka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/10182092858074916975</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='28' src='http://3.bp.blogspot.com/_k20s7m9YgSY/S2XuocZy8FI/AAAAAAAAAEg/lWFwIYJjSNw/S220/Ania.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/-m02b0UIRSEg/TlzkNC6T0VI/AAAAAAAABIA/ETmJN7mj8as/s72-c/jasper-jones_200.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>8</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6992323065685241316.post-3928353195965488377</id><published>2011-08-28T10:45:00.003+02:00</published><updated>2011-08-28T10:48:08.756+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='ona pisze - ameryka'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='być kobietą'/><title type='text'>Matka, córka, matka (Sekretna córka - S.S. Gowda)</title><content type='html'>&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-ZOz8Bw6Bn9w/TloAVlRQP6I/AAAAAAAABHw/z7UG4RGmqvY/s1600/sekretna_corka.jpg" onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 210px; height: 320px;" src="http://3.bp.blogspot.com/-ZOz8Bw6Bn9w/TloAVlRQP6I/AAAAAAAABHw/z7UG4RGmqvY/s320/sekretna_corka.jpg" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5645825453644070818" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify; "&gt;Do książek, które "stały się międzynarodowym bestsellerem przetłumaczonym na 17 języków" z założenie podchodzę nieufnie, gdyż najczęściej za szumnymi hasłami kryje się wielkie NIC. Nie zmienia to jednak faktu, że niektóre z nich z założenia również czytam, co by wiedzieć, czym zachwycił się świat (albo też która z książek miała najlepszą promocję i najwięcej pieniędzy przeznaczono na reklamę).&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify; "&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify; "&gt;Za "Sekretną córką" na szczęście nie kryje się wielkie NIC i czytałam ją nawet nie tyle z przyjemnością, co ze wzruszeniem. Jest to bowiem opowieść o pragnieniu macierzyństwa, stracie dziecka, poszukiwaniu własnej tożsamości. Ale od początku.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify; "&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify; "&gt;1984 rok, Indie, kraj kontrastów, w którym wskaźniki urodzeń stają na głowie. Rodzice, a raczej ojcowie, chcą mieć synów, gdyż wiadomo, że z dziewczynek jest niewielki pożytek, a gdy dorosną, trzeba kombinować, jak uzbierać dla nich posag. Dlatego też bardziej pożądani są synowie. Kavita nie miała szczęścia: pierwszy poród zakończył się wydaniem na świat dziewczynki, którą jej zabrano i kobieta nigdy nie dowiedziała się, co stało się z dzieckiem. Przy drugiej ciąży była bardziej ostrożna: chociaż znów urodziła córeczkę, oddała ją do sierocińca, czego przez resztę życie nie mogła sobie wybaczyć i co ją prześladowało, lecz przynajmniej wiedziała, że dziecko żyje.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify; "&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify; "&gt;W tym samym czasie, a Ameryce, młoda lekarka Somer traci kolejne ciąże, w końcu słyszy diagnozę, która brzmi dla niej jak wyrok: nie będzie mogła mieć dzieci. Po fali rozpaczy zaczyna myśleć o adopcji. Jako iż jej mąż pochodzi z Bombaju, adoptują indyjską dziewczynkę, Ashę. I tylko pozornie mogłoby się wydawać, że wszyscy są zadowoleni: Kavita ocaliła dziecko od śmierci, Somer dostaje upragnionego bobasa, a "bobas" dostaje kochających rodziców, którzy mogą mu zapewnić przyszłość. Jest jednak zupełnie inaczej: Somer ma poczucie, że nie sprawdza się jako matka, nie czuje, że dziecko jest "jej", szybko okazuje się, że nie potrafi znaleźć wspólnego języka z dorastającą córką. Asha tymczasem dostrzega, że jest inna. Nikt nie ukrywa przed nią, że jest adoptowana, ale ciągnie ją do Indii i gdy tylko nadarza się szansa, by tam pojechać na staż dziennikarski, natychmiast korzysta z okazji, co Somer odczytuje jako zdradę i atak wymierzony w siebie. Kavita tymczasem, której za trzecim razem udaje się urodzić synka, zauważa, że syn nie jest spełnieniem jej ambicji, tęskni za córką, odwiedza nawet sierociniec, w którym zostawiła dziecko... A Asha w tym samym sierocińcu, dowiaduje się, kim byli jej rodzice...&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify; "&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify; "&gt;Ogromnie się cieszę, że autorka nie poszła w kierunku melodramatu i nie doprowadziła do "spotkania po latach", gdzie matka i córka padają sobie w ramiona i spowiadają z lat rozłąki. Cieszę się również, że nie stało się tak, iż Asha po spotkaniu z indyjską rodziną ze strony ojca przywdziewa sari i rezygnuje ze swojego życia w Ameryce. Autorka ustrzegła się w tej książce wielu łatwych, lecz irytujących rozwiązań i naprawdę chwała jej za to. I tym samym napisała naprawdę dobrą powieść o uczuciach, jakie nierozerwalnym łańcuchem łączą kobiety z różnych kultur, kolejny raz udowadniając, że może i różni nas kolor skóry czy religia, ale w środku wszyscy jesteśmy tacy sami.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify; "&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify; "&gt;A, i plus za słowniczek na końcu książki oraz to, że tłumacz pozostawił w tekście kilka indyjskich słów. Bardzo dobrze wpływa to na styl i klimat książki.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify; "&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify; "&gt;Polecam, warto!&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify; "&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify; "&gt;S.S. Gowda, Sekretna córka, Prószyński i S-ka, Warszawa 2011, s. 404.&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6992323065685241316-3928353195965488377?l=slowoczytane.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://slowoczytane.blogspot.com/feeds/3928353195965488377/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://slowoczytane.blogspot.com/2011/08/matka-corka-matka-sekretna-corka-ss.html#comment-form' title='Komentarze (13)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6992323065685241316/posts/default/3928353195965488377'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6992323065685241316/posts/default/3928353195965488377'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://slowoczytane.blogspot.com/2011/08/matka-corka-matka-sekretna-corka-ss.html' title='Matka, córka, matka (Sekretna córka - S.S. Gowda)'/><author><name>Skarletka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/10182092858074916975</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='28' src='http://3.bp.blogspot.com/_k20s7m9YgSY/S2XuocZy8FI/AAAAAAAAAEg/lWFwIYJjSNw/S220/Ania.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-ZOz8Bw6Bn9w/TloAVlRQP6I/AAAAAAAABHw/z7UG4RGmqvY/s72-c/sekretna_corka.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>13</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6992323065685241316.post-3564935562282396295</id><published>2011-08-22T19:42:00.010+02:00</published><updated>2011-08-22T21:09:47.733+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='być kobietą'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='do przemyślenia'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='ona pisze - polska'/><title type='text'>Prawda nas wyzwoli! (Lustro czasu - Anna Piega)</title><content type='html'>&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-QeVNtcQnN6c/TlKo36LczSI/AAAAAAAABHo/mYd3qV2X-AQ/s1600/lustro%2Bczasu.jpg" onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 204px; height: 320px;" src="http://4.bp.blogspot.com/-QeVNtcQnN6c/TlKo36LczSI/AAAAAAAABHo/mYd3qV2X-AQ/s320/lustro%2Bczasu.jpg" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5643758961512205602" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Na podstawie "Lustra czasu" można by stworzyć kilka odcinków telenoweli - tak pomyślałam sobie czytając książkę o pięknej, czarno-białej okładce. Zaraz jednak odrzuciłam tę myśl: nie, nie można, mimo że książka obfituje w dramatyczne historie rodzinne, mocne uczucia i tajemnice sprzed lat, które zmieniają życie bohaterów. Więc w sumie można, aleee... Anna Piega nie napisała książki sentymentalnej i płytkiej, co przy takiej fabule wydaje się wręcz nieprawdopodobne.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Daria Sulima ma 28 lat i jest piosenkarką. Gdy staje na scenie, publiczność zamiera. Jednak sukces artystyczny dziewczyna przypłaciła zerwaniem stosunków z ojcem, który stanowczo sprzeciwił się temu, aby jego córka porzuciła studia medyczne i profesjonalnie zajęła się muzyką. Daria jednak się uparła, chociaż sprzeciwu ojca nie rozumiała. I właśnie odpowiedź na pytanie, dlaczego Krzysztof Sulima zaprotestował, stanowi kanwę tej opowieści. Oczywiście nie mogę jej opowiedzieć, gdyż potencjalnym czytelnikom zabrałabym całą przyjemność lektury, ale zapewniam, że motywy postępowania Krzysztofa Sulimy warto poznać. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Co mogę napisać to na pewno to, że sposób narracji przypominał mi czytane dawno temu książki Krystyny Siesickiej. Zbieżny wydaje mi się sposób, w jaki autorka pisze o emocjach i myślach bohaterów oraz sami bohaterowie, którzy mają czas na analizę tego, co w ich wnętrzu.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Podoba mi się również to, że bohaterowie "Lustra czasu" to idealiści, kierujący się w życiu jasnymi zasadami, chociaż ich wybory nie zawsze są proste i oczywiste. Zaraz na początku książki można znaleźć takie zdanie:&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;i&gt;Dla mnie człowiek ma talent, a nie potencjał. Jak tworzy, to konkretnie - obraz, muzykę, film. A nie projekt. Przecież projekt to tylko plan. Co z realizacją? Projekty tworzą w swoich pracowniach architekci, ale zbudowany dom już projektem nie jest. Kiedyś artyści mieli osobowość, ba, czasem nawet charyzmę. Dziś muszą mieć wizerunek o pomysł na siebie. Jak nie mają, to nie mogą zaistnieć. &lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;i&gt;&lt;br /&gt;&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;I bohaterowie tej książki są właśnie tacy: silni i bezkompromisowi, a do tego uparci. Rodzinie Sulimów przyjdzie się zmierzyć z wydarzeniami sprzed lat jednak to, co teoretycznie powinno ich powalić, tylko ich wzmacnia. Daria, która na początku wydała mi się rozkapryszoną diwą (od razu powiem: jest to ciekawa bohaterka, ale nie z tych, które można polubić), wraz z rozwojem akcji dojrzewa, staje się mniej kategoryczna, przyznaje sobie i innym prawo do błędów. Właśnie dojrzewa, a nie tylko dorasta.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Jednocześnie jest to książka, która można stanowić sfabularyzowaną wersję hasła "Prawda nas wyzwoli", to powieść o odkrywaniu bolesnej prawdy właśnie i o tym, że nie da się od niej uciec.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;A jeśli już przy prawdzie jesteśmy, to zgodnie z prawdą dodam, że chyba napisanie żadnej recenzji do tej pory nie zajęło mi tak dużo czasu, jak właśnie tej :)&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;A. Piega, Lustro czasu, Prószyński i S-ka, Warszawa 2011, s. 383.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6992323065685241316-3564935562282396295?l=slowoczytane.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://slowoczytane.blogspot.com/feeds/3564935562282396295/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://slowoczytane.blogspot.com/2011/08/8prawda-nas-wyzwoli-lustro-czasu-anna.html#comment-form' title='Komentarze (6)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6992323065685241316/posts/default/3564935562282396295'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6992323065685241316/posts/default/3564935562282396295'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://slowoczytane.blogspot.com/2011/08/8prawda-nas-wyzwoli-lustro-czasu-anna.html' title='Prawda nas wyzwoli! (Lustro czasu - Anna Piega)'/><author><name>Skarletka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/10182092858074916975</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='28' src='http://3.bp.blogspot.com/_k20s7m9YgSY/S2XuocZy8FI/AAAAAAAAAEg/lWFwIYJjSNw/S220/Ania.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/-QeVNtcQnN6c/TlKo36LczSI/AAAAAAAABHo/mYd3qV2X-AQ/s72-c/lustro%2Bczasu.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>6</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6992323065685241316.post-7457912669019971623</id><published>2011-08-18T10:38:00.002+02:00</published><updated>2011-08-18T10:39:59.912+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='nie wierzę w to co czytam'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='do przemyślenia'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='opowiadania'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='ona pisze - azja'/><title type='text'>Opowieści o smutnych ludziach (Czerwona róża, biała róża - Eileen Chang)</title><content type='html'>&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-ud08XxBN6XA/TkzPo7NRRiI/AAAAAAAABHY/LPzPRD3SKTA/s1600/czerwona%2Broza.jpg" onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 299px;" src="http://3.bp.blogspot.com/-ud08XxBN6XA/TkzPo7NRRiI/AAAAAAAABHY/LPzPRD3SKTA/s320/czerwona%2Broza.jpg" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5642112735183455778" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify; "&gt;Opowiadań Eileen Chang nie czyta się łatwo, chociaż, paradoksalnie, słowa, jakie do nich pasują, to "prostota", "minimalizm", "przemilczenia". O Eileen Chang było głośno kilka lat temu, kiedy to Ang Lee nakręcił film "Ostrożnie, pożądanie" - właśnie na podstawie jej opowiadania.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify; "&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;div style="text-align: justify; "&gt;Zawsze mam pewien problem, by napisać o opowiadaniach, gdyż trudno streszczać fabułę każdego z nich osobna (tym bardziej, że w przypadku tomu "Czerwona róża, biała róża" fabuła jest szczątkowa), a potem dopisać kilka słów podsumowania. Zawsze więc staram się poszukać czegoś, co je łączy - i tym razem się to udało: są to smutni ludzie. Tak, wiem, nie brzmi to dobrze, ale u Eileen Chang nie ma jednej osoby, która byłaby zadowolona z życia. Mężczyźni są słabi, kobiety uzależnione od ich zmiennych humorów. Stara kultura i stare tradycje zostają wypierane przez nowe, które z jednej strony kusi, z drugiej zaś wydaje się obce, dziwne, egzotyczne. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify; "&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify; "&gt;Eileen Chang, niczym nasz swojski Mickiewicz w "Panu Tadeuszu", opisuje świat, którego już prawie nie ma, ale to nowe na dobre jeszcze się nie zadomowiło. Chińczycy zostają bez masek, które zakładali przez wieki, autorka pokazuje ich "nagich". I cóż? Okazuje się, że są małymi, zagubionymi, niepewnymi ludźmi, którzy zupełnie nie potrafią się odnaleźć w nowym świecie.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify; "&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify; "&gt;Każde opowiadanie to wiele historii, ludzie bowiem spotykają się i rozmawiają ze sobą: na nieudanym weselu, w poczekalni u masażysty, w domu mężczyzny, który co noc sprowadza sobie inną kobietę. I z historii tych bije beznadzieja, poczucie bezsensu i przede wszystkim ogromna samotność doświadczana w wielotysięcznym mieście.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify; "&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify; "&gt;Polecam, gdyż opowiadania te łączą w sobie dwie skrajności: z jednej strony niedomówienia, surowe opisy, minimalistyczny język, z drugiej strony zaś, obrazy te są tak sugestywne, tak boleśnie realistyczne, że niemalże bolą.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify; "&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify; "&gt;Polecam raz jeszcze, wymagającym czytelnikom, którzy w książkach nie szukają tylko rozrywki. Może nie jest to idealna książka na plażę, ale na pewno jest to książka, którą warto znać. Ja sięgnęłam po nią również dlatego, iż pochodzi z serii "Nowy Kanon" wydawany przez W.A.B, który bardzo sobie cenię.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify; "&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify; "&gt;E. Chang, "Czerwona róża, biała róża", W.A.B, Warszawa 2009, s. 293.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify; "&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Książkę &lt;a href="http://prus24.pl/opis,2,9788374146852,czerwona_roza_biala_roza_tw.htm"&gt;"Czerwona róża, biała róża"&lt;/a&gt; otrzymałam od księgarni internetowej &lt;a href="http://prus24.pl/"&gt;Prus24.pl&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6992323065685241316-7457912669019971623?l=slowoczytane.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://slowoczytane.blogspot.com/feeds/7457912669019971623/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://slowoczytane.blogspot.com/2011/08/opowiesci-o-smutnych-ludziach-czerwona.html#comment-form' title='Komentarze (15)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6992323065685241316/posts/default/7457912669019971623'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6992323065685241316/posts/default/7457912669019971623'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://slowoczytane.blogspot.com/2011/08/opowiesci-o-smutnych-ludziach-czerwona.html' title='Opowieści o smutnych ludziach (Czerwona róża, biała róża - Eileen Chang)'/><author><name>Skarletka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/10182092858074916975</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='28' src='http://3.bp.blogspot.com/_k20s7m9YgSY/S2XuocZy8FI/AAAAAAAAAEg/lWFwIYJjSNw/S220/Ania.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-ud08XxBN6XA/TkzPo7NRRiI/AAAAAAAABHY/LPzPRD3SKTA/s72-c/czerwona%2Broza.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>15</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6992323065685241316.post-4826655332913332445</id><published>2011-08-11T19:47:00.002+02:00</published><updated>2011-08-11T20:00:13.542+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='doris lessing'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='być kobietą'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='bajka dla dorosłych'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='książki noblistów'/><title type='text'>Na początku była Kobieta! (Szczelina - Doris Lessing)</title><content type='html'>&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-skeMiOezV8g/TkQV3_OeEzI/AAAAAAAABHQ/Hr5CcG-swgQ/s1600/Szczelina.jpg" onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 196px; height: 320px;" src="http://4.bp.blogspot.com/-skeMiOezV8g/TkQV3_OeEzI/AAAAAAAABHQ/Hr5CcG-swgQ/s320/Szczelina.jpg" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5639656684983817010" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Na początku było słowo. Potem Bóg stworzył świat, mężczyznę, a z jego żebra kobietę.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Mniej więcej tak, w dużym skrócie, rysuje się historia ludzkości. Otóż nie! Na początku była Kobieta, która rodziła córki, a świat zamieszkiwały same istoty płci żeńskiej. Żyły one w idealnej harmonii na skałach, nad brzegiem morza. Ich żywiołem była woda, a dnie płynęły im w powolnym rytmie. Kobiety czciły Szczelinę - świętą skałę, raz na jakiś czas poświęcały którąś ze swoich sióstr i składały ją w ofierze. Aby począć, potrzebowały wody i wiatru.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Aż któregoś dnia... stało się! Zamiast małej Szczeliny (tak mówiły o sobie pierwsze kobiety), na świat przyszedł Potwór, z którym dorosłe kobiety nie wiedziały co zrobić, więc z nim i z następnymi rozprawiono się dość brutalnie: zabijając lub okaleczając. Potworów rodziło się coraz więcej, aż w którymś momencie zainterweniowały orły, przenosząc dzieci do lasu. Tak powstały dwa obozy, które przez długi czas niewiele o sobie wiedziały: obóz Szczelin, na skałach, i obóz Potworów, w lesie. A potem kobiety zaczęły przychodzić do mężczyzn, zatraciły zdolność "samopoczęcia". I tak, aby rasa ludzka nie zginęła, Szczeliny i Potwory, których zaczęto określać mianem Tryskaczy, musieli nauczyć się żyć ze sobą.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;... i chciałoby się powiedzieć, że do dziś Szczeliny - Kobiety i Tryskacze - Mężczyźni, żyją sobie długo i szczęśliwie, ale jak wiadomo, z tym bywa również :) Doris Lessing w każdym razie napisała powieść, która ma w sobie coś z mitu, z dawnych legend, z ustnie przekazywanych opowieści. Jednocześnie pisarka w pełni wykorzystuje możliwości, jakie daje literatura: stwarza ludzi zupełnie od nowa, prezentuje swoją wizję i, jak napisano na okładce, jest to "zabawna seria rozważań na temat co by było gdyby". A podobała mi się książka tym bardziej, że cała opowieść snuta jest przez rzymskiego kronikarza, historyka, który ma dostęp do najdawniejszych źródeł i w trakcie pisania nie może się powstrzymać od komentarzy, w których porównuje ludzi pierwotnych do sobie współczesnych. Fantastyczna mieszanka!&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Nie polecam... bo czy Doris Lessing trzeba polecać :)?&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;D. Lessing, Szczelina, Świat Książki, Warszawa 2008, s. 270.&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6992323065685241316-4826655332913332445?l=slowoczytane.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://slowoczytane.blogspot.com/feeds/4826655332913332445/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://slowoczytane.blogspot.com/2011/08/na-poczatku-bya-kobieta-szczelina-doris.html#comment-form' title='Komentarze (25)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6992323065685241316/posts/default/4826655332913332445'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6992323065685241316/posts/default/4826655332913332445'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://slowoczytane.blogspot.com/2011/08/na-poczatku-bya-kobieta-szczelina-doris.html' title='Na początku była Kobieta! (Szczelina - Doris Lessing)'/><author><name>Skarletka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/10182092858074916975</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='28' src='http://3.bp.blogspot.com/_k20s7m9YgSY/S2XuocZy8FI/AAAAAAAAAEg/lWFwIYJjSNw/S220/Ania.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/-skeMiOezV8g/TkQV3_OeEzI/AAAAAAAABHQ/Hr5CcG-swgQ/s72-c/Szczelina.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>25</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6992323065685241316.post-8728714582540257776</id><published>2011-08-09T20:00:00.004+02:00</published><updated>2011-08-09T20:01:46.070+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='vladimir nabokov'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='na jeden wieczór'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='klasyka'/><title type='text'>Nostalgia Rosjanina po utraconej miłości (Maszeńka - V. Nabokov)</title><content type='html'>&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-rU4VEfLdpNY/TkF1ygBP1aI/AAAAAAAABG8/g6CnBjCYblQ/s1600/maszenka.jpg" onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 194px; height: 259px;" src="http://1.bp.blogspot.com/-rU4VEfLdpNY/TkF1ygBP1aI/AAAAAAAABG8/g6CnBjCYblQ/s320/maszenka.jpg" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5638917718893647266" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify; "&gt;Gdybym miała możliwość nadania "Maszeńce" innego tytułu niż "Maszeńka" właśnie, to zatytułowałabym tę powieść pretensjonalnie: "Nostalgia" lub "Tęsknota", gdyż te właśnie uczucia tchną z tej niewielkiej, debiutanckiej powieści Nabokova. Niezwykle udanej powieści, dodam.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify; "&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify; "&gt;Maszeńka - tak miała na imię ukochana głównego bohatera powieści, Ganina. Ganin kochał ją, gdy miał 16 lat, mieszkał w Rosji i całe życie było przed nim. Kilka lat później znajduje się w Berlinie, z Rosji musiał emigrować, trudno powiedzieć, czy jeszcze kiedykolwiek do niej wróci. Ima się różnych prac, miewa przelotne miłostki, planuje wyjechać do Paryża - lecz cały czas brakuje mu impulsu, by popchnąć swoje życie na nowe tory.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify; "&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify; "&gt;Ganin mieszka w pensjonacie zamieszkałym także przez innych Rosjan. Przypadkowo, jeden z nich informuje go, że za kilka dni przyjedzie do niego żona, Maria. Gdy pokazuje Ganinowi zdjęcie, okazuje się, że Maria to Maszeńka. Ganin ma więc okazję spotkać swoją utraconą przeszłość... i oddaje się wspomnieniom. Nagle okazuje się, że nic w jego życiu nie miało aż takiego znaczenia, jak te kilka dni spędzonych z Maszeńką, że żadne pocałunki nie były tak ważne, jak te składane na jej chłodnych obojczykach, a jazda rowerem na jej spotkanie urasta do rangi najważniejszego wydarzenia w jego dotychczasowym życiu.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify; "&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify; "&gt;Piękna książka i przyznaję, że tak zupełnie po babsku się wzruszyłam. Kolejna rzecz: nie wiem, czy to jakaś prawidłowość u Nabokova, ale powoli zaczynam go postrzegać jako mistrza zaskakujących zakończeń. Tym razem również byłam mocno zdziwiona, gdy dotarłam do ostatniej strony, gdyż powieść urwała się jakoś tak... niespodziewanie, acz jest to sensowne. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify; "&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify; "&gt;I tak sobie myślę, chociaż zdaję sobie sprawę, że jeszcze za mało Nabokova przeczytałam, że gdyby ktoś zapytał mnie, od której powieści przygodę z autorem radzę zacząć, to moim zdaniem właśnie od tej, pierwszej, gdyż o ile "Czarodziej" mnie nieco ostudził, tak po lekturze "Maszeńki" mam ochotę sięgnąć po kolejne powieści:"Król, dama, walet", "Obrona Łużyna", "Splendor"...&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify; "&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify; "&gt;I jeszcze jedno: nie proszę zwrócić uwagę na okładkę i makijaż damy na niej widniejącej. Czyżby wyobrażenie o "mejkapach" Rosjanek przez prawie dwadzieścia lat nie uległo zmianie :)?&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify; "&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify; "&gt;V. Nabokov, Maszeńka, PIW, Warszawa 1993, s. 112.&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6992323065685241316-8728714582540257776?l=slowoczytane.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://slowoczytane.blogspot.com/feeds/8728714582540257776/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://slowoczytane.blogspot.com/2011/08/nostalgia-rosjanina-po-utraconej-miosci.html#comment-form' title='Komentarze (14)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6992323065685241316/posts/default/8728714582540257776'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6992323065685241316/posts/default/8728714582540257776'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://slowoczytane.blogspot.com/2011/08/nostalgia-rosjanina-po-utraconej-miosci.html' title='Nostalgia Rosjanina po utraconej miłości (Maszeńka - V. Nabokov)'/><author><name>Skarletka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/10182092858074916975</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='28' src='http://3.bp.blogspot.com/_k20s7m9YgSY/S2XuocZy8FI/AAAAAAAAAEg/lWFwIYJjSNw/S220/Ania.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/-rU4VEfLdpNY/TkF1ygBP1aI/AAAAAAAABG8/g6CnBjCYblQ/s72-c/maszenka.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>14</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6992323065685241316.post-2911955672306779534</id><published>2011-08-08T19:06:00.002+02:00</published><updated>2011-08-08T19:09:20.755+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='vladimir nabokov'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='na jeden wieczór'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='klasyka'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='opowiadania'/><title type='text'>A magii w tym za grosz, o! ("Czarodziej" - Vladimir Nabokov)</title><content type='html'>&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-mZBHV6ER4lA/TkAYBU8G52I/AAAAAAAABGY/Tdgf1N7-NVA/s1600/czarodziej-200.jpg" onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 308px;" src="http://2.bp.blogspot.com/-mZBHV6ER4lA/TkAYBU8G52I/AAAAAAAABGY/Tdgf1N7-NVA/s320/czarodziej-200.jpg" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5638533144547616610" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify; "&gt;To, że Nabokov wielkim pisarzem był, to jedna kwestia. Natomiast to, że "Czarodziej" mnie JEDNAK nie zachwycił, to kwestia numer dwa. Upłynęło kilka dni, odkąd skończyłam czytać "Czarodzieja
