piątek, 14 października 2011

(Prawie jak) Ameryka na peerelowskim blokowisku (Obrazki z Nebraski - Grażyna Trela)

"Obrazki z Nebraski" to książka bez fabuły i bez głównego bohatera, za to z wyraźnie określonym miejscem i czasem akcji. To blokowisko na jednym z osiedli, w roku 1969. W tym roku Amerykanie stanęli na Księżycu, a świat najmłodszego pokolenia mieszkającego w peerelowskiej  Nebrasce staje na głowie. Wszak wiek zobowiązuje: nie są już dziećmi, mają lat "jedenaście". 

Książka jest pamiętnikiem autorki, dlatego też, jak wspomniałam, brak tu klasycznej fabuły. To raczej kolaż ze wspomnień, które trzeba szybko spisać, by nie uleciały z głowy, by nie pochłonął ich szybki świat, w którym autorka żyje i który tak bardzo różni się od tego z roku 1969. Wtedy bowiem czas się zatrzymał: płynął powolnie, rozciągając się jak guma do życia.

Jaki jest ten świat? Słodko - gorzki, bo i takie bywa na ogół dzieciństwo i młodość, kiedy to wszystko jest nowe i wszystko przeżywa się pierwszy raz. Dlatego też temu okresowi towarzyszą aż takie emocje. Autorka wspomina zabawy na lodowisku, rozbicie syfonu, wyjadanie palcem oranżady z proszku oraz pierwszą, baaaardzo nietypową, inicjację seksualną. Kolorowo jednak nie jest: w sklepach nie tylko puste półki, ale od strony gór wieje halny, po którym zawsze ktoś popełnia samobójstwo. Na szkolnych korytarzach trwa katorga zwana w-fem jakiś malec traci oko, czego nikt nie zauważa, uczeń bije się z nauczycielką, jedne z chłopców, zwany Masą, z uporem maniaka spaceruje po torach, aby w końcu stracić tam życie, kolejny zaś marzy o zderzeniu z samochodem, żeby jego mózg zaczął normalnie funkcjonować. 

Co mi się podoba to fakt, że autorka nie podejmuje się oceny przedstawianych wydarzeń, już z perspektywy osoby dorosłej. Po prostu: "stało się", "tak było" i komentarz wydaje się zbędny. Inna ciekawostka: prawie nie występują tu dorośli. Owszem, kilka wyjątków jest (np. Rysiu, który żeby wymigać się od wojska, tatuuję sobie przyrodzenie, które potem pokazuje w zamian za piwo, albo Elegant słuchający Hanki Ordonówny), ale przede wszystkim opisany zostaje świat dzieci. Przepraszam: już nie dzieci, młodzieży :)

Nie ukrywajmy: takie książki już były, ale z drugiej strony: można by zapytać: a jakich jeszcze nie było? Dlatego też nie jest to żaden zarzut: przeciwnie. polecam przede wszystkim miłośnikom prozy inicjacyjnej, którą ja od czasów studiów uwielbiam.

Dodam jeszcze, że "Obrazków z Nebraski" z pewnością nie można zaliczyć do książek "grzecznych", chociaż wcale nie o tak zwane "momenty" tu chodzi, tych prawie nie ma. W czym zatem rzecz? Polecam sprawdzić :)

G. Trela, Obrazki z Nebraski, Prószyński i S-ka, 2011.

5 komentarzy:

  1. Ciekawa lektura, a słodko-gorzki świat też można pięknie opisywać :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Zapraszam do wzięcia udziału w konkursie: http://zaczytanieblog.blogspot.com/2011/10/konkurs-32011.html

    OdpowiedzUsuń
  3. Taki jest świat - ciekawie, to przede wszystkim :)

    Kometo - dzięki :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ah, proza inicjacyjna - dlugo sie zastanawialam jak sie nazywa po polsku 'coming of age story'. Dzieki :D

    OdpowiedzUsuń