poniedziałek, 25 lipca 2011

Weź się Leniu do roboty! (Gucio zaczarowany - Zofia Urbanowska)


Nie pamiętam, na którym roku studiów to było, ale miałam takie kilka miesięcy, że co chwila trafiałam na ten tytuł: "Gucio zaczarowany". Dlatego tym bardziej cieszę się, że wreszcie mogłam przeczytać książkę, którą do tej pory znałam tylko ze słyszenia.

"Gucio zaczarowany" wydany został w 1884, toteż jest to książka mocno dydaktyczna i mówi o tym, jak ważna i pożyteczna jest praca.
Dlatego też Leniuchy: miejcie się na baczności! Wszystkie, nawet najmniejsze stworzenia pracują i dla Leni na świecie nie ma miejsca!

Do takiego właśnie wniosku dochodzi Gucio: chłopczyk, który przez długi czas czuje wstręt do jakiejkolwiek pracy i nauki, czym spędza sen z powiek swojej mateczce. W dniu jego urodzin dzieje się rzecz niezwykła: Gucia zostaje zamieniony w muchę i z tej perspektywy ogląda świat. I robi mu się wstyd, że on, która miał dwie zdrowe ręce, dwie zdrowe nogi i bystry umysł, tak bardzo marnował czas.

Książka opowiada nie tylko losy chłopca przemienionego w muchę, lecz także pokazuje mechanizm funkcjonowania świata roślin i zwierząt. Oprócz silnego dydaktyzmu, jest więc to opowieść jak najbardziej edukacyjna.

"Gucio zaczarowany" oczarował mnie bardzo. Przede wszystkim nie da się ukryć, że powstał on ponad sto lat temu: widać to i w języku, i w samym przesłaniu. Ponadto chylę czoła przed autorem rysunków, panem Bohdanem Butenko. Mam ochotę dopuścić się czynu niewybaczalnego, mianowicie: wyrwać z książki obrazki i powiesić sobie na ścianie.

Nie wiem, czy "Gucio zaczarowany" ma szansę zainteresować młodszego czytelnika, wychowanego na bajkach z Cartoon Network, ale już dla dorosłych jest to bez wątpienia pozycja ciekawa. Tym bardziej, że jak doczytałam, była to książka, którą w dzieciństwie czytał Czesław Miłosz, Jarosław Iwaszkiewicz, Aleksander Wat...

Gorąco polecam do poczytania sobie przed snem, jak ja to uczyniłam: z kubkiem kakao smakuje wybornie :)

Z. Urbanowska, Gucio Zaczarowany, OFFICYNA, Łódź, 2011, s. 148.

12 komentarzy:

  1. Miło wiedzieć, że nie tylko ja mam słabość do rysunków pana Bohdana :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Dołączyłam do grona fanów: świetne są! :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Dla samych rysunków warto sięgnać po tę książkę :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Gucio to klasyka z dzieciństwa:)

    OdpowiedzUsuń
  5. A ja na starość nadrabiam :)

    OdpowiedzUsuń
  6. uwielbiam:) jeśli interesujesz się modą i jeśli masz ochotę to zapraszam do mnie i zachęcam do obserwacji:)

    OdpowiedzUsuń
  7. A ja nigdy o tej książce nie słyszałam, wstyd. Ale nadrobię :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Tośka - żaden wstyd, ale polecam w tym wydaniu (ilustraaaacje.... :) )

    OdpowiedzUsuń
  9. "Gucio zaczarowany" kojarzył mi się do tej pory tylko z tytułem tomiku Czesława Miłosza (który zresztą mam w wydaniu "bibułkowym" :)). Przyznam szczerze, że nawet nie wiedziałam, iż jest to tytuł bajki...
    Będę musiała się za nią rozejrzeć i oczywiście zapoznać :)

    OdpowiedzUsuń
  10. A ja nie pamiętam Gucia, oj muszę to nadrobić i spotkać się z nim ,,osobiście''.

    OdpowiedzUsuń