sobota, 2 lutego 2013

Czytelniczy niechciej

Zaniedbałam tego bloga straszliwie. 
Od dłuższego czasu nie mam ochoty ani na czytanie, ani na pisanie. Wyjątek robię dla książek psychologicznych i dotyczących samorozwoju, ale o nich piszę gdzie indziej (przy okazji: zapraszam na mojego drugiego bloga - KLIK!)

Szczerze? Nie wiem, co się stało. Podobny okres zniechęcenia do słowa pisanego miałam zaraz po studiach, ale wtedy moja niechęć dotyczyła tylko książek, że tak powiem, mądrych. Rzuciłam się wtedy na literaturę popularną... i tak powstał ten blog. 

Nie wiem, kiedy ten kryzys minie. Plan na najbliższe dni jest taki: wrócić do pisania, bo kilka pozycji jednak na recenzję czeka. Co będzie potem: zobaczymy :)

Sama jednak po cichu liczę na to, że przyjdzie wiosna, słońca zaświeci i na nową złapię ochotę na wygrzewania się w jego promieniach... oczywiście z książką w ręce :)

A póki co... dziękuję za maile z pytaniem, co z blogiem :) Naprawdę! Nie sądziłam, że ktoś zauważy moją nieobecność... a tu proszę! Miło mi, naprawdę miło! :)

Przy okazji... świetny obrazek! :)


22 komentarze:

  1. Życzę Ci, aby Twój kryzys minął, a wena powróciła. Z niecierpliwością czekam na kolejne recenzje! :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Czekam więc na kolejne recenzje :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Kryzysy mijają, Twój także minie :). Ważne, że coś robisz, a nie masz kryzysu ogólnego, książki i tak wrócą :).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wenę na inne rzeczy mam, jak najbardziej. Tyle z książkami coś mi nie idzie...

      Usuń
  4. Mam nadzieję, że szybko do nas wrócisz i znowu nabierzesz ochoty na czytanie :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Oj, życzę więc powrotu weny do czytania. Też ostatnio mam coś przestój...

    A jeśli chodzi o zaległe recenzje - ja im bardziej je odwlekam, tym mniej mi się chce je pisać i zapominam połowę ciekawych spostrzeżeń ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Witamy z powrotem!
    Też liczę, że prędko nadejdzie wiosna. Słońce zaświeci, przyroda się zazieleni i weselej będzie czytać i pisać opinie. :)
    A co do obrazka to w 100% się zgadzam. Ktoś idealnie to ujął, naprawdę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Prawda? Bardzo mi się ten tekst spodobał :)

      Usuń
  7. Każdego czasem dopada kryzys, ale na szczęście zawsze mija, więc mam nadzieję, że i u Ciebie to niedługo nastąpi :)

    OdpowiedzUsuń
  8. ANIA! przywołuję Cię do porządku, czytaj! Pisz, bo bez Ciebie...nie ma tego co lubię w blogach..., to światełko nie może zgasnąć!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kaś, nie zgaśnie :) Coś tam jednak czytam, tylko entuzjazm gdzieś się zgubił :( Sama o tym pisałaś ostatnio, więc rozumiesz :)

      Usuń
  9. Norma, czasem tak jest - nie przejmuj się, a spokojnie poczekaj. To, co się kocha, nie znika i nie mija ot tak! :)

    Wszystkiego dobrego!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czekam, drugi miesiąc hehe :) Mam nadzieję, że luty będzie jakimś przełomem pod tym względem :)

      Usuń
  10. Dwa blogi, każdy z maksimum energii, to nie gratka! Dwie sroki za ogon?! Trzymam kciuki. I kibicuję! Nie tylko z powodów merytorycznych, ale także terytorialnych (Bełchatów, Łódzkie, także moje korzenie)Niezależnie od tego, co wybierzesz, czytać będę. Tymczasem nie odnotowałaś Tessona.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trzy sroki za ogon... :)
      Tessona? Nie rozumiem :)

      Usuń
    2. "W syberyjskich lasach" Autor - Sylvain Tesson. Przeciekawa postać (podróżnik, geograf, dziennikarz, a także wspinacz na bardzo wysokie katedry). Książka jest zapisem z półrocznego pobytu autora w chacie nad jeziorem Bajkał. Polskie ydanie ukazało się w styczniu 2013. Mam!

      Usuń
  11. Miałam to już nie raz. Czytam, czytam a później długo, długo nic i tak w kółko:)
    Pozdrawiam i czekam na następne recenzje:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ano, proces to dość powszechny :)

      Usuń