wtorek, 3 września 2013

Kryminalna perełka (Kołysanka na śmierć - Carin Gerhardsen)


Tytuł: Kołysanka na śmierć
Autor Carin Gerhardsen
Wydawnictwo: Rebis (dziękuję!)
Rok wydania: 2013
Liczba stron: 334

Carin Gerhardsen niespodziewanie stała się jedną z moich ulubionych autorek kryminałów. Piałam z zachwytu nad Domkiem z piernika - potem książka miałam swoje tournee wśród moich znajomych i wszyscy zgodnie stwierdzili, że to świetna lektura. Nie rozczarowała druga powieść autorki, Najmroczniejsza ciemność, chociaż uznałam ją za ciut słabszą. Natomiast najnowsza, Kołysanka na śmierć, bije swoje poprzedniczki na głowę!

To, co bardzo podoba mi się w książkach o policjantach z Hammarby to fakt, że książki stanowią serię, część wątków z tomu na tom jest kontynuowana i rozwijana. Funkcjonariusze nie zostali zredukowani do roli tych, którzy po prostu mają rozwikłać zagadkę; każdy z nich jest "jakiś" i ma swoją historię, przez co poziom "wciągnięcia" w lekturę wzrasta.

Drugą rzeczą, którą sprawia, że tak dobrze czyta mi się kryminały Carin Gerhardsen jest to, że autorka dwoi się i troi, żeby opisywane zbrodnie były intrygujące i tajemnicze, lecz także widać, iż dokłada wszelkich starań, aby za każdą z nich stała jakaś historia.

W Kołysance na śmierć punktem wyjścia jest zabójstwo młodej, lubianej przez wiele osób Filipinki i jej dwójki dzieci. Kto? Jak? Dlaczego? Te pytanie musiały się pojawić się w trakcie śledztwa, lecz okazuje się, że tę tragedię poprzedziła jeszcze inna, sprzed wielu lat. Wtedy to straciło życie dwóch małych chłopców, na chwilę zostawionych w zamkniętym samochodzie. Jak obie te sprawy się łączą? Odpowiedzi na to pytanie poszuka Conny Sjoberg i jego ekipa.

Z czystej ciekawości sprawdziłam, kim Carin Gerhardsen jest z wykształcenia. I nie, nie jest psychologiem (jest matematykiem), co dla mnie byłoby logiczne, biorąc pod uwagę, jak świetne portrety psychologiczne kreśli. Uważam, że ma wyjątkowy dar do pisania o osobach złamanych, noszących w sobie jakąś mroczną tajemnicę, które przeżyły coś, czego nikt nie chciałby przeżywać. Czytałam sporo kryminałów i znaczna część z nich cieszy tylko w trakcie lektury, zapewniając rozrywkę na kilka godzin. W przypadku tej autorki jest inaczej. Wiem, jak banalne jest to stwierdzenie, ale historie przez nią opowiadane po prostu zostają w pamięci - i nie jestem w tej opinii odosobniona.

Gorąco polecam, a sama z niecierpliwości czekam na kolejne tomy.