czwartek, 16 sierpnia 2012

Książka, którą napisano dla mnie! (Przyjaciółki - Lisa Verge Higgins)

Tytuł: Przyjaciółki
Autor: Lisa Verge Higgins
Wydawnictwo: Świat Książki (dziękuję!)
Rok wydania: 2012
Liczba stron: 334


Doskonale zdaję sobie sprawę, że wiele osób po lekturze tej notki może stwierdzić, że moja entuzjastyczna recenzja jest na wyrost i przesadzam z zachwytem. Tyle... że ja nie przesadzam. Przyjaciółki to jedna z tych książek, o której, gdybym przeczytała ją w innym czasie, napisałabym, że jest dobrym czytadłem, na odprężenie, które co prawda niczego nowego nie wnosi, ale miło spędza się z nią czas.

Tymczasem Przyjaciółki mogę zaliczyć do tej samej kategorii, do której kiedyś zaliczyłam Jedz, módl się, kochaj. Wiem, że na pisarstwo Elizabeth Gilbert wiele osób reaguje wysypka, ja jednak na jej książkę trafiłam w dobrym momencie... Można powiedzieć, że to nie ja znalazłam lekturę, lecz ona znalazła mnie. Tak jest i tutaj: Przyjaciółki nie są arcydziełem, jednak czytałam je o szóstej rano w zatłoczonym autobusie z wypiekami na twarzy... bo to był właśnie mój moment na tę książkę!

Tyle tytułem wstępu. Lisa Verge Higgins opowiada w swoje powieści historię czterech przyjaciółek. Poza przyjaźnią - dzieli je wszystko. A jednak... 

Prawdziwy przyjaciel zna nas lepiej, niż my sami siebie znamy - i tak jest w tym przypadku.

Rachel umiera i wie o tym. Przed śmiercią jednak wykazuje się wielką przenikliwością i każdej z bohaterek przydziela zadanie, które ta ma wykonać po jej śmierci.

Kate - moja absolutna ulubienica, dzięki której zakochałam się w tej książce! - ma skoczyć z samolotu na spadochronie. Brzmi super... tylko Kate nie ma duszy ryzykantki, nie lubi wyzwań, wychowuje trójkę dzieci i to im poświęca się bez reszty. Skoki ze spadochronem nie mieszczą się w jej rozkładzie dnia.

Takie zadanie bardziej pasowałoby do Jo, kobiety sukcesu, która nie lubi stabilizacji, zmienia facetów jak rękawiczki i pnie się po szczeblach drabiny zawodowej. Tyle że Jo... ma zająć się osieroconą córką Rachel. A na małych dziewczynkach Jo zna się tak, jak kura na pieprzu.

Zostaje jeszcze Sarah, która za sprawą Rachel leci do Indii, żeby... spotkać się ze swoją miłością sprzed lat. No własnie: "sprzed lat". Czy mężczyzna, którego Sarah przez lata idealizowała, spełni jej oczekiwania?

Dla mnie Przyjaciółki to książka mówiąca o tym, co w życiu ważne. Czasem jednak okazuje się, że ważne jest wcale nie to, co przez lata za takie uważaliśmy. Albo wręcz przeciwnie, może się okazać, że to, co najważniejsze, mieliśmy na wyciągnięcie ręki i żeby to odkryć, wcale nie trzeba było podróżować na druga półkulę czy robić inne, równie zwariowane rzeczy.

Nie wiem, czy na kogoś ta książka będzie miała podobny wpływ, ale dla mnie była jak... terapia. W miejscu, gdzie absolutnie się tego nie spodziewałam, znalazłam wskazówki, których od dawna szukałam. Znalazłam kilka sytuacji, przez które jakiś czas temu przechodziłam...

I dla mnie właśnie na tym polega magia książek w ogóle. Dokładnie na tym! 

Przyjaciółki uważam bowiem za pozycję napisaną specjalnie dla mnie... i nie ma znaczenia, że pewnie przeczytają ją tysiące osób na całym świecie!

23 komentarze:

  1. Ależ wspaniały entuzjazm! :) Nawet jeśli książka zbierze słabe recenzje, ważne, że trafiłyście na siebie, że Ci pomogła i że na długo zapadnie Ci w pamięć.

    Mnie fabuła wydaje się trochę oklepana, ale nie zmienia to faktu, że może być interesująca i wciągająca. Nic mnie tak nie pociąga jak opowieści o prawdziwym życiu :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ale pięknie napisałaś. A ja już tak dawno nie natrafiłam na książkę napisaną specjalnie dla mnie :(

    Swoją drogą, Gilbert chyba i u mnie trafiła swego czasu na dobry moment, bo bardzo mi się podobało, i nie wiem naprawdę czemu zgarnęła tyle negatywnych opinii...

    OdpowiedzUsuń
  3. Heh, na takie książki, pisane jakby na zamówienie, trafia się bardzo rzadko, ja sobie nie przypominam, żebym wcześniej o jakiejś w taki sposób na blogu pisała :) Dawno, dawno temu była to "Ania z Zielonego Wzgórza", potem "Przeminęło z wiatrem", w końcu "Jedz, módl się kochaj". I mam wrażenie, że "Przyjaciółki" też do tej grupy należą, chociaż masz rację Klaudyno, to żadne arcydzieło - to po prostu rzadki przypadek, kiedy powieść trafiła na "swojego czytelnika" :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Dobra, zabiję Cię. Recenzja jest FANTASTYCZNA. Dawno nie czytałam tak cudnej i zachęcającej. Dopiero co mówiłyśmy o wypaleniu recenzyjnym, ale Tobie jest do niego daleko. A książka... inni pisali o niej tak nudno i bezpłciowo, że stwierdziłam, że nie. Ale teraz kupiłabym w ciemno i na pewno to zrobię :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nyc - i bardzo możliwe, że się rozczarujesz :) Ja sobie doskonale zdaję sprawę, że to żadne arcydzieło na skale światowa - ale w życiu moim, Anny K., to naprawdę ważna rzecz! :)

      Usuń
  5. Nie Nyc, tylko NyX - te literki czasem za blisko siebie leżą :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Fabuła ciekawa i książka na pewno godna uwagi, chyba się nią zainteresuję :)

    OdpowiedzUsuń
  7. To samo miałam z "Małymi trzęsieniami ziemi". Według większości po prostu czytadło, dla mnie, w momencie, w którym ją przeczytałam, książka absolutnie rewelacyjna :) Siła okoliczności :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ano właśnie! "Siła okoliczności" :)

      Usuń
  8. Na mnie az takieg wplywu nie miala, ale czytalo mie sie dobrze :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Wiesz, po przeczytaniu Twojej recenzji zapragnęłam tej książki! Bardzo mocno. Swego czasu byłam pod wrażeniem "Jedz, módl się, kochaj" i dziś nie uważam jej za jakieś super arcydzieło, ale ta książka w tamtym czasie była mi po prostu potrzebna. Uważam podobnie jak Ty, że niektóre książki los nam sam podsuwam, nie my je wybieramy ale one nas:)
    Dzięki za super recenzję i dodaję Przyjaciółki na listę:)
    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właściwa książka, we właściwym czasie, w rękach właściwej osoby :) Mam nadzieję, że "Przyjaciółki" Ci się spodobają :) Pozdrawiam!

      Usuń
  10. No, po takiej recenzji to grzechem byłoby po tę książkę nie sięgnąć :)
    Wspominasz, że to książka znalazła Ciebie, mam więc nadzieję, że po jej lekturze to samo będę mogła o niej powiedzieć :)

    OdpowiedzUsuń
  11. wow. chętnie przeczytam. Lubie czytać takie książki. Kiedyś czytałam ksiązki ominąć Paryż o 4 kobietach przyjaciółkach. Musze przeczytać.

    OdpowiedzUsuń
  12. Zapraszam do czytania opowieści na moim blogu wwww.spirit-guard.blogspot.com ! :)
    Historia opowiada o życiu chłopaka interesującego się okultyzmem i zjawiskami paranormalnymi, Doriana, którego życia diametralnie się zmienia, gdy pewnego słonecznego dnia podeszła do niego dziwna dziewczyna oznajmująca mu, że widzi podążającego za nim ducha. Jest ona tzw strażnikiem dusz. Jako wysłannik Boga, ma ona za zadanie pomagać błąkającym się po świecie duszom stać się aniołami i jednocześnie bronić przed sługami diabła, którzy próbują je pochwycić w celu zwiększenia swojej "armii". Dusze są karane poprzez brak dostępu do nieba za popełnienie w poprzednim wcieleniu samobójstwa. Jak się później okazuje, dusza podążająca za Dorianem nie przyczepiła się go przypadkowo.

    OdpowiedzUsuń
  13. Zazwyczaj nie czytam książek tego typu, ale dla tej chyba zrobię wyjątek ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie ma pewności, że Ci się spodoba... ale spróbuj :))))))))

      Usuń
  14. Jestem naprawdę ciekawa tej książki. Urzekł mnie sam jej pomysł - umierająca dziewczyna, która zamiast myśleć o sobie, pomaga swoim przyjaciółkom pokonać pewne bariery.. nie mogę się doczekać lektury!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nie jest to pomysł nowy, ale jego realizacja - świetna! :)

      Usuń
  15. Ja właśnie zamowiłam dwie książki i już nie mogę się doczekać aż wejdę do ich świata! :)

    OdpowiedzUsuń