poniedziałek, 16 stycznia 2012

Ocaleni (W ciemności - Krystyna Chiger, Daniel Paisner)

Mimo iż film Agnieszki Holland "W ciemności" zbiera świetne recenzje, zarówno krytyków, jak i widzów, do kina się nie wybieram. Kilka lat temu widziałam "Pianistę" i wystarczy mi na resztę życia. Natomiast książkę Krystyny Chiger napisanej wspólnie z Danielem Paisnerem przeczytałam w kilka godzin i gorąco polecam tym, którzy, jak ja, nie są w stanie patrzeć na Holocaust na ekranie.

Krystyna Chiger to "dziewczynka z zielonym sweterku", dziewczynka, która przez 14 miesięcy wraz z rodzicami i bratem Pawłem ukrywała się we lwowskich kanałach. Miała wówczas osiem lat, trudno powiedzieć, ile rozumiała z tego, co się działo, po latach jednak napisała wspomnienia z tamtego okresu, uzupełnione o wspomnienia jej ojca. I dla mnie właśnie ojciec Krystyny wyrósł na głównego bohatera tej książki.

Nie potrafię wyobrazić sobie sytuacji, w której znalazł się Ignacy Chiger. Był człowiekiem wykształconym, dobrze orientował się w sytuacji politycznej, a przy tym nade wszystko kochał swoją rodzinę. Przed wojną Ignacy pracował w swoim sklepie, jego najbliżsi mieszkali w pięknym mieszkaniu, niczego im nie brakowało. I nagle okazuje się, że muszą wszystko zostawić, a on, mąż i ojciec, nie jest w stanie zagwarantować tym, których kochał, że przeżyją kolejnych kilka godzin. 

Krysia przedstawia ojca jako człowieka pomysłowego, budującego ciągle nowe skrytki dla swoich dzieci, by w getcie zapewnić im chociaż iluzję bezpieczeństwa. Później, w kanałach, uczy on swoją córeczkę czytać i pisać, nie okazuje przygnębienia, ba!, pisze teksty satyryczne!

Drugim bohaterem "W ciemności" jest Leopold Socha - lwowski kanalarz, dla którego ocalenie garstki Żydów staje się życiowym celem, pokutom i odkupieniem. Fakt, w zamian za ochronę brał pieniądze, ale jego pomoc wyszła daleko poza to, na co początkowo się umawiał. Jednocześnie autorka próbuje pokazać, z czym tak naprawdę ta pomoc się wiązała: za ukrywanie Żydów mógł zginąć nie tylko on, ale i cała jego rodzina. A przecież Leopold Socha miał córkę w wieku zbliżonym do wieku Krysi...

Wiele miejsca w swojej opowieści autorka poświęca codziennemu życiu. Opisuje, jak jej rodzice próbowali zabezpieczyć jedzenie przed szczurami, jak jedna z ukrywających się w kanałach kobiet urodziła dziecko, relacjonuje, jak trudno było słuchać głosów dzieci bawiących się na zewnątrz. Z drugiej strony jednak ma świadomość, że żyjąc w tych nieludzkich warunkach mogła mówić o szczęściu, gdyż niewielu dane było przeżyć likwidację lwowskiego getta.

"W ciemności" pełne jest dramatycznych scen i faktów, jak chociażby ten, że w opisywanym okresie we Lwowie żyło ok. 200 tys. Żydów, wojnę zaś przetrwały tylko trzy (!) pełne rodziny - mówiąc "pełne", mam na myśli tylko rodziców i dzieci... Książkę czyta się jednak o tyle spokojnie, gdyż ma się tę świadomość, że Krysia i jej rodzina przeżyli, że byli tym, którym się udało.

Ogromnym plusem jest też to, że wiele sytuacji zostaje przedstawionych oczami dziecka, tak, jak autorka rzeczywiście je wtedy postrzegała. Jednak te obserwacje uzupełnione zostają o komentarz wyjęty z dzienników jej ojca oraz o fakty, o których dowiedziała się później. W ten sposób czytelnik otrzymuje pełny obraz sytuacji, jednak w tym wypadku "pełny" znaczy tyle co uzupełniony o nowe, budzące grozę szczegóły.

Nie wiem, jak podsumować "W ciemności", chociaż książka zrobiła na mnie ogromne wrażenie. Nie mogę napisać, że ją polecam lub nie - myślę, że wyboru należy dokonać według własnej wrażliwości. Dodam tylko tyle, że jest to jedna z tych opowieści, do których świetnie pasuje zdanie Marka Twaina: Prawda jest dziwniejsza od fikcji. Fikcja musi być prawdopodobna. Prawda - nie. 

K. Chiger, D. Paisner, W ciemności. Dziewczynka w zielonym sweterku, PWN, 2011, s. 319.


22 komentarze:

  1. Książkę czytałam jakiś czas temu, później wywiad, a teraz mam w planach film

    OdpowiedzUsuń
  2. A ja mimo wszystko polecam Ci gorąco "W ciemności". Dlaczego? Bo to nie jest film taki jak "Pianista", pozbawiony jest tego typowo amerykańskiego patosu, Żydzi nie są w nim tylko ofiarami, są przedstawieni bardzo autentycznie, wręcz namacalnie. Film Holland nie tylko jest mocno realistyczny, ale też naturalistyczny. Wcześniej, jeszcze jako nastolatka, oglądałam "Europa, Europa" tej samej reżyserki i muszę przyznać, że te dwa filmy są bardzo podobne, nie takie same, lecz doskonale się uzupełniają.

    Mnie obraz ten podobał się znacznie bardziej niż film Polańskiego.

    O książce niestety dowiedziałam się już po oglądnięciu filmu - jestem bardzo zdeterminowana by ją przeczytać.

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  3. Taki jest świat - wywiad? Z kim?

    Claudette - ja się właśnie tego naturalizmu boję, wcale nie o patos tu chodzi. "Pianista" bardzo długo nie chciał mi wyjść z głowy, bardzo przeżyłam ten film i boję się, że tu będzie podobnie. Wyobraźnia działała już w przypadku książki, natomiast nie wiem, czy chcę te wszystkie obrazy zobaczyć na ekranie. A "Europa, Europa" nie widziałam, chociaż jeszcze na studiach bardzo chciałam ten film zobaczyć.
    Pozdrawiam również! :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Książka już leży na moim stoliku, za chwilę będę czytała, za moment poznam życie w kanałach i wiem, że na długo pozostanie 'Dziewczynka w zielonym sweterku' w mojej pamięci.
    Jeszcze nie wiem, czy obejrzę film.

    OdpowiedzUsuń
  5. Evito - oj tak, na pewno długo o tej książce nie zapomnę.

    Alucha - :)

    OdpowiedzUsuń
  6. ciągle się zastanawiam czy przeczytać czy nie... ale pewnie nadejdzie taki dzień

    OdpowiedzUsuń
  7. Przeczytałam. Bardzo dobra książka i warta przeczytania. Momentami mnie trochę irytowała, ale ogólna ocena jak najbardziej pozytywna!

    OdpowiedzUsuń
  8. Bardzo mnie zaciekawiłaś z chęcią przeczytam:)

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja czekam, aż ta książka wpadnie w moje łapki. Film widziałam. "Pianista" może sie schować! Film Holland jest...prawdziwy, no i myślę że warto dla Roberta Więckiewicza - klasa! Brody może mu buty czyścić.

    OdpowiedzUsuń
  10. Zdecydowanie mam ochotę na tą książkę.

    OdpowiedzUsuń
  11. Do książek o holocauście mam stosunek trochę masochistyczny - niby wiem, że będę przeżywać i nie spać po nocach, ale muszę przeczytać. Ta jeszcze nie wpadła mi w ręce, ale na pewno przeczytam...

    OdpowiedzUsuń
  12. Hej ;) Blog świetny, dodałam do obserwowanych ;) Pozdrawiam, jeśli chcesz, wpadnij do mnie, dopiero zaczynam, ale możesz zamieścić swoją opinię, sugestie.. ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. Jasmino, tetiisheri - warto :)

    Magdo - właśnie złamałaś moją pewność, że nie chcę tego filmu oglądać. Tylko wiem, że potem czeka mnie bezsenna noc...

    Edyto - to ja mam podobnie z filmami o takiej tematyce, kilka już "odchorowałam" i obiecałam sobie, że "W ciemności" nie obejrzę - chociaż może jednak obejrzę?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szczerze powiem, że film odchorowywałam 2 dni, zdecydowanie nie mógł mi wyjść z głowy ale właśnie dlatego uważam, że jest dobry. Niestety okrutny, prawdziwy w obrazie czasem aż do bólu. Ciężki. Zdecydowanie polecam go obejrzeć pod koniec dnia i już nic więcej w planie nie mieć bo i tak nie wyjdzie.
      A co do filmów o Holokauście to jestem masochistką chyba i oglądam większość tak samo jak czytam książki z tego tematu. Myślę że nie da się zwyczajnie przejść obojętnie jak już człowiek raz wejdzie w ten temat, a potem się już drąży, doczytuje, ogląda! I może dobrze, lepiej pamiętać o przeszłości.

      Usuń
    2. Pewnie obejrzysz i ja też a potem to odchorujemy:)

      Usuń
    3. Magdo - w przypadku tych "cięższych" filmów mam dokładnie tak, jak mówisz. Tak samo jest z programami o adopcjach, schroniskach dla zwierząt, braku wody w Afryce... Przez kilka dni obrazy nie chcą mi wyjść z pamięci, rozpamiętuję, doczytuję...

      Usuń
  14. "pokutą" a nie "pokutom"

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tez mi sie to rzucilo w oczy:)

      Usuń
  15. Ja obejrzałam najpierw film, a wczoraj właśnie skończyłam ksiązkę i musze przyznac że rezyserka bardzo dokładnie odzwierciedliła wydarzenia zawarte w opisach Krysi. Nie ma tam poza tym co zostało opisane przez Krystynę, nic nie zostało zmienione. Film jest bardzo realistyczny. Pokusiła bym się o stwierdzenie że paradosksalnie nic w nim się nie dzieje, bo niby co może się dziać szczególnego w kanłach? Cóż można tam robić, czy się zająć? Co takiego może się tam stać by nakręcić o tym film? A jednak...bardzo podobały mi się zarówno film, jak i ksiązka, jenak ksiązką nieco poszerza temat i otwiera drzwi na większe przestrzenie. Poelcam zarówno jedno i drugie

    OdpowiedzUsuń