środa, 11 kwietnia 2012

Kobieta bez właściwości (Zanim zasnę - S.J. Watson)

Wspomnienia nas definiują. 

Tym zdaniem zaczyna się opis książki "Zanim zasnę" umieszczony na okładce. Szczerze mówiąc, nigdy się nad tą kwestią nie zastanawiałam, gdyż wyznaję filozofię życia "tu i teraz" i nie wracania do tego, co było. Jednak w kontekście powieści książki S.J. Watsona, moje myślenie wydaje się dość... upiorne.

Wyobraźcie sobie bowiem sytuację, kiedy budzicie się rano, w nieznanym pokoju, przy nieznanej osobie, w ciele starszym o jakieś dwadzieścia lat niż się spodziewacie. W łazience natrafiacie na fotografie, na których owszem, rozpoznajecie siebie, ale nie macie pojęcia gdzie i kiedy zostały zrobione. Ktoś, kto akurat jest przy was tłumaczy, że jest waszym mężem/żoną, spędziliście razem ponad 20 lat, a teraz szybko na dół, bo śniadanie czeka... I tak codziennie: ta samo zdezorientowanie i panika, bowiem przez noc mózg wykasował wszystkie wspomnienia. 

Christine cierpi na amnezję. Pamięta tylko tyle, ile uda jej się przeżyć przez jeden dzień, reszta to dla niej terra incognita. Pamięć traci w wyniku wypadku, którego też nie pamięta. Mieszka w domu, którego rozkład jest jej obcy. Nie wie, czy woli kawę z cukrem czy bez, nie pamięta, czy ma jakiś przyjaciół, nie pamięta, w co byla ubrana dzień wcześniej. Żyje z człowiekiem, który twierdzi, że ją kocha i opiekuje się nią. I to on, Ben, przekazuje jej informacje o tym, co było kiedyś, rekonstruuje jej przeszłość, o której Christine następnego dnia i tak zapomina.

W wyniku terapii, której potajemnie się poddaje i pamiętnika prowadzonego dzień po dniu, Christine stopniowo zaczyna przypominać sobie niektóre rzeczy. I okazuje się, że to, co zapamiętała, znacznie różni się od tego, o czym opowiadał jej mąż. Kłamie zatem w dobrej wierze, żeby oszczędzić kobiecie bólu, czy też okłamuje ją z premedytacją, by ukryć to, o czym sam nie chce pamiętać? Dlaczego stanowczo odmawia żonie konsultacji z lekarzem i twierdzi, że część wspólnych zdjęć spłonęła w pożarze?

Nie wiem, czy pamiętacie film "50 pierwszych randek" - pogodną komedię romantyczną? Pomysł w "Zanim zasnę" jest mniej więcej ten sam, ale jego realizacja o niebo lepsza. Książka pokazuje bowiem dramat, z jakim Christy zmaga się każdego dnia, obrazuje, jak bardzo nieporadny i zagubiony jest człowiek, który nie wie o sobie właściwie nic. Kobieta żyje w wiecznym "dzisiaj", do końca nie rozumiejąc, dlaczego znalazła się w takiej sytuacji. A gdy powolutku robi krok w stronę normalnego życia okazuje się, że najbliższej osobie bardzo zależy na tym, by do tego nie dopuścić...

"Zanim zasnę" bez wątpienia na długo zapadnie mi w pamięć, tym bardziej, że zakończenie nie tylko mnie zaskoczyło, ale też było sporym szokiem. Przeczytałam, że prawa do ekranizacji powieści zakupił Ridley Scott, a o główną rolę Kate Winslet, Cate Blanchet i Helen Hunt. Oj, bardzo chętnie obejrzałabym zanim zasnę na dużym ekranie, z tą pierwszą w roli głównej :)

Gorąco polecam!


Za egzemplarz dziękuję wydawnictwu Sonia Draga.
Premiera książki będzie miała miejsce 18 kwietnia. 

S.J. Watson, Zanim zasnę, Sonia Draga, 2012, s. 407.