niedziela, 11 marca 2012

"Ten obcy" we mnie (Pan Potwór - Dan Wells)

W komentarzach pod recenzją "Nie jestem seryjnym mordercą" pisałam, iż "Pan Potwór" wydaje się jeszcze lepszy niż pierwsza część opowieści o Johnie Cleaverze - i miałam rację!

"Pan Potwór", o ile to możliwe, jest jeszcze bardziej mroczny, a osobowość socjopatycznego nastolatka jeszcze bardziej pokręcona. Johnowi bowiem przydarza się coś niezwykłego: zakochuje się po uszy w dziewczynie z sąsiedztwa, Brooke. Brooke zdaje się do Johna zupełnie nie pasować: ubiera się w pastele, wszyscy ją lubią, jest mądra i nie ma morderczych skłonności - ot, ideał nastolatki. Miłość jednak nie wybiera i John po nocach śni o dziewczynie... o tym, jak martwa leży na stole do balsamowania zwłok, a on myje jej włosy, albo fantazjuje, jak to by było przebić jej gładką skórę gwoździem. I sam do końca nie wie, czy są to pragnienia jego, Johna, czy też może Pana Potwora, mrocznej strony jego osobowości.

Podobnie jak w przypadku pierwszego tomu, John znów staje oko w oko z mordercą - demonem i autor nakreślił go tak, że czytając jedynie przy przytłumionym światełku lampki, autentycznie pilnowałam, by przypadkiem stopa nie wystawała mi spod kołdry. Demon bowiem nie tylko czyha na życie nastolatka, lecz w piwnicy przechowuje przykute do łańcuchów "zabawki", których emocjami się karmi - brrrr. I tym razem pokonanie go okazuje się o wiele trudniejsze: przede wszystkim jest to postać o wiele bardziej skomplikowana, niż poprzednio, ale też... no właśnie. Kiedy John patrzy na bezbronne ofiary szaleńca, kiedy patrzy na zestaw do tortur, gotowy do użycia, staje oko w oko ze swoimi najbardziej skrytymi pragnieniami, jego fantazje mają szansę się wreszcie zrealizować... tego chce Pan Potwór, a John sam nie wie, czy przypadkiem nie są to też jego pragnienia. 

Cóż mogę napisać więcej? Generalnie nie jestem miłośniczką współczesnej literatury dla młodzieży, nudzą mnie grzeczne wampiry, które brzydzą się ludzką krwią i nie przepadam za zastanawianiem się, jaką to nadprzyrodzoną istotą jest "zwykła nastolatka z sąsiedztwa", o której właśnie czytam. Tymczasem opowieść o chłopaku z zadatkami na seryjnego mordercę wciągnęła mnie całkowicie. Przymknęłam nawet oko na drobne usterki w stylu: "w aucie Johna nie ma radia", "John nuci piosenkę, którą usłyszał w samochodzie, w radiu". Historii opowiedzianej przez Dana Wellsa po prostu dałam się porwać - i czekam na ciąg dalszy, który, buuuu, dopiero w czerwcu!

D. Wells, Pan Potwór, Znak Emotikon, 2012, s. 290.