piątek, 3 stycznia 2014

Dramat między przystawką a daniem głównym (Kolacja - Herman Koch)

Nie robię zestawień, nie prowadzę statystyk, nie podsumowuję... ale gdybym miała wskazać najlepsze książki przeczytane w 2013 roku, Kolacja z pewnością byłaby jedną z nich.


Zaczyna się niewinnie: dwóch braci, wraz z żonami, wybiera się na kolację. Paul, osoba, która relacjonuje wydarzenie, nie za bardzo lubi swojego braciszka - jak to w rodzinie. Wkrótce okazuje się, że jedną z przyczyn jest to, że ten kandyduje w wyborach na prezydenta Belgii - ale nie jest to jedyny powód. 

Mijają minuty, kelner serwuje kolejne dania, tematy do rozmowy powoli się wyczerpują. Paul zdaje się być coraz bardziej nerwowy... i ma ku temu powody. Głównym celem spotkania nie jest bowiem po prostu zjedzenie kolacji w drogim lokalu. Główny cel spotkania jest zupełnie inny, a od momentu, kiedy szwagierka Paula wybiega z płaczem, cała akcja skręca z zupełnie zaskakującą stronę. 

I teraz musicie uwierzyć mi na słowo: to, co wymyślił autor naprawdę wbija się w pamięć. Nie chcę zdradzać o co chodzi, chcę, żebyście tak jak ja byli zaskoczeni odkrywaniem kolejnych warstw opowiedzianej historii. 

Ale Kolacja to nie tylko zaskakująca akcja. Genialny jest też sposób, w jaki przedstawiony zostaje Paul. Uwielbiam, kiedy w dobrodusznym, nieco nawet gapowatym bohaterze nagle pojawia się rysa, pęknięcie i ujawniona zostaje jego ciemna strona.

Czyta się Kolację znakomicie, napisana została tak, że nie zmieniłabym w niej ani jednej linijki.

Polecam, świetna rzecz! :)

Herman Koch, Kolacja, Media Rodzina, 2013, s. 274.